Los zapierających się Jezusa (Charles Spurgeon)

Jeśli cierpimy, z nim też królować będziemy; jeśli się go zapieramy, i on się nas zaprze.
2 Tymoteusza 2:12

Jaki los będzie musiał spotkać tych, którzy zapierają się Chrystusa, po przejściu na tamten świat? Być może niektórzy po śmierci będą mieć jakąś nadzieję w swoich umysłach i przyjdą przed Sędziego mówiąc: „Panie, Panie, otwórz mi”. „Kim jesteś?” „Panie, przystępowałem do Wieczerzy Pańskiej – Panie, byłem członkiem kościoła, ale nadeszły bardzo trudne czasy. Matka kazała mi porzucić religię, biznes źle mi szedł, tak ze mnie kpiono, że nie mogłem tego wytrzymać. Panie, popadłem w złe towarzystwo, i kusili mnie ci ludzie – nie mogłem się temu oprzeć. Byłem twoim sługą – kochałem cię – zawsze miałem miłość do ciebie w swoim sercu, ale nie dałem rady – zaparłem się ciebie i ponownie wróciłem do świata”. Co odpowie Jezus? „Nie znam cię, nie wiem po co tu stoisz”. „Ale Panie, chcę, żebyś był moim obrońcą”. „Nie znam cię!” „Ale Panie, ja nie mogę wejść do nieba jeżeli nie otworzysz bramy – otwórz ją dla mnie”. „Nie znam cię, nie znam cię”. „Ale Panie, moje imię było zapisane w spisie członków kościoła”. „Nie znam cię – zapieram się ciebie”. „Ale ja krzyczę, czy to dla ciebie nic nie znaczy?” „Ty nie słuchałeś mnie – zaparłeś się mnie, i ja cię teraz zapieram”. „Panie, daj mi najniższe miejsce w niebie, chcę wejść, by uniknąć gniewu, który na mnie czeka”. „Nie, ty nie tolerowałeś najniższego miejsca na ziemi, nie będziesz też cieszył się najniższym miejscem tutaj. Miałeś wybór i wybrałeś zło. Musisz teraz ponieść konsekwencje swojego wyboru. Byłeś plugawy, będziesz plugawy na wieczność. Byłeś nieświęty, będziesz nieświęty na wieczność”.

Więcej fragmentów kazań Spurgeon’a: http://ewangeliczni.forumowisko.net/post/956.htm#956

7 Komentarzy

  1. 7adwent said,

    22 lutego, 2010 @ 8:12 am

    Pismo Święte naucza że człowiek po śmierci śpi w prochu ziemi nie a żadnej świadomości, ani nie cierpi, ani nie chwali Boga, lecz śpi w oczekiwaniu na zmartwychwstanie do życia lub na sąd i wieczne potępienie.

  2. 7adwent said,

    22 lutego, 2010 @ 8:32 am

    CO MÓWIŁ JEZUS
    O NASZEJ ŚMIERCI?

    Wielu geniuszy ludzkości zyskuje sobie sławę po śmierci, ale istnieje jeszcze inny rodzaj nieśmiertelności: daleko lepszy i doskonalszy niż ten, który człowiek osiąga przy pomocy swego talentu. Nie jest to nieśmiertelność osiągalna przez czynienie dobra, ale nieśmiertelność, której człowiek może dostąpić za łaską Jezusa Chrystusa. Została ona zapewniona człowiekowi zanim powstał świat, gdyż została dana nam w Chrystusie Jezusie przed dawnymi wiekami. Teraz zaś objawiona została „przez przyjście Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa, który śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię” 2 TYM. 1,10.
    W jaki sposób Zbawiciel przedstawił nam życie nieśmiertelne? Otóż dokonał tego przez swoje słowo, przez uczynki oraz przez zmartwychwstanie. Dla wielu myślicieli żyjących w dniach Chrystusa śmierć była końcem wszystkiego. Epitafia, które spotykamy na nagrobkach starożytnych cmentarzy, świadczą o takim właśnie wyobrażeniu. Śmierć — to koniec. Grób zamyka wszystko. Czytając te epitafia można się zorientować, że ludzie umierali nie mając nadziei na spotkanie kiedykolwiek tych, których kochali.
    Jezus był z Ojcem przy stwarzaniu świata i człowieka, o czym czytamy w Słowie Bożym: „I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go” 1 MOJŻ. 1,27. Jezus wiedział o życiu i śmierci więcej niż myśliciele wszystkich stuleci razem wzięci. Powiedział wyraźnie, że śmierć — to sen.
    Pewnego razu Zbawiciel przyszedł do domu, gdzie leżała zmarła córka przełożonego synagogi, a wszyscy płakali nad nią w serdecznym żalu. Rzekł wtedy: „Nie płaczcie, nie umarła, lecz śpi. I wyśmiewali go, bo wiedzieli, że umarła. On zaś, ująwszy ją za rękę, zawołał głośno: „Dziewczynko, wstań! I powrócił duch jej, i zaraz wstała, a On polecił, aby jej dano jeść” ŁUK. 8,52-55.
    W Ewangelii Jana, w rozdziale jedenastym czytamy o śmierci Łazarza, wiernego, oddanego przyjaciela Chrystusa. Dowiedziawszy się o jego zgonie Jezus rzekł do swych uczniów: „Łazarz, nasz przyjaciel, zasnął; ale idę zbudzić go ze snu. Tedy rzekli uczniowie do niego: Panie! Jeśli zasnął, zdrów będzie. Ale Jezus mówił o jego śmierci; oni zaś myśleli, że mówił o zwykłym śnie. Wtedy to rzekł im Jezus wyraźnie: Łazarz umarł” JAN 11,11-14.
    Jezus wprowadził w umysłach ludzkich ogromną zmianę w pojmowaniu śmierci. Dla każdego, kto wierzy w Jezusa, śmierć jest tylko zmianą i stanem przejściowym tak jak sen i nie jest w swoim okrucieństwie stała i ostateczna. Człowiek myślący i czujący zgodnie z chrześcijańskimi kategoriami traktuje życie doczesne jako coś przejściowego, a nie jak ostateczność zakończoną śmiercią. [ ]
    Śmierć przestała być więc końcem drogi ludzkiej, fatalną i przerażającą ostatecznością. Jest to po prostu sen, odpoczynek, chwila wytchnienia po trudach życia doczesnego. W drodze do nowej Jerozolimy mamy do przebycia stan, który zwie się śmiercią. W Ewangelii Jana czytamy, co powiedział Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli kto zachowa słowo moje, śmierci nie ujrzy na wieki” JAN 8,51.
    „Umarliście bowiem, a życie wasze jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu; gdy się Chrystus, który jest życiem naszym, okaże, wtedy się i wy okażecie razem z nim w chwale” KOL. 3,3.4. To Chrystus w swej niezmierzonej miłości do człowieka przyniósł światło i życie wieczne, „śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię” 2 TYM. 1,10. To Chrystus przyniósł ludziom tę błogosławioną nadzieję i zapewnił im przyszłą nieśmiertelność, obdarzając ich swą łaską. On sam jest objawionym życiem wiecznym: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” JAN 3,16.
    Paweł tak pisał o zmarłych chrześcijanach: „A nie chcemy, bracia, abyście byli w niepewności co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili, jak drudzy, którzy nie mają nadziei” 1 TES. 4,13. Chrześcijanie mogą cierpieć i smucić się, ale nigdy nie jest to smutek beznadziejny! Chrześcijanin zawsze ma nadzieję, wie, że po śnie nastąpi przebudzenie. W czasie tego snu traci się rachubę czasu. Tak jest z tymi, którzy zasypiają w Chrystusie. Zamykają oczy, żegnając się z tym światem, i otwierają je w dniu powrotu Chrystusa na ziemię, w pełni Jego chwały. Daniel napisał: „Wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się” DAN. 12,2. Wielu widziało wskrzeszenie Łazarza i miało nadzieję usłyszeć o niezwykłych rzeczach pozagrobowego życia, lecz rozczarowali się. Łazarz nic im nie opowiedział. Jego śmierć była, według słów Jezusa, snem, a On zbudził go ze snu.
    O stanie umarłych, śpiących w grobach, Pismo Święte mówi: „Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą” KAZN. SAL. 9,5. „W tymże dniu giną wszystkie zamysły jego” PS. 146,4. Nawet świątobliwi ludzie nie idą do nieba od razu po śmierci, lecz czekają na dzień zmartwychwstania. W DZ. AP. 2,34 jest napisane: „Albowiem nie Dawid wstąpił do nieba”. „Gdy człowiek umiera, czy znowu ożyje?” — pyta Job. I odpowiada: „Po wszystkie dni wymierzonego czasu mego będę oczekiwał przyszłej odmiany mojej” JOB 14,14 BG.
    „Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne musi przyoblec się w nieśmiertelność. A gdy to, co skażone, przyoblecze się w to, co nieskażone, i to, co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się słowo napisane: „Pochłonięta jest śmierć w zwycięstwie! 1 KOR. 15,53.54. Zwycięstwo, o którym mówi apostoł Paweł, będzie miało miejsce przy zmartwychwstaniu. [ ]
    Człowiek nie jest samym tylko duchem, ale potrójnym bytem, złożonym z ducha, duszy i ciała. Na początku tchnął Bóg w nowo stworzone ciało ludzkie tchnienie życia i stworzył istotę żywą (patrz 1 MOJŻ. 2,7). Nadejdzie czas, kiedy ci, którzy umarli, przebudzą się i powstaną do życia wiecznego, nieśmiertelnego. „Ożyją twoi umarli — woła prorok Izajasz — twoje ciała wstaną, obudzą się i będą radośnie śpiewać ci, którzy leżą w prochu” IZAJ. 26,19. Będzie to dzień chwały niebiańskiej, o którym psalmista mówi: „Ale ja dzięki sprawiedliwości ujrzę oblicze twoje, kiedy się obudzę, nasycę się widokiem twoim” PS. 17,15.
    Gdyby zmartwychwstanie rzeczywiście nie miało nastąpić, wówczas nie byłoby życia wiecznego z Chrystusem. Gdyby nie było zmartwychwstania, śmierć oznaczałaby koniec wszystkiego. „Jeśli bowiem umarli nie bywają wzbudzeni, to i Chrystus nie został wzbudzony. Zatem i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli” 1 KOR. 15,16.18.
    Kiedy nastąpi to zmartwychwstanie? „Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie” 1 TES. 4,16. A więc nastąpi to przy powtórnym przyjściu Chrystusa. Umarli powstaną wówczas, aby móc wyjść „na spotkanie Pana” (w. 17). Będzie to spotkanie na zawsze, bez bólu rozłąki, ale tej łaski dostąpią tylko ci, którzy umarli w Chrystusie.
    W FILIP. 1,21-24 czytamy słowa Pawła: „Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem. A jeśli życie w ciele umożliwi mi owocną pracę, to nie wiem, co wybrać. Albowiem jedno i drugie mnie pociąga: pragnę rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej; lecz z drugiej strony pozostać w ciele, to ze względu na was rzecz potrzebniejsza”. W wierszu dwudziestym tego rozdziału apostoł daje wyraz swemu przekonaniu, że Chrystus przed całym światem uwielbiony będzie w ciele Pawła bądź to przez życie, bądź przez śmierć. Ten błogosławiony zysk, o którym mówi apostoł, jest dziełem Chrystusa i tylko Chrystusa. W końcu Paweł opowiada się bardziej po stronie życia niż śmierci. Dlaczego? „Bo to ze względu na was rzecz potrzebniejsza” (w. 24). Wybiera obowiązek, opowiada się za pracą dla Chrystusa, chociaż uważa, że „najlepsze” byłoby stałe i jak najszybsze przebywanie z Nim. Oto postawa godna chrześcijanina!
    Możemy zapytać: Dlaczego Paweł uważa za lepsze umrzeć jak najszybciej i połączyć się z Chrystusem, skoro — jak wiemy — i tak nie nastąpi to przed zmartwychwstaniem? Odpowiedzieć na to można w ten sposób, że żadna miara ani rachuba czasu nie istnieje dla tych, którzy zasnęli w Chrystusie. Choćby od śmierci dzieliło Pawła tysiąc czy dwa tysiące lat, będzie mu się to wydawało tylko zmrużeniem oczu. Jeden ze znanych komentatorów Pisma Świętego interpretuje to następująco: „Apostoł, mówiąc o swej własnej sytuacji, wiązał naturalnie koniec życia doczesnego z początkiem życia wiecznego, nie wspominając o przerwie między nimi i nie troszcząc się o nią zupełnie”.
    To, czego najbardziej pragnie apostoł Paweł, to zmartwychwstanie i życie wieczne. Myśl tę wypowiada w RZYM. 8,23: „My także, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego”. Zbawienie już się dokonało, lecz nadzieją dopiero po nie sięgamy. W FILIP. 3,20.21 czytamy: „Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może”. Jest to ta sama myśl, którą cytowaliśmy już z 1 KOR. 15,51-53: „Oto tajemnicę wam objawiam: nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my zostaniemy przemienieni. Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność”. Cóż to znaczy „bez ubrania” czy „nie przyobleczony”? To właśnie jest stan śmierci i tego jedynie apostoł nie pragnie. Natomiast pragnie „przyoblec się w domostwo nasze, które jest z nieba” 2 KOR. 5,2. Nastąpi to w czasie powtórnego przyjścia Chrystusa. [ ]
    Możemy zapytać: Jak to możliwe jest „mieć” coś, co dopiero nastąpi, i w jakim sensie jest to „prawdziwe domostwo”? Ap. Jan mówi, że „żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego. Kto ma syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota” 1 JANA 5,11.12. To nieśmiertelne życie czeka nas jako nagroda dzięki wierze i to obiecane nam życie jest równoznaczne z naszym domem, który znajduje się w niebie. Tym samym mamy ten dom, posiadamy go naprawdę.
    Nie tylko w słowach, ale i w uczynkach Jezusa możemy znaleźć dowody na to, że umarli będą żyli. W Ewangelii Jana czytamy o odwiedzinach Jezusa w Betanii, po śmierci Łazarza. Spotkała Go Marta, jedna z dwóch sióstr Łazarza, i powiedziała: „Panie! Gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój”. Jezus rzekł do niej: „Zmartwychwstanie brat twój”. Marta odpowiedziała mu: „Wiem, że zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym”.
    Co wtedy powiedział Jezus? Oto dalszy przebieg rozmowy z Martą: „Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to? Rzecze mu: Tak, Panie! Ja uwierzyłam, że Ty jesteś Chrystus, Syn Boży, który miał przyjść na świat” JAN 11,21-27. Potem Jezus udał się do grobu przyjaciela, gdzie płakały nie tylko jego siostry, ale i towarzysze. Jezus też zapłakał, ponieważ potrafił „współczuć ze słabościami naszymi” HEBR. 4,15. Mimo że Jezus był Synem Bożym, miał naturę ludzką i nadal każdy ludzki smutek poruszał Jego serce. Nic dziwnego, że stojący przy grobie powiedzieli: Patrzcie, jak go miłował!
    Następnie Zbawiciel kazał odwalić kamień. A potem wznosząc oczy w górę modlił się: „Ojcze, dziękuję ci, żeś mnie wysłuchał. A Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz, ale powiedziałem to ze względu na lud stojący wkoło, aby uwierzyli, żeś Ty mnie posłał. A gdy to rzekł, zawołał donośnym głosem: „Łazarzu, wyjdź!”. Zmarły leżał w grobie cztery dni i nie miał siły, by uwolnić się z różnych opasek, którymi według ówczesnego zwyczaju wiązano zmarłych. Co wtedy powiedział Zbawiciel? „Rozwiążcie go i pozwólcie mu odejść”. I znów Bóg współpracuje, współdziała z człowiekiem; to, co boskie — z tym, co ludzkie. Ludzie muszą pracować i działać dla ludzi. Łazarz stał wolny przed zgromadzeniem.
    Ten cud stanowił dowód boskości Chrystusa. Nawet śmierć musiała mu ulec. Tak oto Bóg okazał swą władzę nad śmiercią również przez swoje czyny. Jezus jest dawcą życia, jest Synem Bożym. „Żywot wieczny dał nam Bóg,
    a żywot ten jest w Synu jego” 1 JANA 5,12. Boskość Chrystusa daje nam niezachwianą pewność nagrody w postaci życia wiecznego, jeśli tylko okażemy się jej godni. Stojąc nad grobem Łazarza Zbawiciel objawił całą swoją moc, potęgę słowa i czynu, całą swoją władzę dania życia wiecznego każdemu z nas. „Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni” 1 KOR. 15,22.
    Pewnego razu Jezus spotkał kondukt żałobny wychodzący z miasteczka Nain. Matka oddawała ziemi swego jedynego syna. „A gdy ją Pan zobaczył, użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz. I podszedłszy, dotknął się noszy, a ci, którzy je nieśli, stanęli. I rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię: Wstań. I podniósł się zmarły, i zaczął mówić. I oddał go jego matce” ŁUK. 7,13-15. [ ]
    Możemy sobie wyobrazić tę cudowną noc, kiedy matka i syn rozmawiali z sobą ponownie! O czym mogli mówić?
    Być może syn pytał:
    — Mamo, co się stało? Jak to się stało?
    A matka opowiadała:
    — Byłeś, synku, bardzo, bardzo chory. Wezwałam lekarzy, ale i oni nie mogli ci pomóc. Znajomi i przyjaciele przyszli odwiedzić cię, ale ty bardzo szybko straciłeś przytomność. Płakałam i modliłam się za ciebie. A potem umarłeś. Sąsiedzi pomogli mi urządzić ci pogrzeb.
    — A co było potem?
    — Potem ruszył kondukt pogrzebowy. Czułam, że serce pęknie mi z bólu. Zostałam sama jedna na świecie. Wtedy zobaczyliśmy ludzi idących naprzeciw nam, a wśród nich szedł Jezus. Zatrzymał kondukt, dotknął mar i powiedział: „Młodzieńcze, wstań”. A ty wstałeś.
    — Ja to słyszałem, mamo!
    On naprawdę słyszał głos Jezusa. „Zbliża się godzina, owszem już nadeszła, kiedy umarli usłyszą głos Syna Bożego, a ci, co usłyszą, żyć będą” JAN 5,25.
    Jezus obwieścił wszystkim, że ma władzę nad śmiercią. Powiedział: „Albowiem jak Ojciec wzbudza z martwych i ożywia, tak i Syn ożywia tych, których chce” JAN 5,21. „Ożywiać” — to tyle, co „przynosić życie”, mieć siłę i moc „tworzenia życia”. Jezus posiadał właśnie taką, daną Mu przez Ojca, władzę „przynoszenia życia” zgodnie ze swoją wolą. Życie Jego ludu kryje się w boskich dłoniach Jezusa. W Ew. Jana 10,28 czytamy słowa Syna Bożego: „Daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej”.
    Mamy wszelkie dowody przemawiające za tym, że są to słowa prawdy, że powinniśmy w nie wierzyć. Jezus nie tylko uczył nas, że śmierć to sen, z którego Jego dzieci się obudzą, On także objawił swoją władzę nad śmiercią, ukazał swą moc wskrzeszania zmarłych. Aż wreszcie zmarł na krzyżu za grzechy całego świata, „oddał życie swoje na okup za wielu” MAT. 20,28, a potem triumfalnie zmartwychwstał. Powiedział przecież: „Mam moc dać je [życie]
    i mam moc znowu je odzyskać; taki rozkaz wziąłem od Ojca mego” JAN 10,18. Nikt nie mógłby pozbawić Jezusa życia bez Jego osobistej zgody. Jezus oddał swoje życie dobrowolnie, złożył je w ofierze za grzechy całego świata.
    Zbawiciel dokładnie przepowiedział swoją śmierć i zmartwychwstanie. „Dlatego Ojciec miłuje mnie, iż kładę życie swoje, aby je znowu wziąć” — mówi Chrystus. To stwierdzenie rozprasza wszelkie wątpliwości i nieporozumienia. Zbawiciel miał władzę ofiarowania swego życia za grzechy całego świata i stało się właśnie tak, jak postanowił. Miał również moc zmartwychwstania i zmartwychwstał. Możemy wierzyć Mu z całą pewnością, z całą ufnością, że miał i ma taką moc. Nasze życie jest w Nim bezpieczne i powinniśmy w to uwierzyć.
    Trzeciego dnia po śmierci na krzyżu Jezus zmartwychwstał. Posłuchajmy Jego słów: „Oto idziemy do Jerozolimy, a Syn Człowieczy będzie wydany arcykapłanom oraz uczonym w Piśmie i skażą go na śmierć. I wydadzą go poganom na pośmiewisko i na ubiczowanie i na ukrzyżowanie, a dnia trzeciego zostanie wzbudzony z martwych” MAT. 20,18.19. Podobne słowa znajdujemy w MAR. 8,31 i w ŁUK. 9,22. W JAN 2,21 Jezus przepowiada zniszczenie świątyni i odbudowanie jej w ciągu trzech dni: „Ale On mówił o świątyni ciała swego”. [ ]
    Czy Chrystus powstał z grobu dosłownie, cieleśnie i we własnej osobie? Porównajmy opisy tego faktu we wszystkich czterech Ewangeliach. Anioł stojący przy grobie „odezwał się i rzekł do niewiast: Wy się nie bójcie; wiem bowiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego. Nie ma go tu, bo wstał z martwych, jak powiedział; chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idąc śpiesznie powiedzcie uczniom jego, że zmartwychwstał, i oto poprzedza was do Galilei, tam go ujrzycie” MAT. 28,5-7. A wszedłszy do środka, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy z tego powodu stały zakłopotane, ukazali im się nagle dwaj mężowie w lśniących szatach. Wtedy ogarnął je strach i pochyliły głowy ku ziemi. Tamci zaś rzekli do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma go tu, ale wstał z martwych. Wspomnijcie, jak mówił wam, będąc jeszcze w Galilei, że Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzesznych ludzi i musi być ukrzyżowany, a dnia trzeciego powstać” ŁUK. 24,5-7.
    W dwudziestym rozdziale Ewangelii Jana znajdujemy wiele szczegółów dotyczących ukazania się Jezusa po zmartwychwstaniu Marii Magdalenie oraz apostołom Piotrowi i Janowi. W Nowym Testamencie mowa jest o następujących przypadkach ukazania się Jezusa Jego naśladowcom (do tych wydarzeń możemy dodać ukazanie się Jezusa apostołowi Pawłowi):
    1. Niewiasty zastały pusty grób, a w nim anioła, który oznajmił im, że Jezus zmartwychwstał MAT. 28,1-10.
    2. Maria Magdalena ujrzała Jezusa JAN 20,11-18; MAR. 16,9-11.
    3. Dowiedział się o tym Piotr, który pobiegł sprawdzić, czy Jezus leży w grobie i ujrzał tylko prześcieradła. Szczegółów Ewangelia nie podaje ŁUK. 24,34; 1 KOR. 15,5.
    4. Dwaj uczniowie, a byli to Kleofas i ktoś jeszcze, spotkali Jezusa na drodze do Emaus tego samego popołudnia w dzień zmartwychwstania MAR. 16,12.13; ŁUK. 24,13-35.
    5. Jezus ukazał się apostołom (podczas nieobecności Tomasza) tego samego wieczoru po zmartwychwstaniu MAR. 16,14-18; ŁUK. 24,36-40; JAN 20,19-23; 1 KOR. 15,5.
    6. Ukazał się jedenastu apostołom, przeszło tydzień po swoim zmartwychwstaniu, prawdopodobnie w tym samym pomieszczeniu, co poprzednio JAN 20,26-29.
    7. Na koniec objawił się siedmiu uczniom łowiącym ryby. Dokładny czas nie jest znany JAN 21,1-23.
    8. Jezus ukazał się na górze w Galilei apostołom oraz rzeszy ludzi liczącej około pięciuset osób. Dokładny czas nie jest podany MAT. 28,16-20; 1 KOR. 15,6.
    9. Jezus ukazał się również Jakubowi w okolicznościach, o których autor 1 Listu do Koryntian bliżej nas nie informuje (15,7).
    10. Ponadto Jezus ukazał się swym uczniom w Jerozolimie tuż przed wniebowstąpieniem MAR. 16,19; ŁUK. 24,50-52; DZ. AP. 1,3-8. [ ]
    Zmartwychwstanie naszego Zbawiciela jest faktem historycznym. Jest ono podstawą naszej teologii i nadziei. Przypominajmy sobie Jego słowa: „Bo ja żyję, i wy żyć będziecie” JAN 14,19. Uwierzmy w to, że Chrystus naprawdę zmartwychwstał, naprawdę żyje! Do swych zdumionych, a nawet przerażonych uczniów powiedział: „Spójrzcie na ręce moje i nogi moje, że to Ja jestem. Dotknijcie mnie i patrzcie: Wszak duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam” ŁUK. 24,39. Rozmawiał z nimi, a oni Go widzieli. We własnej osobie, dosłownie i cieleśnie Chrystus stał przed nimi (w. 42.43). Nie powinniśmy zapominać również o władzy nad śmiercią, jaką Chrystus miał na ziemi, zanim został ukrzyżowany! Wielokrotnie udowadniał to w słowach i czynach, uzdrawiając chorych i wskrzeszając zmarłych. Zmartwychwstanie — to końcowy akord, zamykający serię cudownych zjawisk. Uczniowie Chrystusa, cierpiący za wiarę, przelewali swą męczeńską krew pełni ufności i nadziei. Znajdujemy także w Piśmie Świętym wzmianki o tym, że Zbawiciel spożywał wieczerzę — jadł i pił z apostołami już po zmartwychwstaniu, po okazaniu swej władzy nad śmiercią. Ta potężna siła władzy Chrystusa nad śmiercią służyła ludziom przez stulecia za niezawodny oręż w walce z przeciwnościami losu. Widać to na przykładzie nieustannego rozwoju chrześcijaństwa, misji apostolskich, męczeństwa pierwszych chrześcijan i niepowstrzymanego postępu samego Kościoła.
    Swymi słowami, uczynkami i swym zmartwychwstaniem Zbawiciel dał ludziom nadzieję wieczną. Powiedział zupełnie wyraźnie: „Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd” JAN 5,28.29. Tę samą myśl rozwija apostoł Paweł, mówiąc: „Pokładając w Bogu nadzieję (…) , że nastąpi zmartwychwstanie sprawiedliwych i niesprawiedliwych” DZ. AP. 24,15.
    Jezus oświadczył, że zapłatą za wszystko, co dobre, będzie zmartwychwstanie sprawiedliwych. Oto co powiedział faryzeuszowi, który zaprosił Go na ucztę: „Odpłatę bowiem będziesz miał przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych” ŁUK. 14,14. Posłuchajmy Jego obietnic: „A to jest wola tego, który mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co mi dał, nic nie stracił, lecz wskrzesił to w dniu ostatecznym. A to jest wola Ojca mego, ażeby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym. (…) Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (…) Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (…) Kto spożywa ten chleb, żyć będzie na wieki” JAN 6,39.40.44.54.58.
    Jakież słowa mogą mieć dla nas większe znaczenie od tych, które wypowiedział Chrystus? Nic więc dziwnego, że apostoł Piotr odpowiedział: „Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego” JAN 6,68.69. Na tych, którzy zasnęli w Chrystusie, czeka cudowne życie, przewyższające wszelkie nadzieje i oczekiwania. Zbawiciel powiedział: „W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem i wy byli” JAN 14,2.3.
    Tak — życie wieczne istnieje. Wiemy o tym dobrze, ponieważ sam Jezus to powiedział i potwierdził swymi czynami. On nam otworzył drzwi do tego miejsca. „Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest. I każdy, kto tę nadzieję w nim pokłada, oczyszcza się, tak jak On jest czysty” 1 JANA 3,2.3. A oto, co stwierdza apostoł Paweł: „Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego” FILIP. 3,20.21. [ ]
    Dla wszystkich, którzy sprawiedliwie żyli, nie będzie już po zmartwychwstaniu śmierci. Oto słowa Chrystusa z Ew. Łuk. 20,36: „Gdyż już nie mogą umrzeć, są bowiem równi aniołom, a jako uczestnicy zmartwychwstania są synami Bożymi”. O tych, którzy umrą w wierze, Jezus powiedział: „Oni żyć będą”. W Ewangelii Mateusza czytamy o pobycie zbawionych w niebie: „Wtedy sprawiedliwi zajaśnieją jak słońce w Królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!” MAT. 13,43.
    Zanim Chrystus przyszedł na świat, na ludzkich grobach widniała beznadziejność. Zbawiciel przyniósł ludziom światło ewangelii, życie i nieśmiertelność. Światło zajaśniało wszędzie, rozżarzyło się i nie gaśnie — od nowego grobu Józefa, gdzie złożono ciało ukrzyżowanego Chrystusa, aż po najodleglejsze krańce świata.
    Za nami pozostał stary świat, pełen beznadziejności i rozpaczy, mroczny jak noc i smutny, jak wszystko, co przemija. Przed nami jest świat nieśmiertelnego trwania, świat zmartwychwstania naszych ciał, nowy świat,
    do którego się przychodzi po przespaniu snu śmierci.
    ZWYCIĘSTWO NAD ŚMIERCIĄ
    Dlaczego w Piśmie Świętym śmierć nazwana jest snem?
    Dlatego, że w czasie śmierci nie myśli się, nie działa i nie ma świadomości istnienia. Nie pamięta się nawet o Bogu. „Jego dzieci zdobywają szacunek — lecz on o tym nie wie; gdy żyją w poniżeniu, on na to nie zważa” JOB 14,21. „Gdy opuszcza go duch, wraca do prochu swego; w tymże dniu giną wszystkie zamysły jego” PS. 146,4. „Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść, a także ich gorliwość dawno minęły; i nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem” KAZN. SAL. 9,5.6.

    Gdzie umarli oczekują poranka zmartwychwstania?
    „Czego mam oczekiwać? Kraina umarłych moim domem. W ciemności uścielę sobie łoże” JOB 17,13. „Wszystko, co przedsięweźmie ręka twoja do czynienia, czyń według możności twojej, albowiem nie masz żadnej pracy, ani myśli, ani umiejętności, ani mądrości w grobie, do którego ty idziesz” KAZN. SAL. 9,10 BG. [ ]

    Czy istnieje nadzieja zmartwychwstania?
    „Z ręki grobu wybawię ich, od śmierci wykupię ich. O śmierci! będę śmiercią twoją; o grobie! będę skażeniem twoim” OZ. 13,14 BG. „Skoro bowiem przyszła przez człowieka śmierć, przez człowieka też przyszło zmartwychwstanie. Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni” 1 KOR. 15,21.22.

    Czy w dniach, kiedy żył Chrystus, powątpiewano o zmartwychwstaniu?
    „Potem przystąpili do niego niektórzy saduceusze, zaprzeczający zmartwychwstaniu” ŁUK. 20,27.

    Czy Jezus w swych naukach wywodził zmartwychwstanie ze Starego Testamentu?
    „A że umarli wzbudzeni będą, to i Mojżesz zaznaczył przy krzaku gorejącym, gdy nazywa Pana Bogiem Abrahama i Bogiem Izaaka, i Bogiem Jakuba. Nie jest On przeto Bogiem umarłych, ale żywych. Dla niego bowiem wszyscy żyją” ŁUK. 20,37-39. Argument, którym posłużył się tu Zbawiciel, zmierza do tego, że skoro wszyscy są żywi, muszą zmartwychwstać. Jest to prawda. W planie Bożym zmartwychwstanie nie jest wcale mniej pewne niż to, co już się stało zgodnie z Jego wolą. Ap. Paweł mówi o Bogu jako o tym, „który ożywia umarłych i który to, czego nie ma, powołuje do bytu” RZYM. 4,17.

    Kto zmartwychwstanie?
    „Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd” JAN 5,28.29. Pismo Święte odróżnia dwa zmartwychwstania: pierwsze sprawiedliwych, drugie — bezbożnych, tysiąc lat później (patrz DZ. AP. 24,15; OBJ. 20,4.5). To zagadnienie będzie szczegółowo rozpatrzone w rozdziale na temat tysiąclecia.

    Kto posiada nieśmiertelność?
    „Błogosławiony i jedyny władca, Król królów, Pan panów, jedyny, który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej” 1 TYM. 6,15.16. Jedynie Bóg jest nieśmiertelny i On jest źródłem życia. Wszystko, co jest stworzone, musi otrzymać ją od Boga.

    Czy w Biblii jest powiedziane, że ludzie mają nieśmiertelny byt czy też dążą ku niemu?
    „Tym, którzy przez trwanie w dobrym uczynku dążą do chwały i czci, i nieśmiertelności, da żywot wieczny” RZYM. 2,7.

    Gdzie jest ten „żywot wieczny”?
    „A takie jest to świadectwo, że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego. Kto ma syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota” 1 JANA 5,11.12. Życie wieczne — to dar Boży w Chrystusie. „Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej” JAN 10,27.28.

  3. 7adwent said,

    22 lutego, 2010 @ 8:39 am

    CO MÓWIŁ JEZUS
    O PIEKLE?

    „Jestem zmęczony słuchaniem kazań na temat przyszłego życia i piekła” — powiedział pewien młody człowiek. „Żyję i chcę jak najlepiej wykorzystać teraźniejszość. Na przyszłe życie mam jeszcze czas!”
    Słuchając go uważnie, jego towarzysz odrzekł: „To zaledwie pierwsza część życia. Teraźniejszość. Cóż to jest teraźniejszość? Nie chciałbym dobrze spędzać teraźniejszości kosztem przyszłości. To dziecinny sposób rozumowania! Jezus powiedział: „Każdego więc, który mię wyzna przed ludźmi, i ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie. Ale tego, kto by się mnie zaparł przed ludźmi, i Ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie” MAT. 10,32.33.
    To wielka odpowiedzialność wyrzec się Jezusa i nie skorzystać z Jego daru. „Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały” JAN 10,10. Skoro wzgardzimy Jezusem, wzgardzimy życiem. „Lecz wy nie wierzycie, bo nie jesteście z owiec moich — mówi dalej Jezus. — Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej” JAN 10,26-28. Jest to cudowna obietnica.
    Pewne jest to, najzupełniej pewne, że skazani są na potępienie ci wszyscy, którzy wyrzekną się wiecznego życia. Innego wyboru nie ma: albo zmartwychwstanie do zbawienia, albo zmartwychwstanie na potępienie. Albo radość, albo rozpacz, albo niebo, albo śmierć wieczna. Jezus wyjaśnił to bardzo dokładnie i nie powinniśmy zapominać żadnej z Jego przestróg. Mówił o tych, których czeka życie wieczne, i o tych, którzy Go nie przyjmą. „Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim” JAN 3,36. Zapamiętajmy te słowa: „gniew Boży ciąży” na każdym człowieku, który odrzucił Jezusa!
    Jest taka szkocka opowieść o pewnym nowożeńcu, zamordowanym przez przyjaciela podczas uczty weselnej. Ów przyjaciel podał mu kubek z trucizną, a potem dosiadł najszybszego, najbardziej chyżego rumaka i uciekł do lasu z zamku, w którym właśnie skonał pan młody. Morderca uciekał przez całą noc, starając się jak najdalej odjechać od miejsca zbrodni, ale gdy błysnął świt, ujrzał przed sobą znowu wrota zamku, od którego pragnął uciec! Zaczął więc ponownie uciekać, ale tylko krążył wokół tego zaklętego miejsca. Zrozumiał wtedy, że nie ucieknie, że będzie stale powracać do miejsca zbrodni.
    My także nie możemy uciec od naszych grzechów, chyba że Bóg odejmie je od nas. Wszystkie nasze grzechy są policzone i zapisane w księdze. I nic nam nie pomogą najnowocześniejsze nawet środki lokomocji. Nie schronimy się przed okiem sprawiedliwości nawet do grobu, ponieważ w dniu zmartwychwstania obudzimy się na głos trąby i pójdziemy na sąd ostateczny, przed tron Boży. Jedyna rzecz, którą możemy uczynić, to wyznać swe grzechy Bogu, w Jego łasce szukać odkupienia i znaleźć je.
    Czy Jezus mówił coś wprost o piekle? Tak. Oto Jego słowa: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle” MAT. 10,28. Jak więc można wierzyć w Jezusa Chrystusa, w Jego Bóstwo, w Jego sprawiedliwość i w to wszystko, w co wyposażył Go Ojciec, a nie uznawać Jego słów o srogim wyroku sądu ostatecznego, czyli piekle?
    Czymkolwiek jest piekło, gdziekolwiek się ono nie znajduje i kiedykolwiek się nie zaczyna, pamiętajmy, o czym mówił Jezus — piekło zniszczy ciało i duszę. Stwierdzenie to pokrywa się ze słowami wielkiego apostoła Pawła: „Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego” 2 TES. 1,9.
    Wynika z tego, że wieczna kara jest równoznaczna z wiecznym zatraceniem, i to zarówno ciała, jak i duszy. Podobną myśl znajdujemy w EZECH. 18,4: „Każdy, kto grzeszy, umrze”. W Księdze Objawienia czytamy o „jeziorze ognistym”. „Będzie męczony w ogniu i w siarce wobec świętych aniołów i wobec Baranka. A dym ich męki unosi się w górę na wieki wieków” OBJ. 14,10.11. Proces niszczenia, trawienia ogniem piekielnym nie będzie już podporządkowany woli ludzkiej. Sprawiedliwości stanie się zadość.
    Jezus mówił, że nadchodzi czas, gdy ludzkość zostanie podzielona na dwie grupy. Wtedy powie król do tych, którzy będą po jego prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego! Odziedziczcie królestwo zgotowane wam od założenia świata! Potem odezwie się także do tych, którzy będą stać po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, który przygotowany jest dla diabła i jego aniołów! Ci pójdą na wieczną mękę, sprawiedliwi zaś do żywota wiecznego (por. MAT. 25,34.41.46). Wieczną karą dla niesprawiedliwych jest ich całkowite zniszczenie.
    Fakt, że ogień nazwany został „ogniem wiecznym”, nie oznacza, iż ci, którzy zostaną do niego wrzuceni, będą cierpieć wieczne męki. Z tekstów, które już cytowaliśmy, wynika, że karą za grzech będzie zupełne zniszczenie. Ogień nazwano „wiecznym” dlatego, że spowoduje wieczne zatracenie duszy i ciała. Prawdę tę apostoł Piotr sformułował w taki oto sposób: „Miasta Sodomę i Gomorę spalił do cna i na zagładę skazał jako przykład dla tych, którzy by mieli wieść życie bezbożne” 2 PIOTRA 2,6. W wierszu siódmym listu apostoła Judy czytamy: „Tak też Sodoma i Gomora (…) stanowią przykład kary ognia wiecznego za to”. Był to ów wieczny, trawiący wszystko ogień, który zniszczył Sodomę i Gomorę. Ogień ten nie płonie przecież po dzień dzisiejszy! Oba miasta zostały skazane na całkowite zniszczenie, starto je z powierzchni ziemi i taki sam los czeka tych, którzy wybiorą potępienie zamiast zbawienia.
    W Ewangelii Mateusza czytamy: „On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. W ręku jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko swoje, i zbierze pszenicę swoją do spichlerza, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym” MAT. 3,11.12. Jest to obraz starodawnych żniw, w trakcie których tak właśnie rozdzielano ziarna i plewy w czasie młocki. Wiatr oddzielał ziarno od plew. Pszenicę zbierano osobno, a plewy osobno, na spalenie. Oto prosty, schematyczny obraz końca naszego czasu. Podział ten musi nastąpić. Plewy zostaną strawione w ogniu wiecznym. Nie znaczy to, że ogień będzie się palił bez przerwy, ale że nic z niego nie wyjdzie cało. Ogień zgaśnie dopiero wtedy, kiedy spalą się wszystkie plewy.
    W księdze proroka Jeremiasza znajdujemy ostrzeżenie, jakiego Bóg udzielał Izraelowi na wypadek, gdyby ten trwał w grzechu. Mówi on o ogniu wiecznym, który strawi pałace Jerozolimy (patrz JER. 17,27). Będzie to ogień wieczny, niegasnący, przygotowany dla diabła i jego aniołów. Szatan również w nim spłonie. Właśnie dlatego Jezus przyszedł na świat — aby nas odkupić, zbawić, i aby „książę tego świata” doczekał się swego ostatecznego zniszczenia (patrz 1 JANA 3,8; HEBR. 2,14).
    Pamiętajmy o tym, co pisze ewangelista Mateusz. Ogień ten przygotowany jest dla diabła i jego aniołów (patrz MAT. 25,41). Jeśli ktokolwiek z nas zasłuży na potępienie wieczne, będzie to jego własna wina, ponieważ ogień ten przygotowano nie dla nas, lecz dla szatana i jego aniołów. Ci, którzy odrzucą Chrystusa, a przyjmą kierownictwo wielkiego odstępcy, zginą razem z nim. Bóg zrobił wszystko, co mógł, dla zbawienia ludzkości. Dał własnego Syna na śmierć i zgodził się na Jego mękę, na ukrzyżowanie, aby tylko ludzkość mogła być uratowana przed wiecznym zniszczeniem.
    Czy Jezus mówił, kiedy nastąpi zniszczenie niezbożnych? Wróćmy do Jego przypowieści o kąkolu i pszenicy: „Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zwieźcie do mojej stodoły” MAT. 13,30.
    Kiedy nastąpią żniwa? Kiedy nadejdzie ten czas? Odpowiedź znajdujemy w słowach Jezusa Chrystusa: „Ten, który sieje dobre nasienie, to Syn Człowieczy. Rola zaś, to świat, a dobre nasienie, to synowie Królestwa, kąkol zaś, to synowie Złego. A nieprzyjaciel, który go posiał, to diabeł, a żniwo, to koniec świata, żeńcy zaś, to aniołowie. Jak tedy zbiera się kąkol i pali w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle swoich aniołów i zbiorą z Królestwa jego wszystkie zgorszenia, i tych, którzy popełniają nieprawość, i wrzucą ich do pieca ognistego” MAT. 13,37-42.
    Plewy zostaną spalone przy końcu świata, podczas drugiego przyjścia Chrystusa. „Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi, i wtedy odda każdemu według uczynków jego” MAT. 16,27.
    Koniec świata jest przyrównany do żniw, które obrazują to, co stanie się przy powtórnym przyjściu Jezusa. Wtedy nastąpi podział na dwie grupy, wszystkie czyny zostaną sprawiedliwie osądzone.
    Zauważmy, co mówił Jezus o piekle w przypowieści o bogaczu i Łazarzu (patrz ŁUK. 16,19-31). Bogacz umiera i idzie do piekła. Widzi jednak biednego żebraka, który po śmierci znajduje się na „łonie Abrahama”. Bogacz prosi Abrahama o łyk wody, ponieważ cierpi męki. Abraham oświadcza mu, że przebycie dzielącej ich ogromnej przepaści nie jest możliwe. Na prośbę bogacza, żeby Abraham ostrzegł jego pięciu braci, aby nie dostali się w to samo, co on miejsce, patriarcha odpowiada: Mają Mojżesza i proroków, niechże ich słuchają! — innymi słowy, mają ówczesne Pismo Święte. Na prośbę, by ktoś z umarłych udał się do nich i wzywał ich do pokuty, Abraham odpowiedział: Jeżeli nie słuchają Mojżesza i proroków, to nawet gdyby ktoś powstał z martwych, też nie dadzą się przekonać.
    Jest kilka racji, dla których ta przypowieść nie może dawać dosłownego obrazu warunków, w jakich mogliby przebywać ludzie zarówno w niebie, jak i w piekle. Po pierwsze, jak niebo i piekło mogą być położone tak blisko,
    że jedni mogą oglądać drugich w agonii, przyjaciele — przyjaciół , a znajomi — znajomych. Cóż by to było za niebo dla matki, która by widziała swego syna w takim miejscu? Albo dla żony, która by patrzyła na męża cierpiącego męki piekielne? Czy wreszcie dla męża, gdyby widział, jak cierpi jego żona?
    Po drugie, nie mamy podstaw do utożsamiania nieba z łonem Abrahama. Wszak jeden człowiek nie mógłby trzymać wszystkich zbawionych przy sobie, tak jak matka trzyma swoje dziecko. Nie można tego brać dosłownie. Przypowieść ta ma więc jedynie na celu wyjawienie szeregu prawd i wygłoszenie nauk o tym, jak karane i nagradzane będzie zło i dobro na sądzie ostatecznym. Decyzja należy do nas i zapaść powinna w tym życiu, jeszcze dziś, jeszcze tej godziny.
    Jest bowiem jeszcze czas, ale zostało go już niewiele. Jeśli nie słuchamy Mojżesza i proroków, jeśli nie jesteśmy posłuszni prawdom Pisma Świętego, to chociażby zmarli powstali z grobów, także ich nie posłuchamy. Jezus powiedział dokładnie, w co mamy wierzyć. Bóg dał nam życie wieczne, a życie to jest w Jego Synu. „Kto ma syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota” 1 JANA 5,12.
    Wiemy, że „Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim” JAN 3,36. Wiemy, że „w nim było życie, a życie było światłością ludzi” JAN 1,4. Czy przyjęliśmy to światło? Czy świeci ono w naszych sercach, oświetla je i przenika do głębi nasze dusze? O tych, którzy nie chcieli widzieć, mając oczy, i słyszeć, mając uszy, o ludziach mu współczesnych Jezus powiedział: „Do mnie przyjść nie chcecie, aby mieć żywot” JAN 5,40.
    Niekiedy nasuwa się myśl, że jest to niesprawiedliwe, aby człowiek szedł do piekła za grzech Adama, a nawet za swoje grzechy. Ci, którzy mają tę wątpliwość, twierdzą, że wszyscy są grzesznikami i nikt nie potrafi tego zmienić. Jasną odpowiedź na takie rozumowanie znajdziemy w Słowie Bożym: „Kto więc umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu” JAK. 4,17.
    Jeśli więc kogoś z nas czeka piekło, to dlatego, że zapomnieliśmy o odkupieniu i usprawiedliwiamy swoje grzechy. Dlaczego tak postępujemy? Jeśli pobłażamy sobie, a jednocześnie zasłaniamy się naszym grzesznym stanem, to depczemy ciało i krew Jezusa Chrystusa, który umarł za nas na krzyżu, aby otworzyć nam drogę wyzwolenia z grzechu i dać ratunek przed wieczną śmiercią.
    PRAWDA O PIEKLE
    Skąd przyjdzie ogień piekielny?
    Ogień ten spadnie z nieba na ziemię w czasie sądu (patrz OBJ. 20,9).

    Czy grzesznicy już teraz cierpią męki piekielne?
    Nie, oni są zachowani na sąd. „Umie Pan wyrwać pobożnych z pokuszenia, bezbożnych zaś zachować na dzień sądu celem ukarania” 2 PIOTRA 2,9.
    Grzesznicy nie idą zaraz po śmierci na zatracenie, lecz czekają w grobach na dzień sądu. „Ale teraźniejsze niebo i ziemia (…) zachowane są dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi” 2 PIOTRA 3,7.
    Po upływie tysiąca lat niezbożni powstaną w czasie drugiego zmartwychwstania i po ogłoszeniu wyroku zostaną zgładzeni w jeziorze ognia.
    Upadli aniołowie również są zachowani na dzień sądu. „Aniołów zaś, którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu, lecz opuścili własne mieszkanie, trzyma w wiecznych pętach w ciemnicy na wielki dzień sądu” JUDY 6.

    Czy słowo „wieczny” oznacza ogień trwający bez końca?
    Nie. Trzeba to interpretować w odpowiednim kontekście znaczeniowym. Czytamy następujące stwierdzenie: „Ziemia się zaworami swemi zawarła nademną na wieki” JON. 2,7 (BG). Lecz w innym tekście czytamy, że „był Jonasz we wnętrznościach ryby trzy dni i trzy noce” JON. 2,1.
    W 2 MOJŻ. 21,6 (BG) napisano, że słudze, który dobrowolnie zgodził się zostać u swego pana, przekłuwano uszy na znak, iż miał być niewolnikiem „na wieki”. Niewątpliwie znaczy to, że do końca życia.
    W IZAJ. 34,10 (BG) czytamy o ziemi Edomitów, że „na wieki wieczne nie będzie, ktoby szedł przez nią”. Natomiast w wierszu siedemnastym jest mowa o tym, że ziemia ta będzie kiedyś zamieszkana.

    Co jest zapłatą za grzech?
    „Zapłatą za grzech jest śmierć” RZYM. 6,23.

    Co czeka tych, którzy się nie opamiętają?
    „Lecz jeżeli się nie upamiętacie, wszyscy podobnie poginiecie” ŁUK. 13,3.

    Czy wszyscy niezbożni zostaną zniszczeni?
    „Bo oto nadchodzi dzień, który pali jak piec. Wtedy wszyscy zuchwali i wszyscy, którzy czynili zło, staną się cierniem. I spali ich ten nadchodzący dzień — mówi Pan Zastępów — tak, że im nie pozostawi ani korzenia, ani gałązki” MAL. 3,19. „Jak przemija wicher, tak się niepobożni nie ostoją” PRZYP. 10,25 (BG). Nastanie koniec niezbożnych (por. ABDIASZ 16). „Jeszcze trochę, a nie będzie bezbożnego; spojrzysz na miejsce jego, a już go nie będzie” PS. 37,10.

    Gdzie i kiedy występuje w Nowym Testamencie wyraz „piekło”?
    Wyraz „piekło” jest tłumaczeniem trzech poniżej podanych słów greckich:
    Hades — wyraz ten użyty jest dziesięć razy (patrz MAT. 11,23; 16,18; ŁUK. 10,15; 16,23; DZ. AP. 2,27.31; OBJ. 1,18; 6,8; 20,13.14). Ponadto jeden raz grób został nazwany „hadesem” 1 KOR. 15,55;
    Gehenna — wyraz ten użyto dwanaście razy (patrz MAT. 5,22.29.30; 10,28; 18,9; 23,15.33; MAR. 9,43.45.47; ŁUK. 12,5; JAK. 3,6);
    Tartaros — wyraz ten został użyty w Biblii tylko raz (patrz 2 PIOTRA 2,4).
    Hades wyobrażał po prostu niższy i gorszy świat, miejsce śmierci, grób. Jest odpowiednikiem pojęcia „szeol”, które występuje w Starym Testamencie (został użyty w Dziejach Apostolskich przy cytowaniu PS. 16,10). Tartaros łączy się z pojęciem „strącenie” czy „upadek”. Określa ono miejsce przebywania szatana i jego aniołów. W mitologii słowo to oznaczało ciemności otaczające świat. I wreszcie słowo „gehenna” pochodzi od nazwy doliny Hinnom, położonej tuż za Jerozolimą, gdzie palono trupy zwierząt i ciała przestępców. Nie dopalone resztki ciał toczone były przez robactwo. Gehenna była symbolem zniszczenia i używano tego określenia zastępczo, nazywając „gehenną” jezioro ognia, które pochłonie niesprawiedliwych w dniu sądu ostatecznego.

    Jaki będzie skutek działania ognia?
    „Niebiosa w ogniu stopnieją i rozpalone żywioły rozpłyną się. (…) A ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną” 2 PIOTRA 3,12.10.

    Jaką zapłatę otrzymają sprawiedliwi, a jaką niesprawiedliwi?
    „Jeżeli sprawiedliwy odbiera na ziemi swoją zapłatę, tym bardziej bezbożny i grzesznik” PRZYP. 11,31. Po drugim zmartwychwstaniu zwiedzeni przez szatana grzesznicy okrążą Nowe Jeruzalem (patrz OBJ. 20,9).

    Co nastąpi potem?
    Lecz „spadł z nieba ogień, i pochłonął ich” OBJ. 20,9. Oto jest koniec grzechu, grzeszników i śmierci (patrz w. 14).

    W jaki sposób będą zniszczeni grzesznicy?
    „I podepczecie bezbożnych tak, że będą prochem pod waszymi stopami” MAL. 3,21. To zupełne zniszczenie jest nazwane „drugą śmiercią”.

    Co się będzie działo po tym dniu zniszczenia i spalenia świata?
    „Ale my oczekujemy, według obietnicy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość” 2 PIOTRA 3,13.

  4. purytanin said,

    22 lutego, 2010 @ 11:39 am

    @7adwent,
    Tutaj masz wersety z Pisma, które mówią o wiecznym piekle: http://ewangeliczni.forumowisko.net/pieklo-vt121.htm#959

  5. faustyn said,

    22 lutego, 2010 @ 12:29 pm

    Drogi Purytaninie! Powyższy artykuł wskazuje że jednak istnieje utracalność zbawienia. Tak naucza m.inn. Wspólnota Kościołów Chrystusowych Osobiście jest to dlamnie trudny temat ale ważny, kieruję się raczej myślą kalwińską..Co do Adwentysty no to cóż Bóg jest Bogiem żywych nie umarłych, Apostoł paweł był pewny spotkania ze swoim Panem zaraz po śmierci Fil.1.21-26. Pozdrawiam!

  6. purytanin said,

    22 lutego, 2010 @ 3:57 pm

    @faustyn,
    Mylny wniosek wyciągasz. Charles Spurgeon był kalwinistą – napisał nawet długi artykuł zatytułowany „Apologia kalwinizmu” (polską wersję możesz znaleźć w internecie).
    Spurgeon mówił tutaj po prostu o tym, że nie każdy kto uważa się za chrześcijanina, jest nim. Bardzo dobrze wyjaśnił to Paul Washer: http://www.youtube.com/watch?v=zttcVpCBg58

  7. puszek said,

    27 lutego, 2010 @ 11:21 pm

    Tekst biblijny o Bogu żywych, a nie umarłych, padł w kontekście kwestii zmartwychwstania, a nie życia po śmierci. Chrystus przez swoją wypowiedź wykazał żywą i pewną nadzieję zmartwychwstania, którą starali się podważyć jego adwersarze, stąd też kontekst całej sytuacji i wypowiedzi nie jest tu bez znaczenia, a sam argument o egzystencji po śmierci w tym miejscu jest praktycznie żaden.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: