Dlaczego nie cytuję Lewisa?

Niektórzy chrześcijanie cytują C.S. Lewisa, aby ubogacić swoich słuchaczy, jednak ja mam z tym problem. Lewis zasłynął ze swoich książek takich jak „Opowieści z Narni”, a także „Chrześcijaństwo po prostu”. Nie mam nic przeciwko przytaczaniu jego baśni, bo to tylko baśnie. Ale widzę problem w cytowaniu teologicznych wypowiedzi tego anglikańskiego autora. W tym artykule postaram się uzasadnić dlaczego nie cytuję C.S. Lewisa.

Aby lepiej zrozumieć jego poglądy musimy najpierw zrozumieć czym jest anglikanizm. Anglikanizm to tradycja w kościele angielskim, która łączy w sobie zarówno elementy katolickie, jak i protestanckie. Krytycy anglikanizmu, tzw. purytanie, czyli angielscy reformatorzy protestanccy twierdzili, że Kościół Anglii został zreformowany tylko częściowo i należy nadać mu bardziej biblijny charakter. Ale w swoich początkach kościół ten wyraźnie sprzeciwiał się niebiblijnym katolickim naukom takim jak czyściec:

„Papistowska doktryna dotycząca czyśćca, odpustów, kultu, oddawania czci obrazom i relikwiom, oraz (doktryna dotycząca) wzywania świętych jest zmyśleniem słodkim a próżnym, które nie opiera się na żadnej gwarancji Pisma i sprzeczne jest raczej ze Słowem Bożym”. (39 Artykułów Wiary Kościoła Anglikańskiego z 1563 roku)

Jak wynika z powyższego cytatu Kościół anglikański z początków Reformacji miał się całkiem dobrze. W Kościele tym służyło wielu kaznodziejów, którzy byli dobrymi sługami Chrystusa. Jednak Aktem Religijnym z 1592 r. wszelkie zgromadzenia religijne poza Kościołem anglikańskim były uznane za nielegalne. Nie mieli więc łatwego życia ewangeliczni chrześcijanie w Anglii, którzy nie zgadzali się z naukami głoszonymi przez kościół państwowy. Niektórzy udali się za granicę, inni pozostali w kraju i znosili prześladowania, jak np. John Bunyan, autor „Wędrówki Pielgrzyma”, który spędził 12 lat w więzieniu za głoszenie Słowa Bożego w kościele innym niż anglikański.

Kościół anglikański był instrumentem w rękach władców i to doprowadziło do tego, że wielu dobrych kaznodziejów było zmuszonych opuścić ten kościół. Bez dobrych liderów kościół ulegał coraz większemu rozkładowi. Obecnie biskupi anglikańscy przechodzą z całymi parafiami na katolicyzm i mogą wychodzić za mąż. Tak, to nie pomyłka. Ksiądz (mężczyzna), który poślubi innego mężczyznę, nadal pozostaje księdzem anglikańskim i może kontynuować pełnienie swojej pracy duszpasterskiej. Chyba jest więc zbędne stwierdzenie, że anglikanizmu z protestantyzmem utożsamiać nie można, chociaż w swych początkach miał z nim wiele wspólnego.

Dzisiaj wielu anglikanów wierzy w czyściec. C.S. Lewis również w to wierzył. Napisał on: „Oczywiście, że modlę się za zmarłych. Ta modlitwa jest tak spontaniczna i pewna, że tylko najbardziej przekonujący argument teologiczny mógłby przekonać mnie, abym przestał to czynić”. Jest to bardzo zła i niebezpieczna metoda interpretowania Pisma Świętego. Lewis wierzył w coś, mimo że Pismo milczy na ten temat. Jest to niebezpieczne dlatego, że jest to dodawanie do objawionego Słowa Bożego. A przestrzegał przed tym apostoł Paweł: „Co do mnie, to świadczę każdemu, który słucha słów proroctwa tej księgi: Jeżeli ktoś dołoży coś do nich, dołoży mu Bóg plag opisanych w tej księdze” ( Apokalipsa 22,18).

Ta nauka nie tylko zbliża ich do katolicyzmu (już miliony anglikanów odeszło do stada papieża), ale wprowadza bardzo zgubne myślenie. Czyściec to taka „taryfa ubezpieczeniowa”. Wielu ludzi myśli w ten sposób: nie muszę żyć świętym życiem, oczyszczę się przecież w czyśćcu. Co z tego, że mam na sumieniu parę grzechów, z których nie chcę zerwać, odpokutuję trochę w czyśćcu i będzie po sprawie. Tacy ludzie nie rozumieją, że bez „uświęcenia nikt nie ujrzy Pana” (Hebrajczyków 12,14). Jeśli teraz nie dążysz do świętości, to po śmierci będzie już za późno – czyśćca nie ma. To wymysł Rzymu, aby zwieść ludzi, którzy myślą, że potrzebują pośrednictwa kościoła (a zatem i ofiar na msze za zmarłych), aby nasi bliscy szybciej przyszli do Bożej obecności.

Każdy, kto wypowiada się publicznie w kwestiach teologicznych, jest w pewnym sensie nauczycielem. Nasze czyny i słowa mają wpływ na tych, którzy nas słuchają. Dlatego nie mam zamiaru promować nauczyciela biblijnego, który nie rozumiał podstawowych doktryn chrześcijańskich. Chcę rzetelnie przekazywać ludziom prawdę i nie chcę by błądzili. Znam ludzi, którzy odeszli do niebiblijnych kościołów z powodu złego nauczania. Nie chcę przykładać do tego ręki.

Dla zainteresowanych polecam biblijne obalenie doktryny o czyśćcu na stronie reformowani.info: http://www.reformowani.info/czysciec-jako-symbol-porazki-chrystusa/

Reklamy

%d blogerów lubi to: