Największym wrogiem ludzkiej duszy jest samo usprawiedliwiający się duch, który czyni, że ludzie patrzą na siebie by się zbawić.
Charles Spurgeon
Zapraszam na biblijne forum http://biblijnepytania.phphope.com/index.php
styczeń 31, 2009 @ 6:19 pm (Bez kategorii)
Największym wrogiem ludzkiej duszy jest samo usprawiedliwiający się duch, który czyni, że ludzie patrzą na siebie by się zbawić.
Charles Spurgeon
Zapraszam na biblijne forum http://biblijnepytania.phphope.com/index.php
listopad 11, 2009 @ 10:44 am (Piosenki)
Najwyższy Królu wieczności!
Niebo, morze i ziemię utworzyłeś Ty.
Najwyższy Królu wieczności!
Ty skałą zbawienia i tarczą mej nadziei!
Wywyższamy Cię Królu Jezusie!
Każde kolano skłoni się przed Tobą.
Wywyższamy Cię Królu Jezusie!
Nie ma podobnego Tobie, Najwyższy Królu.
Najwyższy Królu wieczności!
Niebo, morze i ziemię utworzyłeś Ty.
Najwyższy Królu wieczności!
Ty skałą zbawienia i tarczą mej nadziei!
Wywyższamy Cię Królu Jezusie!
Każde kolano skłoni się przed Tobą.
Wywyższamy Cię Królu Jezusie!
Nie ma podobnego Tobie, Najwyższy Królu. / X 4
listopad 8, 2009 @ 10:37 pm (Dżamy, Paul Washer)
Wszystko wiem o suwerenności Boga. Wiem o wyborze do zbawienia i o predestynacji. I wierzę we wszystkie te rzeczy. Ale równocześnie kiedy patrzę na Nowy Testament, to widzę, że Bóg mówi: “Nie ma dla mnie znaczenia kim się stałeś, ani to co zrobiłeś. Mój Syn zapłacił za to wszystko na krzyżu. Więc przyjdź. Niektórzy z was, młodzi, będziecie rujnować swoje życie. Niektórzy z was, dorośli, nosicie blizny, które nigdy nie zostaną usunięte z powodu waszego grzechu. A dla niektórych z was jedyną rzeczą, jaką zobaczyliście w chrześcijaństwie jest martwa religia. Ale ja służę żyjącemu Bogu, który zesłał nam żyjącego Zbawiciela. I wzywa On wszystkich, by odwrócili się od swych grzechów i powrócili do Niego. Nie odrzuci On tych, którzy przychodzą do Niego. Zaufaj Chrystusowi. On jest takim Zbawicielem. On ma moc by zbawić. Nie pozwól, żeby coś leżało pomiędzy tobą a poznaniem Go. Jedną z najsmutniejszych rzeczy jakie kiedykolwiek muszę robić jest głoszenie. Głoszenie o miłości Boga. Jest to tak smutne, ponieważ niezależnie jak bardzo starasz się głosić, to i tak nie możesz opisać miłości Boga do grzesznych ludzi. Bóg jest miłością i dostarczył On Zbawiciela. Jeśli do Niego nie przyjdziesz, to będzie to twoja wina.
listopad 7, 2009 @ 8:27 pm (Charles Spurgeon)
Łut cierpliwości tyle jest wart co funt rozumu, mawiają starzy ludzie. Wszyscy jednogłośnie chwalą cierpliwość, ale jakże mało jest cierpliwych! Cierpliwość to lekarstwo doskonałe na wszelkie dolegliwości; nie w każdym jednak ogrodzie rosną zioła potrzebne do przygotowania go. Jeśli ból ci dokucza, narzekania same cisną się na usta; jest to objaw również naturalny, jak ten, że koń odpędza muchy, gdy mu dokuczają, lub koło skrzypi, gdy oś nie jest nasmarowana. Dla chrześcijanina jednak nie wystarcza to jako wymówka. Jeśli żołnierz nie lepiej walczy, aniżeli
chłopiec od pługa, na cóż się przydały jego lata służby i jego mundur? Z jabłonki spodziewamy się innych owoców, niż z krzaka cierni. Uczniowie cierpliwego Zbawiciela winni być cierpliwymi. “Zaciskaj zęby, a cierp”, mówi stare powiedzenie i jeszcze lepiej jednakże cierpieć i śpiewać przy tym. Zważywszy, jak wielkie są nasze grzechy, musimy przyznać, że bardzo mało za nie cierpimy i zwykle cierpimy krótko. Nie lękajmy się bólu, zdobywamy w nim bowiem drogocenne doświadczenie!
Smutki to goście przychodzący bez zaproszenia. Ludzie skłonni do stałych narzekań, mimo woli pomnażają swe smutki i troski. Rodzą się oni płacząc, żyją narzekając, a umierają rozczarowani. Zawsze im się wydaje, że los bliźnich lżejszy jest od ich własnego losu. Podczas zamieci śnieżnej będą narzekali, że przed ich drzwi najwięcej nawiało śniegu. Każdą najdrobniejszą przykrość wyobraźnia ich wyolbrzymia niepomiernie. Niechby tylko do każdej troski dodali maleńką ilość ziela zwanego cierpliwością, a przestaliby być tak nieszczęśliwymi. Jan Oracz uprawia to ziele w swym ogrodzie, ale ostatnia ciężka zima nadwątliła je mocno, tak, że ani gałązki nie może odstąpić swym przyjaciołom. Radzi im jednakże przeczytać 9 werset XXV-go rozdziału Ewangelii według Mateusza, gdzie napisano: “By snadź nam i wam niedostało, idźcie raczej do sprzedających, a kupcie sobie.” Odpowiednią glebą na uprawę tego ziela – to łaska Boska. Bieda nie zawsze jest miła, ale nie jest ona najgorszym złem. Małe trzewiki będą cię uciskały, ale jeśli masz małe nogi, zmieszczą się w małych trzewikach. Jeśli masz mało środków, to i pragnień winieneś mieć mało. Ubóstwo nie hańbi, o ile nie wyrzekamy na nie. Pod wielu względami biedni ludzie bogatsi są od bogaczów: jeśli bowiem ubogi człowiek szuka mięsa dla żołądka, to prawdopodobnie znajdzie je prędzej, aniżeli ów bogacz, co to szukał żołądka dla mięsa. Niewymyślnym jest stół biedaka, ale znaną jest prawda, że głód jest najlepszym kucharzem, a ciężka praca, spokój i zadowolenie najlepszymi są lekarzami. Szczęście nasze nie zależy od tego, co posiadamy, lecz od tego, w jakim stopniu jesteśmy zadowoleni z tego, co posiadamy. Lepsza
mierność z błogosławieństwem Bożym, aniżeli bogactwo z troską. Gdy troski nawiedzą cię, na cóż zdałby się bunt i sarkanie przeciw Opatrzności Bożej? Czy
rozumnym byłoby wierzgać przeciw ościeniowi i kaleczyć przy tym stopy? Drzewa uginają się na wietrze, gdyż inaczej wiatr połamałby je. Czyż nie możemy postępować tak samo? Becząca owca traci kęs trawy za każdym beknięciem; za każdym narzekaniem człowiek traci część błogosławieństwa Bożego. Sarkanie jest czynnością brzydką i nie daje żadnego pożytku; cierpliwość zaś ma dłonie pełne złota. Nasze biedy szybko mijają i po deszczu nastaje pogoda, po
zimie przychodzi wiosna, a po czarnej nocy świetlisty poranek. Bądźmy cierpliwi, przyjaciele! Nie dawajmy sarkaniem naszym złego przykładu! Najlepszym lekarstwem na smutek i troski to poddanie się woli Bożej. Czego nie można uleczyć,
to trzeba znieść. Jeśli nam źle, dziękujmy Bogu, że nie jest gorzej. Konieczność to twardy orzech do zgryzienia, ale jądro jego jest słodkie. Dla tych, co Boga miłują, wszystko musi się obrócić ku dobremu. Cokolwiek bądź pada z nieba, to prędzej czy później obróci się w pożytek dla ziemi. Z natury rzeczy wypływa, że troski lubić nie możemy, tak samo jak myszy nie mogą kochać kota. Gdy jednak będziemy w zgodzie z Bogiem, każde jarzmo stanie się dla nas lekkim. Do chwały musimy iść przez Golgotę; nigdzie nie mamy obietnicy, że pojedziemy do nieba na sprężynowym
materacu, to też nie bądźmy rozczarowani, że droga jest ciężka. Wszystko jest dobre, co dobrze się kończy; to też zabierajmy się do orki najtwardszej gleby w nadziei żniwa, i uczmy się śpiewać przy ciężkiej pracy, podczas gdy drudzy sarkają.
Rozdział pochodzi z książki “Gawędy Jana Oracza”
listopad 5, 2009 @ 8:14 pm (Dżamy, Paul Washer)
Ojcze, będę dziś głosił posłannictwo i sam muszę walczyć o to, by wg niego żyć.
Panie, nie pozwól mi popaść w obłudę, żebym nie skłonił ludzi do wierzenia, że jestem kimś innym niż w rzeczywistości.
Albowiem wiem Panie, że nie ma kogoś takiego jak wielki mąż Boży, lecz tylko słabi, nędzni, niewierni mężowie wielkiego i miłosiernego Boga.
O Panie, gdybyś tylko siłą Swego Ducha przez to posłannictwo zmienił także moje życie i ukształtował mnie bardziej na podobieństwo Swego Syna, złożyłbym Ci najgłębsze dziękczynienie.
Wspomóż nas wszystkich Panie, w imię Jezusa. Amen
Jestem tak zmęczony po prostu coś robiąc. Jestem tak zmęczony redukując moje życie chrześcijanina do tego co JA osiągam i co JA czynię.
Jezus Chrystus rzecze do mnie: Albowiem jarzmo moje jest łatwe, a moje brzemię lekkie. I rzecze do mnie: nie chodzi o to, CO ty czynisz, bo Ja mogę kazać kamieniom powstać, aby uczyniły to, CO ty czynisz i nakazać im uczynić to lepiej od Ciebie.
Ale pieczęcią, którą Cię opieczętowałem, moją wolą i planem jest, byś się przeobraził na MÓJ obraz.
Potem Jezus żąda a ja wam o tym mówię, że wszystkie problemy lub przynajmniej te najważniejsze, jakie pojawiają się w Twoim życiu pochodzą od tego, kim NIE jesteś. Problemy wynikają z Twojego charakteru, z Twojej osobowości.
Kłótnie w naszych małżeństwach są natury cielesnej. Ta natura objawia się, gdy nie chcemy naśladować Jezusa Chrystusa.
Problemy pomiędzy braćmi, problemy życiowe, dezorganizacja naszego sumienia, wszystko pojawia się dlatego, że nie akcentujemy wystarczająco mocno TEGO, co powinno być akcentowane, a mianowicie, JAK stać się jak JEZUS.
Każdy powinien uczynić COŚ, skoro właściwie chcemy czymś BYĆ.
A teraz posłuchajcie. To mogłoby niektórych z was wyzwolić. Wstajesz każdego ranka i masz swój czas ciszy, jesteś w teraźniejszości Bożej, studiujesz Słowo i Bóg zdaje się mówić do Ciebie.
A potem idziesz i dajesz wszystkim świadectwo i byłeś posłuszny i po prostu tego dnia to otrzymałeś. Byłeś naprawdę otwarty, kochałeś swoją żonę i nie wyładowałeś swojej złości na nią.
Przeobraziłeś się w Bogu. I jesteś tak pełen radości na koniec dnia.
Następnego dnia wstajesz, zaspałeś, nie powinieneś był oglądać tego programu w telewizji wieczorem, powinieneś był być słowny, nie dałeś świadectwa, gdy miałeś po temu okazję i jesteś pełen troski w pełnym tego słowa znaczeniu.
Czy wiecie, co to jest? Służenie bożkom. Stałeś się źródłem własnej radości. Twa radość pochodzi od ciebie i twojej ciągłej pracy. Moja radość pochodzi od dokonanego dzieła Jezusa Chrystusa.
Teraz, chcę być posłuszny, chcę dać świadectwo, chcę kochać moją żonę i tak, Duch Święty udowodni mi, jeżeli tego nie uczynię, ale najważniejsze jest:
Być ubogim duchem to coś cudownego, ponieważ jeżeli realizujesz – mówiłem młodym kaznodziejom wcześniej: jeżeli wygłaszasz kazanie, potrzebujesz mocy Bożej w swym życiu.
Teraz mówię im: aby zawiązać sobie buty potrzebujesz mocy Boga w swoim życiu. Bez niej nie możesz oddychać.
Czasem jestem zapraszany na konferencję poświęconą rozwojowi wspólnoty – niezbyt często. I mówią tam o wszystkich wielkich rzeczach, które chcą uczynić.
A ja wchodzę na ambonę I mówię: pozwólcie mi zapytać: od kogo pochodzi każdy oddech? Od Boga. Od kogo pochodzi każde uderzenie Twojego serca? Od Boga.
A wy tutaj, wszyscy pastorowie, kaznodzieje, ewangeliści, misjonarze ze wszystkimi swoimi wielkimi planami. Teraz mi powiedzcie: nie potraficie wziąć nawet jednego oddechu, wasze serca nie zabiją nawet raz, jeżeli moc Boża nie będzie obecna w Waszym życiu.
Bez łaski Bożej nie będę dla Was niczym więcej niż tylko kipiącą demonstracją egoistycznej cielesności. To jest wszystko czym stałbym się bez tej mocy.
Czytałem dziś list do Galatów i to właśnie mnie uderzyło. Czytałem dalej. Chodziło o różnice zdań, spory i tego typu rzeczy.
I stwierdziłem, że czasem czynię to z moją żoną. I to mi uzmysłowiło, że to nie było tak, że mieliśmy problem lub jakiś mały rozdźwięk.
W rzeczywistości byłem w tym momencie ciałem. Tylko ciałem. Nie byłem zależny od mocy Bożej i to było powodem, że nie byłem ubogi duchem.
Gdy ktoś mówi: jestem ubogi duchem! Wtedy pytam: jak dużo się modlisz? Jak często drżysz? Jak dużo czynisz uzależniając to od mądrości Bożej, która jest obecna w Twych słowach? Ubóstwo na duchu.
Wspólnoto, posłuchaj mnie: czyż nie jest cudowne, że nie musicie sobą przedstawiać niczego wielkiego? Tak naprawdę musicie przedstawiać sobą coś małego. Coś co jest kruche i pokorne.
Ustępować, obmywać stopy innym, być nieśmiałym i bojaźliwym przed każdym zadaniem, przed jakim was postawiono, aby ta nędza zgięła wam kolana.
Pamiętajcie, że gdy wstajecie rano, nie możecie się poruszyć nawet o centymetr, ponieważ bez łaski Bożej z pewnością byście upadli.
Właśnie to oznaczają słowa „I nie wódź nas na pokuszenie” w modlitwie „Ojcze Nasz”. Dostrzega się swą słabość i widzi, że cierpi się na potężny głód łaski.
Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie (Mt. 5,3)
Cóż za cudowne miejsce!
Tłumaczenie: Lee
październik 31, 2009 @ 11:42 am (Bez kategorii)
Z okazji Święta Reformacji publikuję wypowiedzi Marcina Lutra, które wyjaśniają dlaczego zaistniała Reformacja.
Tutaj w moim pokoju przygotowywałem moje wykłady na temat Listu św. Pawła do Rzymian. I myślę, że w końcu znalazłem tutaj prawdę. A kiedy ją znalazłem, było to tak jakby Bramy Niebios otworzyły się dla mnie. Rzymian 1:7 “iustitia enim Dei, iustitia enim Dei, Bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie”.
“A więc?”
“Wikariuszu, czy znajdujemy tutaj coś z relikwii? Przez wiarę żyje człowiek i przez nią uczyniony jest prawym. Nie przez to co czyni dla siebie, czy to będzie adoracja relikwii, śpiewanie mszy, pielgrzymki do Rzymu, wykupowanie przebaczenia za swoje grzechy. Ale przez wiarę w to co Bóg uczynił już dla niego poprzez Swojego Syna.”
“Doktorze Marcinie, jeśli pozostawisz jakiegoś chrześcijanina by żył tylko przez wiarę, jeśli zabierzesz wszystkie dobre uczynki, wszystkie chwalebne rzeczy, które lekceważysz jakby były tylko rysami, to czym zastąpisz te rzeczy?”
“Chrystusem. Ludzie potrzebują tylko Jezusa Chrystusa. Sprawiedliwy z wiary żyć będzie – wyłącznie!”
http://www.youtube.com/watch?v=P-wi0kcLLr0&feature=related
“Doktorze Luter, przyznałeś, że te Pisma są twoje. Powiedz nam, czy nadal obstajesz przy tym co napisałeś, czy też jesteś przygotowany do odwołania tych pism i wierzeń, które są w nich zawarte?”
“Proszę o wybaczenie jeśli brakuje mi manier obowiązujących w tym sądzie. Nie zostałem wychowany w królewskich pałacach, ale w odosobnieniu klasztoru. Zostałem poproszony o odwołanie tych pism, ale są one różnego rodzaju.
W niektórych opisywałem wiarę i dobre uczynki, jeśli miałbym je odwołać, to wypierałbym się zaakceptowanych chrześcijańskich prawd. W innych, atakowałem papiestwo. I żeglarzy, którzy udręczali świat chrześcijański i niszczyli dusze i ciała innych ludzi. Jeśli miałbym odwołać te pisma, byłbym jak peleryna, która zakrywa zło. Najspokojniejszy cesarzu, szlachetni panowie, ja jestem tylko człowiekiem, a nie Bogiem, ale muszę bronić siebie jak czynił to Jezus Chrystus kiedy powiedział: “Jeśli powiedziałem źle, zaświadcz co”.
“Marcinie Lutrze, nie odpowiedziałeś na pytanie, daj nam prostą odpowiedź: Czy wyrzekniesz się, czy nie wyrzekniesz się?”
“Prosisz o prostą odpowiedź, oto ona: Jeżeli nie możesz przekonać mnie przez Pismo, i nie przez papieży albo sobory, które często sprzeciwiały się przeciwko sobie. Jeżeli nie zostanę przekonany, że jestem w błędzie, to jestem zobowiązany do moich wierzeń z Biblii. Moje sumienie jest jeńcem Słowa Bożego. Pojść przeciwko sumieniu nie jest ani dobre, ani bezpieczne. Dlatego więc, nie mogę, ani nie wyrzeknę się. To jest moje stanowisko. Nie mogę mieć innego. Boże dopomóż mi. Amen.”
październik 31, 2009 @ 9:37 am (Dżamy, Paul Washer)
[Polskie Napisy]
Dużo wiem o śmierci. Jako młody misjonarz wiele lat spędziłem w kraju rozerwanym wojną. W tamtym czasie zmarło 23.000 osób. Czasami, żeby dostać się na pocztę, musiałem przechodzić po ludzkich zwłokach. Piękno człowieka zostało zniszczone przez śmierć. Śmierć zniszczyła nadzieję wszystkich ludzi. Śmierć rozbiła moją rodzinę. Mój brat został zabity w wieku sześciu lat. Mój ojciec zmarł w moich ramionach gdzieś pośród pola. A przed kilkoma laty wygłaszałem kazanie na pogrzebie mojej siostry. Dużo wiem o śmierci. Śmierć jest jednak zbyt mocnym przeciwnikiem, żeby ją pokonać. Nieważne, jak długo z nią walczysz, nieważne, jak bardzo z nią walczysz, nieważne, jak bardzo chcesz wyprzeć wiedzę o tym, że pewnego dnia zapuka do twoich drzwi, wiedz jedno: Od śmierci dzieli mnie już tylko kilka kroków.” Za kilka lat niektórzy z was umrą. Za 25 lat umrze jeszcze większa liczba ludzi z waszej grupy. A za 100 lat nie tylko że nikt z nas nie będzie już żyć, ale również odejdziemy w niepamięć. Wszystkie nasze nadzieje ulegną zniszczeniu. Zniknie każde wspomnienie o tym, czego kiedyś dokonaliśmy. Ze wszystkich stworzeń to my jesteśmy najbardziej godni politowania. Bo śmierć przychodzi nie tylko do nas – wiemy to. Ty to wiesz i Ty też. Robisz wszystko, co w Twojej mocy, żeby tylko wyprzeć tę myśl. Ale śmierć i tak Cię dogoni, możliwe że nawet dzisiaj wieczorem. Przyjdzie do Waszych dzieci, a Ty niczego nie możesz zrobić, żeby temu zapobiec. Ale jest Ktoś, kto wyszedł śmierci naprzeciw. Potężny bohater wojenny, który przekroczył bramy twierdzy śmierci i pokonał ją ciosem wymierzonym w jej najmocniejszy punkt. Jego imię to Jezus Chrystus. To On dźwigał grzechy ludzkości. To On zmarł na tamtym drzewie. I to On zapłacił właśnie za przyczynę naszej śmierci. A trzeciego dnia Ojciec wybudził Go ze śmierci. I teraz nawet najmniejszy i najsłabszy wierzący może spojrzeć śmierci w twarz i powiedzieć: O śmierci, gdzie jest twe zwycięstwo? Grobie, gdzie jest twój oścień? Grzechu, gdzie jest twoja moc? Ty, który pochłaniałeś narody, nie będziesz więcej tego czynić. Zrozumcie, że Ewangelia to dobra nowina, to wspaniałe przesłanie, które Bóg wykrzykuje do Ciebie! Czyż sam apostoł Paweł nie mówił: ,,Błagam Was, ale to Bóg błaga Was przeze mnie”. Dlaczego chcesz zapewnić sobie życie, które nie ma sensu? Dlaczego chcesz zapewnić sobie życie, które rozpadnie się w dosłownym tego słowa znaczeniu? Dlaczego sam chcesz dopuścić do tego, żeby śmierć Cię pochłonęła? Dlaczego nie przychodzisz do Chrystusa? Co Cię powstrzymuje? Czym jest ta rzecz, która ma kontrolę nad Twoim rozsądkiem? Przyjdź do Chrystusa! Powiadasz: Och, to zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe”. Ale to prawda! Mówisz: Och, jestem tak wielkim grzesznikiem!“ Nie jesteś większy od Chrystusa, czyż nie? Twoja moc nie jest większa od jego łaski, czyż nie? Przyjdź do Niego!
Tłumaczenie: Lee
październik 15, 2009 @ 6:47 pm (Paul Washer)
To może wyzwolić niektórych z was. Czy kiedykowliek wstajesz o poranku i masz swój cichy czas i czujesz obecność Boga i studiujesz Słowo i śpiewasz i wydaje ci się, że Bóg mówi do ciebie a potem wychodzisz z domu, dzielisz się ewangelią ze wszystkimi i jesteś posłuszny i, chłopie, wszystko zrobiłeś dobrze tego dnia, jesteś po prostu na szczyście świata. Kochałeś swoją żonę, nie kopnąłeś kota, po prostu chodzisz z Bogiem. I jesteś tak pełen radości pod koniec dnia. Następnego dnia wstajesz, zaspałeś, nie powinieneś oglądać tego programu w nocy, powinieneś być w Słowie, nie dzieliłeś się ewangelią kiedy miałeś okazję, i masz poważne poczucie smutku. Czy wiesz co to jest? Idolatria. Stałeś się źródłem swojej własnej radości. Twoja radość pochodzi od ciebie i twojej stałej pracy. Moja radość pochodzi z zakończonego dzieła Jezusa Chrystusa. Teraz, ja chcę być posłuszny, ja chcę dzielić się ewangelią, ja chcę kochać moją żonę, i jest prawdziwe przekonywanie Ducha Świętego kiedy nie czynię tych rzeczy, ale chodzi o to: bycie ubogim duchem jest cudowną rzeczą.
http://www.youtube.com/watch?v=UeEnEXPBQTM
październik 11, 2009 @ 5:55 pm (Dżamy)
[Polskie Napisy]
Polski tekst: http://purytanin.wordpress.com/2009/06/13/to-jest-moj-krol-thats-my-king/
październik 10, 2009 @ 3:46 pm (Dżamy)
[Polskie napisy]
Nie Marnuj Swojego Życia
W 1997 na spotkaniu Promise Keepers 62% mężczyzn przyznało się do zmagania się z grzechem seksualnym.
Teraz, 11 lat później, z internetem w prawie każdym domu, można sobie wyobrazić jak zła jest sytuacja.
Co twoje serce mówi o Chrystusie? Wczesną nocą, całkiem sam, przed ekranem internetu, mysz gotowa do kliknięcia – co twoje serce mówi o Chrystusie ponad pornografią?
Albowiem nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do uświęcenia. Toteż kto odrzuca to, odrzuca nie człowieka, lecz Boga…
1 Tesaloniczan 4:7-8
I modlę się żebyś przyszedł na to zgromadzenie i wykonał dzieło, które będzie trwało do końca czasów i końca świata. W imieniu Jezusa. Amen.
Tysiące odeszło od marzeń, które wcześniej marzyli, aby mieć wpływ na skalę globalną, z powodu grzechu seksualnego w swoim życiu i seksualnych upadków w swojej przeszłości. Tysiące, które miały marzenia bycia radykalnie znaczącymi w świecie, robić coś, kłaść swoje życie, ofiarowywać wszystko do rozpowszechnia sławy Jezusa Chrystusa miastom i narodom i uniwersytetom, a potem straciliście to. I kiedy przyszedł czas na refleksje, powiedział on, że stracił to, bo było tyle winy w poczuciu niegodności z powodu seksualnych upadków, że wina i niegodność ostatecznie wykrwawiły się w dokuczliwe poczucie duchowej niemocy wydające koniec drogi. Koniec marzeń klasy średniej amerykańskiego, wygodnego, zapewnionego bezpieczeństwa. Wielką tragedią życia młodych chrześcijan nie jest masturbacja, nie jest rozpusta, nie jest bycie spoglądającym Tomkiem, albo ciekawską Kasią w internecie. Tragedią jest to, że Szatan używa winę wszystkich tych upadków, aby pozbawić cię twojego niegdyś radykalnego marzenia i wstawić w to miejsce życie, które jest szczęśliwe i bezpieczne i zapewnione.
Amerykańska klasa średnia wypełniona powierzchownymi przyjemnościami, tak, że pewnego dnia umrzesz na twoim bujanym fotelu nad jeziorem, zmarszczony i bezużyteczny, pozostawiając duże, tłuste dziedzictwo twoim dzieciom w średnim wieku, aby utwierdzić ich w swojej światowości. Właśnie to chce on ci sprzedać, ponieważ upadłeś tak poważnie. I to jest jedyną alternatywą, zamiast tego co kiedyś marzyłeś dla Chrystusa i Jego Królestwa. I ja nie przyszedłem tutaj żeby marnować twój czas albo mój czas. Przyszedłem z pasją abyś nie zmarnował swojego życia. Nasi ludzie leżą bezużyteczni z seksualnymi pokusami. Dlaczego? Ponieważ nasze dusze skurczyły się do rozmiaru telewizyjnego sitcomu. Czy możesz sobie wyobrazić: nasiąkać przed telenowelami albo sitcomami godzinami a potem pójść do kościoła, aby dostać kawałek teologii. I myśleć, że będziesz miał jakieś włókno na drzewie twojej wiary. Wystarczy mały podmuch wiatru i po nim. To się właśnie wydarzy. Więc znajdź dobry kościół i czytaj swoją Biblię i czytaj dobre książki. Teologia z pasją dla Jezusa może pokonać biologię.
Trzymajcie rękę z dala od tej myszy, a świat stanie przed wami otworem.