„Pozór pobożności” – Richard Bennett

Fragment  świadectwa byłego księdza katolickiego -Richarda Bennett’a z książki: „Daleko od Rzymu – Blisko Boga”  http://matthew.terramail.pl/Htm-y/Spistresci.html

Raz jakaś pani zwróciła mi uwagę (był to jedyny przypadek na 22 lata): „Wy, katolicy, macie tylko pozór pobożności, ale wyrzekacie się jej mocy”. Słowa te jakiś czas spędzały mi sen z oczu. Kochałem kościelne lampy, sztandary i wesołą muzykę ludową, gitary, bębny. Zapewne na całym Trynidadzie nie było drugiego księdza, który posiadałby tak barwne szaty liturgiczne i chorągwie. Lecz w środku nie było mi tak kolorowo.

W październiku 1985 roku łaska Boża okazała się silniejsza niż kłamstwo, z którym usiłowałem żyć. Pojechałem na Barbados, aby się modlić, zaniepokojony kompromisem, do jakiego się zmuszam. Byłem w pułapce. Owszem, miałem Słowo Boże za absolut, godny posłuszeństwa, ale też mówiłem sobie, że przecież przed obliczem Boga ślubowałem posłuszeństwo kościołowi. Na Barbados czytałem książkę, w której wyłożono biblijny sens słowa „kościół – wspólnota wierzących „. W kościele nowotestamentowym nie ma śladu hierarchii i obce jest pojęcie „kleru” kierującego „świeckimi” biblijny kościół chce zachować słowa Jezusa: „Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście” (Mt 23,8). Widząc, iż „kościół” oznacza wspólnotę, już bez oporów porzuciłem wiarę w najwyższy autorytet kościoła katolickiego i oparłem się tylko na Jezusie jako Panu. Na podstawie Pisma zauważyłem, że znani mi katoliccy biskupi nie są wcale wierzący w biblijnym sensie słowa. To ludzie pobożni, oddani kultowi Maryi, wierni różańcowi, lojalni wobec Rzymu, ale nie mający pojęcia o dokończonym dziele zbawienia, doskonałej ofierze Chrystusa, o tym, iż zbawienie ma charakter osobisty i pełny. Uczą o pokucie za grzechy, ludzkim cierpieniu, uczynkach religijnych # o drodze ludzkiej, nie o drodze Bożej. Dzięki łasce Pana pojąłem, iż zbawić nie może ani kościół, ani uczynki.

„Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił” (Ef 2,8-9).

Nowe narodziny w wieku 48 lat

Nie mogąc pogodzić życia w Jezusie Chrystusie z wiernością nauce Rzymu, porzuciłem kościół katolicki. Opuściwszy Trynidad w 1985 roku, zatrzymałem się na pobliskim Barbados, w gościnie u starszego małżeństwa. Prosiłem Pana, by zaopatrzył mnie w garnitur i środki na podróż do Kanady; moje cywilne ubrania nadawały się tylko do strefy zwrotnikowej, a cały majątek liczył paręset dolarów. Modlitwy zostały wysłuchane, choć o potrzebach tych wspomniałem tylko Panu.

Z 35-stopniowego upału tropików trafiłem wprost w śniegi i lody Kanady. Spędziwszy miesiąc w Vancouverze pojechałem do Stanów Zjednoczonych, ufając, że Pan zaspokoi każdą mą potrzebę; nowe życie rozpoczynałem bowiem w wieku 48 lat, bez grosza przy duszy, bez karty stałego pobytu, prawa jazdy i jakichkolwiek listów polecających – z samym tylko Panem i Jego Słowem.

Pierwsze pół roku spędziłem na farmie w stanie Waszyngton. Gospodarzom wyjaśniłem, że opuściłem kościół katolicki i przyjąłem Jezusa Chrystusa, a Jego Słowo, Biblię, uznaję za wystarczające we wszystkich sprawach życiowych. Oznajmiłem, że jest to krok „bezwarunkowy, ostateczny, zdecydowany i przemyślany”. Na gospodarzach te cztery przymiotniki nie zrobiły pożądanego wrażenia; koniecznie chcieli wiedzieć, czy nie ma we mnie goryczy, zapiekłego żalu. Pokrzepili mnie modlitwami i wyrozumiałością, bo przeszedłszy podobne doświadczenia wiedzieli, że łatwo można ulec rozgoryczeniu. W cztery dni od przyjazdu tam ze skruchą zacząłem dostrzegać owoc zbawienia. Nie tylko mogłem prosić Pana o odpuszczenie tyloletniego życia w kłamstwie, ale i zacząłem doznawać Jego uzdrawiającej mocy tam, gdzie jątrzyły się głębokie rany. W końcu – w wieku 48 lat – na podstawie autorytetu samego tylko Słowa Bożego i tylko dzięki łasce uznałem zastępczą ofiarę Chrystusa na krzyżu. Tylko Jemu niech będzie chwała.

Całe świadectwo: http://matthew.terramail.pl/Od%20Tradycji%20do%20Prawdy.htm

Uznanie Jezusa za swojego Pana

Nie zgadzam się z poniższą wypowiedzią, że musimy „uczynić Jezusa Panem naszego życia”. Jezus jest Panem każdego człowieka na świecie, niezależnie czy ktoś wierzy w Niego czy nie. Aby zostać chrześcijaninem należy UZNAĆ Jezusa za Pana swojego życia. Ale myślę, że to tylko kwestia doboru słów.

Jeśli Jezus nie jest twoim Panem, to znaczy nie jest Panem twojego życia, to nie jest On również twoim Zbawicielem.

Nie jesteś bardziej zbawiony od kogoś, kto nawet nigdy nie usłyszał imienia Jezusa.

Nie ma sposobu, żeby oddzielić te dwie rzeczy. Nie możesz wziąć Jezusa jako Zbawiciela i nie zaakceptować Go jako Pana albo uczynić Go Panem twojego życia.

Niektórzy mówią, że wystarczy tylko zaakceptować Jezusa. Nie możesz tego zrobić.

Mówią oni, że są dwa doświadczenia albo, że trzy, albo jeszcze coś innego.

Ale zawsze była tylko jedna opcja, to wszystko co naprawdę masz.

Jest tylko jedne doświadczenie. Albo weźmiesz Jezusa i uczynisz Go Panem swojego życia, albo nie weźmiesz go wcale, przyjacielu. Nie możesz przyjść i powiedzieć, „Wierzę, że Zbawiciela Jezusa, czyż nie jest to wspaniałe? I będę miał przebaczone grzechy, tak jak ubezpieczenie od pożaru.” Nie możesz tego zrobić. Nie możesz powiedzieć, „Na razie ominę uczynienie Jezusa Panem, bo jest kilka rzeczy, które chcę jeszcze robić. Chcę chodzić własną drogą, i mieć dobrą zabawę, i tak dalej.” To nie działa w ten sposób. Mówię ci prawdę, tak mówi Pismo, „Jeżeli nie jest On Panem twojego życia, nie jest On twoim Zbawicielem również.” Musisz uczynić Go Panem twojego życia. I myślę, że ważne jest zrozumieć to: Uczynienie Jezusa Panem, było to pierwotne wyznanie Kościoła, było to od samego początku.

Martwi mnie to, jest fragment, który przeraża mnie bardziej niż jakikolwiek inny w Biblii. To fragment, który mówi o oddzieleniu, pamiętasz (Mateusza 25)? Mówił On do tych stojących po Jego prawej ręce i po lewej, to było oddzielenie porównane do oddzielania kozłów od owiec. I będzie grupa, która będzie mówić, „Panie, wszystko, co robiliśmy, robiliśmy w Twoim imieniu. Wszystko w Twoim imieniu.” Nie mówimy tutaj o ludziach nie chodzących do kościoła, którzy nie dbają wcale o religię, ani o podobne rzeczy. To ludzie, którzy siedzieli w kościele jak ten, w ławkach i chwalili Jezusa w każdą niedzielę i temu podobne rzeczy. „Robiliśmy wszystko w Twoim imieniu, Panie!” Nawet znaki i cuda.” I co Jezus odpowiedział? „Idźcie precz ode Mnie, pracownicy nikczemności, Ja nawet nie znam was.” To przeraża mnie w połowie do śmierci. Kto jest w tej grupie? Są tam ludzie, którzy wszystko w swoim życiu robili w imieniu Jezusa, ale nigdy nie uczynili Go Panem swojego życia! Czy jest On Panem wszystkiego, czym jesteś? I wszystkiego, co posiadasz? Czy we wszystkim co dzieje się w twoim życiu, Jezus jest Panem? Który determinuje co dzieje się w twoim życiu?

Słyszałeś o nauczycielach, którzy próbowali oszukać młodego człowieka, który przybiegł do Jezusa (Marka 10:17). I pamiętasz co Jezus mu powiedział? Powiedział, „Idź sprzedaj wszystko co masz i pozbądź się tego. I wtedy przyjdź i podążaj za Mną.” Powiesz, „No, ale On powiedział to tylko do jednej osoby, On nie mówi tego do wszystkich.” Tak, On mówi to do wszystkich! Nie mówi On tego dokładnie w ten sam sposób, ale mówi On, „Postaw wszystkie rzeczy jako drugorzędne w stosunku do Mnie. Najpierw podążaj za Mną, najpierw szukaj Królestwa, odłóż wszystko na bok, i przyjdź i podążaj za Mną. I ja zapewnię ci wszystko, czego potrzebujesz.” On nigdy nie obiecał ci czegoś, co chciałeś, to jest nasz problem. My spędzamy połowę naszego życia na rzeczach, które chcemy robić, nie na rzeczach, które potrzebujemy robić. Jezus mówi, „Postaw mnie ponad wszystko inne.” On nie mówi nam, „Idź i sprzedaj wszystko co masz.” Ale mówi nam, „Jeśli chcesz podążać za Mną, musisz postawić Mnie ponad wszystko inne, i nie tylko musisz nazywać Mnie Panem, musisz uczynić Mnie Panem.”

Jeśli Jezus nie jest twoim Panem, to znaczy nie jest Panem twojego życia, to nie jest On również twoim Zbawicielem.

Nawrócenie Spurgeon’a

Historia nawrócenia Charles’a Spurgeon’a w jego własnych słowach. Był to 6 stycznia 1850r. Spurgeon miał niecałe 16 lat.

Czasami myślę, że mógłbym być w ciemnościach i desperacji aż do teraz, gdyby nie to, że dzięki dobroci Boga, pewnego poranka zesłał On burzę śnieżną kiedy szedłem do pewnego miejsca uwielbiania. Kiedy nie mogłem iść dalej, skręciłem w boczną ulicę i przyszedłem do pewnej małej kaplicy Pierwotnych Metodystów. W kaplicy tej było kilkanaście osób. …
Pastor nie przyszedł tamtego poranka; podejrzewam, że zasypało go. W końcu, pewien bardzo chudo wyglądający mężczyzna, szewc albo krawiec przyszedł do pulpitu by głosić. … Był on zmuszony mówić na temat jednego tekstu z Pisma, z prostego powodu – miał on bardzo mało do powiedzenia. Tekst brzmiał: „Do mnie się zwróćcie [spójrzcie], wszystkie krańce ziemi, abyście były zbawione” [Izajasza 45:22].

On nawet nie wymawiał poprawnie słów, ale to nie miało znaczenia. Był tam, jak myślałem, cień nadziei w tym tekście. Kaznodzieja zaczął mówiąc: „Moi drodzy przyjaciele, jest to rzeczywiście bardzo prosty tekst. Mówi on: ‚Spójrz’. Patrzenie się nie powoduje bólu. Nie jest to podniesieniem stopy albo palca; jest to po prostu ‚patrzenie się’. Zatem, człowiek nie potrzebuje iść do koledżu aby nauczyć się patrzeć. Możesz być największym głupcem, a pomimo tego możesz patrzeć. Człowiek nie musi być wart tysiąca na rok aby mógł patrzeć.

Każdy może patrzeć; nawet dziecko może patrzeć. Ale następnie nasz tekst mówi: ‚Spójrzcie na Mnie’. … Wielu z was patrzy na siebie, ale to nie o takim patrzeniu tu mowa. Nigdy nie znajdziecie żadnego pocieszenia w sobie. Niektórzy patrzą na Boga Ojca. Nie, na Niego patrzcie później. Jezus Chrystus mówi: ‚Patrzcie na Mnie’. Niektórzy z was mówią: ‚Musimy czekać na działanie Ducha Świętego’. Teraz nie ma to dla ciebie żadnego znaczenia. Patrz na Chrystusa. Nasz tekst mówi: ‚Patrzcie na Mnie’”.

Następnie ten dobry człowiek podążał za swoim tekstem w następujący sposób: „Patrzcie na Mnie; pocę się i wielkie krople krwi. Patrzcie na Mnie; wiszę na krzyżu. Patrzcie na Mnie; jestem umarły i pogrzebany; i powstaję. Patrzcie na Mnie; wstępuję do nieba. Patrzcie na Mnie; siedzę po prawej stronie Ojca. O, biedny grzeszniku, patrz na Mnie! Patrz na Mnie!’”

Kiedy doszedł do około tej długości i przedłużył swoją wypowiedź do około dziesięciu minut, był już u kresu swojej wytrzymałości. Następnie spojrzał na mnie stojącego pod balkonem i oczywiste jest, że z powodu tak małej ilości zgromadzonych, wiedział, że jestem nieznajomym. Po prostu patrząc się na mnie, jak gdyby znał całe moje serce, powiedział: „Młody człowieku, wyglądasz bardzo żałośnie”. Cóż, to była prawda, ale nie byłem przyzwyczajony do słuchania uwag co do mojego osobistego wyglądu z pulpitu. Jednakże, było to dobre uderzenie, trafiło do mnie. Kontynuował: „…I zawsze będziesz żałosny – żałosny w życiu i żałosny w śmierci – jeśli nie usłuchasz się mojego tekstu; ale jeśli się go teraz usłuchasz, w tym momencie, to będziesz zbawiony”.

Następnie podnosząc swoje ręce, zakrzyczał on w sposób w jaki mogą to zrobić tylko pierwotni Metodyści: „Młody człowieku, patrz na Jezusa Chrystusa. Patrz! Patrz! Patrz! Nie masz nic innego do zrobienia, a tylko patrzeć i żyć”. Od razu ujrzałem drogę zbawienia. Nie wiem co poza tym powiedział – nie wiele na to zwracałem uwagę – byłem tak pochłonięty tą jedną myślą. Tak jak kiedy wąż miedziany został wyniesiony, ludzie spojrzeli się na niego i zostali uzdrowieni, tak samo też stało się ze mną. Oczekiwałem na czynienie pięćdziesięciu rzeczy, ale kiedy usłyszałem to słowo: „Patrz!”, cóż za oczarowującym słowem się ono stało! O! Patrzyłem aż mogłem prawie zużyć swoje oczy.

Wtedy i w tamtym miejscu chmura odeszła, ciemność się zwinęła i w tamtym momencie ujrzałem słońce; i mogłem zmartwychwstać w tamtym momencie i śpiewać z najbardziej entuzjastycznymi z nich o drogocennej krwi Chrystusa i o prostej wierze, która patrzy wyłącznie na Niego. … I teraz mogę powiedzieć:

Odkąd przez wiarę strumień ujrzałem
Płynący z Twoich ran,
Odkupieńcza miłość moim tematem była,
I będzie nim aż do śmierci mej.

(C. H. Spurgeon Autobiography, Volume 1, 87-88)

Czytajcie Pismo! (Charles Spurgeon)

Zapraszam na nową stroną z kazaniami Charles’a Spurgeon’a:

http://www.spurgeon.one.pl/strony/?Kazania

Pozwól, by Pismo rozmawiało z tobą, a ono cię utwierdzi i zakorzeni. Tu i tam słyszymy o odstępcach od Ewangelii. Musieli nie zostać odpowiednio nauczeni prawdy i Chrystusa. Ostatnio podnosi się wielka wrzawa, jakobyśmy mieli wszyscy powrócić do Rzymu. Pewien człowiek zapewniał mnie kiedyś z ogromnym przerażeniem, że cała Anglia powraca do papiestwa. Powiedziałem mu, że nie wiem, jakiemu Bogu oddaje cześć, ale że mój Bóg jest znaczenie potężniejszy niż szatan i że nie zamierza oddać diabłu pola oraz że nie jestem nawet w połowie tak zmartwiony rzymskim papieżem, jak rytualistami w naszym kraju. Zauważcie jednak, że w tych obawach tkwi ziarnko prawdy.

Jeśli Kościół chrześcijański nie będzie bardziej uczciwie i rzetelnie czytał Pismo Święte, zaczną się pojawiać jedne błędy po drugich,. Czy zniesławiłbym was mówiąc, że większość członków waszego Kościoła nie czyta Biblii? W dniu odpoczynku słuchacie jednego rozdziału. Może jeszcze czytacie jakiś fragment w czasie rodzinnych modlitw, ale znakomita większość nigdy nie czyta Biblii osobiście, tylko dla siebie. Czerpiecie swą religię z czasopism miesięcznych lub przyjmujecie ją z ust swego duchownego.

Oby powrócił w nas duch chrześcijan z Berei, którzy codziennie badali Pisma, sprawdzając, czy tak się rzeczy mają. Wolałbym zobaczyć ogromny stos książek (dobrych i złych), modlitewników, ksiąg z kazaniami czy śpiewników, płonących jak sodoma, jeśli czytanie tych książek odciąga was od czytania Biblii. Tona ludzkiej literatury nie jest warta uncji Pisma Świętego. Jedna kropla duchowego napoju Bożego Słowa jest lepsza niż morze pełne komentarzy i kazań. Słowo, proste, czyste, nieomylne Słowo Boże – na tym właśnie musimy budować swoje życie, jeśli mamy być mocni w obliczu błędów i trzymać się mocno prawdy. Bracia, obyście byli zakorzenieni i umocnienie w wierze, ugruntowani w niej. Wiem jednak, że tak się stanie tylko wtedy, gdy będziecie stale czytać Pismo Święte.

Czas szybko mija i już wkrótce wszyscy zaśniemy snem śmierci. Jak wspaniałą rzeczą będzie stwierdzić po obudzeniu, że Słowo Boże rozmawia z nami, pamiętając o dawnej przyjaźni. Wówczas wypełni się obietnica, którą rozważamy. Urzeczywistni się wówczas wspaniała zażyłość, a oblicze Chrystusa, które na razie widzimy jak w zamglonym zwierciadle, odsłoni się przed nami i On sam zajaśnieje nad nami jak słońce w zenicie. Bóg chce, byśmy kochali jego Słowo i karmili się nim. Panu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen.

Fragment kazania MÓWIĄCA KSIĘGA

http://www.spurgeon.one.pl/strony/index.php?Kazania:M%D3WI%A1CA_KSI%CAGA

Forum Protestanci.org

Wpis ten nie ma na celu dyskredytowania kogokolwiek, a jedynie wypisanie bardzo niepokojących faktów polskiego internetu.

Serwis http://www.protestanci.org/ jest znany chyba wszystkim polskim protestantom. Tym bardziej przykre jest to, o czym chciałbym napisać.

W linkach serwisów umieszczonych na tym portalu znajduje się odnośnik „forum dyskusyjne”. Po kliknięciu na niego wchodzimy na forum: http://www.nazawsze.webd.pl/forum/

Administrator tego forum przydzielił funkcję moderowania użytkowniku o nazwie „arminianin”, który bez wątpienia nie nadaje się do tej roli.

Dostał on ode mnie ostrzeżenie za następującą wypowiedź:

„…Nie mam z Tobą nic wspólnego oszuście, który przyszedłeś na to forum aby je zniszczyć [nic dziwnego, że nie odpowiedziałeś jaki jest Twój prawdziwy cel na tym forum] i oczczerco, który pomawiasz ludzi oraz trollu, który nie piszesz merytorycznie, tylko wszędzie wciskasz osobiste wtyki…”
http://www.nazawsze.webd.pl/forum/viewtopic.php?p=2157&highlight=#2157

Po czym arminianin przyznał mi 9 ostrzeżeń, przez co zablokował mi możliwość wypowiadania się na tym forum.
Powody ostrzeżeń są zupełnie kłamliwe.

Jaki z tego wniosek wyciagnie administrator i twórca portalu Protestanci.org? Zobaczymy czy potrafi uczyć się na swoich błedach (czym było samo przydzielenie funkcji moderatorskiej znanemu awanturnikowi forumowemu). O dalszych losach tego dziwnego forum dowiemy się niebawem.

Uaktualnienie:

Moderator-troll został już pozbawiony swojej funkcji.

Zbroja Boża

Książka „Dzieje Ludzkiej Duszy” Johna Bunyan’a jest alegoryczną historią wojny Króla Szaddaja (Boga) z Diabłem (zwanym Diaublosem) o Ludzką Duszę, którą symbolizuje warowne średniowieczne miasto. Diabeł wypowiada tam mowę do mieszkańców Duszy pragnąć zyskać ich lojalność. Zaleca im wyposażyć się w diabelską zbroję, aby nie dać się zdobyć przez miłość Boga i nie dać zastraszyć się strasznym Sądem. Zbroja ta jest przeciwieństwem zbroi Bożej w którą powinien wyposażyć się każdy chrześcijanin aby móc odpierać ataki diabła.

W książce Bunyan’a Diabeł przemówił do miasta Dusza:

1. Moim hełmem inaczej zwanym ochroną głowy, to nadzieja, że wszystko będzie w końcu dobrze, niezależnie od tego, jakie życie prowadzicie. Taki właśnie hełm posiadali ci, którzy twierdzili, że dany im będzie pokój, chociaż według uznania serca swego chodzić będą, „przydawając pijaństwo do pragnienia” (5 Mojż. 29, 19); jest to ze wszech miar doświadczona część zbroi, a kto ją posiada i umie ją zachować, temu nie może zaszkodzić żadna strzała, pocisk, miecz, ni tarcza; zachowaj zatem na głowie swojej ten hełm, a unikniesz wielu ciosów, moja Ludzka Duszo!

2. Napierśnik jest zrobiony z żelaza; został wykuty w moim własnym kraju przeze mnie osobiście i wszyscy moi żołnierze są nim przyodziani (Obj. 9, 9); mówiąc językiem potocznym jest to twarde serce, twarde jak żelazo, serce, które nie jest zdolne więcej do odczuwania czegokolwiek – niczym kamień (Ezech. 2, 4). Jeśli takie serce mieć będziecie i jeśli ono takim pozostanie, to nie przezwycięży was ani łaska, ani też nie przestraszy was sąd. Tę część zbroi musi więc przywdziać koniecznie każdy z was, który nienawidzi Szaddai i który pragnie z nim walczyć pod moimi sztandarami.

3. Mieczem moim jest język, który jest zapalony od ognia piekielnego i który potrafi uginać się, aby mówić złe rzeczy o Szaddai, jego Synu, jego drogach i jego ludzie (Ps. 57, 5; 64, 4; Jak. 3, 6). Używajcie go; został po tysiąckroć wypróbowany! Kto go ma i zachowuje, a używa go w sposób w jaki ja sobie tego życzę, nigdy nie może zostać pokonany przez mego wroga.

4. Tarczą moją jest niewiara, czyli innymi słowy powątpiewanie w prawdziwość słowa, albo wszystkich tych wypowiedzi, które dotyczą sądów oczekujących w myśl postanowień Szaddai wszystkich złych ludzi. Używajcie tej tarczy; wielokrotnie próbował on ją już zniszczyć, i trzeba przyznać, że niekiedy została ona nieco uszkodzona, ale ci, którzy zapisali dzieje wojen między Emanuelem i moimi sługami, pisali wyraźnie, że nie mógł on uczynić tam wielu cudów dla niedowiarstwa ich (Mar. 6, 5-6). Poprawne władanie tą moją bronią polega na nie przyjmowaniu wiarą żadnej rzeczy jako prawdziwej, obojętnie jakiej i przez kogo do wierzenia podanej. Jeśliby ktoś mówił o sądzie – nie dbajcie o to; jeśli o miłosierdziu – nie dbajcie o to; jeśliby Szaddai obiecywał, a nawet przysięgał, że nie uczyni Ludzkiej Duszy nic złego, a tylko dobro, gdy mu się podda (Ezech. 33, 11) – nie zwracajcie uwagi na to, co mówi i kwestionujcie prawdziwość wszystkich jego słów. Oto, w jaki sposób należy właściwie posługiwać się tarczą niedowiarstwa i co winni czynić moi słudzy. Kto by czynił co innego, daje dowód, że mnie nie miłuje i takiego uważam li tylko za mego wroga.

5. Dalszą częścią mej znakomitej zbroi, mówił dalej Diabolus, to niemy, nigdy nie modlący się duch; taki duch, który nienawidzi proszenia o litość. Starajcie się zatem, moi drodzy mieszkańcy Ludzkiej Duszy, abyście z całą pewnością nie zaniedbali użyć i tej części mojej zbroi. Błagać o zmiłowanie? Nigdy nie czyńcie tego, jeśli pragniecie być moimi. Wiem o tym, że jesteście dzielnymi ludźmi, pewny też jestem, że zbroja, w którą was przyodziałem, jest ze wszech miar doświadczoną. Niech zatem zwracanie się do Szaddai o łaskę będzie dla was czymś obcym. Poza tym wszystkim posiadam jeszcze młoty, strzały ogniste i śmierć – wszystko to znakomita broń podręczna, bardzo przydatna w użyciu”.

1. Hełmem diabła jest posiadanie fałszywego pokoju w sercu. Nawet jeśli ktoś żyje nikczemnym życiem, to i tak może nie widzieć w tym żadnego niebezpieczeństwa.

2. Pancerzem diabła jest posiadanie zatwardziałego serca. Można tak stłumić swoje sumienie, że niewierząca osoba może przestać obawiać się Bożego sądu.

3. Mieczem diabła jest zły język. Bezbożna osoba może być tak nikczemna w wypowiadaniu bluźnierstw o Bogu i w kpieniu z Bożych ludzi, że stanie się to dla niej sposobem na zaspokajanie swojej pychy życia.

4. Tarczą diabła jest niewiara i wątpienie w prawdę Bożego Słowa. Straszną nikczemnością jest niewierzenie, że kochający Stwórca nie jest dobry dla tych, którzy wzywają Jego imienia.

5. Diabeł wszelkimi sposobami będzie zniechęcał ludzi do przelania swojego serca w modlitwie do Boga. Chce on sprawić abyśmy byli głusi na Boże kierownictwo. Człowiek spętany tym diabelskim kłamstwem będzie zbyt pyszny by wołać do Boga o miłosierdzie i nie będzie zabiegał o podobanie się Bogu, ale ludziom – nawet poprzez obłudną modlitwę.

A teraz zobaczmy jaka jest zbroja Boża:

Efez. 6:10-18
10. W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy jego.
11. Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami diabelskimi.
12. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.
13. Dlatego weźcie całą zbroję Bożą, abyście mogli stawić opór w dniu złym i, dokonawszy wszystkiego, ostać się,
14. Stójcie tedy, opasawszy biodra swoje prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości
15. I obuwszy nogi, by być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju,
16. A przede wszystkim, weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste pociski złego;
17. Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.
18. W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych

Mamy opasać swoje biodra swoje prawdą (w. 14).
Oznacza to, że musimy stać w prawdzie przed Bogiem i ludźmi. Nie możemy udawać, że wszystko jest z nami w porządku kiedy trwamy w grzechu. Musimy wyznawać Bogu wszystkie nasze grzechy, a jeśli nie możemy pokonać jakiego grzesznego przywiązania, to powinniśmy prosić o pomoc innych chrześcijan, którzy mogą usłużyć radą i modlitwą za nas.

Pancerz sprawiedliwości (w. 14)
Musimy żyć świętym życiem. Nie możemy pozwolić na grzech w naszym życiu. Jesteśmy w ciągłej wojnie, nie możemy zachowywać się jak cywile.
Jeśli nie wystrzegamy się grzechu, to pozwalamy aby szatan wtłaczał swoje pokusy poprzez śmianie się z grzechy w telewizji, światową muzykę, to w końcu upadniemy. Jeśli trwamy w takiej letniości to nasze życie będzie bezowocne, stracimy niebiańskie nagrody, będziemy pragnąć ziemskich przyjemności, stracimy błogosławieństwa, które Bóg dla nas przygotował. Dlaczego chrześcijanie są smutni, nie ma w nich radości – ponieważ nie ma w nich radości.

Obuwie aby być gotowymi do zwiastowania ewangelii pokoju (w. 15)
Nawet jeśli żołnierz rzymski był potężny, jeśli zraniły stopę to stałby się bezużyteczny w boju.
Tak samo i my musimy mieć zawsze na swoich stopach duchowe obuwie, aby nie poddawać się pokusom. Bo jeśli popadniemy w jakiś częsty grzech, to staniemy się bezużyteczni – i to niezależnie jak dojrzałymi chrześcijanami jesteśmy. Wszystkie nasze zagrożenia pochodzą z miłowania świata:
15. Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.
16. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. (1 Jana 2:15-16)
Te grzechy mogą nas łatwo usidlić. Dlatego nie możemy pozwolić aby zniewolenie grzechem było przeszkodą na naszej drodze. Nie możemy podążać za naszymi pożądliwościami, ale nasze nogi mają być zawsze gotowe do zwiastowania ewangelii pokoju. Musimy pamiętać, że mamy za sobą Boga i nie musimy niczego się obawiać, ale iść tam gdzie nas posyła. I nic nie stoi nam na przeszkodzie w dokonaniu wszystkiego co nam zostało przez Boga powierzone, jeśli tylko wiernie będziemy chodzić ścieżkami Pańskimi.

Tarcza wiary (w. 16)
Wiara i ufność Bogu jest dla chrześcijanina tarczą, która szybko może zgasić wszelkie strzały złego, czyli pokusy. Szatan zawsze chce ukazać grzech jako coś atrakcyjne, a my często mu wierzymy. Zawsze kiedy grzeszymy nie wierzymy Bogu, a ufamy podszeptom diabła. Ale to Bóg tak naprawdę wie co jest dla nas najlepsze i musimy mu w tym zaufać, jeśli mamy wygrać walkę z szatańskim przeciwnikiem.
Musimy wierzyć w dobroć Boga. Ufanie w siebie czy w innego człowieka jest głupotą. Jedyną istotą na świcie, która jest godna zaufania jest Bóg. Jeśli będziemy ufać mu we wszystkich dziedzinach życia, to będzie On nas prowadził i zapewni On nam wszystko czego potrzebujemy.

Hełm zbawienia (w. 17)
Co oznacza mieć hełm zbawienia?
Oznacza to, że Boże zbawienie ma być ciągle obecne w naszych umysłach. Jesteśmy zbawieni – grzech nie ma nad nami żadnej mocy. Nie mamy powodu aby się zniechęcać, nawet gdy jest nam trudno – nie powinno to wywoływać w nas zwątpienia.

Wiąże się z tym dobra dla nas wiadomość – nie możemy utracić naszego zbawienia. Szatan bardzo dobrze potrafi zamącić i w ten sposób ukraść radość z serca chrześcijanina, żeby martwił się o wiele rzeczy, ale najbardziej chciałby aby nie był pewny swojego zbawienia. Jeśli żyjesz tak jak ludzie ze świata, to zbadaj siebie czy jesteś dzieckiem Bożym. Ale jeśli uwierzyłeś Jezusowi jesteś zbawiony teraz, to nigdy nie przestaniesz nim być i nie musisz obawiać się, że Bóg cię opuści.

Filip. 1:6
6. Mając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa.

Jan. 10:28-29
28. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej.
29. Ojciec mój, który mi je dał, jest większy nad wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki Ojca.

Nie zrobiliśmy nic aby zasłużyć sobie na swoje zbawienie i dlatego nie możemy również zrobić nic żeby je utracić. Życie wieczne otrzymaliśmy za darmo, w prezencie od Boga. On na dotrzyma do końca, że wytrwamy w wierze – nie mamy powodów aby w to wątpić.
A więc gdy mamy na swojej głowie hełm zbawienia, to będziemy pewni tego, że czeka nas życie wieczne i chętnie podejmiemy się każdego zadania jakie Bóg nam przygotował.

miecz Ducha, którym jest Słowo Boże (w. 17)
Musimy znać Słowo Boże i potrafić stosować je w swoim życiu.

13. Aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej,
14. Abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp, prowadzący na bezdroża błędu (Efez. 4:13-14)

Do całej zbroi Bożej nie możemy zapomnieć o modlitwie. Werset 18 z szóstego rozdziału Efezjan mówi:

W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych

– jak często? W każdym czasie, czyli zawsze
– nasze modlitwy muszą być w Duchu, czyli musimy poddać się jego prowadzeniu. Nie możemy modlić się o rzeczy, które są dla nas nie potrzebne. Najpierw należy modlić się aby Bóg ukazał nam jaka jest Jego wola.
– jak wytrwale powinniśmy się modlić? Z całą wytrwałością. Gdy nie widzimy natychmiastowych rezultatów, to nie możemy się zniechęcać.

Cytaty z książki „Dzieje Ludzkiej Duszy” zostały wzięte ze strony:

http://www.czytelnia.jezus.pl/ksiazki/dzieje_ld_3.html

Zwróć swój wzrok na Jezusa

Tłumaczenie dosłowne

O duszo, czy jesteś strudzona zmartwieniami?
Żadnego światła w ciemności nie widzisz?
Jest światło w spojrzeniu na Zbawiciela,
I życie obfite i wolne!

Zwróć swój wzrok na Jezusa
Zobacz w pełni na cudowną twarz,
A rzeczy tej ziemi dziwnie zbledną wnet,
W świetle Jego chwały i łaski.

Poprzez śmierć ku żywotowi wiecznemu
On przeszedł i my podążamy tam za Nim
Nad nami grzech nie ma już władzy –
Bo więcej niż zwycięzcami jesteśmy!

Jego Słowo cię nie zawiedzie – Obiecał On to
Uwierz Mu i wszystko będzie dobrze:
Potem pójdź do świata, który umiera,
O Jego doskonałym zbawieniu opowiedz mu!

%d blogerów lubi to: