Inkwizycja (Paul Washer)

Jaki jest najlepszy sposób propagowania oszustwa? Udawać prawdę. Diabeł jest w tym mistrzem ponieważ jest on „ojcem kłamstwa”. Poniższy tekst jest urywkiem  z wykładu Paul’a Washer’a: http://www.youtube.com/watch?v=_ILqsedjNN0
Czy ekumenizm z Kościołem Katolickim, który udaje Kościół Chrystusa to dobry pomysł? Polecam do rozważenia ten krótki artykuł.

Co robił diabeł poprzez historię ludzkości i co będzie robił dalej? Dam wam przykład aby zademonstrować na czym polega jego działanie.
Przez wiele, wiele lat rządów Kościoła Katolickiego, (który nigdy nie był Kościołem – wiem, wiem – wielu ludzi nie zgadza się ze mną na ten temat, ale ja nie zmienię swojego stanowiska). Poprzez jej obrzydliwości i jej bluźnierstwa, i morderstwa i wszystkie rzeczy jakie kiedykolwiek zrobiła – wszystko to zostało przypisane Kościołowi Jezusa Chrystusa. A to ona właśnie była tą, która prześladowała Kościół Jezusa Chrystusa. Na przykład: Ktoś mówił ze mną niedawno i powiedział: „Co wiesz na temat chrześcijan i Inkwizycji?” Ja odpowiedziałem: Czy kiedykolwiek byłeś na Inkwizycji, na jakiejkolwiek z inkwizycji? Bo nie myśl sobie, że była tylko jedna. Były one na całym świecie. Odpowiedział: „Nie, nigdy nie byłem na inkwizycji”. Odpowiedziałem: A ja byłem. Byłem na nich, widziałem miejsca w których ludzie byli zabici podczas inkwizycji. I powiedziałem: Śmieszne, ale wygląda na to, że moi ludzie tam byli. Zapytał: „Co to znaczy?” Widziałem wyryte w kamieniu, kto został tam zabity: Heretycy, jak Baptyści. Więc dlaczego obwiniasz mnie za Inkwizycję, a nie widziałem tam twoich ludzi wymienionych na listach inkwizycji. Widzicie? Nie przepraszajcie za Inkwizycję. Ci głupkowaci mali ewangelikalni ewangeliści, którzy chodzą dookoła i przepraszają za Inkwizycję. Nie róbcie tego. Ewangelikałowie byli zabijani na Inkwizycji.

Reklamy

24 Komentarze

  1. aleks said,

    Maj 1, 2009 @ 8:09 pm

    Ale przecież to my, katolicy daliśmy wam biblię:)

  2. purytanin said,

    Maj 2, 2009 @ 7:30 am

    Tak, tylko, że po łacinie…
    Zauważ, że to protestanci tłumaczyli Biblię na języki narodowe, Kościół Katolicki zawsze zakazywał czytania Biblii prostym ludziom. We Włoszech zakaz posiadania Biblii obowiązywał do 1870r.

  3. aleks said,

    Maj 4, 2009 @ 8:48 am

    Przyznam że nie znam historii Włoch. Wiem zaś że w Polsce Biblia w przekładzie ks.Wujka była dostępna już koło 1500 roku, gdyby Kościół Katolicki „zawsze zakazywał czytania Biblii prostym ludziom” nic takiego by nie powstało:)
    Ale przyznam że podoba mi się u protestantów to że taki nacisk kładziecie na lekturę Pisma Świętego. św. Hieronim powiedział: „Nieznajomość Biblii jest nieznajomością Boga.” i tu myślę obaj się zgadzamy.
    Pozdrawiam:)

  4. purytanin said,

    Maj 4, 2009 @ 1:07 pm

    Chyba ci się daty pomyliły. W Wikipedii czytamy:
    Biblia Wujka (1599)
    Biblia Brzeska (1563)

    To protestanci jako pierwsi rozpowszechniali Biblię w językach narodowych. Mam nadzieję, że słyszałeś choćby o Biblii Lutra?

  5. aleks said,

    Maj 7, 2009 @ 8:58 am

    Faktycznie, tu masz rację, a zatem to protestanci pierwsi przetłumaczyli Biblię, no i tu rozpoczęli coś zdecydowanie dobrego. Ale i niedługo potem pojawiła się Biblia przetłumaczona przez księdza Wujka, a więc Kościół Katolicki w tym co dobre wziął przykład z protestantów, natomiast fałszywie oskarżyłeś Kościół że „zawsze zakazywał czytania Biblii prostym ludziom”.
    Osobiście jestem zdania że wzajemnie wiele dobrego możemy się od siebie nauczyć, protestanci-katolicy, chociażby Odnowa Charyzmatyczna zaczęła się właśnie wśród amerykańskich protestantów. Kościół Prawosławny posiada zaś piękną sztukę pisania ikon której z kolei my za bardzo nie mamy.
    Myślę że jako chrześcijanie jesteśmy braćmi i nie przystoi nam wzajemne oskarżanie o służenie szatanowi. Nie uważasz?

  6. purytanin said,

    Maj 7, 2009 @ 9:26 pm

    Musisz wiedzieć, że Kościół Katolicki jest to fałszywy, niechrześcijański kościół, wypaczający całkowicie ewangelię.

    Nie wykluczam, że mogą być jacyś katolicy, którzy są chrześcijanami. Ale jeśli są prawdziwie nawróceni to nie przyjmują oni głównych nauk swojego kościoła i prędzej czy później opuszczą tę synagogę szatana.

  7. aleks said,

    Maj 10, 2009 @ 2:27 pm

    Przyznam że ciężko mi przyjąć takie oskarżenia bo czuję się chrześcijaninem i członkiem właśnie Kościoła Katolickiego.
    Poza tym to my daliśmy wam Biblię:) Nie mógłbyś być kim jesteś gdyby Kościół Katolicki przez ponad tysiąc lat nie strzegł tego skarbu:)

  8. purytanin said,

    Maj 11, 2009 @ 8:41 am

    Nie wykluczam, że jesteś chrześcijaninem – mówię ci tylko, że nie jesteś w chrześcijańskim kościele.
    Nie rozpatrywałem nawet czy to KK przechował Biblię – Faryzeusze również przechowywali Stary Testament, więc nawet jeśli, to o niczym to nie świadczy. Twój kościół nie naucza ewangelii ( i nigdy nie nauczał), ale zbawienia przez sakramenty i tradycję. Identycznie robili Faryzeusze.

  9. aleks said,

    Maj 11, 2009 @ 10:30 am

    No dobrze, rozumiem…
    A mam jeszcze jedno pytanie: Luteranizm powstał w XVI wieku. Czy w takim razie wcześniej nie było chrześcijan? No bo skoro istniały tylko Kościoły Katolicki i Prawosławny (i kilka mniejszych odłamów). To wychodzi że przecież religia chrześcijańska przez piętnaście wieków była we władaniu diabła.
    Poważnie, jeśli jestem w błędzie chcę to zrozumieć.

  10. mirczello said,

    Maj 19, 2009 @ 12:52 pm

    do odpowiedzi 3
    drogi aleksie gdybyś poszukał sobie troszka w internecie chociaż to byś zobaczył tzw. spis ksiąg zakazanych przez kk gdzie do XX wieku figurowała Biblia poza tym kler wiedział zawsze że gdy ludzie czytają to mają pytania i jest to rzecz bardzo oczywista, tylko problem zaczyna się w procesie konfrontacji z życiem które pokazuje że np. katechizm jest zaprzeczeniem Biblii (prosty przykład wyd. Tysiąclatki 2 Mojż 20 rozdział zawiera dekalog który to w katechizmie jest okrojony do dziewięciu z tym żeby zachować twarz jedno ostatnie jest podzielone aby liczba się zgadzała) może myślisz po co to ale gdyby nie zabrali tego jednego przykazania teoria kultów nie mogła by mieć miejsca i profity z nich będące znikły by na zawsze ale dzięki temu może można by głosić prawdziwa ewangelię a nie oszukiwać ludzi stwierdzeniem że są w kościele
    pozdrawiam cię serdecznie i zachęcam do szukania Boga
    mój adres: kmaszka@o2.pl
    jesli napiszesz to mogę do ciebie zadzwonić to pogadamy
    Mirek

  11. Saileh said,

    Czerwiec 17, 2009 @ 10:18 pm

    Szkoda, że dyskusja tutaj była dawno, ale ja tu trafiłem, więc zapewne jeszcze wielu trafi. Na początek zwracam uwagę, że Biblia jako taka nigdy nie znalazła się na IKZ – ale były tam liczne przekłady protestanckie.
    Jeśli chodzi o dekalog – twoje stwierdzenie to zwykła kpina. Każdy kto przeczyta ten tekst, zauważy, że te dwa przykazania dadzą się bez problemu połączyć, natomiast podział tamtych jest uzasadniony. O ile bowiem, jeśli chodzi o sformułowania, masz rację, to biorąc pod uwagę sens wypowiedzi, dekalog KK jest do przyjęcia. Problem leży zupełnie gdzie indziej. 1. Po co zmieniać coś, co jest częścią judaistycznej Tradycji? 2. Z waszej strony – dlaczego wytykacie KK odejście od Biblii, skoro Sola Scriptura nie pozwala wam na to? 3. Dlaczego protestant próbuje przeciągnąć katolika na protestantyzm, świadomie (wy przeważnie znacie Biblię) podając mu nieprawdziwe informacje? Przez kłamstwo nie doprowadzisz nikogo do Prawdy.

  12. purytanin said,

    Czerwiec 18, 2009 @ 9:18 am

    Na początek zwracam uwagę, że Biblia jako taka nigdy nie znalazła się na IKZ – ale były tam liczne przekłady protestanckie.

    Do 1870r. we Włoszech Biblia była księgą zakazaną przez Kościół Katolicki. Protestanci tłumaczyli Biblię na języki narodowe, Biblie katolickie były po łacinie, dlatego nawet katolickie Biblie były niedostępne dla społeczeństwa.

    Problem leży zupełnie gdzie indziej. 1. Po co zmieniać coś, co jest częścią judaistycznej Tradycji? 2. Z waszej strony – dlaczego wytykacie KK odejście od Biblii, skoro Sola Scriptura nie pozwala wam na to? 3. Dlaczego protestant próbuje przeciągnąć katolika na protestantyzm, świadomie (wy przeważnie znacie Biblię) podając mu nieprawdziwe informacje? Przez kłamstwo nie doprowadzisz nikogo do Prawdy.

    Jeśli chodzi o dekalog – twoje stwierdzenie to zwykła kpina. Każdy kto przeczyta ten tekst, zauważy, że te dwa przykazania dadzą się bez problemu połączyć, natomiast podział tamtych jest uzasadniony. O ile bowiem, jeśli chodzi o sformułowania, masz rację, to biorąc pod uwagę sens wypowiedzi, dekalog KK jest do przyjęcia.

    Dwa pierwsze przykazania NIE DADZĄ się połączyć choćby z tego powodu, że będziemy wtedy mieli 9 przykazań, a nie mojżeszowe „10 słów”. Dziesiątego przykazania NIE DA SIĘ PODZIELIĆ na dwa (jak zrobił to Kościół Katolicki) ponieważ w Biblii jest najpierw mowa o domu, a dopiero później żony: „Nie pożądaj domu bliźniego swego, nie pożądaj żony bliźniego swego” 2 Moj. 20:17.

    Problem leży zupełnie gdzie indziej. 1. Po co zmieniać coś, co jest częścią judaistycznej Tradycji? 2. Z waszej strony – dlaczego wytykacie KK odejście od Biblii, skoro Sola Scriptura nie pozwala wam na to? 3. Dlaczego protestant próbuje przeciągnąć katolika na protestantyzm, świadomie (wy przeważnie znacie Biblię) podając mu nieprawdziwe informacje? Przez kłamstwo nie doprowadzisz nikogo do Prawdy.

    Piszesz nieprawdę, ponieważ judaistyczna tradycja ma Dekalog identyczny co protestanci: http://en.wikipedia.org/wiki/Ten_Commandments

    Nie było wcale udowodnić, że to Kościół Katolicki fałszuje Biblię. Co ciekawe, zakaz czynienia obrazów (czyli drugie przykazanie z Dekalogu) ma zachowane w Biblijnej formie nawet Cerkiew Prawosławna. A to, że już tego przykazania nie przestrzegają to już inna sprawa…

  13. Uriel said,

    Listopad 26, 2010 @ 3:05 am

    Piszę, bo mam szacunek do autora tego bloga i pracy jaką włożył w tłumaczenie „przepowiadania” Paula W. – którego uważam za wielkiego „proroka” i człowieka Chrystusowego

    Na początku zaznaczę, że jestem katolikiem i jestem Bogu wdzięczny, że w ogóle pozwolił mi wejść do swojego kościoła. Bo nie mam nic, ani jednej rzeczy którą mógłbym położyć i powiedzieć, że mogę to uznać za monetę mojej wiary i okazanej mi łaski. Jako nawrócony katolik, mogę powiedzieć o pewnym paradoksie jakiego doświadczam od 10 lat – bo tyle minęło od momentu kiedy Chrystus pochylił się nade mną.

    Po pierwsze byłem od lat młodości daleko od kościoła i żyłem jak świnia i nigdy nie rozumiałem chrześcijaństwa, ewangelii i tego jaki sens ma moje życie. Nigdy też nie widziałem w kościele katolickim nic co by było na tyle pociągające by mnie zainteresować. Kompletnie nic, a nawet odwrotnie… nie tylko widziałem, ale raczej doświadczałem zimnego religijnego obrazu chrześcijaństwa. Doświadczałem tego, że Ci którzy nazywali się „sługami” Chrystusa, robili rzeczy które były dziwne, byli dla mnie zgorszeniem i powodem do mówienia sobie „ot proszę jacy hipokryci”. Dodam, że wychowywałem się na jednym z najgorszych osiedli w moim mieście i pochodzę z patologicznej i rozbitej doszczętnie rodziny. Wychowywała mnie chora babka, bez ojca i matki. Nie było nikogo kto by mi przekazał wiarę, po za religijnymi praktykami (za które i tak dziękuję mojej babce, gdyż gdyby nie one, nie miałbym w ogóle odniesienia do jakiejkolwiek najmniejszej prawdy o istnieniu Boga). Wiesz dlaczego o tym piszę? Bo w momencie w którym miałem 18 lat – byłem od trzech lat solidnie uzależniony od amfetaminy, (zacząłem już brać w wieku 15 lat), od palenia marihuany – tak marihuana uzależnia, bo nie potrafiłem nawet słuchać muzyki nie paląc wcześniej, od alkoholu – niskiego gatunku, wąchałem klej, jadłem leki, żarłem nasiona toksycznych i trujących roślin – gdy nie miałem pieniędzy, byle by mieć jakikolwiek stan odurzenia – bo rzeczywistość w której żyłem była na trzeźwo nie do zniesienia. Do tego, bawiłem się w czytanie tych wszystkich śmieci o okultyźmie i magii, byłem tak mocno spętany onanizmem i pornografią, że potrafiłem po amfetaminie spędzać całe tygodnie na cało nocnym oglądaniu porno i onanizowaniu się aż do krwi… brutalne? Nie!!! robiłem o wiele gorsze rzeczy, ale nie będę o tym pisał, bo i tak ten kto rozumie, czym jest grzech nie musi dostać tego na talerzu, żeby wiedzieć, czym jest rzeczywistość grzechu. JA BYŁEM ŻYWYM TRUPEM w wieku 18 lat. Doszedłem do takiego punktu w moim przeklętym życiu, że widziałem tylko jedno wyjście, pójść i się powiesić… (wiem, rzadko kiedy kogoś rusza ten fragment z mojego życia, to nic szczególnego…jak się czyta o takim śmieciu jak ja ) Ale kiedy leżałem w swoim mieszkaniu, paląc papierosa, myślałem sobie akurat o tym, czy jest ktokolwiek komu na mnie zależy. Ojca nie znam, matki nie mam, babka w szpitalu znowu chora i nie ma nikogo, a ja mam 18 lat i jedyną rzeczą jaką zrobię w swoje 18 urodziny to strzelę sobie zdrową krechę do nosa, zapije tanim winem i pójdę z kumplami na jakiś koncert i jakoś opadłem z sił… nie miałem już siły… (na prawdę, czułem, że to koniec… THE END, FINITO, JESTEM W PIEKLE). I właśnie wtedy w swoim magnetofonie włączyłem kasetę, którą dostałem od gościa, który był chrześcijaninem, ale się oczywiście nigdy nie ujawniał, bo się bał (?) wstydził (?) – dowiedziałem się dopiero po swoim nawróceniu, że jest „wierzący”.
    Ta kaseta to był dziecięcy zespół „Arka Noego”, a że był to rok 2000 i dopiero zaczęło się o niej mówić, nie słyszałem wcześniej ich muzyki. Po za tym ja słuchałem mrocznej muzyki zgodnej w przekazie z moimi okultystycznymi zainteresowaniami. Ale z czystej ciekawości włączyłem z myślą, „ciekawe czemu mi to przyniósł” – gość który mi to dał, często podrzucał mi różne undergroundowe zespoły i uważałem, go za autorytet w muzyce punk-rockowej. Gdy zacząłem tego słuchać dotarło do mnie coś czego NIGDY WCZEŚNIEJ NIE SŁYSZAŁEM, a nawet jeśli słyszałem to sposób w jaki to było głoszone pozbawiony był jakichkolwiek uczuć. BÓG JEST OJCEM!. Rozpłakałem się, bo przed chwilą myślałem, że nie znam swojego ojca… Gdy zacząłem płakać, zobaczyłem, że coś wewnątrz mnie pęka i zaczynam widzieć, że to co do tej pory robiłem, to jak żyłem, to ile osób skrzywdziłem, było strasznym, obrzydliwym, ohydnym plugastwem i zacząłem ze łzami w oczach powtarzać „Jezu, przebacz mi, tak bardzo Cię przepraszam”. Pan w przeciągu tego samego tygodnia uwolnił mnie od amfetaminy, marihuany, papierosów, alkoholu, ONANIZMU, pornografii…(to też odziwo rzadko kogoś rusza, chociaż większość moich kumpli po dwóch latach bycia w MONARZE wraca do nałogu) i tu zaczyna się mój problem… bo o ile od używek zostałem uwolniony w trybie natychmiastowym, o tyle zacząłem doświadczać jeszcze tej samej nocy napaści „złego ducha”. Domyśliłem się, że jest to związane z grzechem magii i okultyzmu i że teraz demon, żąda „swojej własności”… dlaczego o tym piszę? Bo chcę być szczery. Oprócz tego, że miałem bluźniercze sny, i na prawdę nie byłbym w stanie opisać tych bluźnierstw słowami dziś (uwierz mi… ) miałem też sny, w których demon mówił mi konkretnie – „jesteś mój, nigdzie nie pójdziesz”… Jak wiemy demon to kłamca i jestem dziś Chrystusa i IDĘ ZA NIM. Mój problem polegał na tym, że napaści w ciele dostawałem, podczas snu, a sen przychodził czasami w dziwną porę – potrafiłem nagle poczuć się zmęczony i położyć się na 15 minut i kilka osób z mojego otoczenia było świadkiem, że mówiłem przez sen nie swoim głosem, lub budziłem się nie mogąc poruszyć ciałem, całkowicie sparaliżowany jeszcze przez kilka minut. Byłem przerażony… Myślałem… co jest grane? Przecież uznałem swój grzech, uznałem Chrystusa za Pana, modlę się, czytam słowo… Jednak nie mogłem zrobić dwóch rzeczy, no może trzech… ale mniejsza o to. Nie mogłem przebywać przed Najświętszym Sakramentem – gdyż trwało to zazwyczaj krócej niż minutę, a może i mniej… wykręcało mnie i traciłem kontrolę nad swoim ciałem, a na język cisnął się stek bluźnierstw. Druga to patrzenie na „niektóre” przedstawienia, lub obrazy… Na przykład nie mogłem, patrzeć na rekonstrukcję twarzy mężczyzny z Całunu Turyńskiego – a taki obrazek był w moim domu i nie mogłem patrzeć tak samo na obrazy „Maryjne” – gdyż kończyło się tym samym i do tego bluźnierstwa tylko w stronę „DZIEWICTWA”… Wiem, to trudne i beznadziejne o czym piszę, ALE TAK BYŁO. I wtedy stawiałem sobie pytanie CO JEST ZE MNĄ NIE TAK? SKORO CHRYSTUS PRZYSZEDŁ i CHCĘ IŚĆ ZA NIM? Dlaczego zły duch „manifestuje swoją obecność w sposób namacalny?”… Żeby nie przedłużać, zacząłem czytać w jednej z księgarni o egzorcyzmach i tam przeczytałem, że pierwszym jest wyznanie grzechów – „ja już to robiłem, przecież wyznałem”, robiłem to również w obecności jednego charyzmatyka (z jakiegoś bliżej nie określonego zboru do którego nie przyznawali się sami protestanci, a to jak tam trafiłem to inna historia – szukałem po prostu chrześcijan – to chyba normalne, po za tym wtedy dla mnie nie miało tak wielkiego znaczenia czy to katolicy, czy nie, czy prawosławni, liczył się Chrystus i nadal tak jest, tyle że piszę O MOIM DOSWIADCZENIU), który modlił się na de mną o wylanie Ducha i które nie nastąpiło wtedy byłem zrozpaczony. W końcu wyspowiadałem się w KK… wyznałem wszystkie te plugastwa których się dopuszczałem, a miałem na sumieniu takie perwersje, że myślałem, że nie powiem ze wstydu, ale przed oczami miałem Chrystusa. Podczas trzeciego dnia spowiedzi, bo przychodziłem przez trzy dni po godzinę, bo sobie wszystko przypominałem, ZOSTAŁEM UWOLNIONY OD ZŁEGO DUCHA. CHRYSTUS MNIE UWOLNIŁ. Dlaczego o tym piszę… bo dziś, jestem mężem wierzącej kobiety, i to takiej która praktykuje SŁOWO W SWOIM ŻYCIU co dziennie, ojcem trójki dzieci, które urodziły się pomimo przeciwskazań medycznych. Mam syna 4lata, córkę 3lata i syna który będzie teraz miał rok. I jeśli Bóg uzna za stosowne obdarzyć mnie kolejnym potomstwem to przyjmę je w imię Chrystusa (choć duch drobnomieszczaństwa powtarza za całym światem, że „parka” to standard) Chrystus pozwolił mi nieść Jego DOBRĄ NOWINĘ do więzień, poprawczaków, szkół… a w moim rodzimym środowisku byłem z Jego powodu prześladowany i wyśmiewany… próbowano mnie zastraszyć, wiązano moje nawrócenie ze współpracą z policją (dilerzy tak myśleli, bo ktoś sypał na policji, a ja przestałem u nich kupować), grożono mi, włamano się do mojego mieszkania wyniesiono mi wszystko włącznie z Biblią (może chociaż przeczytali jakiś fragment – tak się pocieszam :) ), kazano mi na ulicy w drodze do mojego „katolickiego nie kościoła” trzymając i szarpiąc strasząc rozbiciem butelek po piwie na głowie odmawiać „skład apostolski”. Wielokrotnie wołając za mną na ulicy, „ksiądz”, „kleryk”, „Jezus”… i mógłbym jeszcze opowiadać o sobie, ale dosyć, bo chcę napisać o czymś ważnym. Ci wszyscy ludzie którzy mnie prześladowali za Chrystusa na moim osiedlu to katolicy. Pochodzą z katolickich rodzin, tzn. są ochrzczeni w KK, ale nikt im nigdy nie przekazywał wiary w rodzinie, nie głosił CHRYSTUSA ZMARTWYCHWSTAŁEGO!. Ale chcę napisać o czymś jeszcze innym. Po dziesięciu latach widzę, że wciąż proces umierania starego człowieka trwa we mnie i że Chrystus wychowuje mnie i kształtuje przez KONKRETNE FAKTY w moim życiu codziennym. Skończyły się cuda wianki, a jest, codzienność i trójka dzieci (kto jest ojcem wie o czym mówię). Od 7 lat jestem związany z Katechumenatem Pochrzcielnym Kościoła Katolickiego – zwanego też Drogą Neokatechumenalną – rzeczywistością chrześcijańską funkcjonującą na wzór i podobieństwo pierwszych wspólnot chrześcijańskich, ludzi „testujących siebie” poprzez SŁOWO, uczestniczących we wspólnej LITURGII, ludzi którzy tworzą KOŚCIÓŁ – rozumiany jako „wspólnota” wierzących, w około 20, 30 osobowych wspólnotach. Nie ma tłumu, i nikt nie będzie nazywał siebie „chrześcijaninem” dopóki, nie przetestujesz siebie w świetle słowa. Poprzez skrutinia… Dlaczego o tym piszę? Bo teraz już nie doświadczam prześladowań ze strony mojego patologicznego osiedla, część środowiska dała mi spokój, bo myślą, że narkotyki mi zmieliły psychikę, części nie widzę, bo albo siedzą w wiezieniu, albo nie żyją… (tak to smutne, a byłem jednym z nich) Teraz za to muszę słuchać tradycyjnych katolików, że jestem w jakiejś sekcie wewnątrz kościoła KK. ;) I odpowiadam im ewangelią, którą na koniec zapytam Ciebie… ale napiszę jeszcze o dwóch rzeczach. W technikum dla dorosłych poznałem pewnego protestanta z Lubartowa. Otóż z radością przyjąłem fakt, że mam w klasie kogoś z kim mogę rozmawiać o Jezusie Chrystusie. Jednak On nie mógł się radować. Byłem katolikiem. Nie ruszyło go ani odrobinę to co mówiłem. Że na prawdę doświadczyłem mocy Bożej. On widział jedno… katolik=religijność=zło=anty-chryst=papież, a ja nawet nie wchodziłem na tematy związane z teologią, bo chłopak z ulicy jestem, prostak, nieuk… ,ale świadomy ewangelii i mocy Bożej. Na studiach (dodam, że jestem jedynym który poszedł na studia w środowisku w którym dorastałem i biorąc pod uwagę, że dostałem się na elitarny kierunek jakim jest historia sztuki, a przy takim poziomie wiedzy jaki wyniosłem z młodości to również było z woli i łaski Bożej.- studia zostawiłem na trzecim roku,.. dzięki nim poznałem czym jest filozofia, logika, i pomogły mi zrozumieć wiele rzeczy jednak nie miałem finansów by je ukończyć – kompletnie… a w drodze było nasze drugie dziecko, Jednak dziękuję Bogu bo widzę, że miał inne plany wobec mnie, a i tak dzięki studiom rozwinął trochę mój intelekt i świadomość, no i pewnej metody pracy w szukaniu źródeł – w końcu to była historia sztuki…mogę powiedzieć, że nie studiowałem dla kariery, ale Bóg połamał we mnie pewien schemat i wyobrażenia jakie miałem o studiach trzy lata mi wystarczyły by się o tym przekonać i teraz to wiem) Na studiach poznałem dwójkę protestantów. Pewnego gościa z którym się bardzo skumplowałem, miał poważne problemy z alkoholem i pewną dziewczynę z bardzo „porządnej” rodziny protestanckiej (bodajże była z kościoła ewangelickiego – bo chodziła na nabożeństwa na ul. Ewangelicką w Lublinie.) Była tak głęboko pełna pogardy nie tylko dla katolików z powodu ich „wypaczonego obrazu chrześcijaństwa”, ale ogólnie była pełna pogardy dla ludzi biednych z patologicznych środowisk i często wygłaszała swoje mądrości na głos. Bycie nie katoliczką wręcz jej świadectwem. Tak jak by na tym opierało się jej chrześcijaństwo, negowanie katolicyzmu jako źródło samookreślenia własnej wiary i wartości. Tak jak by nie było katolicyzmu, to nie wiem, czy miała by cokolwiek do powiedzenia na temat Jezusa. Bo to co wygłaszała o związku małżeńskim było tak skażone światem, drobnomieszczaństwem, że aż jej współczułem tego poczucia pewności i nie próbowałem jej nawet mówić o swojej historii… po co?
    Bóg pozwolił mi odnaleźć mojego ojca, przebaczyć mu, przebaczyć mojej matce, być przy niej i opiekować się nią w tym roku gdy umierała w wieku 45 (miała 16 gdy mnie urodziła) lat na raka i głosić jej KERYGMAT i EWANGELIĘ o CHRYSTUSIE. I na co dzień doświadczam, że to nie ja wybrałem Chrystusa, tylko On mnie i wciąż mnie do siebie nawraca, karci, kształtuje, prostuje… I to w cale nie jest tak, że ja jako katolik otaczam się figurami, obrazami… nie potrzebuję tego… JA JESTEM ŚWIĄTYNIĄ DUCHA ŚWIĘTEGO i każdy katolik i nie katolik świadomy swojego powołania o tym wie. I sam nie trawię pewnych zachowań i kultów i KUPCZENIA RELIGIĄ BO BÓG SIĘ TEGO BRZYDZI. I przykazanie o czynieniu obrazów można właśnie sprowadzić i trochę spłycić tak jak to robią żydzi. Nie czynić żadnego obrazu by oddawać mu cześć to nie tylko znaczy nie czynić figur i „obrazów” to znaczy nie tworzyć sobie bogów w szerszym zakresie, bo wszystko co materialne i ludzkie może być bożkiem – pieniądz, ciało, prestiż, kariera, seks, wiedza, religijność, pobożność, moje plany, drugi człowiek i ja sam. – I ta protestantka ciągle potępiała katolików za figurki świętych, ale to co mówiła o małżeństwie i rodzinie jawnie świadczyło o jej miłości do pieniądza, kariery, prestiżu – to byli jej bożkowie i Bóg się tego brzydzi… ale ona nie była katoliczką i miała pewność, że to katolicy potrzebują przejrzeć, a JA mówię KAŻDY MUSI PRZEJRZEĆ! KAŻDY! kto opiera swoje życie nie o BOGA tylko bożka w każdej innej postaci, chociażby to było coś prozaicznego jak zbieranie znaczków, ale jeśli ktoś o to opiera życie, bo to stanowi o jego sensie (a są tacy) to czyni sobie fałszywego Boga. Nie którzy mają paranoje na punkcie Maryji, matki Jezusa… Jedni ją degradują, a to sprzeczne z ewangelią, inni zaś ją traktują jako kogoś miłosierniejszego niż sam Bóg, a jest to totalną pomylką i fałszywym obrazem Boga, ale to wcale nie wyklucza Maryji i jej funkcji, tylko dlatego, że ludzie to wypaczają… Ja czerpię z niej przykład bo była pierwszą pokorną, chrześcijanką, żyjącą w Nazarecie, stojącą pod krzyżem i wiem, (jako katolik, że nie ma nic złego w tym, że Maryja jako matka Jezusa uwielbia Boga i modli się za grzesznikami o ich zbawienie – jest w końcu chrześcijanką, jest matką Chrystusa, ale nie odbiera mu chwały bo nie może tego zrobić, bo nigdy by na to nie pozwoliła, bo zawsze „rozważała wszystko w swoim sercu” i jedyne czego pragnie to wskazywać na Chrystusa, a to, że kult Maryji staje się czasami czymś nad czymś sam się zastanawiam jak patrzę na Licheń to przyznaję – pogubienie i to trzeba prostować, to wymaga pracy, to wymaga głoszenia prawdy o Chrystusie, ale znam setki katolików, a nawet więcej ze wspólnot neokatechumenalnych, gdzie raczej zdrową ewnagelię się uprawia, gdyż jest jeden pośrednik Chrystus i to On złożył swoje życie w ofierze i On jest źródłem życia, a Maryja jest obrazem chrześcijanina który przyjmuje słowo, matki wierzącyh – tak jak pod krzyżem i dlatego wstawia się w modlitwach za braci, Jest Królową wszystkich braci, nową Ewą, bo nie było w niej grzechu, a chrzęscijanin jest nowym stworzeniem)… Piszę o tym wszystkim, bo kocham… Nie jestem ślepy… Kościół Katolicki jest powodem zgorszenia maluczkich na tym świecie i ja nie jestem sędzią, bo muszę czuwać bym sam nie upadł jak mówi Paweł, ale o posłudze wielu Bożych ludzi nie usłyszysz, bo wciąż się mówi tylko o pewnym utartym obrazie KK, na który po części sam sobie swoją ignorancją zapracował. Doświadczam wielokrotnie, że Bóg posługuje się kim chce by wykonać swoją wolę… Na osiedlu gdzie mieszkam, ostatnio spotyka się w sumie w najgorszym miejscu, grupa protestantów związanych z ruchami charyzmatycznymi i modlą się za dzieci na ulicy gdzie są narkotyki, alkohol, przemoc, seks, a księdza nie widziałem tam nigdy… jest schowany za murami swojej parafii, Bóg to osądzi, ja dziś modliłem się z nimi i nie widzę muru. Chrystus jest JEDEN. I wiem, że są przypadki, kiedy trzeba wejść w spór, ale na litość Boską, ten świat nie potrzebuje tego kto ma racje, tylko miłości Chrystusa, a jeśli chrześcijanie tego nie zrobią, to KTO inny ma to zrobić? Przecież sąd będzie polegał na miłości, a nie na tym ilu ludziom udowodniłem, że nie mają racji, przez co poczułem się lepszy… czy to ze strony katolików, czy ze strony każdego innego „odłamu” (sic!) chrześcijańskiego…

    Jestem katolikiem i „czy może królestwo wewnętrznie skłócone się ostać”? Czy wyrzekłem się życia w grzechu i doświadczyłem mocy Bożej od jakiegoś innego Chrystusa? Czy byłem wyśmiany i prześladowany za jakiegoś innego”katolickiego” Chrystusa niż ten do którego modlą się protestanci, ewangelicy, prawosławni? Czy wziąłem na siebie jarzmo kłamstwa? To znaczy, że szatan, jest skłócony sam ze sobą… uwolnił mnie poprzez sakrament pokuty od opętania, uwolnił od narkotyków, uwolnił od pornografii, przyniósł przebaczenie i uzdrowienie, wezwał do pokuty, dał nową naturę i dalej mnie prowadzi obdarzając mnie wierzącą żoną i dziećmi, a wcześniej żyłem jak szczur nafaszerowany amfetaminą,

    Napisałem tyle, bo szanuję to co robisz i zdaję sobie sprawę, że poruszyłem wiele wątków w tym co napisałem (chciałem być szczery) Bóg stworzył mnie na nowo, a jednocześnie jestem katolikiem i co krok odkrywam, że jest więcej dowodów i interwencji Boga w życiu katolików, wystarczy poczytać ich świadectwa.

    Paul Washer ma wielki dar i przyznaję… NIGDY, ale to NIGDY nie usłyszałem od księdza na parafii – po za neokatechumenatem, tak konkretnych słów o rodzinie, Chrystusie i Ewnagleii…

    Dzięki

    Daniel

  14. wujo said,

    Listopad 26, 2010 @ 7:48 pm

    Przeczytałem twoje świadectwo. Jesteś z Lublina. Sam byłem osobą związaną ( zdemonizowaną ) i zostałem uwolniony przez Jezusa, tak więc z doświadczenia wiem o czym piszesz, chociaż nie pochodzę z tak patologicznej rodziny. Zatem w tym znaczeniu było mi łatwiej.
    Ty i ja jesteśmy dopiero na początku drogi, my dopiero raczkujemy. Trzeba nam umocnienia, poznania WOLI Bożej dla naszego życia. POZNANIA SŁOWA BOŻEGO. Piszesz dosyć chaotycznie, ale da się czytać :):):)
    Odszedłem z KK, bo widziałem w nim wiele rzeczy niezgodnych z Biblią. Musiałbym uczestniczyć w czymś co było nie tylko niezgodne ze Słowem Bożym, ale i z moim sumieniem. Kult tzw Matki Boskiej nie jest czym co należy jak piszesz, cyt. ” …i to trzeba prostować, to wymaga pracy, to wymaga głoszenia prawdy o Chrystusie „, bo KK uważa, iż to jest prawda. Widzisz różnicę.
    PS.
    Zbór, w krórym jestem to oczywiście nie Eldorado :):) ale Słowo Boże jest na pierwszym miejscu.

  15. Vriel said,

    Listopad 26, 2010 @ 8:44 pm

    Tak, piszę chaotycznie :)… bo się nie przygotowywałem (i co tu dużo gadać, nie mam daru pisania, lepiej mówię ;), a tyle chciałbym powiedzieć, jest tyle rzeczy których nie rozumiem w kościele, ale doświadczyłem tego, że po przez sakramenty (spowiedź i eucharystię, zostałem uwolniony…) To czy jestem na początku i gdzie ty jesteś, zostawiam Bogu, bo nie o lata tu chodzi, w pierwszych wiekach młodzi chłopcy zostawali męczennikami, bo byli pełni Ducha… Ja wiem, jaka jest wola Boża na moje życie. Stawać się coraz bardziej podobnym do Chrystusa, być wiernym mojej żonie i jej służyć w duchu Chrystusa, wychować moje dzieci na uczniów Chrystusa i to też pomaga mi realizować Droga Neokatechumenalna, która jest na dzień dzisiejszy najkonkretniejszą „formacją” w tym względzie, gdyż weryfikuje kandydatów do chrześcijaństwa na podstawie skrutiniów, tak jak to miało miejsce w pierwszych wiekach i ja nie mówię o religijności, czy pobożnościach, bo sobie tym głowy nie zawracał…. Co do Maryji, to temat wymagający głębszego omówienia… trzymaj się… Pokój z Tobą…

    btw… pisałem w nocy i byłem trochę zmęczony, jak dziś przeczytałem, to sam zobaczyłem, że skaczę to tu to tam, ale to emocje… ;)

  16. purytanin said,

    Listopad 26, 2010 @ 10:51 pm

    „Kościół Katolicki jest powodem zgorszenia maluczkich na tym świecie” – no i tu jest problem. Ja bym się nie odważył powiedzieć: „Oblubienica Chrystusa” (Kościół) jest powodem zgorszenia maluczkich. Prawda jest taka, że Kościół Katolicki nie jest Oblubienicą Chrystusa. Czy mogą być tam narodzeni na nowo ludzi – myślę, że tak. Ale trwanie w takim „kościele” to nieposłuszeństwo słowom Pisma:

    2 Kor. 6
    14 Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?
    15 Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym?
    16 Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim.
    17 Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, I nieczystego się nie dotykajcie; A Ja przyjmę was
    18 I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący

    Dlatego powinieneś Uriel jak najszybciej opuścić ten bałwochwalczy kościół, który jawnie łamie Boże przykazania. O tym mówi filmik „Katolicyzm a Biblia” http://www.youtube.com/watch?v=uwgzlKEClc0

    Niemniej jednak cieszę się, że okazuje się iż są katolicy pragnący żyć dla Jezusa. Byłem katolikiem i wiem jaka to religia. Prawdziwie nawrócony prędzej czy później musi ją opuścić.
    Niemniej jedna

  17. Vriel said,

    Listopad 27, 2010 @ 1:00 am

    „Kościół Katolicki jest powodem zgorszenia maluczkich na tym świecie” – tak, ja też bym się tego nie odważył powiedzieć – bo popełniłem błąd mówiąc to. Chciałem powiedzieć, że istnieje zgorszenie i gorszyciele w KK, a nie że KK jest zgorszeniem – miałem na myśli, że sami księża są często tego powodem, wybacz mi moją niesforność w wyrażaniu… Przecież nie jestem ślepy, nawet nie wiesz jak bardzo chodzę wściekły gdy słyszę o zgorszeniach w stylu molestowanie, kasa etc…. ale… TO NIE JEST PEŁNY OBRAZ KOSCIOŁA… rozumiesz? To grzechy poszczególnych członków KK, które są naturalną koleją rzeczy przenoszone jako obraz całości, ale to nie prawda, przez te dziesięć lat bycia w KK poznałem również księży i zakonników, którzy żyją, cicho i pokornie, w prostocie, ubóstwie i uwielbieniu. Boży ludzie, którzy robią to co do nich należy, ale ich w telewizji nie zobaczysz. Zobaczysz za to księży karierowiczów, wiadomości o pedofilach w sutannach, o księżach politykach, a już nawet nie poruszam sprawy pewnego radia, które czasami budziło we mnie dreszcze, bo nie ukrywam, że żeby mieć swoje zdanie posłuchałem i to NIE JEST SEDNO CHRZEŚCIJAŃSTWA, ANI NAUCZANIA CHRYSTUSA. – to nawet nie jest chrześcijańskie, tylko jakaś parodia, ale jest druga strona medalu – na moim osiedlu mieszkają samotne staruszki, które mają czasami tylko psa, i to radio to dla nich jedyna szansa by co kolwiek usłyszeć – tak wiem to smutne, ale tak jest… Co do Parafi w której mieszkam to na palcach jednej ręki, mogę policzyć ile razy na parafii słyszałem kazanie z ambony, które by chociaż w 50% miało coś wspólnego z chrześcijaństwem, a tam albo polityka, albo, moralizm się uprawia i krew mnie zalewa, bo ja wiem, że na ulicy młodzież umiera, bo ja też umierałem, ale bywam też w takich miejscach w KK gdzie dotyka się sedna sprawy – OSOBISTEJ RELACJI Z BOGIEM i wiary w CHRYSTUSA i studiowania PISMA i bycia we wspólnocie wierzących, a nie za filarem, lub byvia jednym z „anonimowych wierzących” w ławce… Pewien Pastor powiedział mi, że on zdaje sobie sprawę, że KK jest jakby wielopłaszczyznowy. I ja też do póki nie zacząłem grzebać, to nie dokopałbym się, ale w KK są ludzie którzy z miłości do Chrystusa zostawiają wszystko, całe swoje życie, – pracę, karierę, prestiż, uznanie, narażając się na niezrozumienie (uwaga: nawet nie których księży… tak! Sami księża czasami gadają jak potłuczeni i ja się nie boję tego mówić, i jestem w stanie stanąć na przeciw, ale jednego nie zrobię, tego co mówi pismo „Kim jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę? To, czy on stoi, czy upada, jest rzeczą jego Pana. Ostoi się zresztą, bo jego Pan ma moc utrzymać go na nogach.”) Rozumiesz? Oblubienica… Tak, Chrystus sobie przygotowuje oblubienicę i będzie tak, że panny które nie napełniły swoich lamp oliwą nie wejdą z nim i z oblubienicą na wesele i będzie tam płacz i zgrzytanie zębów, ale nie ja o tym decyduję… Widzisz, czasami odnoszę wrażenie, że niektórym KK jest potrzebny, by się lepiej czuli…

  18. Anmarivero said,

    Styczeń 7, 2014 @ 5:07 pm

    Witaj Vriel, witaj Purytaninie (tak na marginesie: czy to Ty dodajesz napisy do protestanckich filmów i kazań na Yt? Jeśli tak, to tym bardziej się cieszę, że tu trafiłam :D)
    Chciałam podzielić się moimi przemyśleniami dotyczącymi „Najświętszego Sakramentu”… Jako była katoliczka (która do tego miała okres bardzo zaawansowanego życia w KRK obejmującego rekolekcje, wyjazdy, pielgrzymki itp) kwestię związane z „komunia świętą” traktuję śmiertelnie poważnie… i naprawdę długo rozeznawałam CZYM JEST komunia… Jeśli moje przemyślenia mijają się w jakimkolwiek stopniu z prawdą biblijną, proszę o korektę. Kiedy Pan Jezus przebywał na ziemi w swoim ludzkim ciele, wiele razy miał do czynienia z demonami, z tego co wiem NIE MA takiego przykładu w Biblii, aby demony mu BLUŹNIŁY podczas np. uwalniania opętanych. Z tego, co sobie przypominam to demony WYZNAWAŁY PRAWDĘ o Synu Bożym, a Pan Jezus często kazał im milczeć w tej kwestii, a nie kłamały w OBECNOŚCI Jezusa, która była dla nich UDRĘKĄ. Dlatego głęboko niepokojące wydaje mi się niemoc „Jezusa w hostii”. Mój Bóg nie jest Bogiem niemocy, jest Bogiem Wszechmogącym, przed którym każde kolano (także demonów) się zgina) i pada na twarz wszelkie stworzenie. Vriel, mówiłeś o bluźnierstwach, które towarzyszyły twojej adoracji „najświętszego sakramentu”. Podobne doświadczenia z „eucharystią” miał ojciec Verlinde i w jego świadectwie, także mnie mocno one zaniepokoiły. Ja sama długo byłam zwodzona i uwikłałam się w wiele pozornie pobożnych praktyk, które w istocie takimi po prostu nie były, a tylko podszywały się pod będące „w zgodzie z duchem chrześcijaństwa”. Kolejnym ważnym dla mnie etapem było kazanie „Inny Jezus”, które można znaleźć na YouTube. Zauważ np. przedstawione w tym kazaniu i omówione widzenie księdza Bosko, które wskazuje na dwa „filary” kościoła katolickiego MARYJĘ I EUCHARYSTIĘ… To naprawdę niepokojące: wprowadzanie pośrednika między człowieka, a Boga, a takim NIEZBĘDNYM pośrednikiem CHCĄ SIĘ WYDAWAĆ KSIĘŻA. Na marginesie powiem Ci jeszcze tylko o jednej myśli, która towarzyszyła mojemu życiu, jako katoliczce. Przy spowiedzi czułam wstyd (naturalny ludzki) prze księdzem i miałam w sercu takie pragnienie, aby taki, a nawet głębszy wstyd czuć przed Jezusem w mojej prywatnej w nim relacji (wtedy te całe nawracanie się nie byłoby błądzeniem w kółko i lataniem co miesiąc do konfesjonału), relacji której czułam, że nie ma… Nie tak, jak to zawierały w sobie piosenki i modlitwy… Było to bardziej na zasadzie „pobożnego życzenia” „czczego gadania”… Ale pragnienie było… Tylko czułam po prostu, że coś przeszkadza… Że moja ciemność wewnętrzna przeszkadza… Potem rozczarowana katolicyzmem odeszłam szukając miejsca, gdzie ciemność by zniknęła, gdzie zniknął by dyskomfort i wiele złego poznałam, tego właśnie podszywającego się, tego „głaszczącego”, które chce abyś zasnął, chce cię zagłaskać… I przekonałam się jak wiele jest tych wariantów wilków w owczych skórach… Niezliczona mnogość! A teraz jako nawrócona chrześcijanka W KOŃCU PRZEKONUJĘ SIĘ, że to ta ciemność, którą czułam była autentycznym stanem mojej duszy (że to nie błąd w mojej głowie, który poznam i usunę własnymi siłami), że jest to prawda bardzo bliska tej pełnej prawdy, która tylko Bóg zna :) i że ta realna relacja z Jezusem jest jak najbardziej MOŻLIWA i że nie potrzeba do tego żadnego pośrednika… Bój jest Bogiem Żywym, jedyna prawdziwa wiara to ŻYWA wiara… To właśnie Washer był jednym z pierwszych pastorów, dzięki którym rozpoczęło się moje przebudzenie. Czy kiedyś w kościele spotkałeś się s takimi treściami, jak w tym krótkim filmiku??? http://www.youtube.com/watch?v=Wfg2AZBEmMQ PASTERZEM MYM JEST MÓJ DOBRY PAN!!!!

  19. Anmarivero said,

    Styczeń 7, 2014 @ 5:12 pm

    Przepraszam za literówki!

  20. Anonim said,

    Styczeń 8, 2014 @ 12:30 pm

    Czy mogę poznać powód, dla którego mój komentarz został usunięty? Chciałam to pytanie zadać w prywatnej wiadomości, ale nie znalazłam na stronie takiej formy kontaktu. Pozdrawiam!

  21. purytanin said,

    Styczeń 10, 2014 @ 4:05 pm

    Drogi Anonimie, Twój komentarz nie został usunięty, a jedynie czekał na akceptację. Nie miałem dostępu do internetu od Nowego Roku, więc nie mogłem go zaakceptować :-)

  22. purytanin said,

    Styczeń 10, 2014 @ 8:46 pm

    Anmarivero, dzięki za świadectwo, jest naprawdę budujące i przypomniałem sobie ten czas, gdy Bóg również dał mi przejrzeć na oczy. O takich rzeczach trzeba się dzielić. Właśnie dlatego postanowiłem tłumaczyć Washera.
    Pozdrawiam.

  23. Wojtek said,

    Marzec 25, 2014 @ 8:56 am

    Czyńcie to na moja pamiątkę… Jezus powiedział podczas święta biblijnego Paschy, które obchodzi się raz w roku..

  24. aleksandra said,

    Marzec 21, 2017 @ 8:40 pm

    purytanie! powróciłam na tę stronę, bo wciąż walczę…jestem nadal katoliczką, która nie modli się do świętych, Maryi, za zmarłych. Chciałam odejść z moją córką, ale otrzymałam w trakcie rozmowy (a raczej nie rozmowy) odpowiedź, czy nie usunęłam się sama z KK swoimi decyzjami, że nie. Więc trwam, ale jakoś słabo…I chyba boję się, aby nie trafić…no właśnie… Slucham Fabiana Błaszkiewicz, słucham Twoich filmików. No i brata Paula. Tłlumacz! Bo jakoś brakuje mi nowych treści (do starych wciąż powracam). Brat Paul miał zawał. Proszę o modlitwę do Pana. Pozostań z Panem


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: