Prawdziwa historia świąt Bożego Narodzenia (John MacArthur)

Każdy zna tak zwaną historię Bożego narodzenia. Jest to historia dzieciątka narodzonego na słomie w stajni w małej wiosce zwanej Betlejem, w Izraelu, 2000 lat temu. Wszyscy wiedzą, że nazywał się Jezus, i każdy kto chociaż trochę zna historię chrześcijaństwa to wie, że jego matką była Maria, a ojcem był Józef. Wszyscy wiedzą, że przyszli tam też pasterze, mędrcy ze Wschodu. Są to elementy znanej historii. Ale to historia za tą historią jest prawdziwą historią.

Bóg, Stwórca Wszechświata, stwarza ludzi, stwarza ich bez grzechu, umieszcza ich w doskonałym miejscu w Ogrodzie Eden. Ludzie, to znaczy Adam i Ewa, będąc buntują się przeciwko Bogu, przez co katapultują całą rasę ludzką w stan przekleństwa, co powoduje, że każdy na świecie jest grzesznikiem, dlatego wszyscy jesteśmy buntownikami przeciwko Bogu, wszyscy jesteśmy wrogami Boga, wszyscy pogwałcamy Prawo Boga. Bóg jest sprawiedliwym Bogiem, i świętym Bogiem i musi ukarać grzech. Bóg może albo ukarać wszystkich grzeszników za ich grzech, to wysłałoby wszystkich grzeszników na wieczność do piekła, by ponieść tak naprawdę niemożliwą do zapłacenia opłatę za ich grzech przeciwko Niemu, albo Bóg może zapewnić zastępcę aby poniósł karę za ich grzech. I Bóg, z miłości do grzeszników, postanawia zesłać swojego Syna, Boga Syna, drugiego członka Trójcy (Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch) i ten drugi członek Trójcy stanie się człowiekiem, aby umarł za ludzi. Musiał być człowiekiem, aby umrzeć za ludzi, musiał być także Bogiem żeby mógł ponieść nieskończoną karę, w krótkim momencie czasu.

A więc Bóg przychodzi na świat, przybiera formę człowieka, żyje bezgrzesznym życiem, ponieważ jest On świętym Bogiem, i pomimo tego jest na Nim wykonana egzekucja jak na kryminaliście, co z ludzkiego punktu widzenia jest najgorszą rzeczą, jaką ludzie mogli Mu zrobić, ale z boskiego punktu widzenia jest to najlepsza rzecz, jaką Bóg mógł zrobić, ponieważ Bóg kładzie na Niego wszystkie grzeszy wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek uwierzą w całej historii ludzkości. Bóg karze Chrystusa, który niesie całą karę wszystkich wierzących z całej historii ludzkości. Gdyby każdy musiał ponieść karę za siebie, to nikt nigdy nie byłby w stanie za to zapłacić, to właśnie dlatego piekło jest na wieczność, ale ponieważ jest On nieskończoną osobą, bierze On to wszystko od wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek uwierzą, na okres trzech dni, w pełni satysfakcjonując sprawiedliwość Boga. Bóg uznaje ofiarę Chrystusa jako doskonałą, przez to, że nie tylko powiedział, że „to jest mój Syn umiłowany w którym mam upodobanie,” ale wskrzesił Go z martwych i usadowił Go po swojej prawej stronie w niebie, ponieważ On doskonale dokonał dzieła odkupienia. Teraz Chrystus jest po prawej ręce Boga, wywyższony jako Pan nad wszystkimi, którzy wierzą, zapłaciwszy całą karę za nasze grzechy.

I to jest prawdziwa historia świąt. Nie pasterze i mędrcy ze Wschodu, żłóbek, stajenka, dwoje ludzi i małe dzieciątko. To jest na powierzchni. Prawdziwą historią jest historia kochającego Boga, i Jego boskie odkupienie grzeszników.

 

Psalm 23 (Pan jest moim Pasterzem)

Ps. 23:1-6
1. Pan jest pasterzem moim, Niczego mi nie braknie.
2. Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie.
3. Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości Ze względu na imię swoje.
4. Choćbym nawet szedł ciemną doliną, Zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, Laska twoja i kij twój mnie pocieszają,
5. Zastawiasz przede mną stół wobec nieprzyjaciół moich. Namaszczasz oliwą głowę moją, kielich mój przelewa się.
6. Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą Przez wszystkie dni życia mego. I zamieszkam w domu Pana przez długie dni.

Apatia współczesnego kościoła (John MacArthur)

Ach, „przyjacielski dla szukających” wiek. Apostoł Paweł przewidział te czasy. Pod koniec swojego drugiego listu do Tymoteusza, po tym jak opisał zasady dobrego przywództwa kościelnego, Paweł podsumował wszystkie rady dla swojego adresata dobrze znanym wersetem „Głoś słowo Boże, nalegaj w czas albo nie w czas, strofuj, grom i napominaj ze wszelką cierpliwością i nauką” 2 Tym. 4:2 (BG). W skrócie, Paweł mówił do Tymoteusza i do ciebie i do mnie, niezależnie co ktokolwiek inny robi, ty głoś Słowo. Głoś gdy jest na to moda, głoś gdy jej nie ma. Głoś gdy jest popularne i dobrze przyjmowane, i głoś gdy nie jest popularne i dobrze przyjmowane. Głoś Słowo w porę i nie w porę. Innymi słowy, głoś nawet gdy tłumy nie reagują. Albo gdy głoszenie staje się niebezpieczne. I apostoł Paweł dodał to profetyczne ostrzeżenie, które tłumaczy dlaczego było tak ważne dla niego by wyraźnie zaznaczyć fakt, że głoszenie musi być wykonywane nawet gdy nie wygląda na to, że jest na to pora. Napisał on tak: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce,
I odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom
” (BW) (2 Tym. 4:3,4).
Biblia Króla Jakuba przekłada ten fragment następująco: „Idąc za swoim pożądliwościami, zbierać będą sobie nauczycieli, mając łechcące uszy; i odwrócą swoje uszy od prawdy, …” Paweł oczywiście miał całkowitą rację, ponieważ nie brak nam „przyjacielskich dla szukających”, rozrywkowych, rozmiękczonych przesłań ewangelii, kaznodziejów’ oraz posług w dzisiejszych czasach. Ludzie dosłownie gromadzą sobie całe gromady nauczycieli, którzy im powiedzą to, co chcą usłyszeć. Ale oczywiście nie było miejsca w życiu i posłudze apostoła Pawła na tą teorię mówiącą: „Daj ludziom to, czego chcą”, która jest tak rozpowszechniona w dzisiejszych czasach. Paweł nie namawiał Tymoteusza do przeprowadzenia ankiet na temat tego, co ludzie chcą, nie sugerował Tymoteuszowi, żeby studiował dane demograficzne, albo czytał badania potrzeb jego ludzi, żeby później zaspokajać te potrzeby, po prostu dlatego, że ktoś odszedł od rzeczy takich jak „sprawiedliwość”. Nie, Paweł nakazał Tymoteuszowi i każdemu z nas, żeby głosić Słowo wiernie, systematycznie, napominając i w cierpliwości. I Skonfrontujmy teraz się z duchem wieku dzisiejszego.

Wiesz, współczesne amerykańskie kościoły są naprawdę fascynujące. Istnieją w nich paradoksy. A oto dlaczego. Jest olbrzymia ilość dobrego głoszenia z kazalnic w dniu dzisiejszym. Ale istnieje także olbrzymia ilość braku dobrego głoszenia. Jest wiele rzeczy, które są użyteczne, które są jasno i pełnie nauczane, ale w tym samym czasie, z tych samych kazalnic, niektóre rzeczy nie są podkreślane oraz takie, które są całkowicie zostawione. I jest to trochę jak dziecko, które dobrze jada w pewnych dziedzinach, ale nie otrzymuje żelaza i białka i wapnia i w miarę czasu jego kości niszczeją, chorują i ostatecznie powodują śmierć. Proszę, słuchaj tej wiadomości, i mówię to zarówno do pastorów jak i do reszty wiernych. Kaznodzieje nie wykonują swojej posługi wystarczająco dobrze, jeśli głoszą wiele poprawnych i biblijnych prawd, i robią to jasno i z pasją, i z autorytetem, ale zaniedbują doktryny niezbędne dla zbawienia albo wzrostu duchowego słuchaczy. Istnieje wielu kaznodziejów dzisiaj, którzy wygłaszają dobre kazania, albo części kazań, ale pozostawiają wystarczająco prawd, żeby zniszczyć życie osób, jeśli nie ich dusze. Tak jasno jak tylko mogę to wyrazić: Półprawda, zaprezentowana jako cała prawda jest nieprawdą, kłamstwem. Zapamiętaj tę frazę, i będzie ci to dobrze służyło, jeśli znajdziesz dobry kościół, i ustrzeżesz  się przed błędem: Półprawda, zaprezentowana jako cała prawda jest nieprawdą. Jeśli twój pastor lub głosiciel nie jest w stanie, albo nie chce głosić całego przesłania Bożego: dobrej wiadomości, złej i trudnej, to jest to czas na poważne i z modlitwą rozważanie zmiany kościoła. Przemyśl to o czym mówię, ponieważ nawet uczeni w Piśmie i Faryzeusze w czasach Jezusa byli doskonałymi nauczycielami w wielu dziedzinach. I jeśli pójdziesz za dzisiejszymi standardami, które mówią, że nikt nie jest doskonały, możesz łatwo usprawiedliwić bycie nawet w ich posłudze. Dlaczego? Cóż, na początek, nauczali oni, że jest tylko jeden Bóg, Stwórca wszystkich rzeczy. Jest to dobra doktryna. I byli oni wielkimi przeciwnikami idolatrii, której byli winni ich praojcowie podczas niewoli babilońskiej. I ten problem idolatrii był jednym z najważniejszych tematów, które przeszkadzały Izraelitom w ich relacji z Bogiem. A uczeni w Piśmie i Faryzeusza byli również rzetelni w wyznawaniu tej doktryny. Jedynym problemem jest to, że pominęli oni pewne „małe” doktryny jak to, że „zbawienie jest przez łaskę poprzez wiarę”. Mogli być rzetelni w swojej doktrynie idolatrii, ale niszczyli oni swoich słuchaczy poprzez zaniedbanie doktryny, która mówi, że nie możesz zarobić na swoje zbawienie przez uczynki Prawa.

Również nauczali oni wiernie wskrzeszenia zmarłych. Wierzyli oni w życie po śmierci z wiecznymi nagrodami i nawet wieczną karą. Ale znowu, największym problemem nie było to, czego uczyli, ale to, czego nie uczyli. I Biblia dokumentuje, że byli oni ignorantami jeśli chodzi o doktrynę regeneracji. I to właśnie dlatego w Jana 3,4 Nikodem (nauczyciel żydowski) z początku nie zrozumiał nauczania Jezusa na temat nowego narodzenia. On się nawet zapytał: „Jak człowiek może się narodzić kiedy jest stary?” Widzisz w czym rzecz? Żaden kościół nie jest doskonały w swojej doktrynie. Ale są dzisiaj denominacje deklarujące się jako chrześcijańskie, które nauczają doktryny Trójcy, nauczają atrybutów Boga, wcielania, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa i Dzień Sądu, Niebo, Piekło, i moralności, a następnie odwracają się i oprócz tego nauczają mnóstwo fałszywych doktryn, które niszczą ludzkie dusze. Rzeczy takich jak: przebaczenie grzechów jest dostępne przez przejście przez bramę podczas roku jubileuszowego, albo przez zapłacenie sumy pieniędzy, albo wyznawanie grzechów księdzu, albo usprawiedliwienia przez uczynki itd. itd.
Są także z pewnością ewangeliczne protestanckie kościoły, które nauczają bardzo prawidłowo i pożytecznie na temat Boga i osoby Chrystusa i o zbawieniu przez wiarę i o wiecznych nagrodach i karze. Ale jest także ogromny brak dobrego głoszenia z tych samych kazalnic, kiedy to zaniedbują oni albo nawet całkowicie pomijają biblijne doktryny takie jak: świętość i wybranie i predestynację i Bożą suwerenność. Oni nawet zamieniają zbawienie do decyzji dokonywanej ludzką wolą. Pomimo tego, że ewangelia Jana 1:12,13 mówi:
Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego,
Którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.
” Teologia ta zakorzeniona jest w arminianizmie, który czyni ludzką wolę, a nie suwerennego Boga, decydującym czynnikiem zbawienia. I zwykle kościoły te są tymi, które mówią o radykalnych nawróceniach nowego narodzenia oraz o nadnaturalnej przemianie ludzkiej duszy, jako po prostu o decyzji dla Chrystusa.

Ale Bóg powiedział:

Gdy zechciał, zrodził nas przez Słowo prawdy, abyśmy byli niejako pierwszym zarodkiem jego stworzeń.” (Jak. 1:18)

Zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego.” (Tytusa 3:5)

I to ten rodzaj języka i ten rodzaj złej teologii zaczął panować we współczesnej posłudze kaznodziejskiej. Celem większości współczesnego kościoła stała się nagła ludzka decyzja. Zamiast radykalnej przemiany serca przez wszechmogącego Boga poprzez przekonujące działanie Ducha Świętego i przez prawdę Jego Słowa. Więc: szczere uwierzenie w suwerenność Boga w zbawieniu zakończy wiele nonsensu, który panuje w dzisiejszym kościele. Wróćmy więc do głoszenia i nauczania tej historycznej i biblijnej doktryny.

Pyszni ludzie pójdą do piekła – Tim Conway

Pyszni ludzie absolutnie będą zaciskać swoje zęby i pójdą do piekła. Pozwól, że ci coś powiem. I jest to o powodzie, dla którego większość mężczyzn i kobiet na tym świecie nie są teraz zbawieni. Czy wiesz dlaczego nie są? Ponieważ ludzie chcą uczynić Boga swoim dłużnikiem. Ludzie chcą być Bogiem! Chcą oni postawić Boga w pozycji, w której On jest im coś dłużny. I kiedy mogą to wypracować, mogą być dobrzy, to Bóg jest im to dłużny. Och, jak często ja to widzę.

„Och, ale ja się pomodliłem, pomodliłem się. Zrobiłem to!” Ja spotkałem ludzi, którzy są tak źli na to, że nie dostali tego, czego chcieli od Boga, po wszystkim dobru, które uczynili, po wszystkim co Mu usłużyli, po tylu modlitwach do Niego, po wszystkim co zrobili. I oni pościli i oni dawali. I Boże, oni są jak starszy brat, nieprawdaż? Mówią: „Mi się należy tuczne cielę, ty ojcze nie dałeś mi nawet koźlęcia”.  Oni chcą postawić Boga w miejsce, gdzie On jest im coś dłużny. Posłuchaj mnie, w tym jest cała rzecz: To ludzka pycha nie pozwala człowiekowi poddać się sprawiedliwości Boga. Czy wiesz dlaczego tak jest? Ponieważ ludzie są tak zdeterminowani by wierzyć, że są dobrzy, że pójdą za to do piekła. Oni są tak zdeterminowani by wierzyć, że są dobrzy, że Bóg jest im coś dłużny, są oni tak zdeterminowani by wierzyć, że dziadek i babcia byli dobrymi ludźmi i że zasługują oni na bycie w niebie. Są oni tak zdeterminowani by wierzyć, że zasługują na niebo, że są ludźmi o dobrym sercu. A wiesz co robi ewangelia? Wiesz co robi Chrystus? Czy wiesz dlaczego oni znienawidzili Chrystusa? Ponieważ powiedział im prawdę. Żeby ktokolwiek mógł poddać się sprawiedliwości Boga, ludzie muszą ukorzyć się i zmierzyć się twarzą w twarz z faktem, że nie są oni sprawiedliwi, że nie są dobrymi ludźmi. Pyszni synowie Adama muszą zaakceptować to, że sprawiedliwość pochodzi wyłącznie od Boga, a żeby to zrobić, muszą przyznać się, że nie mają oni żadnej swojej własnej sprawiedliwości. Muszą przyznać, że są grzesznikami, że są nikczemni, że są źli, że nie są dobrzy, że nie są mili, nie zasługują na podziw, na honor,  nie są do zaakceptowania, nie znaczą nic, nie są wartościowi, nie są cudowni.

Ludzie opuszczają swoją własną sprawiedliwość tylko wtedy, gdy Bóg ich łamie i kiedy przychodzą twarzą w twarz do wstrząsającej rzeczywistości, że nie posiadają nic akceptowalnego, co mogliby zaofiarować Bogu od siebie. I pyszni ludzie absolutnie będą zaciskać swoje zęby i pójdą do piekła, trzymając się swojej własnej sprawiedliwości. W tym tkwi problem. I kiedy to mówiłem, wiedziałem, że niektórzy z was, którzy tutaj siedzą, mówią: „Nie jestem taki zły, nie jestem taki nikczemny”.

Pytasz się ludzi: „Jesteś zły?”
„Nie. Wiem, że grzeszę, ale nie jestem zły. Wiesz, ludzie tacy jak Adolf Hitler, oni są źli”.
„Jesteś nikczemny?”
„Nie, to przecież ta sama kategoria: źli ludzie, nikczemni ludzie, wiesz, to tacy ludzie, którzy zbierają się na orgie… ”.
Czy nie rozumiesz co mówi Pismo? „Wszyscy zgrzeszyli, i brak im chwały Bożej, a karą za grzech jest śmierć”. Bóg nigdy nie wrzucił dobrego człowieka do piekła. „Karą za grzech jest śmierć”. Powiesz: „Ale to było tylko małe kłamstwo”. To jest śmierć. Jesteś nikczemny z natury. Nikczemny, bezwartościowy, nie masz upodobania Boga, jesteś po prostu słomą do spalenia. Dopóki tego sobie nie uświadomisz i nie zmierzysz się z tym twarzą w twarz, sprawiedliwość Chrystusa nie będzie znaczyła nic. Nie będzie miała żadnej wartości. Większość ludzi na tym świecie nie pogodzi się z tym. Ale jeśli jesteś nikczemny, jeśli chcesz uciec od grzechu, jeśli szukasz odpowiedzi, szukasz nadziei, jeśli szukasz ratunku, jeśli szukasz zbawienia, oto jest. Jak przechodzi to od Chrystusa do mnie? Przez wiarę.

Zapytasz: „Jak to się może stać?” Ponieważ Bóg powiedział, że tak się stanie. A Bóg robi następującą rzecz: w momencie w którym pokładasz swoją wiarę w Chrystusie, całe chwalebne dzieło Chrystusa zostaje przeniesione na twoje konto. To jest usprawiedliwienie. To jest serce naszej ewangelii.

I pyszni ludzie będą absolutnie zaciskać swoje zęby pójdą do piekła [trzymając się swojej własnej sprawiedliwości].

Joseph, wojownik masajski – John Piper

Po prostu niewiarygodna historia.

Pewnego dnia, Joseph (wojownik plemienia Masajów, który pojechał później do Amsterdamu), pewnego dnia, Joseph, kiedy szedł jedną z brudnych gorących afrykańskich dróg, spotkał kogoś kto podzielił się z nim ewangelią Jezusa Chrystusa, i przyjął on tam wtedy Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Moc Ducha Świętego zaczęła przemieniać jego życie i został napełniony takim podekscytowaniem i radością, że pierwszą rzeczą jaką chciał zrobić było powrócenie do swojej własnej wioski i podzielenie się tam Dobrą Nowiną z członkami jego lokalnego plemienia. Joseph zaczął chodzić od domu do domu, żeby mówić każdemu kogo napotkał o Krzyżu, cierpieniu i zbawieniu, które zaoferował Chrystus, oczekując, że ich twarze rozpromienieją w ten sam sposób co jego. Ale ku jego zdumieniu, wieśniacy nie tylko nie dbali o to, ale stali się brutalni. Mężczyźni z wioski pochwycili go i trzymali przy ziemi, podczas gdy kobiety biły go kolczastymi drutami. Został on wyciągnięty poza wioskę i pozostawiony na śmierć w krzakach. W jakiś sposób udało mu się doczołgać do dołu z wodą i tam spędził dni bez przytomności gdzie ostatecznie zebrał siły i powstał. Dziwił się brutalnym przywitaniem jakie go spotkało od ludzi, których znał przez całe swoje życie. Stwierdził, że musiał coś źle powiedzieć i, że coś opuścił z historii Jezusa. Po powtórzeniu sobie przesłania Dobrej Nowiny, którą ogłosił wcześniej, postanowił powrócić znowu do wioski, aby znowu ją opowiadać. Kulejąc, doszedł do kręgu chat i zaczął proklamować Jezusa: „On umarł za was, abyście mogli otrzymać przebaczenie i poznać Boga żywego” błagał. Ponownie, został pochwycony przez mężczyzn z wioski i trzymali go oni podczas gdy kobiet biły go, na nowo otwierając rany, które dopiero co zaczęły się goić. Ponownie, wyciągnęli go nieprzytomnego poza wioskę i pozostawili go by umarł. Przetrwanie pierwszego linczu było naprawdę niesamowite, przeżycie drugie było cudem. Ponownie po dniach spędzonych na odzyskanie sił, Joseph powstał na odludziu, posiniaczony, z bliznami, zdeterminowany by powrócić. Powrócił do małej wioski, ale tym razem, został on zaatakowany jeszcze przed tym jak miał szansę na otworzenie swoich ust. Przed tym jak zaczęli go biczować za trzecim, być może ostatnim razem, ponownie przemówił do nich o Jezusie Chrystusie Panu. Przed tym jak zemdlał, ostatnią rzeczą jaką zobaczył było to, że kobiety, które go biły, zaczęły płakać. Tym razem obudził się w swoim łóżku. Ci, którzy tak ciężko go pobili, teraz starali się ocalić jego życie i pielęgnować go by powrócił do zdrowia. I cała wioska przyszła do Chrystusa.

“Teraz raduję się z cierpień, które za was znoszę i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało jego, którym jest Kościół” (Kolosan 1:24)

Newer entries »

%d blogerów lubi to: