„Cudze widzisz” – C.H. Spurgeon

Cudze widzisz pod lasem, swego nie widzisz przed nosem. Często nawet, bardzo często, zdarza się, że widzimy ułomności bliźniego, a ślepi jesteśmy na kalectwo i brzydotę własną!

Cóż powiedzielibyśmy o ślepym wyśmiewającym się z brata swego, który zezuje, lub o kalece bez nóg drwiącego z sąsiada chromego? — Niestety, ludzie ciągle „wtykają nos w cudzy trzos” i zawsze zapominają o przysłowiu: „Chcesz innych poprawiać, przyjrzyj się wpierw sobie, czy do poprawienia niema czego w tobie. Ci co najwięcej czynią złego, są zwykle najbardziej skłonni do mówienia źle o bliźnich.

Krytykując bliźnich, pochlebiamy własnej za­rozumiałości; tymczasem pycha nasza bez pod­sycania sama z siebie dość prędko się rozpala. Nieraz też obwiniamy bliźnich z utajoną intencją uniewinnienia siebie. W głupocie swej niejeden człowiek sądzi, że lepszym jest dlatego tylko, iż inni są gorsi; poniżając bliźniego, chce podnieść samego siebie. Jakiż pożytek przyniesie nam upa­trywanie dziur w ubraniu bliźniego, jeśli tych dziur załatać nie możemy? Trzeba unikać rozgłaszania błędów naszych przyjaciół i nie pozwalać sobie na powtarzanie ujemnych sądów o ludziach niezna­jomych. Kto ryczy na osła, sam jest osłem; kto z bliźniego robi błazna, sam jest błaznem.

Jakże brzydkim jest zwyczaj wyśmiewania bli­źnich, bawienia się ich kosztem! Żarty bardzo łatwo przechodzą w drwiny! Dowcipkując kosztem brata, łatwo możemy go zranić głęboko. To też zawsze rozważmy, czy żart, jaki mamy zamiar wy­głosić, – nam samym byłby miły. Ci bowiem, co językiem lubią rozdawać najcięższe razy, sami mają bardzo cienką i wrażliwą skórę. Nie czyń nikomu tego, co tobie nie miłe; trzymając się tej zasady — nikomu nie uczynisz krzywdy, którą później na-próżno usiłowałbyś naprawić! Bywają ludzie, którzy lubią przysypywać solą cudze rany, nie bacząc, jaki ból sprawiłoby to im samym! Ci właśnie najwięcej będą się zżymać i oburzać, gdy im się ktoś odetnie, gdy — jak to mówią: „trafi kosa na kamień”.

Nie twierdzę bynajmniej, że nie należy napo­minać przyjaciół naszych. Napominając ich, dajemy im najszczerszy dowód przyjaźni. Należy to jednak czynić bardzo oględnie i delikatnie, kierując się tylko szczerą miłością; inaczej bowiem zranimy przyjaciela i możemy go stracić. Zanim się za­bierzemy do takiej przyjacielskiej przysługi, winniś­my przedewszystkiem wejrzeć w głąb własnej duszy, czy nie znajdziemy tam tak ej samej wady, lub słabostki. Chcąc wyczyścić plamę brudnymi pal­cami, powiększysz ją tylko… Najwięcej jednak błą­dzimy, jeśli do bliźniego odnosimy się z pogardą, jeśli słabostki jego wyśmiewamy. Wówczas bowiem pokazujemy tylko własną słabość i złośliwość. Dowcip winien być tarczy ku obronie naszej, a nie mieczem, którym nacieramy na bliźnich! „Więcej boli od języka niż od miecza”, mówi stare przy­słowie, a rana językiem zadana trudniejsza daleko jest do zagojenia, aniżeli cięcie ostrym mieczem. „Daleko też łatwiej, zapomnieć otwartą napaść, ani­żeli złośliwy dowcip raniący skrycie a głęboko”.

Z książki:

NAKŁADEM

TOW. WYD. „K 0 M P A S” SPÓŁK. AKC.

ŁÓDŹ

http://www.misjaswinoujscie.pl/html/tematy.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: