Wniebowzięcie Marii

Pozycja Marii w Kościele Rzymsko-katolickim prawie sięga „czwartej osobie boskiej” w Trójcy świętej (o czym świadczy obraz poniżej).

Artykuł pochodzi z: http://www.gotquestions.org/Polski/index.html

Wniebowzięcie Marii (albo Wniebowzięcie Dziewicy) jest doktryną, która naucza, że po tym jak matka Jezusa umarła, została wskrzeszona z umarłych, uwielbiona i wzięta do nieba wraz z jej ciałem. Słowo „wniebowzięcie” pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego „wzięcie”. Wniebowzięcie Marii jest nauczane przez Kościół Rzymsko-katolicki i w mniejszym stopniu przez Kościół Prawosławny.
Doktryna Wniebowzięcia Marii sięga swoim początkami Imperium Bizantyjskiego około szóstego wieku. Doroczna uroczystość honorująca Marię stopniowo urosła w uczczenie pamięci śmierci Marii zwanej Świętem Dormition („zapadającej w sen”). Kiedy praktyka ta rozprzestrzeniła się na Zachodzie, zaczęto kłaść nacisk na wskrzeszenie Marii z umarłych i gloryfikację ciała Marii jak również jej duszy, przez co nazwę święta zmieniono na Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Jest ono nadal obchodzone 15 Sierpnia, tak samo jak w Średniowieczu. Wniebowzięcie Marii zostało oficjalnym dogmatem Kościoła Rzymsko-katolickiego w 1950r. przez Papieża Piusa XII.
Biblia mówi, że Bóg “wziął z ciałem” zarówno Enocha jak i Eliasza do Nieba (Rodzaju 5:24; 2 Królewska 2:11). Dlatego, nie jest niemożliwe dla Boga żeby zrobił to samo z Marią. Nie jest złe, aby wierzyć, że Bóg „wziął z ciałem” Marię do nieba. Problem leży w tym, że nie ma biblijnych podstaw aby w to wierzyć. Biblia nie mówi o śmierci Marii ani nie wspomina ponownie o Marii po Dziejach Apostolskich rozdział 1. Zamiast tego, doktryna Wniebowzięcia jest rezultatem wynoszenia Marii do pozycji porównywalnej do pozycji jej Syna. Niektórzy rzymscy katolicy idą tak daleko, że nauczają, że Maria zmartwychwstała trzeciego dnia, tak samo jak Jezus, oraz, że Maria wstąpiła do nieba tak samo jak Jezus. Nowy Testament naucza, że Jezus zmartwychwstał trzeciego dnia (Łukasza 24:7) i, że cieleśnie wstąpił do nieba (Dzieje 1:9). Aby zakładać, że to samo stało się z Marią jest przypisywaniem jej części z atrybutów Chrystusa. Podczas gdy idea Wniebowzięciu Jezusa nie jest heretycka sama w sobie; w Kościele Rzymsko-katolickim, Wniebowzięcie Marii jest krokiem w kierunku tego, dlaczego Maria jest czczona, wielbiona, adorowana i dlaczego katolicy się do niej modlą. Nauczanie, że Wniebowzięcie Marii jest krokiem w kierunku czynienia jej równą Chrystusowi, jest tak naprawdę proklamowaniem bóstwa Marii.

11 Komentarzy

  1. R! said,

    19 marca, 2010 @ 8:39 am

    Kościół którego dogmaty nie są doktryną biblijną, jest pogański, a nie chrześcijański.

  2. Katolik said,

    8 lipca, 2011 @ 11:50 am

    Jan 21.25 – Kosciół Katolicki również naucza własnie o tych wielu innych rzeczach.
    Odnosnie wiary we wniebowzięcie NMP to nie ma biblijnych podstaw aby w to nie wierzyć, skoro wzięty do nieba był Enoch i Eliasz!!! Zapewne byli tego swiadkowie skoro o tym pisał sw.Ireneusz zyjacy w IIw. Bez zgody Maryi nie byłoby narodzin Jezusa.
    A o zmartwychwstaniu Maryi po 3 dniach dowiedziałem się tutaj – to są bzdury. KK nie precyzuje czy Maryja została wzięta do nieba za życia czy tuż po smierci, naucza tylko, ze została wzięta do nieba.

  3. Aga said,

    7 sierpnia, 2011 @ 4:10 pm

    Maryja nie jest uwielbiana, nie jest adorowana, gdyż taki kult należy się Trójcy. Kościół nigdy nie nauczał, że zmartwychwstała i wstąpiła do nieba jak Jezus. Nigdy nie stawiał ją również w pozycji równej Jej Synowi. Takie stwierdzenia są dowodem na to, że piszący nie zna nauczania Kościoła, albo celowo wprowadza w błąd!

  4. purytanin said,

    7 sierpnia, 2011 @ 4:26 pm

    KKK
    974 Po dopełnieniu swego ziemskiego życia Najświętsza Dziewica Maryja została wzięta z ciałem i duszą do chwały nieba, gdzie uczestniczy już w chwale Zmartwychwstania swojego Syna, uprzedzając zmartwychwstanie wszystkich członków Jego Ciała.

    Uznana pieśń kościelna:

    Matko, ja wielbię Cię, Matko, ja kocham Cię,
    O, Matko, spójrz, pobłogosław
    wszystkie dzieci swe.
    Matko, ja wielbię Cię, Matko, ja kocham Cię,
    O, Matko, spójrz, pobłogosław mnie.

  5. Aga said,

    8 sierpnia, 2011 @ 7:32 am

    Maryja uczestniczy już w chwale zmartwychwstania, jak nam to będzie dane. To wcale nie oznacza, ze zmartwychwstała. My też będziemy przebywać w tej chwale:”Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała”(Flp)
    Natomiast pieśni nie są nauczaniem Kościoła Katolickiego…

  6. Katecheta81 said,

    4 stycznia, 2014 @ 11:44 am

    Piszę jako katecheta Kościoła Katolickiego…i muszę powiedzieć z własnego doświadczenia, że nie jednokrotnie odpytując uczniów na temat Trójcy Świętej słyszę, że Trójca to: Bóg – bez określenia czy Ojciec lub Syn- Jezus oraz….właśnie Maryja. Hehe…próbowałem ich prostować, ale to często daremne. Jednak po pewnym czasie, zmuszony jestem przyznać rację moim uczniom, gdyż z pozycji tzw. szarego Kowalskiego-katolika, który „bywa” w kościele raz w tygodniu lub rzadziej, który nie ma skończonej teologii, to jest zasadne uznawać za trzecią osobę Trójcy właśnie Matkę Jezusa. Dlaczego? Bo zrobiono ze skromnej służebnicy Pańskiej „boginię” katolicyzmu – wszechobecne posągi i malowidła poświęcone Maryji, pieśni adresowane wyłącznie do niej, poświęcone miesiące w roku liturgicznym wyłącznie Maryji -maj czy październik, objawienia tzw. maryjne, gdzie w centrum przesłania nie stoi oddawanie czci Bogu samemu, lecz oddanie się Maryji czy to przez jakieś specjalne fundowanie jej kościołów, modlitw czy np. jak w wypadku Fatimy ofiarowanie jej sercu danego narodu lub kraju, jakby to on była wyłącznie tą, która ma „moc” decydowania o losach świata; dogmaty o Wniebowzięciu czy Niepokalanym Poczęciu, gdzie matka Jezusa została uchroniona nawet od pokus diabelskich, których doświadczył nawet sam Syn Boży…Maryja, która chroni świat przed nieuchronną karą ze strony swego Syna, który już ma wymierzyć sprawiedliwość, lecz Maryja rzuca mu się do stóp i …już jest ok; ciekawe gdzie w tym wszystkim Duch Święty i Bóg Ojciec, chyba zeszli ze sceny, bo „ona” taka wywyższona…Maryja, która wszystko słyszy, widzi i może się znaleźć w każdym dowolnym miejscu na świecie…typowo boskie cechy, którym nadano określenia Wszystkosłyszacy, Wszystkowiedzący, Wszystkowidzący….ogólnie Wszechmogacy- zawsze myślałem, że to cechy tylko samego Boga, a tu klaps…nie nie, jeszcze Maryja to ma ;)
    Podsumowując: na szczęście widzę swoje błędy idąc za boginią przez całe te lata „katechizowania” i mam wielką nadzieję, że już wkrótce będą one za mną.
    Pozdrawiam

  7. purytanin said,

    10 stycznia, 2014 @ 8:52 pm

    Katecheta81, dzięki za świadectwo. Czy mógłbyś napisać jakie są teraz Twoje poglądy na kult maryjny i czy nadal go praktykujesz? Mnie bardzo pomógł artykuł katolickiego zakonnika O. Marka Mularczyka OMI:

    Komentarz i recenzja filmu „Egzorcyzmy Emilii Rose”, amerykańskiego reżysera filmowego Scotta Derricksona. Rok produkcji 2005.

    Wydaje mi się, że kluczowym momentem w tym filmie, na podstawie którego mógłbym dokonać najbardziej wiarygodnej jego oceny, będzie komentarz do listu, napisanego przez Emilię Rose, którego treść w czasie przewodu sądowego przedstawiana jest przez oskarżonego kapłana – egzorcystę.

    Już jednak na samym początku mojego komentarza chciałbym zaznaczyć, że ten typ opętania, jest mi bardzo dobrze znany i postaram się go jak najbardziej wnikliwie przeanalizować i przystępnie przedstawić.

    Zanim jednak przejdę do opisu i objaśnienia samego przypadku opętania, chciałbym uwrażliwić was wszystkich, czytających moje opracowanie, bo jeszcze na tym etapie nie chcę używać określenia przestrzec, jak bardzo szatan w swoim działaniu jest zwodniczy, podstępny i po prostu bezczelny.

    A więc, nie każde ukazanie się kogoś przyjmującego postać niewiasty, obojętne czy będzie to ktoś z różańcem w ręku, czy też z innymi oznakami kultu religijnego, kogoś ukazującego się i nawołującego do modlitwy i pokuty, oskarżającego przy tym rodzaj ludzki za wszelkie zło popełniane na świecie, nie należy tego kogoś przyjmować jako Matkę Bożą. Nie każde też ukazanie się poranionej i ociekającej krwią, ukoronowanej cierniami zjawy, należy przyjmować jako Pan Jezus.

    Otóż, na prawdziwość objawień składają się oprócz treści tego przesłania również okoliczności, w których do nich doszło. I to właśnie one mają charakter pierwszorzędny i decydujący w ocenie, czy dane objawienie możemy zakwalifikować jako pochodzące od Boga, czy też nie.

    Zauważmy, że w niektórych objawieniach prywatnych pojawia się w sposób bardzo ewidentny tak zwana pretensjonalność Bożej teofanii. Szatan chciałby ukazywać się na podobieństwo Boga, jak Bóg objawia się na kartach Pisma Świętego i ku temu w swoich zwodniczych objawieniach zmierza. Wykorzystuje w swoich fałszywych objawieniach, oczywiście na tyle na ile Bóg jemu pozwoli, okoliczności podobne do tych, w których dochodziło do rzeczywistej Bożej teofanii. Jeżeli jednak dobrze się im przyjrzymy i dogłębnie przeanalizujemy zauważamy, że są one jedynie nieudolną próbą nawiązania do tych autentycznych okoliczności, w których objawia się Bóg. Możemy się z kolei zapytać; dlaczego Bóg na to zezwala. Czyżby Bóg nie chciał uchronić rodzaju ludzkiego przed zgubnym działaniem szatana. Wiemy jednak, że przeczyłoby to przywilejowi wolnej woli, którym to darem Bóg obdarzył wszelkie byty duchowe i cielesne. Są one przecież z woli Bożej obdarzone wolnością i nie są w jakikolwiek sposób skrępowane w swoim myśleniu i postępowaniu.

    Zwracam uwagę, zanim przejdę do przedstawienia systematycznie ułożonego wykazu, przynajmniej niektórych charakterystycznych dla fałszywych objawień okoliczności tych zjawisk, że ulubionymi zwrotami demonów na samym początku ich ukazywania się są zwroty o charakterze biblijnym. Czynią to po to, aby tym sposobem uwiarygodnić swoją tożsamość. Charakterystycznym, używanym przez nich zwrotem jest na podobieństwo Chrystusowego, „Nie bój się”. Kolejny z nich, również bardzo często występujący to, „Co robisz”, albo, „Co robicie”. Ukazaniu się demona towarzyszyć będzie również pewien charakterystyczny dla niego gest. Przeważnie jest to łagodny uśmiech, tak naprawdę wyraz drwiny i szyderstwa z kolejnej jego ofiary.

    Oto wykaz tylko niektórych tego typu okoliczności, który ułożyłem na podstawie własnego doświadczenia oraz długoletnich, szczegółowych badań objawień prywatnych:
    • Wspomniane już wcześniej rozpoczęcie objawienia zwrotem o charakterze biblijnym i zakończenie jej bluźnierczym zwrotem, albo obraźliwym gestem wobec danej osoby.
    • Objawienie odbywa się w miejscu poprzednio wyrządzonego zła, lub popełnionego grzechu. W miejscu uprzedniego zbezczeszczenia chleba; chleb przez kogoś, przeważnie przez dzieci, został rozrzucony i podeptany. W miejscu również przez dzieci popełnionego grzechu i wydaje się niekoniecznie grzechu ciężkiego. W miejscu przekleństwa, czy też złorzeczenia dziecka; „Co do pioruna, nie możesz zrobić tego sama”.
    • Zjawa ukazywać się będzie na krzaku dzikiej róży, albo nad dzikim i karłowatym dębem. Przypominam, Jezus w swoich naukach mówi o liliach, to lilia ułożona jest w swojej strukturze w sposób najdoskonalszy z kwiatów. Abraham przyjmuje posłańców Bożych pod szlachetnymi dębami Mamre.
    • Zjawa ukazywać się będzie w okolicznościach niekiedy niezręcznych i niepasujących do powagi Bożego przesłania; w czasie wyrzucania śmieci, albo wtedy, kiedy ta osoba jest w tańcu, a więc w objęciach innej osoby.
    • Ukazująca się zjawa odwlekać będzie w czasie ujawnienie swojego imienia i odpowiedzi na pytanie, kim jest. Wyjawi je niekiedy dopiero po czwartym pytaniu, o to, kim jest. Przypominam, że w Piśmie świętym jedno ze znaczeń liczby cztery, to synonim śmierci. A przypominam że, objawiający się na kartach Pisma Świętego Pan Bóg, albo Posłaniec Boży, już na samym początku rozmowy z kimś wyjawia swoje imię i wyznacza temu komuś charakter misji, jaki został jemu powierzony.
    • Występuje element przedłużającego się oczekiwania na przybycie i pojawienie się zjawy. Niekiedy wbrew wcześniejszym zapowiedziom, zjawa w ogóle nie przybywa.
    • Zjawa ukazywać się będzie w grotach i osłonięta będzie kamieniami. Będzie też przyjmować postać siedzącej na kamieniu, płaczącej i zakrywającej dłońmi twarz domniemanej Matki Bożej. Bóg, przypominam, ukazuje się na odkrytej i wywyższonej przestrzeni, na łagodnym pagórku, na szczycie góry, a w końcowej manifestacji swojej boskości, ukarze się na krzyżu.
    • W czasie tego typu objawień unosić się będzie w powietrzu szmer. Coś na podobieństwo buczenia roju owadów, albo podobne do tego, jaki odczuwamy pod liniami wysokiego napięcia.
    • Zjawa ukazywać się będzie w nieco zdeformowanej ludzkiej postaci.
    • Zjawa na podobieństwo biblijne zapewnia o powrocie jeszcze w to miejsce, które nigdy nie nastąpi.

    Występuje jeszcze wiele innych oznak, wskazujących na fałszywość danych objawień, ale o samych tych zjawiskach napiszę w innym opracowaniu…

    Wymienię teraz kilka tylko przykładów wskazujących na to, że dane objawienia nie mają charakteru nadprzyrodzonego. W konsekwencji okaże się, że wszystkie objawienia prywatne są dziełem szatana, a za rzeczywiście autentyczne i jedyne prawdziwe, jako pochodzące od Boga, winniśmy przyjąć jedynie te, zapisane na kartach Pisma Świętego. Poza tym, na obecnym etapie mojego komentarza jest jeszcze zbyt wcześnie, aby otwarcie o tym mówić, a i nie to jest głównym tematem mojego opracowania.
    • Wizja ukazującej się domniemanej Matki Bożej z krwawiącym i otoczonym cierniami sercem w dłoni. Zjawa z reguły oskarża rodzaj ludzki słowami, „Popatrz jak to serce krwawi”, albo, „ Jak niewdzięczni ludzie niemiłosiernie obrażają Pana Boga”. Zwracam uwagę, że w tego typu oskarżeniach ulubioną i typową pozycją, jaką przyjmuje szatan, jest położenie ręki na lewym ramieniu wizjonera – swojej ofiary i utrzymywanie rannego, okaleczonego, cierpiącego i niemiłosiernie obrażanego serca, tylko zapytajmy czyjego serca, w prawej swojej dłoni.
    • Osoba otrzymująca objawienia, w późniejszym swoim życiu nie zaznaje spokoju i zaczyna błądzić i się „błąkać”. W życiu zakonnym objawia się to w ten sposób, że zachwiany jest jej porządek dnia. Zaczynają się u niej wydłużone nocne adoracje i ciągła potrzeba spowiedzi. Osoba taka z powodu swojego zachowania zaczyna być ciężarem dla wspólnoty.
    • Ukazująca się zjawa wykonuje ograniczoną ilość gestów i zwrotów. Mam tu na myśli przede wszystkim takie gesty jak; delikatne skłony w przód, machanie ręką na pożegnanie i przesyłanie pocałunków wizjonerom, oraz błogosławienie przedmiotów kultu religijnego. Podobnie zachowywać się będzie osoba opętana. W czasie rozmowy z nią, czy też egzorcyzmu używać będzie ona ograniczonej liczby słów, zwrotów i wykonywać ograniczoną ilość gestów.
    • Nakazywanie na znak pokuty całowania kamienia, ziemi, czy też wykonywanie innych upokarzających godność człowieka gestów. Innymi słowy, pokusy skierowanej do samego Jezusa, „Zamień ten kamień w chleb”, to znaczy spróbuj nawrócić i skruszyć serce szatana, ciąg dalszy. Zapytajmy się, czy pokuta rzeczywiście stanowi esencję i podstawę naszej wiary. Czy nie bardziej wezwani jesteśmy swoim życiem do realizacji Chrystusowych rad ewangelicznych i Jego błogosławieństw.
    • Ukazująca się zjawa podawać będzie wizjonerom, swoim ofiarom pewne tajemnice. I nie ma tu żadnego znaczenia, czy tajemnice te będą podane przez nich od razu do wiadomości publicznej, czy też nakazane będzie ich wyjawiane dopiero po pewnym czasie. Zdarza się też niejednokrotnie, że przekazywane są im osobiste tajemnice, czy też obietnice, których treści pod żadnym pozorem nie wolno im nikomu wyjawić. Otrzymują oni też niejednokrotnie treść jakiejś modlitwy, którą winni odmawiać, i której treści pod żadnym pozorem nie wolno im nikomu ujawnić.
    • Zjawa przepowiada dzień i godzinę śmierci niektórym z wizjonerów. Z reguły sam zainteresowany nie ujawnia tej daty, dlatego też nie wiemy „o ile” demon w poszczególnych przypadkach się pomyli.
    • Zjawa w celu uwiarygodnienia siebie i swoich możliwości wywołuje obraz i przeważnie obraz ten trwa tylko przez chwilę. Jest to przeważnie wizja piekła, zresztą jak możemy się domyślić miejsca skąd sam demon przybywa. Demon nie jest w stanie wywołać obrazu o stanie trwałym, dlatego też obrazy te trwają jedynie przez chwilę. Wizjoner z reguły jest wdzięczny zjawie za tę przysługę, bo jak niejednokrotnie relacjonuje, gdyby trwała ona dłużej, przypuszczalnie umarłby ze strachu i z przerażenia. Tylko nie wie on o tym, że dłużej niż czas trwania „tej chwili”, w czasie której był on straszony, demon nie jest w stanie wywołać żadnego innego obrazu. Zastanawiające jest i to, że nigdy w tych objawieniach nie pojawia się wizja nieba. Zjawa jest również w stanie wywołać obraz samego zainteresowanego, jako siedzącego na tronie władcę, a nawet młodego boga, wmawiając jemu, że nim jest. Zjawa jest również w stanie wywołać obraz trójcy; trzech siedzących i osuwających się na krzesłach anorektyków. Doświadczyłem i ja w czasie odprawianych egzorcyzmów podobnego widoku. Bardzo niebezpieczna jest również w tym przypadku możliwość zmiany świadomości osobie, której demon się pokazuje. Prowadzić to może nawet do całkowitej zmiany jej osobowości. Ale w tym wypadku działanie demona na ludzką psychikę ma charakter jedynie czasowy. Jeżeli jednak osoba, będąca pod jego wpływem nie uzna w końcu swojego stanu, jako będącej pod wpływem złego ducha i nie zechce się od niego uwolnić, może pozostać w takim stanie dłużej, a nawet do końca życia.
    • Zjawa ukazywać się będzie przeważnie w godzinach demona. Rozpoczyna swoje zwodzenia głównie w czasie, kiedy w świątyni odbywa się modlitwa ku czci Matki Bożej, przeważnie w porze modlitwy Anioł Pański. I to nie na, jak możemy się domyślać potwierdzenie tej modlitwy, ale dla odwrócenia od niej uwagi.
    • Dominować będą w objawieniach przede wszystkim liczby; 4, 6 i 13. Zjawa ukazywać się będzie; sześć razy, dnia trzynastego i na dodatek zapewniać będzie, że jeszcze w to miejsce kiedyś powróci.
    • Zjawa ukazywać się będzie jako domniemana Matka Boża z odsłoniętą piersią.
    • Zjawa schodzi ze schodów i zasiada na tronie. Siedząc a tronie trzyma w dłoni pewne symbole władzy; berło, jabłko itd.
    • Zjawa przyjmuje postać młodej i lubieżnie wyglądającej dziewczyny, przeważnie jest to ktoś z rozpuszczonymi długimi włosami.
    • Zjawa wzywać będzie wizjonera, swoją przyszłą ofiarę, przeważnie dziecko w karykaturalnym geście zbliżenia się do niej i podawać będzie jemu na ucho treść przesłania, podczas gdy w najbliższej okolicy nie ma żadnej osoby.
    • Zjawa wezwie do wzniesienia ku jej czci kaplicy, albo świątyni i nakaże przychodzić w to miejsce pielgrzymkami.
    • Zjawa popełni błąd teologiczny. Z przymiotu nadanego z woli Kościoła Matce Bożej, przejdzie w sam jego byt, powie; jestem niepokalanym poczęciem. Przypominam, że Matka Boża obdarzona została przez Kościół przywilejem Niepokalanego Poczęcia. W tym wypadku demon postawi się ponad tym przymiotem, mówiąc, że on sam jest niepokalanym poczęciem.
    • Zjawa przyjmie postać płaczącej i to niekiedy krwawymi łzami figurki Matki Bożej.
    • Pojawiać się będą uzdrowienia, jako potwierdzenie obecności i działania Matki Bożej w tym miejscu. Uzdrowienia te, może się okazać, że mają charakter jedynie czasowy. Bardzo charakterystyczny w tym przypadku jest niekiedy zwrot zjawy mówiącej, „Tych uzdrowię, a tamtych nie”.
    • Nastąpi uzdrowienie ciała z przejściem u osoby uzdrowionej na zaburzenia jeszcze bardziej dolegliwe i niebezpieczne, niż te dotychczasowe cielesne. Demon w tym przypadku może zaatakować wiarę „uzdrowionego”, albo zapanować nad jego psychiką.
    • Wezwanie na spotkanie z domniemaną Matką Bożą posłaniem małego chłopczyka. Oczywiście na wszystko jest wytłumaczenie, również i w tym przypadku. Przecież można powiedzieć, że przyszedł sam Pan Jezus, ten dwunastoletni ze Świątyni Jerozolimskiej. W przypadku ukazywania się demona wśród kamieni i grot, można powiedzieć, że Pan Jezus też narodził się w grocie. Podobnego tłumaczenia możemy użyć w przypadku dogmatu Niepokalanego Poczęcia. Jeżeli tylko Matce Bożej został ten przymiot nadany, to ona sama też jest tym Niepokalanym Poczęciem. A może już niedługo okaże się, że Pan Bóg i Matka Boża to prawie jedno i to samo?
    • Zjawa ukazuje medaliony, a na nich otoczone cierniami i poprzebijane ostrym mieczem serca Matki Bożej i Pana Jezusa i nakazuje wybijanie i rozpowszechnianie medalionów na ich podobieństwo.
    • Zjawa na potwierdzenie swojego panowania nad światem wywołuje halucynogenny obraz wirującego i opadającego na ziemię otoczonego ognistymi płomieniami słońca. Zwracam uwagę, że tego typu zjawiskom, określanym jako przypisanie sobie panowania nad Bożym dziełem stworzenia, towarzyszy zawsze szyderczy uśmiech. Pewnego razu w czasie odprawiania przeze mnie egzorcyzmu demon powiedział, że on jest stwórcą świata, a Boga nazwał kłamcą. Wezwał mnie też do tego, abym oddał jemu pokłon. W zamian obiecał dać mi władzę nad dziewiątym pokładem piekła.
    • Zjawa ciągle wzywać będzie do pokuty i do nawrócenia. Wymagać będzie aktów oddania rodzaju ludzkiemu Panu Bogu. Niezmiennie nie jest zadowolona ze sposobu ich formułowania i oddania. Zawsze i wciąż czegoś im brakuje. Zarzuty te relacjonowane są w ten sposób, że domniemana matka boża, poszła przed oblicze (jej) pana boga i po sposobie, w jaki (jej) pan bóg na nią spojrzał doszła do wniosku, że (jej) pan bóg nie jest zadowolony z kolejnego aktu oddania jemu rodzaju ludzkiego. I tak wszyscy wokoło chodzą oskarżając się wzajemnie i czynią sobie wyrzuty. Na dodatek pojawia się również (jej) pan jezus mówiąc, że niewdzięczni ludzie również i jego bardzo obrażają.
    • Zjawa operuje enigmatycznymi i wielo znaczeniowymi zwrotami typu, „Już niedługo zabiorę cię do siebie”, albo, „ Jest już ze mną”. Zapytuję, co oznacza wyrażenie, „do siebie”. W przypadku recenzowanego przeze nie filmu będzie to zwrot, „królestwo duchowe”, albo „forma cielesna”. Zwracam również uwagę na nieprecyzyjność tych określeń z teologicznego punktu widzenia.
    • Zjawa zapowiada i przestrzega, że jeżeli nie zostanie wysłuchana i nie zostaną wypełnione i zrealizowane postawione przez nią warunki, miejsce jej ukazania się, będzie polem okrutnych wojen i kataklizmów. I z reguły zapowiedzi te spełniają się. Dlaczego? Demon doskonale wie, które miejsca na ziemi dotknięte będą nieszczęściem. Miał on przecież przed upadkiem wgląd w przyszłe losy świata, i te akurat dobrze sobie zapamiętał i nie nastręcza jemu żadnych trudności odwołanie się do tych wizji.
    • Zjawa oskarżać będzie kapłanów, że żaden z nich nie jest godzien sprawowania Najświętszej Ofiary.
    • Zjawa oskarżać będzie rodzaj ludzki i wypowiadać zarzuty typu, „Jak długo będę jeszcze przez ciebie cierpiał”, „Jak długo będziesz mnie zwodzić”, „Choćbyście nie wiem, co robili, nie jesteście w stanie wynagrodzić mi trudu, jaki się za was podjęłam”.
    • Zjawa dla uwiarygodnienia siebie będzie się odwoływać pamięcią do pewnych zdarzeń z życia wizjonerów.
    • Osoby doznające tzw. objawień cierpią przeważnie na dolegliwości astmatyczne i doznają ogromnego bólu w piersiach.
    • I wreszcie zjawisko najważniejsze i jednocześnie najbardziej niebezpieczne ze wszystkich, jakie występują w czasie objawień. Demon usiłuje przekonać wybraną przez siebie osobę o tym, ze jest ona przez niego wybrana i przeznaczona do wielkich dzieł. Usiłuje przekonać ją, że (jej) bóg chce się nią posłużyć w dobrym i pożytecznym celu. W przypadku recenzowanego filmu będzie to ewidentne świadectwo obecności i działania demona.

    Występuje jeszcze wiele innych oznak, wskazujących na fałszywość danych objawień, ale o samych tych zjawiskach napiszę w innym opracowaniu…

    Drodzy czytelnicy, głównym i zasadniczym celem podstępnego i zdradzieckiego działania szatana, jest doprowadzenie już tutaj na ziemi osoby, nad którą ma on władzę do życiowej ruiny, a w konsekwencji jego duszy do wiecznego potępienia. Z pozoru jego strategia wydaje się być niewinna, a treść przesłania w zasadzie zgodna z nauką Kościoła Katolickiego. Na ogół wszystko sprawia wrażenie, że jest czymś dobrym, szlachetnym, a nawet bardzo pożądanym. Ale są to tylko pozory i ułuda. Jeżeli wsłuchamy się uważnie w słowa tych objawień i starannie je przeanalizujemy, zauważamy, że tak naprawdę są one jedynie bardzo podstępnie spreparowaną i zdeformowaną doktryną Kościoła Katolickiego. Zdajmy sobie sprawę z tego, że szatan naprawdę nie ustanie w wierzganiu i w sprzeciwie wobec Boga. On ciągle działa i podobnie jak wtedy w biblijnym raju, również i w czasach Chrystusowego Kościoła, rozbrzmiewają słowa podstępnej pokusy, „Będziecie jak bogowie”. Nie zapominajmy też i o tym, że pokusa ta niezmiennie skierowana jest na te same ludzkie zmysły. Szatan stara się wpłynąć i zawładnąć ludzką żądzą pożądania, pragnieniem bycia wywyższonym i dominacji, a przede wszystkim poczuciem wybraństwa. Człowiek z reguły bardzo łatwo poddaje się, szczególnie tej ostatniej wymienionej przeze mnie pokusie. Jak się później okaże obietnicy iluzorycznej. W ostateczności doprowadzony jest do zguby. Szatan w podsuwanych temu komuś propozycjach i obrazach stara się stworzyć pozory dobra, a siebie samego ukazać jako kogoś godnego zaufania. Będzie się on starał przemycić iluzoryczną doktrynę i prawdy wiary na pierwszy rzut oka, jak już nadmieniałem doktrynę wręcz łudząco podobną do tej, oficjalnej nauki Kościoła Katolickiego. W rzeczywistości jednak będzie to doktryna w zdeformowanej i wypaczonej formie. Jest to celowe i zamierzone szatańskie działanie. Szatan nie mogąc otwarcie zaprzeczyć nauce Jezusa, ani jej zanegować, bo wtedy nie znalazłby posłuchu, ani aprobaty, a sam mógłby zostać zdemaskowanym, stara się więc zniszczyć wiarę w inny, podstępny i przewrotny sposób. Będzie się starał wypaczyć jej sens i ją zdeformować. W jaki sposób? Odpowiedz jest bardzo prosta. Poprzez objawienia prywatne. Posługuje się szatan w tym celu podobnie jak w biblijnym raju podstępem. Klasycznym przykładem jego zwodniczego działania jest przypadek opętania i doprowadzenia do zguby Angeliesse Michel, filmowej Emilii Rose.

    Przystępując teraz do szczegółowej analizy tego przypadku muszę na samym początku zaznaczyć, że na obecnym etapie naszego komentarza nie wiemy jeszcze, dlaczego i co było powodem, że Emilia została przez demona opętana. Postaram się to ustalić i w sposób jak najbardziej przystępny odpowiedzieć na to pytanie. Nie mogę jednak tego ustalić na podstawie ekranizacji filmowej. Wypowiem się dopiero na ten temat po przeczytaniu książki, na podstawie której zrealizowano ten film.

    A teraz chciałbym przeanalizować treść listu, pozostawionego nam przez Emilię Rose, przedstawianego nam w filmie przez oskarżonego kapłana – egzorcystę.
    Oto treść listu;
    „Ostatniej nocy w Halloween ojciec Moore próbował wypędzić 6 demonów z mojego ciała. Nie chciały odejść. Po próbie egzorcyzmów zabrano mnie do mojego pokoju. Zapadłam w głęboki sen. Obudziłam się kilka godzin później słysząc głos wołający moje imię. Ponownie usłyszałam głos wołający moje imię. To była błogosławiona Maria Dziewica. Kiedy spojrzałam na nią, uśmiechnęła się i powiedziała, Emily niebo widzi twój ból. Powiedziała, że Maria Dziewica przemówiła do niej na środku pola? Tak. Wierzy jej pan? Wierzę, że Emily mówiła prawdę. Proszę kontynuować. Zapytałam ją, dlaczego tak cierpię? Dlaczego demony dziś nie odeszły? Odpowiedziała. Przykro mi Emily. Demony zostaną tam gdzie są. Potem powiedziała. Możesz odejść ze mną, wolna od cielesnej powłoki lub to może trwać dalej. Będziesz strasznie cierpieć, ale dzięki tobie wielu zrozumie, że królestwo duchowe naprawdę istnieje. Wybór należy do ciebie. Chcę zostać. Na końcu dobro zwycięży zło. Dzięki temu, co przeszłam ludzie dowiedzą się, że demony istnieją. Ludzie mówią, że Bóg jest martwy, ale jak mogą tak uważać, jeśli pokazałam im diabła”.

    No i nareszcie koniec koszmarnego horroru i bezczelnego demonicznego łgarstwa. Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła po usłyszeniu tych słów, była następującej treści. Demon najchętniej powiedziałby, że Bóg już zdechł, ale byłoby to wyrażenie zbyt jednoznaczne i on sam mógłby wtedy zostać zdemaskowany.

    Chciałbym już teraz, zanim przystąpię do analizy tego tekstu zwrócić uwagę na to, że słowa zapisane w tym liście, wbrew przekonaniu samej Emilii i kapłana – egzorcysty nie pochodzą i żadną miarą nie mogą pochodzić od Boga, czy też od Matki Bożej. Zresztą, mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości przekonamy się i przyznamy, że wszystkie domniemane objawienia maryjne są jedynie podstępnym szatańskim wierzganiem przeciwko Bogu. Zwracam jednocześnie uwagę na to, że w rozmowie tej nie pada ze strony zjawy ani jedno wyrażenie o charakterze czysto teologicznym. Treść listu jest wręcz bluźniercza i napełniona szyderstwem i kpiną z Boga.

    A więc, ten ktoś, kogo Emilia widzi twierdząc, że jest to Matka Boża, Matką Bożą nie jest. Dlaczego? Ot, chociażby dlatego, że na twarzy zjawy pojawi się, jak to zwykle bywa w tego typu charakterystycznych dla wszystkich demonicznych manifestacji ledwo zauważalny, szyderczy i ironiczny uśmiech. Następnie, zjawa, aby wzbudzić u Emilii zaufanie zwraca się do niej słowami, „Niebo widzi twój ból”. Rzeczywiście niebo patrzy i widzi ból Emilii i nie można temu faktowi zaprzeczyć. Nie może również ani zapobiec, ani przynajmniej na razie Emilii pomóc. W dalszej kolejności następują słowa, „Przykro mi, ale demony zostaną tam gdzie są”. Co to za wyrażenie, matce bożej jest przykro, a demony zostają tam gdzie są. Naprawdę zdumiewająco przejmująca demonstracja siły i stanowczości piekła.

    I na tym etapie rozmowy następuje jej moment kulminacyjny. Całe kuszenie szatana zawsze i niezmiennie zmierza właśnie ku temu jednemu pytaniu, które zaraz tutaj padnie. A jest to pytanie o tak zwane wywyższenie i uprzywilejowanie danej osoby. Szatan podobnie jak w biblijnym raju działa na ludzką pychę. Wybranej przez siebie osobie, jego ofierze, daje poczucie wybraństwa. Stara się przekonać tego kogoś, że jest on przez Boga wybrany i przeznaczony do tego, aby być dla świata widzialnym znakiem pewnej złudnej prawdy. Przeważnie podsunie temu komuś wizję, wyświadczenia jak się później okaże iluzorycznego dobra. Jest to przeważnie propozycja ofiarowania się za kogoś, względnie wzięcia na siebie, w intencji czyjegoś zbawienia jego win. W niektórych przypadkach demon mówi nawet o wzięciu na siebie win czyśćcowych któregoś ze zmarłych, albo pewnej grupy ludzi. W tego typu przypadkach demon ciągle zwodzi tego kogoś, mówiąc, że jest on poddawany próbie, i przechodząc pomyślnie kolejne jej etapy wstępuje na coraz to wyższe stopnie trudności. Szatan osobę, do której ma dostęp zapytuje, czy zgadza się ona na kolejny, coraz to wyższy stopień trudności w tej próbie, którą to niby Bóg na nią zsyła. W rzeczywistości jest to sam demon, który tego kogoś męczy i jego oszukuje. Osoba pod jego wpływem przeważnie wyraża zgodę na tego typu propozycje uważając, że po pierwsze, przeszła pomyślnie przez kolejny etap sprawdzianu, co jest oczywistym kłamstwem, ponieważ żadnej próbie nie podlega. Po drugie, wyraża zgodę, ponieważ czuje się wybrana i trwa w przekonaniu, że służy dobru. Pytanie o kontynuowanie tak zwanej próby, i do którego to pytania zmierza całe kuszenie jest następującej treści, „Czy chcesz pozostać na ziemi jeszcze przez pewien czas, czy też chcesz już iść ze mną”. Pytanie to daje danej osobie poczucie wybraństwa i potrzeby wypełnienia pewnej misji już tutaj na ziemi i z reguły taka osoba zgadza się na tę propozycję. Podobnie jest w tym przypadku. Przypominam, zjawa mówi, „Możesz iść ze mną bez cielesnej powłoki, czy też formy”, różnie to można tłumaczyć. Zapowiada Emilii, „Będziesz straszliwie cierpieć… itd.”. Emilia wybiera opcję, że chce zostać tutaj na ziemi. Ale na tym etapie komentarza zapytuję jeszcze, co oznacza wyrażenie, „możesz iść’ i „ze mną”. Iść, ale, iść gdzie. Jeżeli chodzi o mnie, to nie mam żadnych wątpliwości, że chce iść tam skąd, zjawa – demon sama przychodzi, a więc do piekła. W innych objawieniach maryjnych padają podobne określenia typu, „Już niedługo zabiorę cię do siebie”. A zapytuję, jaki sens ma określenie „cielesna powłoka”, czy też „forma”. Czy nie jest to szatańska kpina z określenia takim mianem godności odkupionego przez Chrystusa i przeznaczonego do chwały niebieskiej ludzkiego ciała. Pamiętamy przecież doskonale teorię św. Tomasza z Akwinu traktującą o upadku aniołów. Teolog, upadek aniołów wyjaśnia w ten sposób, że stworzone na początku jako byty duchowe, zbuntowały się na widok wcielonego Słowa Bożego, jako kogoś w niższej od nich formie i nie chciały Jemu oddać pokłonu. Zostały za ten czyn i wymówienie Bogu posłuszeństwa strącone na wieczność do piekła. A więc określenie cielesna powłoka, możemy uważać, jako kolejną kpinę i wyrażenie pogardy dla godności odkupionego przez Zbawiciela ludzkiego ciała. Zapytuję również, co oznacza i co wyraża użyte przez zjawę określenie, „królestwo duchowe”. Dla mnie znającego doskonale przewrotny język demona jest to nazwa piekła. Termin, który to dla swojego użytku stworzył sam demon. Przecież demony to stworzenia duchowe, a miejsce to nazywają nie inaczej jak tylko królestwem duchowym. Nie ma przecież jakiegokolwiek teologicznego uzasadnienia, aby używać tego terminu. Zapytuję, czy Jezus kiedykolwiek mówił o królestwie duchowym? Jezus mówi o Królestwie Bożym i o Królestwie Niebieskim. Jezus nie używa określenia Królestwo Duchowe. Zwróćmy jeszcze uwagę na ciągły charakterystyczny dla demona szyderczy i prześmiewczy sposób definiowania prawd Bożych. Jest to widoczne w słowach zapewnienia, że „Dobro zwycięży zło”. Dlaczego? Ponieważ szatan doskonale wie, że tak się stanie i takie będzie następstwo dziejów. Ale on i tak pomimo tego, że wie doskonale, iż przegra tę walkę z Bogiem. On naprawdę nie chce mieć udziału w przebywaniu na zawsze w stanie szczęśliwości z Bogiem. Szatan świadomie i dobrowolnie chce trwać w zniewoleniu, chociaż wie, że w każdej chwili Bóg w swoim miłosierdziu może szatana z tego zniewolenia uwolnić. W dalszej części listu następuje kolejne, że aż nie wiem, czy śmiać się czy płakać nad losem tego biednego stworzenia bluźnierstwo, po usłyszeniu którego w sali kinowej aż się zatrzęsłem ze złości. Szatan twierdzi, że „Bóg jest martwy”, a „Demony naprawdę istnieją”, bo przecież pokazałam ich tobie. A wygłosił tę teorię uśmiechający się ironicznie pod postacią domniemanej Matki Bożej śmiem twierdzić sam szatan. Chyba, że ktoś inny był do tego stwierdzenia delegowany. Znając jednak przewrotność szatana, wątpliwym wydaje mi się, aby odmówił on sobie przyjemności wypowiedzenia kolejnego bluźnierstwa przeciwko Bogu i to w tak spektakularnym przypadku opętania. A swoją drogą, że wspomnę o tym raz jeszcze, szkoda, że demon nie powiedział, co tak naprawdę w swojej przewrotności myśli o Bogu. Rzeczywiście znalazł się wielki orędownik chwały Bożej, który najchętniej jak już wspominałem znając jego nędzę powiedziałby, że Bóg już zdechł. Ale muszę jeszcze przyznać, że w czasie projekcji filmu z zainteresowaniem zerkałem na moich współbraci kapłanów śledzących z wypiekami na twarzy akcję filmu i z zapartym tchem przyswajających sobie każde słowo wypowiadane przez zjawę. Widziałem jak, przynajmniej niektórzy z nich, próbowali się chyba nawet identyfikować z opętaną, marząc w ukryciu o tym, aby i im coś podobnego się przytrafiło. Oni też chcieliby być pożyteczni i przydatni, i wyrażają gotowość przyjęcia i wykonania podobnego przesłania, pomyślałem. Przekonywałem ich niejednokrotnie, że najlepszym sposobem jest odwołanie się do mądrości i łaski płynącej z Chrystusowego Krzyża. Ale jak widzę, wolą oni, a my ogół wiernych chyba też, jednak coś jeszcze bardziej widowiskowego spektakularnego.

    Ale wróćmy raz jeszcze do słów meritum kuszenia, bo to one są najważniejsze i stanowią centrum całego przypadku.
    W przypadku Emilii są to słowa, „Czy chcesz cierpieć jeszcze bardziej”. Jest to ostateczne pytanie, do którego zmierza cały sens jego rodzaju kuszenia. Demon stara się utrzymać daną osobę w ciągłej świadomości trwania pewnego testu. Przekonuje daną osobę, że przeszła ona pomyślnie przez pewien etap i wstępuje na coraz to wyższe poziomy doskonałości duchowej. W rzeczywistości jest coraz bardziej pogrążona we władzy demona i coraz bardziej stacza się na dno. Stan ten wyraża określenie, „Będziesz straszliwie cierpieć”. Demon przepowiada jej taki los i zapytuje, czy na to się zgadza. Emilia wyraża zgodę i to doprowadzi ją do ostatecznej zguby. Pozostała znakiem, ale zapytuje raz jeszcze, znakiem czego? Ofiarowania się w intencji innych o uchronienie ich od podobnego zniewolenia? Przecież to jest rozumowanie nielogiczne. Czy zmasakrowane ciało młodej dziewczyny może być jakimkolwiek znakiem? Nie wydaje mi się. Może być chyba tylko znakiem zwycięstwa szatana nad ludzką naiwnością. Wydaje mi się, że ostatecznym znakiem i ostatecznym punktem odniesienia w naszej religii jest Chrystusowy krzyż i osoba Chrystusa Zmartwychwstałego.

    Zapytajmy inaczej. Czyżby nastąpił przypadek opętania ekspiacyjnego? Ale zapytuję, co ten termin oznacza i kto w ogóle wymyślił takie pojęcie. Czemu ono miałoby służyć? Czyżby było elementem zastępczym ofiary krzyżowej? No tak, ale demon nie mogąc oficjalnie zaprzeczyć ofierze Krzyża tworzy obrazy zastępcze. A jednym z nich jest opętanie ekspiacyjne.

    Sprawa opętania Emilie Rose wydaje się być bardzo poważna. Bóg nikogo nie opuszcza i nikogo nie podda próbie ponad jego siły. Emilia, bo nie mogło być inaczej, doświadczyła niezawodnie od Boga łaski uświadomienia jej, że tkwi w błędnym przekonaniu myśląc, że to, czego doświadcza dzieje się z woli Bożej. Czy przyjęła od Boga łaskę uświadomienia jej, że trwa w błędzie, czy też nie, trudno mi wyrokować. Wszystko wskazuje na to, że raczej chyba nie. Dlaczego tak uważam? Otóż, gdyby to, czego doświadczyła pochodziło z przyzwolenia Bożego, to wtedy wcześniej czy później Emilia zostałaby z tego stanu wyzwolona. Tak się jednak nie stało. Poza tym w liście pozostawionym przez nią znajduję jeszcze jeden bardzo ważny dla przebiegu tego przypadku element, wskazujący na to, że Bóg Emilii nie opuścił. Pisze ona, że po modlitwie egzorcyzmu pogrążona została w głębokim śnie. Pamiętajmy o pewnych prawidłowościach zapisanych na kartach Pisma Świętego. Bóg tego kogoś, kogo wyzwala z zesłanej na niego próby wiary, pogrąża następnie w głębokim wyzwalającym go z trudów przeżytego doświadczenia śnie. Głęboki sen jest znakiem i synonimem aprobaty tego kogoś przez samego Boga. I jest to jednocześnie wskazanie jemu samemu, że działanie jego było skuteczne i miłe Bogu, że ten ktoś działając w imię Boga, wypełnił polecone jemu zadanie i osiągnął cel. I tak się zdarzyło w przypadku proroka Eliasza i innych jeszcze postaci biblijnych. Natomiast chciałbym przy okazji przypomnieć, że grzesznicy i błądzący cierpią na bezsenności i jest to uważane w Piśmie Świętym za symptom obecności w nich mocy złego ducha. Emilia pogrążona została w głębokim śnie. Fakt ten wskazywałby, na to, że modlitwa egzorcyzmu odniosła pożądany skutek. Została ona uwolniona z mocy złego. I co dalej? Dlaczego zatem po kilkugodzinnym śnie zostaje z niego wybudzona i słysząc głos wychodzi z domu. Jest noc. Demon działa, co prawda na otwartej przestrzeni, ale tym razem pod osłoną nocy. I następuje kolejna próba pokusy. Wskazuje na to pytanie Emilii, „Dlaczego demony nie opuściły mnie tej nocy”. A może nie wiedziała, że już ją opuściły. Dlaczego zadaje pytanie jako pierwsza? Z praktyki egzorcyzmu wiem, że w tego typu przypadkach należy wyczekać chwilę i dać demonowi szansę mówienia. Niech się obnaży i zdemaskuje. Po chwili przestanie mówić. Jest jeszcze inne rozwiązanie tego przypadku. Gdyby Emilia wykorzystała łaskę od Boga uświadomienia jej, że jest pod wpływem złych mocy, wtedy na pytanie, „Czy chcesz cierpieć jeszcze bardziej”, odpowiedziałaby, odejdź ode mnie demonie, albo w ogóle nie podejmowałaby dyskusji. Co więcej usłyszawszy głos, nie wyszłaby w ogóle z domu, albo pozostałaby w dalszym ciągu w głębokim śnie. Skuteczny w rozmowie z szatanem i przeciwstawieniu się jego kuszeniu mógł być tylko sam Jezus. Jaki stąd wniosek. Wydaje mi się, że pomimo jak już wcześniej wspominałem skuteczności działania modlitwy egzorcyzmu, Emilia niestety pozostała w stanie wskazującym na przywiązanie do grzechu. Była w takim stanie przed odmówieniem egzorcyzmu i nie potrafiła się z niego wyzwolić. Wydaje się, że Bóg robił wszystko, aby ją z tego błędnego przekonania uwolnić. Zapewniam was, że człowiek nigdy nie jest przez Boga pozostawiony samemu sobie i zawsze w pewnym momencie dotrze do niego głos Boży wspomagający tego kogoś w walce z demonicznymi mocami. Niestety, śmiem twierdzić podobnie było w tym przypadku.

    Zapewniam was Drodzy czytelnicy, że jeżeli na kogoś przychodzi chwila próby i obojętne, czy stanie się to z woli Bożej, dla umocnienia jego wiary, czy też w przypadku, gdy ktoś podda się działaniom sił zła w sposób nieświadomy; może to być poprzez grzeszny czyn, czy nawet poprzez zwyczajną ludzką nieostrożność, zawsze w tego typu przypadkach taka osoba, jeżeli uważa, że pozostaje pod wpływem działania dobrego ducha, a tak nie jest, to zawsze w sposób pewny i niezawodny jest ona o tym fakcie przez Boga uświadomiona. I Bóg pomaga danej osobie z takiego stanu się uwolnić. Podobnie było w tym przypadku.

    A na koniec moich rozważań zadam pytanie następującej treści. Dlaczego Kościół Katolicki tak łatwo przyjmuje wszystkie tego typu zdarzenia za prawdziwe i uznaje je jako pochodzące od Boga. Odpowiedz jest bardzo prosta. Otóż, ja kapłan katolicki zauważam, że Chrystus nie jest w centrum przepowiadania Kościoła Katolickiego. Odnoszę wrażenie jakby Kościół Katolicki nie bardzo radził sobie z głoszeniem Chrystusa, Odkupiciela i Zbawiciela rodzaju ludzkiego i mimo woli przechodził w temat zastępczy, w kult maryjny. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, ponieważ jest to temat łatwiejszy. Ulubionym tematem kazań i nauk kapłanów jest i nadal jednak pozostaje Zwiastowanie. A więc, „Ta, która”, i dalej jakoś to poleci. Obserwuję to zjawisko na przestrzeni ostatnich lat. Więcej miejsca w nauczaniu Kościoła zajmuje Matka Boża, jako doskonała czcicielka Boga, niż Jezus Chrystus, Odkupiciel i Zbawiciel rodzaju ludzkiego. Pochodną tego zjawiska jest łatwość, z jaką przyjmujemy wszelkie teologiczne mrzonki i namiastki prawdziwej doktryny Kościoła. Po prostu łatwiej jest egzystować, mówiąc, że ofiarowałem się w intencji innych, niż wykazać, co ja sam zrobiłem dla samego siebie. Jest to również i wygodniejszy sposób przejścia przez życie, ponieważ w pewnym stopniu zwalniam się z odpowiedzialności myślenia za samego siebie. Zwróćmy uwagę jeszcze i na to, jak bardzo treść objawień, w samej już tylko formie i stawianych rodzajowi ludzkiemu poprzez wizjonerów wymaganiach różni się od nauki Chrystusowej. Jak bardzo nauka Kościoła Katolickiego jest zniekształcana i zdeformowana. Jezus w Ewangelii, a przede wszystkim w błogosławieństwach zwraca uwagę na potrzebę osobistego zaangażowania w zgłębianiu prawd wiary, jak również personalną odpowiedzialność przed Bogiem. A o wiele trudniej jest żyć nauką Chrystusową, niż przesłaniami objawień, dlatego też tak chętnie te drugie wybieramy. Poza tym niosą w sobie pewien aspekt iluzorycznego, jak się później okazuje wywyższenia. A my niestety im ulegamy. Nie chcemy zgodzić się na przeciętność i szukamy czegoś więcej niż Chrystusowy Krzyż, ale jest to niestety złudnie i bezowocne poszukiwanie.

    Analizę przypadku opętania samej Anielesse Michael opracuję na podstawie wydanej książki, ale już teraz z fragmentów jej zapisków umieszczonych w ostatnim wydaniu „Miłujcie się” widzę, że jest ona w sposób ewidentny zwiedziona przez szatana.
    • Iluzorycznymi obietnicami o jakiejś wiecznej ojczyźnie – zapytuję, co to jest wieczna ojczyzna.
    • Ukazująca się jej zjawa mówi o darach, jako wielkiej jej miłości ku Angelisse – jest to próba wmówienia jej przekonania o jej wybraństwie.
    • Moje drogi są drogami tajemniczymi – rzeczywiście wyrażenie o zabarwieniu nieco ezoterycznym.
    • Zjawa nakazuje Angelisse, siedź i nie wychodź z domu – no tak, najlepszy sposób do tego, aby doprowadzić kogoś do wyobcowania z rzeczywistości.
    • Zjawa kocha ją czułością – zalotów z serii, „miła serca mego”, i „pozostańmy w najbliższej zażyłości”, ciąg dalszy.
    • Zjawa mówi, nie zapominaj, że możesz czytać pisma Barbary Weigand. Sprawdzę jeszcze, co to jest. Czytaj wszystko, oby tylko nie Ewangelię.
    • Ja jestem dobrym pasterzem i kocham moje owce – zdaje się, że Jezus powiedział, że życie oddaje za swoje owce.

    Oczywiście w kategoriach myślenia Kościoła katolickiego, którego to jestem kapłanem, pojęcia te jest to, to samo, albo prawie to samo, co oficjalny język pojęć teologicznych. Ot, język mistyków, a więc tych, którzy przeżywali swoje spotkania z Bogiem w sposób głębszy i bardziej zintensyfikowany niż pozostali. Tych, którzy to twierdzili, że ponoć kochają się z Bogiem przed Najświętszym Sakramentem, albo marzyli o tym, zresztą wbrew prawom geografii, aby głosić Ewangelię na pięciu stronach świata i obiecywali sobie, że kiedy będą już tam w niebie u Pana Boga, wtedy to wykradać będą Panu Bogu potrzebne rodzajowi ludzkiemu do zbawienia łaski, a za życia nazywali siebie Bożymi złodziejkami. Obserwuję zresztą tendencję, że być może już za kilka lat zdefiniujemy w sposób uroczysty, że Matka Boża i Pan Bóg to prawie to samo, bo ku temu mówiąc językiem nieco złośliwym wszystko zmierza. A zdaje się, że szatanowi tylko o to chodzi.

    Winien jestem jeszcze wyjaśnienie odnośnie samego opętania. Otóż opętanie Emilii Rose jest raczej prostym przypadkiem zapanowania nad tego typu siłami zła. Nie ma tak wielkich problemów z demonami, które krzyczą i wydzierają się w niebogłosy, mówiąc, że nie opuszczą ciała opętanego. Opuszczą je i to dosyć szybko i w pośpiechu, ale zależy to przede wszystkim od woli osoby, którą mają we władzy jak i sposobu odprawiania samego egzorcyzmu, bo śmiem twierdzić, że wyrzucane były w imię samego demona. Najtrudniejsza jest sprawa z samym szatanem. Szatana jest bardzo trudno zmusić do wyjawienia swojego imienia, a jeżeli już ujawni swoje imię, to uczyni to bardzo ściszonym głosem, tak, aby dla innych obecnych wokół osób nie było to słyszalne. Wyjawieniu swojego imienia towarzyszy przeważnie zemsta przyrzeczona temu komuś, kto zmusił jego do tak upokarzającego go przed nim samym czynu. W moim przypadku pamiętam, kiedy przy okazji odprawianego egzorcyzmu, zmusiłem szatana do ujawnienia się i wyjawienia swojego imienia i to dwukrotnie, bo oczywiście za pierwszym razem wymówił swoje imię ściszonym głosem i prawie niesłyszalnym dla otoczenia, zresztą za drugim razem uczynił to dokładnie w taki sam sposób, w zamian jednak za ten upokarzający go przed nim samym czyn przyrzekł mi zemstę. Przysiągł, że zemści się unieważniając moje święcenia kapłańskie, a samego unieważnienia święceń dokona rękami biskupów i kapłanów. Nie zmartwiłem się jednak tym za bardzo, ponieważ znając sposób działania szatana wiedziałem, że jego oskarżenia i zarzuty oparte będą na pomówieniach i fałszywych oskarżeniach.
    W Chrystusie i Maryi Niepokalanej.
    O. Marek Mularczyk OMI – Poznań
    http://www.mularczyk.omi.org.pl
    Źródło: http://www.filmweb.pl/film/Egzorcyzmy+Emily+Rose-2005-7117/discussion/Komentarz+i+recenzja+filmu+%26%238222+Egzorcyzmy+Emilii+Rose%26%238221+…,376818

  8. Przebrzydły papista said,

    27 lutego, 2015 @ 6:40 am

    Pytasz drogi purytaninie, dlaczego katolicy wierzą we Wniebowzięcie NMP, skoro Pismo św. nie mówi o tym ani słowa. Odpowiedź jest bardzo prosta. Wiemy to z przekazu apostolskiego, kiedy to po śmierci i pogrzebie NMP nie odnaleziono jej ciała w grobie, czego naocznym świadkiem był apostoł Tomasz. Skąd nasuwa się logiczny wniosek, że skoro nie zmartwychwstała, to musiała zostać wniebowzięta przez swojego boskiego Syna wraz z ciałem i duszą. Przy czym nie należy mylić wniebowstąpienia ( Chrystusa ) z wniebowzięciem ( Matki Bożej ). To są 2 różne rzeczy.

  9. purytanin said,

    1 marca, 2015 @ 11:17 pm

    Przebrzydły papisto,
    Dziękuję za tę cenną informację. Nikt nie kwestionuje możliwości wniebowzięcia Marii do nieba. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś w oparciu o swoje mniej lub bardziej logiczne wnioski tworzy sobie dogmaty, w które trzeba wierzyć. Jeden dogmat mówi, że została wzięta do nieba, inny mówi, że była bezgrzeszna, trzeci, że można się do niej modlić, a czwarty, że w objawienia maryjne (które nawet według katolików bywają demoniczne) można wierzyć. Diabeł jest bardzo cwany i on chętnie podsunie „logiczne wnioski”, aby dać wiarygodność bezpodstawnym naukom. Przecież większość ludzi i tak nie czyta Biblii, więc łatwo im wcisnąć kit. Fakty są takie, że nikt nie wie co się stało z ciałem Marii, a gdyby było to dla nas istotne, to Biblia by o tym coś powiedziała. A może została po prostu zabita przez prześladowców chrześcijaństwa i jej ciało zostało np. spalone. To było bardzo powszechne w tamtych czasach i dlatego zalecam nie ograniczanie się do zbyt pochopnego wyciągania wniosków.

  10. Katecheta81 said,

    2 marca, 2015 @ 10:19 am

    Przebrzydły papista said: „Wiemy to z przekazu apostolskiego, kiedy to po śmierci i pogrzebie NMP nie odnaleziono jej ciała w grobie, czego naocznym świadkiem był apostoł Tomasz”. Pytania: co to za ów „przekaz apostolski”, bo chyba nie chodzi o Dz.Ap.; pytanie drugie: jaki dokument wspomina o Tomaszu i jego odkryciu, bo z tego xco się orientuje, to chyba nie Dz.Ap ;)

  11. Przebrzydły papista said,

    2 marca, 2015 @ 7:08 pm

    Szanowny Purytaninie!
    Chyba nie wiesz, czym jest dogmat, skoro popisujesz się tu swoją nieznajomością wiary katolickiej. Nie ma takich dogmatów w KK, mówiących, że – Matka Boża była bezgrzeszna, że można się do niej modlić, oraz że w objawienia Maryjne można wierzyć. Katolicy nie modlą się do Matki Bożej, tylko za jej wstawiennictwem. Jeśli chodzi o objawienia Maryjne czy jakiekolwiek inne objawienia prywatne, to nie ma na całym świecie instytucji bardziej sceptycznej wobec nich niż KK, który długo i mozolnie bada ich autentyczność i dopiero po ich zbadaniu i nabraniu 100% pewności, że są autentyczne, dozwala wiernym na wiarę w nie, choć żaden wierny nie jest do tej wiary zobowiązany i te objawienia NIE MOGĄ wnosić nic nowego ( ani tym bardziej sprzecznego ) do depozytu wiary. KK już ogłosił arbitralnie, że objawienie Maryjne w hiszpańskim Garabandal było fałszywe i faktycznie było diabelską mistyfikacją. Dlatego sam nie potrafię zrozumieć tych katolików, którzy mimo tego w orędzia z Garabandal wierzą ( sic! ). Popularne są także orędzia z Medjugorje, choć KK do tej pory nie zajął wobec nich stanowiska.
    W KK są 4 dogmaty maryjne:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Dogmaty_maryjne


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: