„Panie, Panie… Nigdy was nie znałem” – Paul Washer

Reklamy

14 Komentarzy

  1. Blaith said,

    Lipiec 12, 2009 @ 10:38 pm

    i w związku z tym mam pytanie, też odnośnie tego o czym rozmawialiśmy (pewności zbawienia).ponieważ istnieje możliwość, że nie widzimy belki w swoim oku, jak też tego o czym mówił P.W., czyli ‚pozornego odrodzenia’, to w którym momencie człowiek może być pewien zbawienia? czy człowiek sam może siebie osądzić? albo czy ktoś (prócz Boga) może go osądzić rzetelnie?
    bo ci ludzie, którzy mówią „Panie, Panie” – przecież oni sądzą na podstawie pewnych przesłanek, że jednak są zbawieni. czy też trzeba przez to rozumieć, że dary Ducha nie są żadnym dowodem (o ile są prawdziwe)?

  2. purytanin said,

    Lipiec 13, 2009 @ 12:25 pm

    Mamy badać siebie czy jesteśmy w wierze. Ale musimy wiedzieć jak to robić.
    Wystarczającym dowodem na nawrócenie NIE jest chwilowe poczucie radości z nawrócenia, ponieważ to również może być zwodnicze.

    Dowodem nawrócenia nie są dary duchowe, ponieważ mogą pochodzić one od złych duchów lub być wytworem naszej wyobraźni.

    Prawdziwym dowodem na to, że jesteś nawrócona jest to:
    – Nie tylko, że raz w życiu się upamiętałaś, ale, że stale, codziennie upamiętujesz się ze swojego grzechu.
    – Nie jesteś zniewolona przez grzech.
    – Nie tylko, że chodziłaś kiedyś z Bogiem, ale, że stale czujesz Jego obecność w swoim życiu.
    – Nie, że kiedyś się radowałaś, ale, że stale się radujesz.
    – Nieustannie wzrastasz w wierze.

    Twój grzech nie może spowodować, że utracisz swoje zbawienie, ale możesz przez niego chwilowo utracić pewność swojego zbawienia i radość. Dlatego tak ważne jest ciągłe wyznawanie swoich grzechów Bogu a stałe proszenie Go aby dał ci się bardziej poznać.

  3. Anonim said,

    Lipiec 13, 2009 @ 10:45 pm

    okej, już rozumiem, dzięki :)
    mam jeszcze inne pytanie w takim razie, co dokładnie znaczy zniewolenie przez grzech?
    przykładowo: człowiek całe życie wyraża się wulgarnie. po nawróceniu stopniowo coraz mniej (ale jednak zdarza mu się, np. się potknie i mu się „wymknie” z przyzwyczajenia). rozumiem, że jeśli wyzna ten grzech to jest mu odpuszczone (niepoliczone), o ile jest nawrócony/zbawiony. ale kiedy można powiedzieć, że to jednak jest nadal trwanie w tym grzechu?

    a co do pewności zbawienia: skoro jestem jeszcze niemowlęciem, to czy wolno mi w jakiś sposób oceniać czy ktoś jest zbawiony? i co powinnam powiedzieć (skoro wiem, że on jest starszy w wierze ode mnie) kiedy nabieram przekonania, że brat nie jest zbawiony (nie pokazuje tych dobrych owoców ani tego co napisałeś wyżej)?

  4. Blaith said,

    Lipiec 13, 2009 @ 10:48 pm

    okej, już rozumiem, dzięki :)
    mam jeszcze inne pytanie w takim razie, co dokładnie znaczy zniewolenie przez grzech?
    przykładowo: człowiek całe życie wyraża się wulgarnie. po nawróceniu stopniowo coraz mniej (ale jednak zdarza mu się, np. się potknie i mu się „wymknie” z przyzwyczajenia). rozumiem, że jeśli wyzna ten grzech to jest mu odpuszczone (niepoliczone), o ile jest nawrócony/zbawiony. ale kiedy można powiedzieć, że to jednak jest nadal trwanie w tym grzechu?

    a co do pewności zbawienia: skoro jestem jeszcze niemowlęciem, to czy wolno mi w jakiś sposób oceniać czy ktoś jest zbawiony? i co powinnam powiedzieć (skoro wiem, że on jest starszy w wierze ode mnie) kiedy nabieram przekonania, że brat nie jest zbawiony (nie pokazuje tych dobrych owoców ani tego co napisałeś wyżej)?

  5. purytanin said,

    Lipiec 13, 2009 @ 11:19 pm

    mam jeszcze inne pytanie w takim razie, co dokładnie znaczy zniewolenie przez grzech?

    Zniewolenie jest wtedy gdy komuś „jest dobrze” ze swoim grzechem. Np. ktoś przed nawróceniem jest zniewolony do nieczystości. Pornografia, masturbacja itd. Lubił to robić, nawet jeśli był świadomy, że to grzech, to niewiele sobie z tego robił i chciał trochę pogrzeszyć żeby mieć chwilę przyjemności.
    Teraz, taki człowiek, gdy zostanie zbawiony, idzie w zupełnie w innym kierunku. Jeśli popadnie w grzech, to nawet sama myśl o nieprzyzwoitych rzeczach nie przyniesie mu „chwili zapomnienia” jak to było u niego wcześniej. Będzie się z tym czuł okropnie. Będzie z tym walczył. Będzie wiedział, że zasmucił Boga i z tego powodu będzie mu niezmiernie przykro.
    Nie mówię, że sumienie nawróconej osoby działa błyskawicznie jak automat. Je również można trochę przytępić i dlatego chrześcijanin może popaść w grzech trwający jakiś (być może nawet całkiem długi) okres czasu. I wtedy dla osoby postronnej jest praktycznie niemożliwe żeby rozróżnić czy ten „chrześcijanin” jest nawrócony czy nie.

    a co do pewności zbawienia: skoro jestem jeszcze niemowlęciem, to czy wolno mi w jakiś sposób oceniać czy ktoś jest zbawiony? i co powinnam powiedzieć (skoro wiem, że on jest starszy w wierze ode mnie) kiedy nabieram przekonania, że brat nie jest zbawiony (nie pokazuje tych dobrych owoców ani tego co napisałeś wyżej)?

    Napominać trzeba. A szczególnie kiedy widzisz, że jest prawdopodobieństwo fałszywego nawrócenia. Niezależnie jak dojrzała jesteś, bo tu chodzi o zbawienie drugiej osoby a nie o jakąś błahostkę.

    2 Kor. 13:5
    „Poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie; czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba żeście próby nie przeszli.”

    Jeśli chodzi o sposób napominania.
    1. Lepiej upominać w niewłaściwy sposób niż wcale
    2. Myślę, że można upominać zadając pytanie nie bezpośrednio, ale np.: Czy uważasz, że chrześcijanin postępowałby / żyłby w ten sposób? Bo Biblia mówi, że każdy kto grzeszy „z zimną krwią”, nie jest zbawiony.

  6. Blaith said,

    Lipiec 14, 2009 @ 1:08 pm

    dzięki za wyjaśnienie. pozdrawiam serdecznie, z Bogiem :)

  7. Michał Orlikowski said,

    Marzec 18, 2011 @ 11:29 am

    Witam, chciałbym do tego jeszcze coś dodać jeśli można. Zbawienie można utracić. Człowiek, który w pokucie przychodzi do Jezusa otrzymuje zbawienie. Ale jeśli nie będzie trwał w Słowie, w modlitwach, w społeczności z Bogiem – wróci z powrotem do starego życia i da się zniewolić z powrotem przez grzech i zostanie potępiony. Chcę przez to powiedzieć że w piekle są nowonarodzone dzieci Boże, zresztą słyszałem świadectwo, w którym jednemu bratu w Chrystusie Pan pokazał piekło i w takim najgorszym zakątku zobaczył byłe dzieci Boże. Jakże ujdziemy cało jeśli zlekceważymy tak wielkie zbawienie – mówi Słowo. Teraz jest czas łaski, teraz jest dzień zbawienia. Oznacza że mamy TRWAĆ w Chrystusie. Pozdrawiam

  8. purytanin said,

    Marzec 18, 2011 @ 1:44 pm

    Możesz podać listę znanych chrześcijan, którzy wierzyli, że zbawienie można utracić? Jeśli dziecko Boże będzie nieposłuszne Bogu, On zacznie je karcić aż powróci na właściwą drogę, ale Bóg powiedział:

    „Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę” (Heb. 13,5).

    Nie można utracić zbawienia.

  9. protestant said,

    Marzec 18, 2011 @ 2:42 pm

    Błądzisz purytaninie takim chrześcijaninem który wierzył w możliwość utracenia zbawienia był Apostoł Piotr i Paweł.

    Heb 10:23 Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę;
    Heb 10:24 I baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków,
    Heb 10:25 Nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża.
    Heb 10:26 Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy; nie ma już dla nas ofiary za grzechy,
    Heb 10:27 Lecz tylko straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników.

  10. protestant said,

    Marzec 18, 2011 @ 2:45 pm

    Nie pisz tylko, że autor Listu do Hebrajczykow pisze o ludziach nienawrocnnych bo to jest bzdura. Albo co czesto mowia zwolennicy predestynacji ze tu nie ma mowy o zbawieniu i Jego utracie.

  11. Michał Orlikowski said,

    Marzec 18, 2011 @ 5:00 pm

    Drogi Bracie Bóg nas nigdy nie opuści – ale my możemy opuścić Boga. Ja też kiedyś myślałem, że zbawienia nie można utracić, moje poglądy zostały szybko zweryfikowane, gdy Bóg postawił mnie w zborze gdzie są proroctwa i inne dary Ducha Świętego. Nie wątpię w szczerość mężów Bożych, którzy twierdzili i twierdzą, że zbawienia nie można utracić – są oni jednak w błędzie. Polecam świadectwo Howarda Pittmana, który powiedział: „W czym Ci pomoże twoja szczerość jeśli szczerze się mylisz?”. Wpisz w google: „Howard Pittman świadectwo” i przesłuchaj sobie je. Na marginesie – był on baptystycznym pastorem. Polecam też książki: „Zniewolony przez piekło, wybrany przez niebo” i „Demony świadectwo naocznego świadka”. Nie trzeba jednak szukać w książkach – chociaż bardzo je polecam. Słowo mówi: „Jeśli dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy” (Hbr 10, 26), lub „Dążcie do uświęcenia bez, którego nikt nie ujrzy Pana”, lub „Przeto się nie pysznij, ale trwaj w bojaźni! Jeżeli bowiem nie oszczędził Bóg gałęzi naturalnych, może też nie oszczędzić i ciebie” (Rz 11, 20-21) i „Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem” (Flp 2, 12) a także: Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24, 13). Polecam także na koniec wpisać w google: Świadectwo piętnastoletniej dziewczyny Jennifer Perez – Byłam w piekle. Pozdrawiam serdecznie, niech Pan Cie błogosławi.

  12. Maciej said,

    Marzec 18, 2011 @ 8:05 pm

    Bardzo dobry blog. Niestety, czlowiek niemoze zawsze miec odpowiedzi na wszystko. Wazne sie czymac i ufac Jezusowi Chrystusowi, i prowadzic innych w ten sam kierunek gloszac ewangelie. Prosze nie kucic sie a doktrynalne sprawy, robiac to popadamy w polapke religii.

    Ja to widze tak:
    Czy ‚otrzymawszy poznanie prawdy’ jest to samo co zbawienie? Lepiej caly rozdzial przyczytac. I sobie samemu na te pytanie odpowiedziec. Wedlug mnie, hodzi o tych ktorzy tylko wlasnie poznali, ale nie przyjeli i niezyja godnie ewangelii, dlatego Pawel wlasnie napisal ten rozdzial.

    :)

  13. Michał Orlikowski said,

    Marzec 19, 2011 @ 9:39 am

    Bracie to nie kłótnia;) Ja też uważam, że to bardzo dobry blog, i z tego co widzę brat Purytanin jest bardzo gorliwy dla Pana i chodzi w społeczności z Nim. Każdy jednak może się pomylić, nawet najbardziej szczery przed Bogiem chrześcijanin. Dla tych, którzy śledzą dyskusję podam jedno z proroctw, jakie było podczas pewnego nabożeństwa, w którym brałem udział:

    Ja słyszę modlitwę, Ja nastawiam ucha i mówię wam: Kiedy Mnie
    wzywacie, Ja idę ku wam. Ja przychodzę ale niech każdy sprawdzi serce swoje, czy jest gotowy. Czy jesteś gotowy spotkać Mnie dzisiaj, gdyż Ja Jestem ogniem trawiącym. Nie ścierpię ohydy w domu Moim. Nie ścierpię ohydy w tobie. Oddal ohydę ze swego serca, gdyż Ja nadchodzę. Amen

    Jak myślicie, czy to proroctwo jest prawdziwe? Ja wiem, ze tak. Wobec tego czy chrześcijanin może stracić zbawienie czy nie?

    Oczywiście że tak. Rozważcie sami…

    Pozdrawiam

  14. krzych671 said,

    Kwiecień 14, 2011 @ 8:54 pm

    „Koronę żywota” otrzyma ten, kto będzie wierny aż do śmierci. To oczywiste, że zbawienie można utracić. Bóg Ojciec kocha swoje dzieci, ale nie da się z siebie naśmiewać. Karą za grzech jest śmierć i tu chodzi o śmierć ducha.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: