Niech darmo weźmie wodę żywota (Charles Spurgeon)

„A kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota” Objawienia 22,17

Jezus mówi „niech weźmie darmo”. Nie chce On opłaty ani przygotowań. Nie szuka On zlecenia od naszych cnotliwych emocji. Jeśli nie masz dobrych emocji, a tylko chcesz, to jesteś zaproszony; a zatem przyjdź! Jeśli nie masz wiary i pokuty, przyjdź do Niego, a On da ci te rzeczy. Przyjdź takim, jaki jesteś i weź „darmo” bez pieniędzy i bez płacenia. On daje Siebie tym, którzy są w potrzebie. Krany z wodą pitną na rogach naszych ulic są bardzo pomocne. Trudno sobie wyobrazić kogoś tak nierozumnego, kto wyciągnąłby swój portfel przed kranem krzycząc: „Nie mogę pić, bo nie mam pięciu centów w kieszeni”. Niezależnie jak biedny jest ten człowiek, stoi on przed kranem i może pić z niego bez żadnego płacenia. Spragnieni przechodnie, niezależnie czy są ubrani w barchan czy w sukno, nie szukają upoważnienia do picia, samo bycie przy kranie jest upoważnieniem by pić wodę za darmo. Krany te to zasługa hojności jakichś dobrych przyjaciół, a my możemy korzystać z orzeźwienia bez pytania o pozwolenie. Być może jedynymi osobami, które muszą być spragnieni przemierzając ulice z kranami, są eleganckie panie i panowie, którzy siedzą w swoich wozach. Są bardzo spragnieni, ale nie mogą pozwolić sobie na bycie tak pospolitymi by wyjść i się napić. Picie z pospolitego kranu by ich poniżyło, więc jadą z wyschniętymi ustami. O, jakże wielu jest tych, którzy są bogaci w swoich dobrych uczynkach i dlatego nie mogą przyjść do Chrystusa! Mówią: „Nie mogę być zbawiony w taki sam sposób jak prostytutka czy wulgarna osoba. Co! Wejść do nieba w ten sam sposób co kominiarz? Czy nie ma innej drogi do chwały niż ta, którą kroczą byli złodzieje? W ten sposób nie będę zbawiony”. Tacy pyszni i wyniośli ludzie muszą pozostać poza wodami żywymi, ale „kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota”.

Źródło: Rozważania poranne (13 maja)

Forum Protestanci.info i forum Zdrowa Nauka

Polecam tylko dwa fora protestanckie w internecie: forum protestanci.info, które ma dużą popularność oraz forum Zdrowa Nauka na Facebooku

Szalona miłość (Francis Chan)

„Szalona miłość” to tytuł książki Francisa Chana, który napisał ją, aby zachęcić chrześcijan do pogłębienia swojej relacji z Bogiem.
Poniżej znajduje się lista 10 filmików, w których omawia każdy z rozdziałów książki:

„Szalona miłość” – Francis Chan (Lista odtwarzania)

Szalona miłość – modlitwa

Czytam książkę „Szalona miłość” autorstwa Francisa Chana. Pastor zboru Cornerstone Church w Simi Valley, w Kalifornii napisał tę książkę, aby pomóc chrześcijanom pogłębić ich relację z Bogiem. Ku swemu zdziwieniu, zarobił na niej miliony dolarów. Wszystkie zarobione pieniądze przekazał potrzebującym ludziom na całym świecie. Gdy niektórzy znajomi mówili, że to szalone by nie zostawić sobie trochę zarobionych pieniędzy w razie nagłego wypadku, Chan odparł: „A czy głodujące dzieci w Afryce lub dzieci w Azji zmuszane do prostytucji to nie jest nagły wypadek?” Autor w ten sposób kończy wstęp do swojej książki: „To niezwykłe przynależeć do grupy ludzi, którzy przyjmują raczej biblijny niż konwencjonalny tok myślenia, być częścią wspólnoty, w której radykalizm staje się normą”.

Francis Chan rozpoczyna swoją książkę stwierdzeniem, że potrzebujemy zmienić nasze wyobrażenie o Bogu. Traktujemy Boga jako kogoś odległego, który niczym surowy ojciec karze nas za złe uczynki i ewentualnie nagradza nas za dobre. Ale to zdaniem Chana nie jest pełny obraz Boga. Według autora znudzenie chrześcijańskim życiem bierze się właśnie z niezrozumienia tego kim jest Bóg oraz czego On od nas wymaga.

W pierwszym rozdziale swojej książki Chan próbuje wyjaśnić na podstawie Biblii na czym powinna wyglądać modlitwa i z czego powinna ona wypływać. W tym filmiku [kliknij tutaj] tłumaczy, że aby właściwie się modlić, trzeba poznać to kim jest Bóg i rozważyć jak wielkie są Jego dzieła. W książce zachęca on do obejrzenia filmiku [kliknij tutaj], aby podziwiać wielkość skupisk galaktyk. Ogrom bożego stworzenia ma wzbudzać w nas postawę podziwu, którą powinniśmy przenosić również do naszego codziennego życia. Skoro Bóg chce nam pokazać Swoją potęgę, to widocznie ma w tym jakiś cel – skoro może stworzyć wszystko, może On też radykalnie odmienić nasze życie, nasze modlitwy i nasze postępowanie.

Autor argumentuje, że jeśli będziemy pamiętać kim jest Bóg i jaki jest Jego charakter, nie będziemy traktować naszego chrześcijańskiego życia jako pusty obowiązek, jako listę „zrób to, ale nie rób tego”. Poznając naturę Boga, nasza relacja z Nim będzie wypełniona miłością i podziwem dla Jego Osoby. Innymi słowy, w Bogu mamy wszystko, i kiedy sobie to uświadomimy, nie będziemy potrzebowali innych rzeczy, abyśmy czuli się spełnieni. Jeśli zamiast rutynowej modlitwy, często bezmyślnie powtarzanej lub wkładając w nią niewiele wysiłku, zaczniemy rozważać atrybuty Boga takie jak Jego świętość (czyli doskonałość i odmienność od grzesznych istot), wiekuistość (czyli, że nigdy nie było momentu, w którym nie istniał), wszechwiedzę (czyli zna On wszystkie nasze uczynki i myśli), wszechmoc (czyni On wszystko, to co chce), sprawiedliwość (czyli Jego nieskończona nienawiść do grzechu – która jest tak wielka, że musiał ukarać Swojego Syna, aby nam przebaczyć), jeśli przed naszą modlitwą będziemy rozważać te cechy Boga, modlitwa będzie nie tylko ekscytującym przeżyciem, ale Bóg będzie mógł nas zmieniać zgodnie ze Swoim zamierzeniem.

Apostoł Jan wpadł w zachwycenie, gdy w duchu został przyprowadzony przed Boży tron. I to powinna być również nasza postawa, gdy przychodzimy przed Boży tron w modlitwie:

Apokalipsa 4
(2) I zaraz popadłem w zachwycenie. A oto tron stał w niebie, na tronie zaś siedział ktoś; (3) a Ten, który na nim siedział, podobny był z wyglądu do kamienia jaspisowego i karneolowego, a wokoło tronu tęcza, podobna z wyglądu do szmaragdu. (4) A wokoło tronu dwadzieścia cztery trony, a na tych tronach siedzących dwudziestu czterech starców, odzianych w białe szaty, a na głowach ich złote korony. (5) A z tronu wychodziły błyskawice i głosy, i grzmoty; przed tronem zaś płonęło siedem ognistych pochodni; jest to siedem duchów Bożych. (6) Przed tronem także jakby morze szkliste podobne do kryształu; a w pośrodku, wokoło tronu cztery postacie pełne oczu z przodu i z tyłu.

Czy jesteś obłudnikiem?

Kradzione rowery

Londyńskie Wyznanie Wiary z 1689 r.

A zatem pozostaje odpoczynek szabatu dla ludu Bożego

Wysłuchałem ostatnio wykładu znanego adwentysty Waltera Veitha nt. sabatu. Mówca dowodził, że Kościół katolicki zmienił przykazanie sabatu na przykazanie niedzieli oraz że uczniowie Jezusa zachowywali sabat. O ile z pierwszym twierdzeniem można się zgodzić (chrześcijanie nie muszą zachowywać niedzieli) o tyle z drugim nie ma już żadnej dyskusji: nie ma żadnej wzmianki jakoby uczniowie Jezusa zachowywali sabat, nie ma w Nowym Testamencie nakazu zachowywania sabatu. Dlaczego więc wierzący pochodzący z narodów pogańskich mieliby zachowywać sabat, skoro uczniowie Jezusa nie nakazywali im tego robić?

Jedynym fragmentem w Nowym Testamencie, który wydaje się nauczać o sabacie (hebr. shabbath czyli „dnień odpoczynku”), jest Hebrajczyków 4,9 „A zatem pozostaje odpoczynek szabatu dla ludu Bożego” (BT). A więc wygląda na to, że jednak Nowy Testament nakazuje odpoczywać w sabat – powiedzą nasi przyjaciele adwentyści. Ale czy fragment ten rzeczywiście naucza nas o obowiązku zachowywania sabatu? Jedną z podstawowych zasad interpretacji tekstów biblijnych jest niewyrywanie tekstu z kontekstu. Musimy zawsze zobaczyć co poprzedza dany tekst oraz co po nim następuje. Tematem listu do Hebrajczyków jest konieczność wiary w Chrystusa. Pierwszy rozdział mówi, że Jezus jest Bogiem, że wszyscy aniołowie oddają Mu pokłon oraz że jest Stwórcą. Drugi rozdział mówi, że Jezus stał się naszym bratem, czyli człowiekiem, aby mógł zapłacić za grzechy ludzi. W trzecim rozdziale czytamy o tym, że Izraelici nie weszli do Ziemi Obiecanej, która była symbolem odpocznienia: „A komu to przysiągł, że nie wejdą do odpocznienia jego, jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni?” (Heb. 3, 18-19). Widzimy więc, że nie mogli wejść do odpocznienia z powodu niewiary. Czym zatem jest owe odpocznienie?

Izraelici mieli nakaz zachowywania odpoczynku podczas sabatu: „Powiedz synom izraelskim: Zaiste, przestrzegać będziecie sabatów moich, gdyż to jest znakiem między mną a wami po wszystkie pokolenia wasze, abyście wiedzieli, żem Ja Pan, który was poświęcam” (Wyj. 31,13). Izraelici nie mogli wykonywać żadnej pracy podczas sabatu. Musieli oni również składać ofiary ze zwierząt. Sabat był przypomnieniem, że zbawieni jesteśmy z wiary w Boga, który przebacza nam nie ze względu na nasze uczynki (dlatego nie mogli wykonywać żadnej pracy w tym dniu) ani z powodu ofiar ze zwierząt: „Jest bowiem rzeczą niemożliwą, aby krew wołów i kozłów mogła gładzić grzechy” Heb. 10,14, ale z powodu ofiary Chrystusa, której ofiary ze zwierząt były tylko cieniem (zapowiedzią): „Albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni” Heb. 10,14.

W liście do Kolosan 2,17 czytamy, że rzeczy takie jak sabat to również „tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus”. Żydzi wciąż zachowują sabat, ale nie uwierzyli w Chrystusa. Oni wciąż oczekują na Mesjasza, który da im odpocznienie i pokój, żyją więc cieniami rzeczy przyszłych, podczas gdy nie dostrzegają rzeczywistości, którą mamy w Chrystusie. Paradoksalnie wymaganie zachowywania sabatu (czyli odpoczywania od pracy w sobotę) może być zaprzeczaniem prawdziwego odpocznienia, którym jest darmowe zbawienie.

Biblia mówi, że testem prawdziwości wiary jest wyznawanie Chrystusa, a nie wyznawanie sabatu: „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem […] zbawiony będziesz” Rzym. 10,9. Ludzie tacy jak adwentyści muszą więc „zapracować” sobie na zbawienie przez brak pracy w sobotę. Hebrajczyków 4,9 „A zatem pozostaje odpoczynek szabatu dla ludu Bożego” nie mówi o tym, że mamy obowiązek odpoczywać w sobotę, ale że lud Boży (Izrael) ma możliwość wejścia do prawdziwego odpoczynku, czyli wiecznego sabatu (a nie do cienia rzeczy przyszłych, którym jest siódmy dzień tygodnia) przez wiarę w Chrystusa, który umarł, abyśmy mogli być zbawieni na podstawie wiary, a nie na podstawie naszych uczynków. Jeśli uważasz, że masz obowiązek zachowywania sabatu, proszę bardzo, ale nie nakazuj tego temu, który każdy dzień ocenia jednakowo: „Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu” Rzym. 14,4.

Co ma powiedzieć ktoś, kto mieszka w kraju, w którym obowiązuje 6-dniowy tryb pracy? Głodować. Czy tego nauczał Jezus? Powiedział On: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem” Mat. 28,19-20, ale na szczęście Jezus ani słowem nie przykazał nam zachowywać sabatu. „Pozostaje odpoczynek szabatu dla ludu Bożego” – czyli zbawienie dla tych, którzy uwierzą, że zbawienie jest za darmo, a nie za wypełnianie starotestamentowego Prawa.

Spotkania modlitewne (Bob Jennings)

Debata: katolicyzm kontra protestantyzm

Pierwsza
Druga
Trzecia
Czwarta
Piąta
Szósta
Siódma
Ósma

« Older entries

%d blogerów lubi to: