Upadek pastora

Pastor występujący na Shepherd’s Conference przyznał się do dwóch cudzołożnych relacji: https://artazurdia.wordpress.com/2018/07/27/confession-letter-from-art-azurdia/?fbclid=IwAR0YGF0QKGiMvxxF1ABkozJVl5LGMUmNwZXFBQAA8C6GcGc-FXRBkDzdHks
Nie był to jakiś heretyk – był to pastor głoszący zdrową, biblijną naukę. Musiał być to wielki wstrząs dla całego kościoła tego pastora – jak to możliwe, że ktoś zawodowo nauczający o świętości okazał się tak dwulicowym człowiekiem. Warto się zastanowić jakie można z tego wyciągnąć lekcje.

1. Nie powinniśmy zbytnio ufać drugiemu człowiekowi. Biblia mówi, aby tego nie robić:
„Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce” (Jer. 17,5). Naszą jedyną nadzieją jest Bóg i naszą wiarę powinniśmy budować na Jego Słowie, a nie na człowieku. Jeśli przyjdzie rozczarowanie, człowiek, który ufa Bogu będzie „podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców” (Jer. 17,8).

2. Powinniśmy stale analizować swoje życie. Chociaż stosunkowo niewielu chrześcijan dopuszcza się aż tak otwartego nieposłuszeństwa przeciwko Bogu, to wcale nie znaczy to, że grzech nas nie dotyczy. Przeciwnie, grzech czyha na nas na każdym kroku i jeśli nie mamy takiej postawy, jaką wyraził Jonathan Edwards odnośnie grzechu innych ludzi, to możemy sami popaść w nieposłuszeństwo:

„Postanawiam w każdym aspekcie swego życia, zarówno w słowach jak i w czynach postępować tak, jakby nikt nigdy nie był tak upadły jak ja, a grzechy i słabości innych traktować tak, jakbym ja również był ich winien. Wiedza o wadach innych ma mnie pobudzać tylko i wyłącznie do wstydu we mnie samym i dawać tylko okazje do wyznawania Bogu moich grzechów i nędzy”.

Łatwo porównywać się z tymi, którzy upadli i powiedzieć: „Ja bym nigdy czegoś takiego nie zrobił”. Ale musimy zrozumieć, że poza działaniem łaski Bożej w naszym życiu, jesteśmy bardzo łatwym celem dla grzechu w naszym życiu. Jeśli uważamy, że już jesteśmy na tyle uświęceni, że możemy się chwilę rozluźnić w walce z grzechem, to się grubo mylimy. Jonathan Edwards tak napisał odnośnie walki z naszym grzechem:

„Postanawiam by nigdy się nie poddawać ani nigdy się nie rozluźniać w walce z moim zepsuciem, niezależnie jakie odniosę powodzenie czy porażki”.

Niech historia pastora z Portland będzie dla nas ostrzeżeniem, że wiedza biblijna, a święte życie, to dwie różne rzeczy. Wiedza może nadymać, ale miłość buduje.

Więcej cytatów Jonathana Edwardsa znajdziesz tutaj: https://www.facebook.com/Jonathan-Edwards-po-polsku-2019194464997350/

Ostatnie słowa Spurgeona

7 czerwca 1891 Charles Spurgeon wygłosił swoje ostatnie kazanie na podstawie 1 Samuela 29. Mówił on o tym jak Amalekici porwali izraelskie dzieci i kobiety oraz spalili miasto Siklag. Chociaż Izraelici obwiniali za to Dawida i chcieli go ukamienować, on wzmocnił się w Panu i odzyskał jeńców. Jezus też wstawia się za słabymi i utrudzonymi – On jest naszym kapitanem.
Posłuchajmy ostatnich słów Charlesa Spurgeona, które 14 lat później przeczytał jego syn, Thomas Spurgeon. Wideo zawiera moje tłumaczenie fragmentu tego historycznego kazania.
https://www.youtube.com/watch?v=EPgVJ4KTckI&feature=youtu.be

„Jeśli będziecie nosić strój Chrystusa, to ujrzycie Go tak łagodnym i pokornego serca, że odnajdziecie pokój dla waszych dusz.
Jest On najbardziej wspaniałomyślnym kapitanem.
Najbardziej wyborowi książęta nie mogą się z Nim równać.
Znajdziesz Go pośród największego zgiełku bitwy.
Gdy wieje zimny wiatr, On zawsze wybiera zbocze góry pokryte lodem.
Najcięższy koniec krzyża jest zawsze na Jego ramionach.
Jeśli zaprasza cię do niesienia ciężaru, On również go niesie.
Jeśli w miłości jest coś łaskawego, wielkodusznego, miłego, czułego czy przeobfitego, to zawsze znajdziesz to w Nim.
Jego służba to życie, pokój i radość.
Obyś tylko teraz to otrzymał!
Niech Bóg ci pomoże zaciągnąć się pod sztandar Jezusa Chrystusa!”

Pastorzy z plagiatu

Pytanie: Co jeśli kaznodzieja przekroczył granicę plagiatu w swoim kazaniu?

D.A. Carson:
Po pierwsze: Głoszenie cudzego kazania, jakby było to twoje kazanie, jest zawsze i jednoznacznie złe, a jeśli to robisz, powinieneś zrezygnować ze służby lub zostać z niej zwolniony w trybie natychmiastowym. Nikczemność tego procederu polega na co najmniej trzech rzeczach: (1) Kradniesz. (2) Zwodzisz ludzi, do których głosisz. (3) Być może najgorsze, nie poświęcasz się studium Biblii, aby Boża prawda zawładnęła tobą, kształtowała cię, czyniła cię mężem Bożym i uzdolniała cię do mówienia za Niego. Jeśli głoszenie jest Bożą prawdą poprzez osobę ludzką (zob. Phillips Brooks [który określił plagiat jako marne echo – przyp. tłum.]), to służenie nie może być zdefiniowane jako jakiś organiczny odtwarzacz z playbacku. A zmienianie kilku słów tu i tam z w czyjejś pracy nie usprawiedliwia cię – odtwarzanie osobistych doświadczeń, jakby były twoimi, chociaż nimi nie były, sprawia, że przestępstwo staje się jeszcze bardziej paskudne. W wieku internetu łatwo jest zdobyć materiał źródłowy, ale to nie zmniejsza stopnia nikczemności przestępstwa, tak samo jak dostępność do pornografii nie sprawia, że staje się ona czymś dobrym. (Okazjonalnie kaznodzieje wygłaszali znane kazania innych kaznodziejów, wyraźnie zaznaczając źródło. To powinno być w najlepszym wypadku bardzo wyjątkowo, ale nie ma w tym zła).
D. A. Carson, The Gospel Coalition National Conference
Źródło

Tyrania dziesięciny

Jeśli jakiś pastor wymaga płacenia dziesięciny, to okrada on swojego podopiecznego nie tylko z pieniędzy, ale również z radości dawania. Dobry uczynek jest prawdziwie dobrym uczynkiem wtedy, gdy wypływa on z serca, a nie z przymusu.

Następnie Kulec przyrównuje osoby nie płacące dziesięciny to Ananiasza i Safiry:

„To jest dokładnie to, co zrobili Ananiasz i Safira. Zachowywali się, jakby dali wszystko, co mieli, a wcale nie dali”.

Pomijając fakt, że Ananiasz i Safira dali prawdopodobnie dużo więcej niż dziesięcinę, to umarli oni nie dlatego, że nie dali pieniędzy, ale że skłamali, bo podali nieprawdziwą cenę gruntu, który sprzedali:

„I odezwał się do niej Piotr: Powiedz mi, czy za taką cenę sprzedaliście rolę? Ona zaś rzekła: Tak jest, za taką” (Dzeje 5,8).

Następne manipulacje Kulca:

„Dziesięcina nie znaczy, że trzeba dać 5000 koron, dziesięcina nie znaczy, że trzeba dać milion, dziesięcina znaczy, że 10 procent należy do Pana. Amen. To wszystko, co znaczy. 10 procent: masz koronę na miesiąc – 10 procent jest Pana”.

Kulec cytuje tekst „10 procent jest Pana” z 27 rozdziału Księgi Kapłańskiej, aby dodać sobie wiarygodności. Ale szkoda, że nie zauważył, że jest to nakaz dla synów izraelskich. Dzisiaj mamy całkiem inną sytuację. Mamy wiele możliwości ofiarowywania środków i może niekoniecznie płacenie 10% na zbór Kulca jest najlepszą formą pomocy.

Nowy Testament mówi tak:
„A nie zapominajcie dobroczynności i pomocy wzajemnej; takie bowiem ofiary podobają się Bogu”. (Heb. 13,16).

Gdyby wszyscy ludzie płacili pastorom po 10% procent, to pastorzy byliby w posiadaniu kilku albo nawet kilkunastu pensji zwykłych zborowników. A może lepiej te środki przeznaczyć dobrowolnie na dobroczynność i pomoc wzajemną, taką jak ta:

„Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie nie splamionym przez świat” (Jak. 1,27).

Kulec tak oto podsumowuje temat nie płacenia dziesięciny:

„Bo widzę, jakie dni idą i wiem, że jeszcze Bóg da Kościołowi łaskę. Ale chcę wam powiedzieć, że niektórych wyniosą, bo tak jest zawsze, kiedy jest przebudzenie”.

Czyli jeśli nie płacisz dziesięciny Kulcowi, to się bój, bo wyniosą twoje zwłoki, tak samo jak wynieśli Ananiasza i Safirę. To jest dręczenie, nierzadko biednych ludzi. Nie wiem jak ktoś mógłby straszyć śmiercią osoby, które nieraz pewnie muszą wiązać koniec z końcem. Ale przecież 10% to 10%, tak mówi Słowo Boże… Nie. Słowo Boże nie wymaga płacenia 10% na twój zbór, pastorze.

Na koniec – zapewne znajdą się oburzeni – jak mam czelność krytykować tak znanego pastora. Jednak ja nie mogę milczeć. Zadaniem pasterzy jest karmienie owiec, a nie dręczenie ich i wyciąganie ostatnich pieniędzy. Nie podoba mi się manipulowanie Słowem Bożym, aby ciągnąć z tego zyski. Ofiarność jest dobrą rzeczą, ale trzeba się rozejrzeć dookoła, a nie ślepo płacić tym, którzy na pomoc nie zasługują.

%d blogerów lubi to: