1) Doktryna Odrodzenia (Paul Washer)

Otwórzmy Biblie na ew. Mateusza 7:13

(13) Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. (14) A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują. (15) Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi! (16) Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi? (17) Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce. (18) Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców. (19) Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień. (20) Tak więc po owocach poznacie ich. (21) Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. (22) W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? (23) A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie. (24) Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. (25) I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce. (26) A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. (27) I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki. (28) A gdy Jezus dokończył tych słów, zdumiewały się tłumy nad nauką jego. (29) Albowiem uczył je jako moc mający, a nie jak ich uczeni w Piśmie.

Przyjdźmy do Pana w modlitwie. Ojcze, prowadzę tą modlitwę, przed Twym ludem, i nie znam zawartości ich serc. Nie wiem czy ich serca błądzą, czy też prawdziwie poszukują Cię tego poranka. Ale ja przychodzę do Ciebie w imieniu Twojego Syna, i modlę się, żebyś ustanowił pieczęć na tych spotkaniach, żebyś był naszym Pomocnikiem. I Panie, jeśli jest jakaś przeszkoda dla Twego działania, jeśli ja będę przeszkodą dla Twojego działania, usuń mnie, jak wszystkie inne przeszkody, ale o Boże, działaj tutaj pośród nas, dla Twojej własnej chwały, dla Twojego imienia, aby nie bluźniono mu pośród niewierzących z naszej winy. Ojcze czyń dzieło w chrześcijaństwie, błogosław nam, pomagaj nam, a odczujemy Twoją pomoc. W imeniu Jezusa. Amen.

Mateusza 7, zaczynając od wersetu 14 jest to bardzo prominentny fragment, bardzo potężny fragment. Ktoś mógłby powiedzieć, że bardzo niebezpieczny fragment, ale przed tym jak możesz zrozumieć moc tego tekstu, musisz spojrzeć na kontekst. Kiedy cofniesz się do 5 rozdziału ew. Mateusza. Wersety 1 i 2 prezentują nam coś całkiem zdumiewającego co jest często pomijane. Mówią one, że “kiedy Jezus zobaczył tłumy, poszedł On na górę i kiedy usiadł i przyszli do Niego Jego uczniowie, otworzył On Swoje usta i zaczął On nauczać mówiąc”. Spędziłem wiele czasu studiując 8 błogosławieństw. Wiele czasu w tym 5 rozdziale ew. Mat. I jestem stale, stale zdumiony przez ten tekst. Jego moc, co Mateusz, pod kierownictwem Ducha Świętego, co on nam komunikuje. Mówi on, że kiedy Jezus przyszedł, On poszedł na górę. Zawsze pytałem siebie, dlaczego używa on tej terminologii, wygląda na to, że on usadawia Chrystusa na tej wielkiej górze. I to po tym jak usiadł, Jego uczniowie przyszli do niego i On otworzył Swoje usta i zaczął ich nauczać. Wierzę, że Mateusz definiuje tutaj donośność tego momentu. Jako możliwie jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy, najdoskonalszy moment w historii. Widzicie, dawno temu pewien człowiek wszedł na górę. Nazywał się Mojżesz i otrzymał on Prawo od Boga. I przyniósł on to Prawo na kamiennych tablicach dla ludu. To było Prawo, to była objawiona prawda od Boga wciąż odległego. Dym, ogień i spalanie i trzęsienie i nikt nie miał pozwolenia na dotknięcie tej góry. A teraz tutaj w ew. Mat. Rozumiemy, że teraz Bóg wszedł na tę górę. Bóg stał się ciałem i mieszka z ludźmi. I siedzi On na tej górze, otwiera Swe usta i ma zaraz dać im Swoje Prawo. Myślę, że nie ma żadnego sposobu w jaki Mateusz mógł bardziej podkreślić, że to jest jedno z najważniejszych wydarzeń w historii i nauczanie, które ma zaraz się zaraz wydarzyć jest najważniejszym nauczaniem w historii. Jest ono o tym co znaczy bycie chrześcijaninem lub naśladowcą Boga.

Zdumiewa mnie to jak ci z nas, którzy bardzo dbają o prawdę i o teologię i o doktrynę – wszystko to jest bardzo ważne. Jak my tak rozmyślamy nad Listem do Rzymian, my tak rozmyślamy nad Listem do Efezjan, jesteśmy tak zauroczenie listem do Kolosan, i bardzo dobrze. Ale wydaje mi się, że zaniedbujemy o co w tym wszystkim chodzi. Na naszą szkodę, na naszą krzywdę. Widzicie, w pewnym sensie jest tak łatwo wziąć wielkie prawdy Listu do Rzymian i powiedzieć: “tak, ja się z tym zgadzam, ja sercem to popieram. Ja chwytam to. Ale we wszystkim naszym chwytaniu może to pozostać tylko wyznawaniem, czymś w naszym umyśle, intelekcie, jakimś wierzeniem, ale kiedy przychodzimy do Kazania na Górze, to nauczanie to jest tak niebezpieczne, ponieważ niemożliwe jest tylko pochwycić je intelektem. Jest to coś co chwyta całość twojego życia. I Mateusz mówi tutaj w wersecie drugim: “On otworzył Swe usta i zaczął nauczać mówiąc…”. Jest to prawie jak granie na bębnie, które zaczęło się w Księdze Rodzaju i przychodzi przez wszystkie księgi Starego Testamentu, księgi mądrościowe i prorockie, które ciągle nabiera szybkości uderzania aż ostatecznie, ostatecznie Bóg przychodzi na ziemię i otwiera Swoje usta, by nauczać nas. Jak więc możemy zaniedbać takie nauczanie? Po tym Mateusz natychmiast przechodzi do błogosławieństw. I mówi nam to coś. Mówi nam to to, że chrześcijaństwo jest czymś więcej niż moralnością. Jest to więcej niż kilka zasad, które przyjmujemy. W chrześcijaństwie chodzi o rewolucję naszego charakteru. Chodzi tu o ontologiczną zmianę, że kiedy ludzie chwytają chrześcijaństwo, albo lepiej mówiąc: kiedy chrześcijaństwo pochwyca człowieka, zmienia go w samym centrum jego istoty.

Napisz komentarz