Szeroka droga ekumenizmu

Pod moim wpisem pt. Festiwal Nadziei otrzymałem komentarz od Asenaty z pytaniem czy nie wszystkie drogi prowadzą do tego samego Boga.

Tak myśli wielu ludzi – przecież wszyscy wierzymy w tego samego Boga, po co się dzielić? Praktykujmy ekumenizm – wszyscy dążmy do jedności w sprawach wiary. Otóż to jest właśnie najlepsza pułapka Szatana. Szatan chce rozmyć różnice pomiędzy biblijnym chrześcijaństwem a innymi religiami, aby ludzie nie poznali prawdy i aby nie byli zbawieni. Szatan mówi, że jest wiele dróg do zbawienia, że wszyscy mają szansę się tam dostać, jeśli będą postępować z zasadami swojej religii. I to jest właśnie szeroka droga, którą kroczą ludzie zmierzający na potępienie.

Przysłów 14

  1. Niejedna droga zda się człowiekowi prosta, lecz w końcu prowadzi do śmierci.

Ale Jezus powiedział, że tylko niewielu ludzi znajduje wąską, a więc trudną do znalezienia drogę do zbawienia:

Mat. 7

  1. Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. (14) A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.

Tą drogę znaleźć trudno dlatego, że naturalną tendencją człowieka jest myślenie, że może on zapracować na swoje zbawienie. I o tym mówią wszystkie główne religie na świecie: islam, judaizm, buddyzm, katolicyzm. Są to fałszywe religie – wiara w zbawienie z uczynków jest równoznaczna z potępieniem. Tylko położenie całej swojej ufności w Chrystusie i w tym co On uczynił na krzyżu dla naszego zbawienia może dać nam zbawienie – nie ma innej drogi:

Jana 14

  1. Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.

Reklamy

7 Komentarzy

  1. Asenata said,

    Sierpień 27, 2014 @ 11:14 am

    Moja odpowiedź dotyczyła akurat różnorodności w chrześcijaństwie.
    Wszak przyznać trzeba ,że mnogość wyznań mamy.
    Nie człowiekowi osądzać,które z nich najbliższe prawdy.to należy do Boga.

    Nie czyńmy z Szatana większego od Boga.

  2. Kazimierz said,

    Sierpień 28, 2014 @ 9:04 am

    Ekumenizm nie jest szeroką drogą. Ekumenizm jest TREFNĄ drogą.

  3. Przemysław said,

    Październik 17, 2014 @ 2:15 pm

    Moja babcia zawsze mówiła mi, żeby akceptować i tolerować wszystkie religie, w których wierzy się w jednego Boga i które nie namawiają wiernych do żadnych złych czynów. Zawsze mi się wydawało, że może tak naprawdę jest jeden Bóg, pod róznymi postaciami. Że wszyscy przez jednego jesteśmy stworzeni. :)

  4. Zunna said,

    Marzec 22, 2015 @ 2:57 am

    To brzmi prawdziwie, że w Kościele Katolickim (którego jestem przedstawicielką) często wierni próbują się odkupić dobrymi uczynkami. Nikt jednak nie wykreślił listu świętego Pawła z Pisma Świętego i jego słowa są ważne. Wierzący w Prawdziwego Boga wiedzą, a przynajmniej powinni wiedzieć, że sami siebie nie odkupią i to Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem. Moim zdaniem mowa o uczynkach jest w Kościele Katolickim tak powszechna, aby wierni nie ograniczali się do mechanicznego wmawiania sobie „wierzę w Jezusa, Jezus mnie zbawi” w ramach wymówki dla swojego mało pobożnego życia. Bo można powiedzieć wierzę i się rozgrzeszyć jednym słowem ze wszystkiego, a można powiedzieć „wierzę” i podjąć konkretną drogę życiową, to jest: ufność w Bogu, miłość i wszystko, co z niej wynika, także i przykazania.

    Ponieważ, co zresztą mnie trochę dziwi, Katolicyzm jest tak powszechny na ziemi polskiej, jest dużo ludzi, którzy podają się za Katolików, a w rzeczywistości są deistami, agnostykami albo po prostu znajdują swoją tożsamość w tradycji Katolickiej i to ich jedyny powód bycia w Kościele. Ludzie tak naprawdę często nie wiedzą, w kogo wierzą tak naprawdę, kiedy wyznają wiarę. Nie uważam, że tak się dzieje z przyczyny Kościoła, raczej mentalności mas. Katolików cieszą jednak i tacy wierni, ponieważ i w nich może zakiełkować ziarno Słowa Bożego. Ich obecność również można, a nawet trzeba wykorzystać do szerzenia Dobrej Nowiny, wzmagania dążeń ku ideałom (czyli ku Bogu), które przejawiają się w dobrych uczynkach.

    Dla mnie osobiście to jest ważne w świecie, w którym jest tyle zła. Może jest tak, że mam naturę lękliwą, zło bardzo mnie trwoży. Wiem, że odraza, strach i związana z nim rozwaga przed złem pozwalają uchronić, ale z drugiej strony łatwo jest popaść w przesadę, nabawić się skrupułów, wszędzie widzieć tylko to, co złe, a najbardziej w sobie samym. Sama na własnym przykładzie wiem, jakie to zgubne myślenie. Na drugim końcu jest jednak nie mniej poważny grzech przeciw Duchowi Świętemu – zuchwałe grzeszenie (eee tam, bo Bóg i tak wybaczy). Ludziom bez szczególnej refleksji, nieraz z zaangażowaniem tylko „niedzielnym” czasami dlatego potrzeba prostej wskazówki: bądź dobry, nie grzesz, nie rób tego i tamtego, bo. To daje jakiś kręgosłup moralny, jakąś obyczajowość, nawet jeśli nie wiarę. Sama idea nie jest zła, natomiast Szatan wykrzywia i tę ideę.

    Kościół Katolicki nie mówi: jak będziesz robił to i tamto, to będziesz zbawiony. Pozwólcie jednak, że przedstawię swoją opinię:
    Złe uczynki oddalają od Boga (oczywiście, o ile nie sięgnie się w nich dna i nie doświadczy Jego mocy). Dobre uczynki zaś zbliżają do Boga (o ile nie są kłamliwym usprawiedliwieniem złych uczynków!). Pomijając to, jak się żyje ludziom w otoczeniu człowieka źle czyniącego i dobrze czyniącego, sam ten człowiek, czyniąc dobrze, staje się nieraz dobry, a czyniąc źle lub zaniedbując dobre uczynki, opuszcza drogę, jaką wytyczył Chrystus. Teraz nadchodzi śmierć i grzesznik staje wobec Boga z bagażem swoich złych uczynków i dobrych. Bóg pyta: „Czy kochasz mnie? Czy pójdziesz za Mną?”. Grzesznikowi, który popadł straszliwie w złe uczynki, ciężej będzie powiedzieć „tak”. A ten, który poprzez dobre uczynki szukał Prawdy, z radością pójdzie do Nieba. Zresztą Bóg Sam wie, jak sądzić, na pewno liczy się dla Niego więcej czyste serce niż uczynki. Ale tak sobie wyobrażam znaczenie uczynków. Bo uczynki w końcu też wpływają na czystość serca. Człowiek musi być w każdej chwili gotowy na śmierć, a więc musi kochać. A kochać się nie da, tylko mówiąc „wierzę”. Kocha się przede wszystkim czynem.

    Jeśli ktoś miałby być zbawiony, a umiera nie wierząc, to czy przed Bogiem nie będzie miało znaczenia jego dobre życie – przygotowanie na przyjęcie Jezusowej miłości?

    Jeśli chodzi o ekumenizm, to jeśli go dobrze rozumiem, uważam, że nie jest to podstęp Szatana – w końcu każdy z nas poszukuje miłosiernego Boga i należy widzieć raczej Tego, który łączy, a nie to, co dzieli. A dzieli ciemność ludzkich umysłów i serc, niemożność doskonałego poznania i zrozumienia Stwórcy. Tym obarczony jest każdy człowiek na ziemi, a nie tylko Katolik bądź protestant. Założę się, że „herezja” w mniejszym lub większym stopniu jest jak katar sienny i w jednym, i w drugim Kościele. A Chrystus jeden Kościół powołał, bo On Sam jest jeden. Więc tak mi się wydaje, że trzeba się jednoczyć w Jezusie jak się potrafi, każdy z jakimś, lepszym – gorszym, obrazem Boga w sercu, a z roztrząsania, kto ma rację, a kto nie, uczynić zupełnie niezależną od jednoczącej Miłości, rzeczową dyskusję. Kompromisów i uzgodnień nie będzie – to oczywiste, w wierze kompromisów nie ma, jest tylko prawda.

  5. Zunna said,

    Marzec 22, 2015 @ 10:25 am

    Pozwólcie, że się poprawię:
    „Ponieważ, co zresztą mnie trochę dziwi…” nie powszechność Katolicyzmu mnie dziwi, ale podejście do wiary niektórych członków tego Kościoła.
    „”Herezja” w mniejszym lub większym stopniu jest jak katar…” – może trochę przesadziłam z zabiegiem retorycznym, ale mam na myśli, że w każdej wspólnocie zdarzają się osoby, które rozumują inaczej niż ich Kościół, przez co można by je uznać za wykluczone ze wspólnoty. Tymczasem, o ile nie działają wyraźnie na szkodę Kościoła, raczej się z nimi próbuje rozmawiać niż od razu potępiać.

  6. Wojtek said,

    Maj 17, 2015 @ 7:04 am

    2 Kor 5,(14) Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? (15) Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym?

    (16) Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego – według tego, co mówi Bóg: Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.

    (17) Przeto wyjdźcie spośród nich i odłączcie się od nich, mówi Pan, i nie tykajcie tego, co nieczyste, a Ja was przyjmę (18) i będę wam Ojcem, a wy będziecie moimi synami i córkami – mówi Pan wszechmogący.

    Ekumenia to plan przeciwnika.

  7. Dawid said,

    Luty 16, 2016 @ 4:56 pm

    Drogi bracie Purytaninie. Napisałeś, że ekumenizm jest najlepszą pułapką szatana. Jednak szatan bez Wszechmocnego Boga nic zrobić nie jest w stanie. Nie nam przeciwstawiać się Woli Bożej. Zamiast miłością do Jezusa wierni dziś zajmują się tym co dzieli Kościół Boży. Apostoł Paweł pisał, żeby nie wprowadzać podziałów typu ja jestem Kefasowy, ja Pawłowy a ja Apollosowy. Cały Kościół do Chrystusa należy a walka z Nim to walka z samym Bogiem. Dla mnie każdy kto wyznaje, że Jezus Chrystus jest Panem i Zbawicielem jest moim bratem i siostrą. Ludzie dziś wprowadzają zamęt bo nie ma w Polsce prześladowań. Gdyby ginęło się za wiarę to skończyłyby się spory. Wystarczy wspomnieć np. Maksymiliana Kolbe, katolickiego zakonnika, który zginął męczeńską śmiercią głodową za innego więźnia, umarł wierząc w Jezusa Chrystusa. Nie liczą się denominacje ale wiara w Boga Żywego. Pozdrawiam.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: