Przegrywamy bitwę (Paul Washer)

Misjonarz do Peru – Paul Washer na temat amerykańskiego chrześcijaństwa

Materializm nigdy nie prowadzi do pobożności. Rzeczy są tylko przeszkodami, które zawadzają na drodze w perspektywie wieczności. Mówimy o misjach. Będą dzisiaj nasi bracia w różnych miejscach na całym świecie na misjach dla Boga. Oni dzisiaj umrą z głodu. Z powodu ich wyznania Chrystusa. Inni będą mieszkać w miejscach, do których nie zaprowadziłbyś swoich świń. Za sprawę Chrystusa.

Pozwól mi o coś cię zapytać. Jak wiele kosztuje cię chrześcijaństwo? Ile to cię naprawdę kosztuje? Ile, jeśli musiałbyś cierpieć za sprawę Chrystusa. Jak wiele straciłbyś dla Niego?

Zawsze pytam się młodych ludzi: „Powiedz mi, o czym rozmawiasz najwięcej? Tam jest twój bóg. O czym najwięcej myślisz? Tam jest twój bóg. Na co nastawione są twoje oczy. Tam jest twoja misja, i twój bóg, i skarb”.

Co cię pochłania? Najgorszą, rzeczą jaką możesz zrobić to zredukować chrześcijaństwo do moralnych czynności, które wykonujesz, ponieważ wszyscy inni, którzy są moralni również to robią. My mówimy o pasji, mówimy o skarbie. Teraz, pozwól mi powiedzieć coś bardzo ujawniającego o sobie, o ludzkiej naturze, o ludziach. Kiedy byłem w Peru służąc Panu, było to podczas okropnej wojny, ludzie umierali wszędzie dookoła, czasami byłem w mieście Lima, które uważane było za najgorsze miejsce na świecie w tamtym czasie. Czasami w dżunglach, w Amazonii, czasami w Andach, w ciągłym niebezpieczeństwie. Ludzie często mówili do mnie:
„- Oh, musi być bardzo trudno żyć dla Chrystusa tam.”
„- Nie. Najłatwiejsza rzecz jaką kiedykolwiek robiłem, to właśnie życie dla Chrystusa tam.
„- Dlaczego?”
” -Nie masz nic. Nie masz nic oprócz Chrystusa. I jeśli Chrystus nie ocali cię w ten dzień, nie ocalejesz. Jeśli dzisiaj cię nie nakarmi, nie zjesz nic. Jeśli cię nie ochroni, będziesz nie ochroniony. Nie ma tam nic co możesz zrobić o własnych siłach. Wstajesz o poranku, wychodzisz z namiotu, kąpiesz się w rzece, wracasz, jesz coś i głosisz ewangelię cały dzień. Wracasz, kładziesz się do namiotu, wstajesz następnego poranka i robisz to samo. Żadnych samochodów, żadnych domów, żadnego zaopatrzenia, żadnych zaprojektowanych ubrań, żadnych schronów, po prostu brak wszystkiego. Tylko Chrystus! To było tak łatwe, żeby dla Niego żyć. To było takie proste, prawie przychodziło to bez wysiłku. Bo nie było nic rywalizującego z Nim.

Czuję się jakby przydarzyła mi się najgorsza rzecz, chociaż wiem, że tak nie jest, bo jest to zgodnie z wolą Boga. Bóg wezwał mnie do powrotu do USA. Oh, to było trudne. To było okropne. I nadal jest. Spróbuj być w Peru, w całej swojej biedzie. I nagle wyjedź stamtąd i stań w pośrodku bogactw Ameryki Północnej. To sprawia, że chce ci się wymiotować.

Spójrz dookoła, na wszystko co błyszczy i świeci. To po prostu powoduje, że stajesz się chory. Nie jest trudno żyć dla Chrystusa w Peru, trudno jest żyć dla Chrystusa w USA. To taka bitwa. I żeby być szczerym z wami, przegrywamy ją. Przegrywamy ją.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: