Joseph, wojownik masajski – John Piper

Po prostu niewiarygodna historia.

Pewnego dnia, Joseph (wojownik plemienia Masajów, który pojechał później do Amsterdamu), pewnego dnia, Joseph, kiedy szedł jedną z brudnych gorących afrykańskich dróg, spotkał kogoś kto podzielił się z nim ewangelią Jezusa Chrystusa, i przyjął on tam wtedy Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Moc Ducha Świętego zaczęła przemieniać jego życie i został napełniony takim podekscytowaniem i radością, że pierwszą rzeczą jaką chciał zrobić było powrócenie do swojej własnej wioski i podzielenie się tam Dobrą Nowiną z członkami jego lokalnego plemienia. Joseph zaczął chodzić od domu do domu, żeby mówić każdemu kogo napotkał o Krzyżu, cierpieniu i zbawieniu, które zaoferował Chrystus, oczekując, że ich twarze rozpromienieją w ten sam sposób co jego. Ale ku jego zdumieniu, wieśniacy nie tylko nie dbali o to, ale stali się brutalni. Mężczyźni z wioski pochwycili go i trzymali przy ziemi, podczas gdy kobiety biły go kolczastymi drutami. Został on wyciągnięty poza wioskę i pozostawiony na śmierć w krzakach. W jakiś sposób udało mu się doczołgać do dołu z wodą i tam spędził dni bez przytomności gdzie ostatecznie zebrał siły i powstał. Dziwił się brutalnym przywitaniem jakie go spotkało od ludzi, których znał przez całe swoje życie. Stwierdził, że musiał coś źle powiedzieć i, że coś opuścił z historii Jezusa. Po powtórzeniu sobie przesłania Dobrej Nowiny, którą ogłosił wcześniej, postanowił powrócić znowu do wioski, aby znowu ją opowiadać. Kulejąc, doszedł do kręgu chat i zaczął proklamować Jezusa: „On umarł za was, abyście mogli otrzymać przebaczenie i poznać Boga żywego” błagał. Ponownie, został pochwycony przez mężczyzn z wioski i trzymali go oni podczas gdy kobiet biły go, na nowo otwierając rany, które dopiero co zaczęły się goić. Ponownie, wyciągnęli go nieprzytomnego poza wioskę i pozostawili go by umarł. Przetrwanie pierwszego linczu było naprawdę niesamowite, przeżycie drugie było cudem. Ponownie po dniach spędzonych na odzyskanie sił, Joseph powstał na odludziu, posiniaczony, z bliznami, zdeterminowany by powrócić. Powrócił do małej wioski, ale tym razem, został on zaatakowany jeszcze przed tym jak miał szansę na otworzenie swoich ust. Przed tym jak zaczęli go biczować za trzecim, być może ostatnim razem, ponownie przemówił do nich o Jezusie Chrystusie Panu. Przed tym jak zemdlał, ostatnią rzeczą jaką zobaczył było to, że kobiety, które go biły, zaczęły płakać. Tym razem obudził się w swoim łóżku. Ci, którzy tak ciężko go pobili, teraz starali się ocalić jego życie i pielęgnować go by powrócił do zdrowia. I cała wioska przyszła do Chrystusa.

“Teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało jego, którym jest Kościół” (Kolosan 1:24)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: