Zbadaj mnie Boże

Zbadaj Panie moje serce i znajdź te rzeczy
Te rzeczy, które trzymają mnie z dala od Ciebie
Znajdź wszystko, wszystko co
Odciąga mnie od Prawdy

Proszę Cię teraz Panie
Byś pokazał w sercu mym
Każdy mały sekret, ukryte zło
A wszystko o co mnie poprosisz Panie
To uczynię

Panie, nie pozwól mi błądzić
Nie pozwól odejść
Abym nie upadł
I nie zgubił się
Nie pozwól lekkomyślnym być
Pomóż mi być silnym
Naczyniem czci, które
Należy tylko do Ciebie

Pomóż być pokornym
Zachowaj od grzechu
Spraw by moje serce było czyste
I niewinne
Pomóż mi być świadkiem
Przykładem by inni
Patrzyli na mnie jak na kogoś
U kogo można znaleźć odpowiedź

Doskonała miłość

Wędrówka Pielgrzyma – polski dubbing (1979)

„Panie, Panie… Nigdy was nie znałem” – Paul Washer

Szokujące Kazanie (Paul Washer)

Módlmy się o Japonię

Wierz i módl się

„Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy” (Paul Washer)

Grzech w naszym życiu niekoniecznie oznacza, że jesteśmy zgubieni. Ale nasze nastawienie względem grzechu wskaże nam na to czy znamy Pana czy nie. Zobaczmy na 1 Jana 8 „Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma”. Nie ma w nas Jego prawdy. Zobaczmy co mówi ten fragment: „Jeśli mówimy”. Tutaj jest coś bardzo ważnego. Jan ciągle powtarza: „Jeśli mówimy, jeśli mówimy” – „jeśli mówimy” – absolutnie nic nie oznacza. Możesz powiedzieć absolutnie wszystko co chcesz, ale to niekoniecznie potwierdza, że jesteś chrześcijaninem. Czytamy: „Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma”. Test polega na tym: prawdziwy chrześcijanin będzie czuły na grzech w swoim życiu oraz będzie to prowadziło go do złamania i szczerego wyznawania grzechów. Ale osoba, która nazywa siebie chrześcijaninem lecz nie jest czuła na grzech i nie prowadzi ją to do wyznawania grzechów – osoba, która postępuje w ten sposób nie jest chrześcijaninem. Kiedy czasami nauczam o tym na konferencjach pastorów, zawsze mówię: „Powiem teraz coś, z czego prawie będziecie się śmiać, bo jest to tak prawdziwe. Kiedykolwiek Słowo Boże jest głoszone z kazalnicy i Duch Święty zaczyna działać przekonując Bożych ludzi o grzechu – czasami to się dzieje: głosisz, a Bóg zaczyna działać, a ludzie stają się przekonani o grzechu. Czy wiecie co jest w tym najbardziej nadzwyczajnego? Zawsze tak jest, pastorzy z długim stażem zgodzą się ze mną. Zawsze tak jest: najbardziej święci, najbardziej pobożni, najbardziej oddani ludzie w kościele zawsze są tymi, którzy są najbardziej złamani swoim grzechem i wychodzą na przód by wyznawać swoje grzechy. A najbardziej nieszczerzy, cieleśni, odstępczy, o oziębłym sercu nominalni chrześcijanie w kościele, siedzą tak zimni jak kamień, jakby nic nie zostało powiedziane. Co widzimy? Widzimy różnicę pomiędzy zgubionymi członkami kościoła a zbawionymi ludźmi. Prawdziwy chrześcijanin nie żyje bez grzechu (jasno mówi o tym Jan), ale jest on czuły na grzech. A ta czułość na grzech prowadzi go do wyznawania grzechów, co prowadzi go do oczyszczenia. Pozwól, że zadam wam pytanie: „Czy jesteście czuli na grzech?” Teraz zadam inne pytanie, które może cię przerazić: „Kiedy ostatnio byłeś złamany swoim grzechem i płakałeś nad nim? Kiedy ostatnio Bóg pokazał ci konkretny grzech w twoim życiu co sprawiło skruszenie serca, płacz i wyznawanie grzechów? Mówię to do wielu członków kościołów a oni nawet nie mają pojęcia o czym ja mówię. Jakie jest twoje nastawienie względem grzechu? Kiedy Ezechiel mówi, że Bóg zabierze twoje serce z kamienia i zamieni je na serce z ciała, to mówi on: „Zabiorę twoje serce z kamienia, które nie może odpowiedzieć na boskie działanie i zamienię je na serce, które odpowiada na nie. Czy twoje serce odpowiada Bogu kiedy On zaczyna mówić o twoim grzechu?

Niepojęty, niezmierzony… (z głębokości mórz aż po szczyty gór)

Masz dwa wyjścia (Paul Washer)

Przyszła do mnie dziewczyna, była załamana i powiedziała: „Chcę być zbawiona”. Wiedziałem w jakim była stanie, dobrze znałem jej ojca i odpowiedziałem jej „Ale ile razy już się nawracałaś? Ile razy zmówiłaś modlitwę grzesznika?” Odpowiedziała: „Sześć”. „I nie pomogło, prawda?” „Nie, moje życie jest podłe i grzeszne, jestem pusta i zgubiona”. A więc nie ma sensu byś powtórzyła znów ten sam błąd, prawda?” „Nie ma, a więc co muszę zrobić?” „Pójdź do domu i krzycz do Boga jakby piekło otwierało się by cię pochłonąć i wołaj do Boga by cię zbawił”. Przyszła następnego wieczoru i była po prostu rozdarta, całkowicie załamana, powiedziała: „Wołałam do Boga przez całą noc – nie odpowiedział mi i zasnęłam. Odkąd się obudziłam jestem w takiej rozpaczy, bo nie wiem co mam zrobić. Co mam zrobić?” „Masz dwa wyjścia” (większość z was pomyśli, że to jest okrutne), powiedziałem: „Masz dwa wyjścia: przestań wołać do Boga i pójdź do piekła albo wołaj dalej aż cię zbawi”. Poszła do domu. Następnego wieczoru byłem z jej ojcem i rozmawialiśmy o tym. Był on podekscytowany – większość ojców byłaby wściekła – ale on był podekscytowany sposobem w jaki Bóg działał w życiu jej córki. Płakaliśmy tam, człowiek ten modlił się o swoją córkę, kiedy zaczęła się muzyka, powrócił do ławki, ja usiadłem na przodzie i wciąż wołałem o tą dziewczynę, i nagle ktoś potrącił mnie. Otworzyłem swoje oczy i to była ona: całkiem rozpromieniona. Powiedziałem: „Co się stało?” Odpowiedziała: „Gdyby cały świat zebrał się by powiedzieć mi, że jestem zgubiona, wciąż miałabym pewność, że mój Bóg usłyszał moje wołanie i zbawił mnie”. „A więc co się stało?” „Wołałam całą noc, zasnęłam w całkowitej rozpaczy, nie wiedziałam co mam robić, wstałam następnego poranka, i jak tylko moje oczy otworzyły się, zobaczyłam, że Bóg mówi do mojego serca: ‚Ja zbawiłem cię córko’”. Powiedziała: „Miłość Boża została wylana w moim sercu”.

« Older entries

%d blogerów lubi to: