„Strzeż się heretyka”

We współczesnych czasach wiele uwagi poświęca się jedności między chrześcijanami. Cytuje się słowa modlitwy Jezusa z Ew. Jana 17,21 „aby wszyscy stanowili jedno”Często zapomina się jednak o tym, że nie ze wszystkimi powinniśmy mieć jedność.

Paweł w Liście do Tytusa napisał: „Człowieka heretyka po pierwszem i wtórem napominaniu strzeż się” (3,10 BG). Słowo „heretyk” pochodzi od greckiego słowa hairetikos. Słowo to jest przymiotnikiem oznaczającym człowieka wyznającego fałszywe doktryny lub tworzącego podziały. Taka osoba z powodu swoich wygórowanych ambicji będzie starała się utworzyć coś w rodzaju „partii” wewnątrz kościoła. Mamy oddzielić się od osoby, która mieni się bratem, a postępuje wbrew Pismu Świętemu. Nie może być zatem jedności z ludźmi, którzy chcą się jednoczyć, a nie mają wspólnego fundamentu wiary.

To smutne, że mężczyźni i kobiety w kościołach ewangelicznych, którzy nauczają rzeczy całkowicie obcych Pismu, często nie tylko nie są poddawani karności, ale są wręcz zachwalani. Daje się im możliwości do tego, by promowali swoje aberracje”.

– John MacArthur

Gdy widzimy jak prawdę Bożego Słowa miesza się z kłamstwem, mamy obowiązek zaprotestować. Milczenie w takiej sytuacji jest przyzwalaniem na wspomniane przez MacArthura aberracje, czyli odejścia od jasnych standardów Słowa Bożego. Pisał też o tym Charles Spurgeon:

„Obawiamy się, że bezsensem jest formowanie stowarzyszenia, które może mieć w swoich szeregach ludzi na tyle fałszywych, by wyznawać jedną rzecz, a wierzyć w inną. Ale być może jest możliwym stworzyć nieformalny alians pośród tych, którzy trzymają się chrześcijaństwa swoich ojców. Chociaż nie mogliby wiele uczynić, to przynajmniej mogliby zaprotestować i uwolnić się tak bardzo jak to tylko możliwe od współudziału w konspiracji milczenia. Jeśli przez jakiś okres ewangelikałowie są skazani na upadek, niech umrą walcząc, mając pełną pewność, że ich ewangelia powstanie do życia, kiedy wynalazki „współczesnej myśli” zostaną spalone ogniem nieugaszonym”.
http://www.spurgeon.org/downgrd.htm 

Reklamy

Walka o prawdę (John MacArthur)

 

Apostoł Paweł zapowiedział, że przyjdzie czas, że ludzie będą głosić nauki, które spodobają się ludziom, ale niekoniecznie Bogu. Będą przybierać pozór pobożności zapierając się jednocześnie jej mocy. Jaką radę Paweł dał Tymoteuszowi, który musiał się zmagać z przeciwnościami?

Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem. Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom. Ale ty bądź czujny we wszystkim, cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją. (2 Tym. 4,2)

Nie mamy innego wyboru – mamy głosić Słowo, karcić, gromić i napominać. Czy pojawią się krytycy? Owszem. Ale gdybyśmy chcieli podobać się ludziom, nie bylibyśmy sługami Chrystusa. Tak oto John MacArthur opisał fałszywy rodzaj jedności, która nie opiera się na prawdziwe, a na atakowaniu tych, którzy głoszą zdrową naukę:

Bóg zawsze ostrzegał swój lud. Wzywał swój lud do czujności i rozeznawania. Jest to długa wojna z prawdą. Ona szaleje. Ona zawsze szaleje. Prawdziwi ludzie Boży zawsze musieli zwalczać fałszywych proroków i kłamców. Ich działania są efektywne dzięki zwodniczej taktyce. Bardzo dziwną ironią jest dla mnie to, że jeśli skrytykujesz charyzmatyków, jeśli postanowisz być czujny i będziesz rozeznawać oraz jeśli postanowisz walczyć o prawdę i oceniać ich na podstawie Pisma ujawniając ich błędy, to potępią cię jako grzesznika. Ich zdaniem ty blokujesz modlitwę Jezusa z Ew. Jana 17 o jedność Jego Kościoła. Skąd to wiem? Przeżyłem to. Żeby im się to udało, chcą aby ludzie postrzegali rozeznawanie jako coś niegodziwego. Jest to dla nich grzech przeciwko Chrystusowi i Jego arcykapłańskiej modlitwie. Aby ruch charyzmatyczny mógł przetrwać jest dla nich konieczne, żeby atakowali wojowników prawdy i potępiali ich jako wrogów Ducha Świętego. Bo jeśli zapanuje zdrowa nauka, to oni nie przetrwają. Ewangelikalizm jest w dużej mierze zastraszany w milczenie. Nie mogliśmy znaleźć książki demaskującej ruch charyzmatyczny przez ostatnie 15 lat. Odnieśli wielki sukces w zamykaniu ust ewangelicznym chrześcijanom.

“John MacArthur on the Holy Spirit, Discernment and Charismatic Pressure.” 27 Dec. 2013, youtube.com/watch?v=P9TILEkaNq8.

Czym jest rozeznawanie?

Jan Kalwin powiedział: „Pies szczeka, gdy jego pan jest atakowany. Byłbym tchórzem, gdyby milczał widząc, że Boża prawa jest atakowana”. Pracą sługi Bożego jest wykładanie Słowa Bożego w taki sposób, aby ustrzec innych i siebie od błędów. Aby to zrobić konieczne jest wykształcenie biblijnego rozeznawania. To nie dzieje się natychmiastowo. To proces, który kształtuje się latami. Musimy więc dołożyć starań, aby proces ten szedł w kierunku wzrostowym. Może się bowiem zdarzyć, że niewłaściwe rozeznawanie może doprowadzić do ruiny duchowej nas samych oraz tych, którzy nas słuchają. Przeczytajmy zatem artykuł o rozeznawaniu.

 

Czym jest rozeznanie?

Sinclair Ferguson

Znam kogoś kto wyraził ostatnio opinię, która mnie zdziwiła i pod pewnym względem rozczarowała. Powiedziałem sobie: „Myślałem, że będzie miał więcej rozeznania niż to”.

Doświadczenie sprawiło, że zacząłem zastanawiać się nad wielkim znaczeniem rozeznawania i jego brakiem w naszym świecie. Wiemy, że ludzie często nie widzą problemów i są łatwo wprowadzani w błąd, ponieważ nie myślą biblijnie. Niestety, nie można nie wspomnieć o tym, jak prawdziwe jest to również w kościelnej społeczności.

Większość z nas bez wątpienia chce się zdystansować od tego, co można by nazwać „skrajnym odłamem” współczesnego chrześcijaństwa. Strzeżmy się przed zwodniczymi fałszywymi nauczycielami. Ale jest więcej do rozeznania niż to. Prawdziwe rozeznanie oznacza nie tylko odróżnienie prawdy od błędu; oznacza odróżnienie elementarnego od drugorzędnego, od niezbędnego do obojętnego i od stałego do przemijającego. Tak, oznacza rozróżnienie między dobrym a lepszym, a nawet pomiędzy lepszym a najlepszym.

W ten sposób rozeznanie jest jak fizyczne zmysły; dla niektórych jest ona podana w niezwykły sposób jako specjalny dar łaski (1 Kor 12:10 „Innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozróżnianie duchów, innemu różne rodzaje języków, a innemu tłumaczenie języków”), ale pewna jej miara jest niezbędna dla nas wszystkich i musi być nieustannie pielęgnowana. Chrześcijanin musi dbać o rozwijanie swego „szóstego zmysłu” duchowego rozeznawania. Oto dlaczego psalmista modli się: „Naucz mnie dobrego sądu i wiedzy”. Ps 119:66 „Naucz mnie trafnego sądu i wiedzy, bo uwierzyłem twoim przykazaniom”.

Natura rozeznania

Ale czym jest to rozeznanie? Słowo użyte w Psalmie 119:66 oznacza „gust/smak”. Jest to umiejętność dokonywania rozróżniających sądów, rozróżniania i uznawania moralnych implikacji różnych sytuacji i sposobów działania. Obejmuje zdolność „ważenia” i oceniania moralnego i duchowego statusu jednostek, grup, a nawet ruchów. Tym samym, ostrzega nas przed osądzaniem, Jezus wzywa nas do rozeznawania i rozróżniania, abyśmy nie rzucali naszych pereł przed świnie (Mt 7: 1, 6 „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”).

Niezwykły przykład takiego rozeznania opisany jest w Ewangelii Jana 2:24-25 „Ale Jezus nie powierzał im samego siebie, bo on znał wszystkich; I nie potrzebował, aby mu ktoś dawał świadectwo o człowieku. On bowiem wiedział, co było w człowieku”.

Jest to rozeznanie bez osądu, które wiązało się z wiedzą Bożego Słowa naszego Pana i Jego obserwowaniu Bożych zwyczajów wobec ludzi. On, modlił się w najwyższym stopniu: „Naucz mnie trafnego sądu …. bo uwierzyłem twoim przykazaniom” (Ps 119:66). Niewątpliwie Jego rozeznanie wzrastało, gdy doświadczał konfliktu i zwycięstwa nad pokusą, jak w świetle Bożego Słowa oceniał każdą sytuację.

Rozeznanie Jezusa przeniknęło do najgłębszych zakątków serca. Ale chrześcijanin jest wzywany do rozwijania podobnego rozeznania. Albowiem jedyne wartościowe rozeznanie, jakie posiadamy, to to, które otrzymujemy w jedności z Chrystusem, przez Ducha, przez Słowo Boże.

Tak więc rozeznanie polega na nauce myślenia w sposobie w jaki myśli Bóg, praktycznie i duchowo; oznacza posiadanie myślenia, jak rzeczy wyglądają w oczach Boga, widząc je w pewnym stopniu „odkryte i odsłonięte”. Heb 4:13 „Żadne stworzenie nie ukryje się przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odkryte przed oczami tego, któremu musimy zdać sprawę”.

Wpływ rozeznania

W jaki sposób to rozeznanie wpływa na nasz sposób życia? Na cztery sposoby:

1. Działa jako środek ochrony, strzeże nas przed duchowym zwiedzeniem. Chroni nas przed ciosem różnych nauk, które przedstawiają centralny element Ewangelii jako peryferyjny lub traktują w sposób szczególny określone zastosowanie Pisma Świętego, tak jak gdyby było głównym przesłaniem Pisma Świętego.

2. Rozpoznanie działa również jako narzędzie uzdrawiania, gdy jest wykonywane w łasce. Znam niewielką liczbę osób, których zdolność diagnozowania potrzeb duchowych innych osób była niezwykła. Tacy ludzie wydają się być w stanie przeniknąć do serca problemu lepiej, niż dana osoba jest w stanie. Oczywiście, jest to pod pewnymi względami niebezpieczny dar, który Bóg im powierzył. Ale kiedy praktykuje się je w miłości, rozeznanie może być chirurgicznym skalpelem w duchowej chirurgii, który sprawi, że leczenie będzie możliwe.

3. Ponownie, rozeznawanie funkcjonuje jako klucz do chrześcijańskiej wolności. Gorliwy, ale pozbawiony rozeznania chrześcijanin staje się zniewolony – dla innych, dla własnego, niewykształconego sumienia, dla niebiblijnego wzorca życia. Wzrost rozeznania wyzwala nas z takiej niewoli, umożliwiając nam rozróżnianie praktyk, które mogą być pomocne w pewnych przesłaniach od tych, które są nakazane we wszystkich okolicznościach. Ale w inny sposób, prawdziwe rozeznanie pozwala wolnemu chrześcijaninowi rozpoznać, że korzystanie z wolności nie jest niezbędne do czerpania z niej radości.

4. Wreszcie, rozeznanie służy jako katalizator rozwoju duchowego: „Szyderca szuka mądrości, a nie znajduje, lecz rozumnemu wiedza przychodzi łatwo” (Przy. 14:6). Czemu? Ponieważ rozgarnięty chrześcijanin trafia do sedna sprawy. On wie coś o wszystkim, a mianowicie, że wszystkie rzeczy mają swoje wspólne źródło w Bogu. Zatem zwiększenie wiedzy nie prowadzi do zwiększonej frustracji, ale do głębszego rozpoznania harmonii wszystkich dzieł i słów Boga.

W jaki sposób można uzyskać takie rozeznanie? Otrzymujemy je tak, jak uczynił to sam Chrystus – przez namaszczenie Duchem Świętym, przez nasze zrozumienie Słowa Bożego, przez nasze doświadczenie Bożej łaski i poprzez stopniowe rozwijanie, odkrywanie prawdziwego stanu naszych serc.

Dlatego powinniśmy modlić się: „Jestem twoim sługą; daj mi rozeznanie”.

„Jestem twoim sługą, daj mi rozum, abym poznał twoje świadectwa”. Ps 119:125

Tłumaczenie: Marlena Wozowicz

https://www.ligonier.org/blog/discernment-thinking-gods-thoughts/

Nie pracuj tylko dla pieniędzy

To, co robimy dla innych, robimy jednocześnie dla Chrystusa. Pieniądze, które zarabiamy, nie są naszymi pieniędzmi, lecz należą do Boga. Żyjąc z tą perspektywą, bardzo ciężko być leniwym lub niezadowolonym. Problem polega na tym, że bardzo często zapominamy o tym i myślimy, że pracujemy dla siebie. Zachęcam do przeczytania krótkiego artykułu na temat pracy.

Nie pracuj tylko dla pieniędzy

Nicholas Davis

falling_change_giving-smallJako nosiciele obrazu Boga jesteśmy wzywani do pracy tak, jak Bóg pracował w tworzeniu świata. Często zapominamy, że przykazanie Boże do wykonywania pracy zostało wydane przed upadkiem Adama i wygnania z Edenu, a nie po! Wezwanie do działania jest powołaniem, a nie tylko pracą. Zbyt często chodzimy do pracy tylko dla wypłaty i zapominamy co Bóg robi za naszym pośrednictwem.

Martin Luther często mówił o tym, że Bóg nosi maskę naszego sąsiada. Wielu chrześcijan od dawna wierzy, że tylko przez posługę naszym sąsiadom w powołaniach świeckich służymy samemu Jezusowi Chrystusowi.

Pomyślmy o słowach naszego Pana o karmieniu głodnych:

Bowiem łaknąłem, a daliście mi jeść; pragnąłem, a daliście mi pić; byłem odmiennym, a ugościliście mnie; byłem nagi, a przyodzialiście mnie; zachorowałem, a odwiedziliście mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie. Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi, mówiąc: Panie, kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy; albo pragnącym, a daliśmy ci pić? Kiedy też widzieliśmy cię odmiennym, a ugościliśmy; albo nagim, a przyodzialiśmy? Albo kiedy widzieliśmy cię chorym, czy w więzieniu, a przyszliśmy do ciebie? Zaś Król odpowiadając, powie im: Zaprawdę, powiadam wam, cokolwiek zrobiliście jednemu z tych najmniejszych moich braci mnie zrobiliście. Mat 25:30-40

Jeśli żywimy innych to ostatecznie karmimy Chrystusa. W okazywaniu gościnności wobec naszych sąsiadów, zapraszamy Chrystusa do naszych domów. W trosce o ubogich troszczymy się o odzienie dla Chrystusa. W odwiedzaniu chorych, prezentujemy współczucie Chrystusa. Te małe działania, nieznaczne i niepostrzegane czynności — w oczach Boga — wspaniałe, znaczące i zauważalne.

Gdy to rozpoznamy nawet najbardziej prozaiczne zadania w naszym życiu mogą stać się praktyką naszej wiary w namacalny sposób. Łatwo jest siedzieć w wieży z kości słoniowej i rozmawiać o teologii lub wyjechać do obcego kraju pełnego przygód, aby służyć Jezusowi. Jest znacznie trudniej zmieniać pieluchy, wynosić śmieci i przychodzić do wymagającej, nudnej słabo płatnej pracy na czas.

Więc następnym razem, jak będziesz się martwić, że twoje życie się nie liczy lub jak następnym razem pomyślisz, że to co robisz każdego dnia nie ma znaczenia — pamiętaj Bóg mówi, że to ma znaczenie. Ty się liczysz. Twoje życie się liczy. Twoja praca robi różnicę.

Przyj do przodu w pozornie prozaicznych wydarzeniach codziennego życia. Bóg działa poprzez te wydarzenia, aby pomagać innym nawet wtenczas, jak nie widzisz jak On działa. Twoja motywacja pochodzi nie od Ciebie, ale od samego Jezusa Chrystusa. Więc nie chodź tylko do pracy. Spełnij swoje powołanie!

Tłumaczenie: Marlena Wozowicz

https://corechristianity.com/resource-library/articles/dont-just-go-to-work-for-a-paycheck

%d blogerów lubi to: