To jest uzasadnione (Paul Washer)

Zła ewangelizacja (Paul Washer)

Tłumaczenie: Giedeon7

Radość z Chrystusa a nie z dokonań (Paul Washer)

Ojcze, będę głosił dzisiaj o rzeczach, z którymi samemu mam problem w życiu. Panie, nie pozwól mi bym obłudnie usiłował przekonać ludzi, że jestem kimś, kim nie jestem. Bo wiem Panie, że nie ma takiego czegoś jak wielki człowiek Boży. Są tylko słabi, żałośni, małowierni ludzie należący do wielkiego i miłosiernego Boga. O, Panie, jeśli dałbyś mi moc poprzez Ducha Świętego by zmienić moje życie poprzez to, o czym będę mówił i by uczynić mnie bardziej podobnym do obrazu Chrystusa, byłbym Ci za to bardzo wdzięczny. Pomóż nam wszystkim Panie, w imieniu Jezusa, Amen.

Jestem tak znużony kiedy tylko pracuję, tak znużony, gdy moje chrześcijańskie życie ogranicza się tylko do tego jak sobie z czymś radzę i jak mi coś wychodzi. Jezus Chrystus przychodzi do mnie: Jego jarzmo jest łatwe, a ciężar jest lekki. I mówi On do mnie: „Nie zależy mi na tym co robisz, bo mogę wezwać skały do służy, którą czynisz i będą ją lepiej wykonywać niż ty. Ale Paul, pieczęć, którą cię zapieczętowałem, oraz moje zarządzenie względem ciebie jest takie, byś stawał się podobny do mojego obrazu. Oto czego On pragnie. I zapewniam was dzisiaj, że większość problemów w twoim życiu pochodzi z tego kim nie jesteś. Pochodzą one z twojego charakteru. Kim jesteś jako osoba. Kłótnie w naszych małżeństwach pochodzą z naszych cielesnych wybuchów. Pochodzą z tego, że nie odzwierciedlamy Jezusa Chrystusa. Problemy pomiędzy braćmi, problemy w życiu, problemy związane z naszym sumieniem wszystkie tego typu rzeczy pochodzą z tego, że nie kładziemy nacisku tam, gdzie należy. A chodzi tu o stawanie się podobnym do Jezusa. Każdy chce robić coś, ale my powinniśmy chcieć być czymś.

Posłuchajcie mnie. To może wyzwolić niektórych z was. Czy kiedykolwiek wstajesz o poranku i masz swój cichy czas modlitwy, czujesz obecność Boga , studiujesz Słowo, śpiewasz i wydaje ci się, że Bóg mówi do ciebie a potem wychodzisz z domu, dzielisz się ewangelią ze wszystkimi, jesteś posłuszny i wszystko zrobiłeś dobrze tego dnia, jesteś po prostu na w pełni zadowolony. Kochałeś swoją żonę, nie kopnąłeś kota, po prostu chodzisz z Bogiem. i jesteś tak pełen radości pod koniec dnia. Następnego dnia wstajesz, zaspałeś, nie powinieneś oglądać tego programu w nocy, nie czytałeś Słowa, nie dzieliłeś się ewangelią kiedy miałeś okazję, i masz poważne poczucie smutku. Czy wiesz co to jest? Bałwochwalstwo. Stałeś się źródłem swojej własnej radości. Twoja radość pochodzi od ciebie i twojej stałej pracy. Moja radość pochodzi z zakończonego dzieła Jezusa Chrystusa.

Oczywiście, ja chcę być posłuszny, ja chcę dzielić się ewangelią, ja chcę kochać moją żonę, i jest prawdziwe przekonywanie Ducha Świętego kiedy nie czynię tych rzeczy, ale chodzi o to: bycie ubogim duchem jest cudowną rzeczą. Kiedyś mawiałem młodym kaznodziejom: „Aby głosić musicie mieć moc Boga w waszym życiu!” Teraz mówię im, że muszą mieć moc Boga w swoim życiu, aby zawiązać sznurowadła, muszą ją mieć, żeby oddychać.

Czasami jestem zapraszany na konferencje na temat wzrostu w kościele (nie dzieje się to bardzo często). Mówią oni o wszystkich wielkich rzeczach, które zamierzają robić, a ja wstaję i mówię: „Pozwólcie, że zadam wam pytanie: ‚Skąd macie swój oddech’ Od Boga. ‚Skąd pochodzi każde uderzenie waszego serca?’ Od Boga. ‚Och, więc wszystkie osoby tutaj obecne, wszyscy pastorzy, ewangeliści i misjonarze z wielkimi planami, pozwólcie, że coś wam powiem. Nie możecie nawet oddychać, wasze serce nawet nie będzie bić, jeśli nie moc Boga w waszym życiu. Bez łaski w moim życiu, nie stałbym tutaj jako coś więcej niż gaduła demonstrująca egoistyczną cielesność. To wszystko czym bym był. Czytałem dzisiaj List do Galacjan. Trafiło to do mnie. Czytałem tam o sporach i uświadomiłem sobie, że czasami robię to z moją żoną. Fragment ten ukazał mi, że to nie o to chodzi, że mamy jakiś problem, albo, że się nie zgadzamy, chodzi o to, że w tamtej chwili byłem w mojej cielesności. I nie byłem zależny od mocy Bożej, ponieważ nie byłem ubogi w duchu. Ktoś powie: „Ja jestem ubogi w duchu” – Jak wiele się modlisz? Jak wiele drżysz? Jak wiele polegasz na Bogu objawionym w Swoim Słowie? Ubóstwo duchem. Ale czy nie jest to wspaniałe, posłuchajcie mnie: czy nie jest to wspaniałe, że nie musicie być czymś wielkim? Tak naprawdę musicie być czymś uniżonym. Czymś co jest złamane i pokorne. Usuwać się z pierwszego planu, umywać stopy innym, być w bojaźni i z drżeniem wykonywać każde zadanie, by być zmuszonym do padnięcia na kolana. Kiedy wstaję rano nie mogę się poruszyć nawet na centymetr, ponieważ bez mocy Bożej w moim życiu z pewnością upadnę. Właśnie o tym mówią słowa modlitwy: „Nie wiedź nas na pokuszenie” – jest to dostrzeżenie słabości i bycia w wielkiej potrzebie łaski, łaski. „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios”. Jakież to cudowne miejsce, cudowne miejsce.

Jezus jest prawdziwym skarbem (John Piper)

Tłumaczenie: Giedeon7

%d blogerów lubi to: