Upamiętuję się, ale to nie działa (Tim Conway)

Pytanie:
Próbuję się upamiętać i wierzyć wystarczająco, ale nie jestem zbawiony! Co jest nie tak?
Czuję, że próbowałem już wszystkiego, ale nie rozumiem twojego wideo na temat biblijnego upamiętania się.

Nie wiem czy widzieliście to, ale ja mówiłem o naturze prawdziwego umamiętania się. I powiedziałem tam, że nie jest to jakaś praca przed nawróceniem, że próbujemy zreformować nasze życie, aby dostać się do miejsca gdzie Bóg nas zaakceptuje. To nie jest tak. I tak wielu ludzi tak bardzo próbuje  upamiętać się i ciągle sobie zadają pytanie: „Czy upamiętuję się wystarczająco, czy wystarczająco wierzę, i stale patrzą wewnątrz siebie zamiast patrzyć się na Chrystusa. I ona pisze: „Jeśli to jest prawdą, to co zamiast tego robić? Jak mogę zostać zbawiona? Ja jestem w tej sytuacji, próbuję wystarczająco wierzyć, próbuję się upamiętać wystarczająco, i nie czuję żadnej zmiany. Co mam robić?” Ja po prostu ciągle mówię o tym, co powiedziałem wcześniej: Jeśli mówisz, że ktokolwiek kto mówi: „Ja próbuję wierzyć wystarczająco, ja próbuję upamiętać się wystarczająco”, to mówię do ciebie całkiem szczerze: Pan nigdy nigdy nigdy przenigdy nie mówi ci żebyś polegał na twoich własnych siłach i twoich staraniach aby próbować wierzyć i próbować upamiętać się. Nigdy! Cała idea upamiętania się polega na porzuceniu naszych własnych starań. Porzucenia naszych prób aby to uzyskać. Nawet naszych prób, aby wierzyć, naszych własnych prób, aby się upamiętać. To wszystko polega na przyjściu jako bezradny żebrak. Przyjściu jako całkowicie bez mocy, bez możności [samemu tego dokonać – przyp. tłum.]. I po prostu na padnięciu do stóp Chrystusa po uzyskanie pomocy. To nie szukanie naszych mocy wewnątrz nas. Jest to patrzenie na pomoc, która pochodzi wyłącznie od Jezusa Chrystusa.

I ta dziewczyna, Amanda – co ona robi? Ona ufa w siebie. Za każdym razem – gwarantuje wam to – kiedy próbujesz i wkładasz swoje starania aby wierzyć wystarczająco i aby upamiętać się wystarczająco – powiem ci Amando (chociaż może ci się to nie spodobać) – twoim problemem jest pycha, twoim problemem jest to, że patrzysz na siebie, twoim problemem jest polegania na sobie, twoim problemem jest samo-sprawiedliwość. Próbujesz  samemu uczynić siebie godną zaprezentowania przez Boga. Próbujesz coś zrobić, coś naprawić, próbujesz zrobić coś i uczynić coś w twoim sercu, dzięki czemu Bóg powie: „W porządku, teraz cię zaakceptuję”. To jest dokładnie to, z czego musisz się upamiętać. Jest to dokładnie to, od czego musisz się odwrócić. Nie masz nic, co możesz Mu ofiarować! Nie możesz się oczyścić, nie może ci się to udać żeby wystarczyło, że Bóg mógłby powiedzieć: „W porządku Amanda, widzę, że doszłaś do miejsca [że mogę cię zaakceptować – przyp. tłum]. To polega na tym, że tak jak Piotr, który tonął – co on wtedy robił? Czy powiedział: „Oh, teraz muszę wystarczająco wierzyć aby utrzymać się na tych falach” Czy wiesz co on zrobił? „Panie pomóż mi!!!” To jest naprawdę to: kiedy grzesznik przychodzi do miejsca w którym uświadamia sobie: „Ja tonę”. Ludzie, wy wiedzie jak to jest. Czy pływacie trochę? Ja pływałem wiele gdy byłem dorastający. Czasami odpłynąłem tak daleko, czasami przepływaliśmy całe jeziora wzdłuż. Czasami spędzaliśmy godziny i godziny pływając. Dochodziliśmy do miejsca, w którym przychodziło na nas zupełne wyczerpanie. Powiem ci coś. Kiedy myślisz, że masz jakąkolwiek zdolność do dopłynięcia do brzegu – to nie krzyczysz po pomoc. Czy wiesz dlaczego? Bo byłbyś zawstydzony. Inni ludzie pomyśleliby, że jesteś słaby. Zgadza się? „Aaa, ty zawołałeś po pomoc. Co to ma w ogóle być?” „Wiesz co, ja nie mam sił żeby wrócić do brzegu”. „Co ty, mięczak jesteś?” Nie, tak długo jak masz jakąkolwiek pychę w sobie, jakąkolwiek pewność we własne zdolności, które ci pozostały, ty nie wołasz. Czy wiecie kto woła? Osoba, która nagle staje się świadoma: „Nie mam już w sobie żadnych sił, nie mogę już się utrzymać, ja tonę. To właśnie wtedy wołasz po pomoc.

Kiedy wiesz: „Ja nie dam rady”. Wiesz, wielu ludzi mówi: „Wiesz co? Człowiek, który mówił swoje świadectwo powiedział, że on zszedł już na samo dno”. Wiesz ilu ludzi to mówi: „Oni zeszli już na samo dno”. Oczywiście, że tak się stało, kiedy On cię zbawił. Jest to sytuacja, kiedy już więcej nie podejmujesz prób, bo już straciłeś wszelką nadzieję w siebie. Przychodzisz do miejsca, w którym idziesz na dno. „Panie pomóż mi! Jeśli mi teraz nie pomożesz, to już po mnie. Jestem zatopiony. Nie żyję”. I wtedy On zaczyna działać i zbawia. Amando, jeszcze nie jesteś na dnie. Masz wciąż jeszcze tak wiele pewności siebie. Oto dlaczego jeszcze nie jesteś zbawiona. Potrzebujesz być jak Piotr: „Panie pomóż mi!”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: