Quo Vadis Europo?

W dzisiejszych burzliwych czasach chciałoby się rzecz: Quo Vadis Europo? Chrześcijaństwo zanika, szerzy się liberalizm moralny i islam. Chcielibyśmy żyć w czasach, w których biblijne chrześcijaństwo rozkwita – co do tego nie ma wątpliwości. Ba, nawet ateiści woleliby żyć w takich czasach – dowody? Proszę bardzo: Richard Dawkins, ateista światowej renomy, powiedział to:

„Z tego co wiem, nie ma chrześcijan, którzy wysadzają budynki. Nie spotkałem się nigdy z chrześcijanami, którzy dokonywaliby samobójczych ataków bombowych. Nie znam żadnej głównej denominacji chrześcijańskiej, która nauczałaby, że karą za apostazję, jest śmierć. Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o zanikanie chrześcijaństwa ze względu na to, że chrześcijaństwo mogłoby być bastionem przeciwko czemuś gorszemu”. – Richard Dawkins

Oczywiście Dawkins miał tu na myśli inwazję islamu na kraje zachodnie. Skoro nawet ateiści dostrzegają potrzebę chrześcijaństwa, to znaczy, że coś jest na rzeczy. Bez chrześcijan cywilizacja zgnije i zostanie zniszczona w bardzo szybkim tempie. Nikt normalny nie chciałby żyć w kraju, w którym za opuszczenie islamu karą jest śmierć albo w którym panuje reżim jak w ateistycznej Korei Północnej, gdzie przyznanie się do wiary w Boga oznacza spędzenie reszty swego życia w obozie pracy. Jedynym logicznym rozwiązaniem jest zatem krzewienie wiary w Jezusa Chrystusa. Jak najlepiej to robić? Są różne teorie na ten temat. Przyjrzyjmy się głównym z nich:

1) Szerzenie chrześcijaństwa poprzez ekumenizm wszystkich kościołów chrześcijańskich
2) Głoszenie znaków i cudów w kościołach charyzmatycznych
3) Mieszanie się do polityki z nadzieją nawrócenia wpływowych osobistości

Każdy z tych artykułów wymagałby dogłębnej analizy, ale w tym artykule ograniczę się do minimum, aby zachować zwięzłość przekazu. Otóż uważam, że każdy z wyżej wymienionych poglądów jest błędny. Oto dlaczego:

1) Ekumenizm wszystkich kościołów jest czystą utopią. Nie można wspólnie ewangelizować, jeśli mamy odmienne zrozumienie ewangelii. Jest to czysto ludzkie (nie-Boże) myślenie i takie inicjatywy jak Festiwal Nadziei nie mogą zakończyć się powodzeniem, bo są one próbą zbagatelizowania radykalnego przesłania ewangelii. Jezus nie szedł na kompromisy. Kazał mówić: Tak, tak lub nie, nie. Jeśli ewangelia mówi o całkowicie darmowym zbawieniu przez łaskę poprzez wiarę i idziemy do nieba nie na podstawie naszych uczynków, lecz tylko i wyłącznie na podstawie naszej wiary w Chrystusa, to po jakie licho mieszać tę prawdę z błotem organizując „ekumeniczne spotkania ewangelizacyjne”. Użyłem cudzysłowu, gdyż jest to oksymoron: coś, co w rzeczywistości nie występuje. Cóż to za „nawróceni” na imprezach takich jak „Festiwal Nadziei”, skoro odsyła się ich do katolickich parafii? Produktem takich „ewangelizacji” są fałszywe nawrócenia.

2) Charyzmatyzm. Kościoły, które kładą nacisk na cudowne dary duchowe, są zwiedzione. Mogą oni argumentować, że te dary występują w Biblii (nie rozumiejąc lub nie chcąc zrozumieć jaki był cel darów występujących w czasach apostloskich), ale praktyka pokazuje, że tego typu zjawiska w dzisiejszym kościele nie występują. Tak naprawdę „cudotwórcy” jeżdżący po całej Polsce robią ludziom wodę z mózgu, a szczerych poszukiwaczy gorszą. Mój kolega wyznania rzymskokatolickiego powiedział, że poszedł na spotkanie uzdrowieńcze z Arturem Cerońskim. Uznał on tych ludzi za grupę wariatów padających na podłogę. W wielu takich kościołach ludzie przywołują anioły (pamiętajmy, że Lucyfer podaje się za anioła światłości), szarlatanów  jest tam bez liku, z sufitu pada „złoty pył”, a uzdrowiciele wydłużają ludziom nogi. Dziwię się naiwności ludzkiej – ale naprawdę tysiące ludzi w naszym kraju w to wierzy. Efekty są tragiczne, z chorobami psychicznym włącznie. Definitywnie charyzmatyczni cudotwórcy nie są rozwiązaniem na uzdrowienie chrześcijaństwa.

3) Polityka. Niektórzy chrześcijanie myślą, ze zaprowadzą błogostan poprzez organizowanie się polityczne. Oczywiście – należy pochwalać polityków, którzy dbają o chrześcijańskie wartości takie jak rodzina, ochrona życia ludzkiego od poczęcia, ochrona moralności, sprzeciw wobec małżeństw homoseksualnych czy też obrona chrześcijańskiej tożsamości narodowej (np. chrześcijanin protestant Victor Orban, który pilnuje granic swojego kraju przed zalewem islamistów). Ale polityka nie jest w stanie przemienić serc ludzi. Żyjąc nawet w najbardziej chrześcijańskim i sprawiedliwym kraju, ludzie mogą wciąż pozostać z dala od Boga i ich sytuacja przed Bogiem niewiele się różni od tych, którzy chcą nas wszystkich powyrzynać.

Jakie zatem rozwiązanie proponuję? Robić to, do czego przynaglał apostoł Paweł:

„(2) Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem. (3) Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, (4) i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom. (5) Ale ty bądź czujny we wszystkim, cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją”. (2 Tym. 4)

I ta idea przyświeca mi w tworzeniu tego bloga. Zachęcam do tego, by modlić się za naszych rodaków, by karmić się zdrową nauką oraz by czynić ludzi uczniami Jezusa Chrystusa poprzez mówienie im biblijnej prawdy o Bogu.

Purytanin na Facebooku

Uprzejmie proszę o „polubienie” na Facebooku :-)

https://www.facebook.com/Purytanin-1676544645959837/

Papieska intencja na styczeń 2016

„W tym tłumie, w szeregu różnych religii jedno jest pewne dla wszystkich: Wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi” – to jest przesłanie papieża Franciszka w jego najnowszym filmiku:

Jest to tak skrajna nieprawda, że Jezuici (którzy tłumaczyli ten filmik na język polski) pominęli w tłumaczeniu hiszpańskie słowo „todos”(wszyscy), aby nieco złagodzić kłamstwo Franciszka. Piszę kłamstwo dlatego, że kto jak kto, ale papież powinien znać fragmenty Pisma Świętego, które mówią wyraźnie, że nie wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi:

„Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego” (Jana 1:12).

Jak więc widzimy, tylko ci, którzy przyjęli Jezusa Chrystusa jako swojego Pana, stali się dziećmi Bożymi. Gdy Żydzi, którzy nie uwierzyli w Jezusa, powiedzieli, że mają Boga za Ojca (Jana 8:41), Jezus odpowiedział: „Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego” (Jana 8,44). Widzimy więc, że ci, którzy nie wierzą w Jezusa, nie są dziećmi Bożymi. Są oni „z natury dziećmi gniewu” (Efezjan 2,3) i pełnią oni wolę diabła. Tylko poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa możemy stać się przybranymi dziećmi Bożymi. Nie ma innej drogi. Gdyby była, Jezus z pewnością by nam o tym powiedział. Ale powiedział On coś całkiem przeciwnego:

„Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Jana 14,6).

Dlaczego więc papież Franciszek dodaje do Biblii coś, czego tam nie ma? Dlaczego okłamuje on ludzi mówiąc, że tak naprawdę to nie ma znaczenia w co wierzysz, bo i tak „wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi”, czyli wszyscy „dobrzy” ludzie i tak będą zbawieni. W ten sposób zwodzi on nie tylko katolików, ale również Żydów, muzułmanów, buddystów i ateistów, bo skoro największy przywódca chrześcijański mówi, że są oni na dobrej drodze, to po co im wierzyć w Jezusa. Kochani, to jest wielkie oszustwo. Jezus powiedział, że jest On jedyną drogą do nieba, a to oznacza, że każdy, kto odrzuca Jezusa, kroczy drogą prostą do piekła. Nie dajcie się zwieść. Wielu kroczy drogą zagłady, a tylko nieliczni odnajdują wąską Bramę zbawienia:

„A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują. Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi!” (Mateusza 7,14-15).

W Pobliżu Wąskiej Bramy (2) – Charles Spurgeon

W Pobliżu Wąskiej Bramy (1) – Charles Spurgeon

Książka W Pobliżu Wąskiej Bramy adresowana jest specjalnie dla tych, którzy są nienawróceni lub mają wątpliwości co do swojego nawrócenia. W tej książce pastor Charles Spurgeon prezentuje Ewangelię Jezusa Chrystusa w przystępny sposób. Czytając rozdziały tej książki winno się robić to, a czym poucza apostoł Paweł:

„Poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie” (2 Kor. 13)

Wybranie (Charles Spurgeon)

%d blogerów lubi to: