Brak nadziei bez Chrystusa (Tim Conway)

Nie masz żadnej nadziei, ponieważ nie masz Chrystusa. Nie ma bardziej okropnego słowa niż „brak nadziei”, ponieważ to właśnie jest wszechobecna rzeczywistość piekła. Tym właśnie jest, tym właśnie jest. Gdy ludzie wpadają w dół i nie mogą z niego wyjść – tam jest wszechobecny brak nadziei. Wieczność bez nadziei – tam nie ma nadziei. Powiem wam dlaczego nie ma tam nadziei: bo uporczywie trzymasz się tej skały, szukasz czegoś swoimi oczami i mówisz: „Gdybym tylko był kimś; gdybym znalazł coś satysfakcjonującego; jakąś nadzieję; coś co mógłbym osiągnąć; coś co mogę zrobić; coś co sprawiłoby, że stałbym się wystarczający dobry” i kiedy dostrzegasz jakąś ciemną plamkę na horyzoncie, to wytężasz swój wzrok, ale do niczego to nie prowadzi – jest to tylko odległa burza Bożego gniewu.

Niektórzy z was czują to, jesteście na tamtej skale – nie macie żadnej nadziei. Nie macie żadnego źródła krwi, która mogłaby obmyć grzech, nie macie Arcykapłana. A to właśnie jest moja nadzieja. Ja ufam, że zasiada On po prawej stronie Boga i wstawia się za mną – ty nie masz tej nadziei. Nie masz tego. Nie masz Pana prawości, który uzyskał dla ciebie doskonałe przykrycie, który by uczynił cię całkowicie do zaakceptowania przez Boga. Nie masz nic z tego. Bez Chrystusa nie masz nadziei. Jesteś jak politowania godna sierota, która nie ma nikogo kto by się nią zaopiekował, kto by ją kochał, kto stale myślałby o niej, kto przyszedłby, aby otrzeć łzy, nie ma dla ciebie raju – brak nadziei! Bez Chrystusa błądzisz po oceanie braku nadziei. I powiem wam, to nas naprawdę dotyka: brak nadziei. Oni nie mają nadziei. Te słowa powracają do ciebie: być w miejscu w życiu, gdzie nie ma nadziei. Nie ma nadziei – całkowity ocean braku nadziei. Wrak człowieka pozbawiony życia. Jego dusza jest spragniona. Nie możesz pić tej wody. Ta woda nie może ugasić pragnienia. Im więcej pijesz tej wody, tym bardziej stajesz się pozbawiony nadziei i tym bardziej jesteś spragniony. To nie może ugasić pragnienia, nie ma to mocy by ugasić pragnienie. Wiesz co dzieje się z tym oceanem wraz z upływem lat? Staje się on głębszy i głębszy i głębszy. Jesteś całkiem sam na tej małej skale – masz swój młotek i starasz się, starasz się, i masz nadzieję, że ci się uda. Mówisz: „Będę dobrym człowiekiem”, ale uderzasz głową o mur i nadal tkwisz w oceanie rozpaczy i braku nadziei, który tylko pogłębia się i pogłębia, a ty wypatrujesz czegoś na horyzoncie, i kiedy masz nadzieję, że coś dostrzegłeś, twoje nadzieje zawsze są w gruzach. Podnosisz wzrok i co widzisz? Widzisz tylko rozgniewanego Boga przyglądającego się tobie. W twojej głowie jest tylko jego gniew. Nic nie daje ci nadziei. Starasz się, starasz się i nie przestajesz pracować, pracujesz i pracujesz, uderzasz w tę skałę, a stajesz się tylko coraz bardziej spragniony. Masz tylko jedną myśl, która ciągle do ciebie powraca: „Brak nadziei, brak nadziei”. Swoje nadzieje pokładasz tylko w tym świecie, ale to przynosi ci tylko głęboką pustkę. Wiesz o tym i czułeś to. Ocean ten robi się coraz głębszy i nie masz nadziei. Wypatrujesz czegoś na horyzoncie, ale nie ma tam nadziei, nie ma tam nadziei, jest źle.

Widziałem kiedyś grzesznika, któremu zostało tylko trzy miesiące życia. Popatrzyłem w jego oczy i ujrzałem pusty wzrok. On będzie czytał gazety, będzie robił dziwne rzeczy, ale jeśli spojrzysz mu prosto w oczy, to ujrzysz to. To widać, widać te niespokojne spojrzenie w jego oczach. Nie ma tam nadziei. Niektórzy z was mogą mieć takie nadzieje: „Pójdę na studia; ożenię się; mam nadzieję, że będę miał dzieci; będę zarabiał pieniądze; będę miał dom”, ale mówię wam: wszyscy, którzy mieli nadzieję na sławę, na dobra i na dobre imię tylko w tym świecie, to kiedy to otrzymali, będąc na tej skale, nagle spiętrzony ocean ich sumienia zalewał ich. Bo niczym dzika bestia zmierza na ciebie ten ocean. A tym oceanem rozpaczy jest śmierć. I nadchodzi on na ciebie z szybkością wiatru, i nie da się od niego uciec. Wiesz dlaczego 50-cio, 60-cio letni muzułmanin nagle zaczyna robić się poważny? Bo uświadamia sobie, że jest na tej skale i czuje, że im więcej w nią uderza, to patrząc w niebo czuje, że Bóg wcale nie jest z niego zadowolony. Boże spojrzenie się tylko pogłębia bo miara jego grzechu tylko narasta i nie ma on nadziei, bo jest bez Chrystusa.

Niektórzy z was są w tej samej sytuacji i nie macie nadziei. Nie ma bardziej okropnego słowa niż „brak nadziei”. Ludzie, nie krzywdźcie siebie. Usłyszcie Jego głos, przyjdźcie do Niego i podążajcie za Nim.

Ludzie, możemy mieć wielką nadzieję. Mamy nadzieję. Powiem wam coś: ja mogę nie stać się od razu tym, kim stanę się w przyszłości, ale powiem wam to: nie jestem tym, kim byłem. I chociaż nie mogę dokładnie wyjaśnić jak to się wszystko stało, to mogę stwierdzić to jako pewnik: wiedziałem to na samym początku i będę wiedział o tym 99 lat później. Jezus Chrystus to uczynił. Nie ma znaczenia co mówi świat, nie ma znaczenia jak bardzo będą kpić. Wiesz co powiedział Chrystus, że stanie się jeśli będziesz pił wodę życia? Powiedział, że już nie będziesz więcej pragnął. Wiesz czego doświadczyłem? Próbowałem tego, próbowałem tamtego grzechu, i tamtego, i tamtego. Spróbowałem Chrystusa i powiedziałem: „Dosyć, nie potrzebuję niczego więcej”. I każdy prawdziwy chrześcijanin wie, że jest to prawda. A świat może wyśmiewać, może kpić, ale my znaleźliśmy coś tak satysfakcjonującego w Nim, że nie wymienimy Go na nic innego. Niech mówią sobie co chcą, niech robią co chcą. On daje nam spełnienie. Boże prawo już nas nie zamartwia.

Chodzi o to, że my nie tylko wierzymy, że Jezus Chrystus jest prawdziwą osobą. Wierzymy w to, ale nie tylko w to. Nasze serca płoną miłością do Niego; jest On dla nas całkowicie rozkoszny; jest On dla nas cenny ponad wszystko; uwierzyliśmy, że Jezus umarł za nasze grzechy, że powstał z martwych, że zasiadł po prawicy Swojego Ojca – my w to wierzymy, i mamy nadzieję On pewnego dnia przyjdzie i zabierze nas do Siebie. Mamy nadnaturalną ufność, której nigdy wcześniej nie mieliśmy.

Bóg mówi, że On daje wiarę. Jest to łaska, którą mamy od Ducha. Mamy ufność, mamy pewność, a On daje nam tę pewność i daje nam Swoje świadectwo. Bracia, wy, którzy mienicie się być chrześcijanami – czy macie tę nadzieję? Czy macie nadzieję opartą na ufności gwarancji Ducha żywego Boga, otrzymaną od Niego. Gdzie jest ten Duch? Powiem wam, że On daje znać o Swojej obecności, czyni to na wiele sposobów. Czy macie ufność? Czy możecie radować się w nadziei? Chcecie być tym pochłonięci? Jezus Chrystus powiedział, że twoja nadzieja jest tak wielka, istnieje takie bogactwo chwały, skarby i nagrody przygotowane dla was.

Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie”, powiedział On ponownie w Łk 6:23 „Radujcie się w tym dniu i podskakujcie” – podskakujcie z radości. Mówi On to: jeśli będziesz świadomy jak wielka chwała cię czeka, jaka radość czeka cię w niebie, to wyszedłbyś by podskakiwać z wielkiej radości. Bracia, myślę, że niezupełnie wiemy co nas czeka. Jest tu nadzieja, która jest niezwykła. Bracia, wierzący ma nadzieję, bo jego nadzieja jest w Chrystusie. Mamy ufność bycia zbawionymi przez Chrystusa, bycia z Chrystusem, radowaniem się Nim na wieczność, na wieczność, na wieczność. Kiedy grzesznicy zobaczą kim są naprawdę i kiedy spojrzą oni na Chrystusa, powiedzą: „tam jest nadzieja, gdybym tylko mógł do Niego przyjść”. Jest On tym, który wychodził do najbardziej nieczystych i dotykał ich.

No daj spokój, jeśli to nie zachęca kogoś by uczynił coś dla Chrystusa, to nie wiem co może to uczynić.

Revival Forum 89 by Leonard Ravenhill

This recording from a revival conference called: „Revival Forum 89” Ravenhill was the keynote speaker and this recording is an interview where Ravenhill at a old age shares his burning heart for revival. This recording has many vital and important points that the modern day church needs to not only understand but practice. Revival is the only solution for america, for the world.

Powiedz światu, że Jezus żyje (Tell the World that Jesus Lives)

Nie chcę wykrzykiwać Chwały Twej
A za drzwiami zapomnieć o Tobie
Tylko dla Ciebie będę żył
Bo nie ma takiego jak Ty

ref.
Bo wszystko czego chcę w życiu to Ty
Wszystko czego chcę na świecie to Ty
Powiedz światu, że Jezus żyje
Powiedz światu, powiedz światu
Powiedz światu, że umarł za nich
Powiedz światu, że żyje znów

Już nie ja, lecz Chrystus we mnie
Bo ta prawda wyzwoliła mnie
Jak świat ten może lepszy być
Jeśli nie okażesz mu łaski?

ref.

Przyjdź, przyjdź, powiemy światu o Tobie
Przyjdź, przyjdź, powiemy światu o Tobie / X3

ref.

Grzech (Paul Washer)

Śmierć nie jest nienaturalną konsekwencją grzechu. Jest to ponadnaturalna konsekwencja grzechu. Jest to sąd Boga. Istnieje rzecz zwana GNIEW. Pytanie nie brzmi: „Czy wiesz, że jesteś grzesznikiem?” Pytanie brzmi: „Czy po usłyszeniu głoszenia Ewangelii, Bóg tak zadziałał w twoim sercu, że grzech, który niegdyś kochałeś, teraz nienawidzisz. Że grzech, z którego byłeś dumny, teraz jesteś zawstydzony. Że grzech do którego lgnąłeś, teraz ze wszystkich swych sił pragniesz się oddzielić od niego. Istnieje rzecz zwana SPRAWIEDLIWOŚĆ. Istnieje rzecz zwana ŚWIĘTOŚĆ. Każdy człowiek będzie w pewnym sensie sądzony według swoich uczynków, w pewnym sensie Bóg ogłosi sąd na wszystkich ludzi, a wielu będzie umieszczonych w piekle przez Słowo Boga. Bóg to ogłosił, że człowiek zgrzeszył. Człowiek jest oddzielony od Boga, a Bóg jest oddzielony od człowieka.

Musimy zrozumieć kilka rzeczy. Misje nie są o posyłaniu misjonarzy. Misje nie są też o robieniu misji. Misje są o komunikowaniu prawdy ludziom. I możesz wysłać wszystkich misjonarzy na świecie, ale jeśli nie komunikują prawdy, jest to zgnilizna i cielesność. Inną rzeczą, którą musimy zrozumieć jest to, że żyjemy w czasach, kiedy Ewangelia nie jest bardzo jasna. Wzięliśmy chwalebną Ewangelię naszego błogosławionego Boga i zamieniliśmy ją na 4 zasady życia duchowego lub rzeczy, które chce powiedzieć ci Bóg i jeśli ktoś odpowie: „Tak” na wszystkie nasze małe ewangelikalne pytania, to papiesko ogłaszamy ich zbawionymi, jeśli powtórzą za nami modlitwę. Mamy niezliczone historie o ewangelistach wyjeżdżających za granicę gdzie głosili dziesiątkom tysięcy ludzi i wszyscy z nich rzekomo się nawrócili. A gdy misjonarz chce zobaczyć tych nawróconych, to nie widzi żadnego z nich w kościele. Żyjemy w wieku powierzchowności. W wieku robienia wiele hałasu o tym co zostało dokonane. Tłumaczę wam, że największą potrzebą dzisiaj jest na nowo odkryć Ewangelię Jezusa Chrystusa i zwiastować ją.

W naszym głoszeniu musimy przekonać ludzi, mamy usiłować wyjaśnić im, używać Pisma ze wszystkich naszych sił, wykrzykiwać, że WSZYSCY ZGRZESZYLI. Wszyscy zgrzeszyli. Ale wiem, że nie rozumiesz tego fragmentu, bo gdybyś go rozumiał, to zatrząsłbyś się na śmierć.

Wielu popularnych dzisiaj kaznodziejów zdobywa popularność przez zakładanie sobie za cel, by nie mówić o grzechu. Ale sprzeciwiają się przez to naszemu Panu, który głosił przeciwko grzechowi. Przeciwstawiają się apostołom, którzy pracowali całym swoim intelektem, poruszeni Duchem Świętym, by ujawnić grzech ludzi. I zapewniam cię, że w większości przypadków, w których kaznodzieja, albo misjonarz, który nie mówi wiele o grzechu, nie ma w swoim życiu działania Ducha Świętego, bo jednym z największych zadań Ducha Świętego jest przekonywanie ludzi o grzechu. A kiedy nie wierzysz w to, sprzeciwiasz się Duchowi Świętemu.

Mamy odciąć drogę ludzi od ich wszelkich cielesnych nadziei. Mamy zamknąć ich, zatrzasnąć drzwi, które nie dają im żadnej nadziei ulgi w cielesności. Tak, aby wołali do Boga i o Jego miłosierdzie. Wszyscy zgrzeszyli. Pomyśl o tym przez chwilę. Czy wiesz dlaczego ludzie nie drżą z powodu grzechu? Ponieważ nie rozumieją Boga. Ponieważ Bóg w Ameryce bardziej przypomina świętego Mikołaja niż Jahwe z Biblii.

„I brak im chwały Bożej”. Największym problemem współczesnych ludzi jest to, że są skupieni są na sobie. Problemem w tym kraju nie jest polityka, ale kaznodzieje.

To jest uzasadnione (Paul Washer)

Bardzo uzasadnioną służbą jest oddawanie swojego życia Temu, który oddał Swoje życie za ciebie. Jest to uzasadniona rzecz. Nie ma NIC, o co Pan mógłby poprosić ciebie lub mnie, a nie byłoby to uzasadnione. Jeśli poprosiłby mnie w tej chwili, bym nawet bez pożegnania się ze swoją żoną, wsiadł do samolotu, poleciał na Bliski Wschód i zaczął głosić na rynku dopóki nie potną mnie na kawałki – nie byłoby to nieuzasadnione! Moją modlitwą jest to, że pewnego dnia Pan weźmie moich dwóch synów i użyje ich. Mówię ludziom o tym, a oni niemalże się na mnie wściekają. Jeśli pewnego dnia mój syn przyjdzie do mnie w wieku osiemnastu lat i powie: „Tato, nie idę na studia”. „Synu, co będziesz robił?” „Idę do takiego i takiego miejsca gdzie zabijają chrześcijan, a ja przekroczę granicę i będę tam głosił. Bo do tego powołał mnie Bóg. Tato, czy podwieziesz mnie? Czy podwieziesz mnie przynajmniej do granicy?” „Synu, podwiozę cię do granicy, będę obserwował jak ją przekraczasz i pocałuję ziemię splamioną twoją krwią. Nie ma nic nieuzasadnionego o co Pan mógłby cię poprosić”. Przede wszystkim: nasz Mistrz jest przychylnym i łaskawym Mistrzem. Kocha on swoje baranki. Jest On Dobrym Pasterzem. Ale nawet jeśli ten Dobry Pasterz poprosiłby nas, byśmy oddali Mu nasze życie, uzasadnionym jest to uczynić. Jest nieuzasadnione, by robić cokolwiek innego. Jakżeż nieuzasadnione jest żyć dla tymczasowego, przemijającego świata, który został oddany głupcom. Bardzo uzasadnione jest żyć dla Pana.
Pozwól, że powiem ci coś o uzasadnionej służbie, to może ci pomóc. Jest to moje osobiste świadectwo o tym co Pan uczynił w moim życiu. Byłem bardzo dumny z tego, że poświęcałem czas Bogu i że robiłem to z oddaniem. Byłem bardzo dumny z tego, że byłem najbardziej pracowity studiując w seminarium, byłem bardzo dumny z tego, że bardzo uważałem na moje chodzenie z Panem, byłem bardzo dumny z tego, że głosiłem na ulicach, że żyłem razem z ludźmi ulicy. Bardzo mnie cieszyło to, że studenci siedzieli przy stole mając dobry czas, dopóki się nie pojawiłem… Aż Mojżesz zszedł z góry. Bardzo byłem dumny z tego, że ludzie widzieli mnie zmęczonego. Byłem bardzo dumny z tego, że ludzie mówili: „Ten młody człowiek po prostu oddaje swoje życie Bogu”. Byłem dumny z tego, że ludzie widzieli, że byłem biedny, oraz, że niczego bym od nikogo nie wziął. Aż pewnego dnia byłem z człowiekiem, który nauczał mnie Biblii przez lata. Możecie go znać: George Miller. Usłyszałem od niego zdanie, jakiego nigdy wcześniej nie słyszałem. Powiedział, że nie chciał on nigdy, żeby ktokolwiek widział go zmęczonym, obciążonym, niezadowolonym, albo potrzebującym. Ponieważ ludzie mogliby pomyśleć, że jego Mistrz był okrutny, niedbający i niezdolny do spełnienia jego potrzeb. Nie wychwalasz Boga przez to co robisz dla Niego bardziej niż Bóg jest wychwalany przez to, co robi On dla ciebie. Nigdy nie zapominaj kto kogo tutaj zbawia. Wcześniej myślałem, że wychwalałem Boga przez oddawanie absolutnie wszystkiego, przez wyczerpywanie siebie i robienie tego wszystkiego. Ale tak naprawdę to wychwalałem samego siebie. Nigdy nie zapominaj, że Biblia mówi iż niezależnie czy jemy, czy pijemy, wszystko mamy robić na chwałę Boga. Nigdy nie zapominaj, że jedzenie i picie jest otrzymywaniem od Pana! Kiedy jesz, skąd to jedzenie pochodzi? Od Pana. Wychwalamy Boga bardziej przez demonstrowanie ludziom wszystkiego co Pan uczynił nam, a nie demonstrowanie wszystkim co my uczyniliśmy dla Pana. I to cię wyzwoli.

Newer entries »

%d blogerów lubi to: