Arminianie braćmi?

Nic tak bardzo nie potrafi poróżnić ewangelicznych chrześcijan jak kwestia kalwinizmu i arminianizmu. Ta kwestia potrafi podzielić nawet najlepszych ewangelistów i najdroższych przyjaciół. Dlatego postanowiłem napisać ten artykuł, który mam nadzieję, pomoże nam zachować tak potrzebną równowagę duchową w tak delikatnej kwestii.

Od 30-tych do 60-tych lat XVIII w krajach anglosaskich odbywało się wielkie przebudzenie duchowe, którym przewodzili m.in. George Whitfield oraz John Wesley. Obaj kaznodzieje, chociaż ten pierwszy to kalwinista, a drugi to arminianin, byli serdecznymi przyjaciółmi oraz współpracownikami. Obaj ewangeliści musieli pójść swoimi drogami, gdy John Wesley zaczął publicznie atakować naukę kalwinistyczną.

Niektórzy kalwiniści uważali, że John Wesley był niezbawiony, ponieważ wierzył on w błędną doktrynę, o utracalności zbawienia i bardzo ostro atakował kalwinizm. Gdy George Wesley został zapytany czy spotka się z Wesley’em w niebie, ten odpowiedział, że to bardzo wątpliwe, bo Wesley będzie stał przy samym Bożym tronie, podczas gdy jego miejsce będzie gdzieś daleko w szeregu.

Charles Spurgeon tak oto skomentował odpowiedź Whitfielda:

„Przeczytawszy taką odpowiedź Whitfielda, wiem, że musiał być on prawdziwym chrześcijaninem, bo widzę jak kochał swojego brata, pomimo że tak bardzo różnił się co do pewnych punktów w Doktrynie”.

Gdy Wesley wygłosił kazanie pt. Free Grace, w którym zaatakował doktrynę predestynacji, George Whitfield postanowił napisać do niego publiczny list, w którym odparł zarzuty Wesley’a odnośnie kalwinizmu. List ten można znaleźć w internecie wpisując WHITEFIELD’S LETTER TO WESLEY Bethesda in Georgia, Dec. 24, 1740.

List ten Whitfield zaczął słowami: “Wielebny i bardzo drogi Bracie”. Zauważmy, że nie napisał do niego „Panie heretyku”, ale napisał „bracie”. I nie tylko bracie, ale bardzo drogi bracie. Napisał, że wolałby umrzeć niż napisać coś przeciwko swojemu przyjacielowi, ale musi to zrobić, ponieważ musi być wierny Bogu i ludziom, których Wesley prowadził na manowce poprzez swoje ostatnie ataki na prawdę.

Jestem pod wielkim wrażeniem pokory i merytoryczności Whitefielda, którą okazał w swoim liście. W podobnym duchu wypowiadał się Jan Kalwin o Marcinie Lutrze, który wypowiadał inwektywy pod adresem Reformatora z Genewy. Kalwin powiedział:

„Często mówię, że nawet jeśli on [Luter] nazwie mnie diabłem, to wciąż uhonoruję go jako znakomitego brata, który pomimo licznych cnót, działa również pod wpływem poważnych wad”.

Wszyscy jesteśmy grzesznikami i nie ma sensu rzucać inwektyw czy też nazywać jedni drugich heretykami, nawet jeśli spieramy. Oczywiście są pewne granice – sam używam tego określenia co do niektórych znanych pastorów w naszym kraju i przestrzegam przed pójściem w ich ślady. Ale jeśli zgadzamy się co do podstawowych prawd wiary, wierzymy w tego samego Jezusa i w tą samą ewangelię o darmowym zbawieniu, to przyjmijmy jeden drugiego w miłości, tak jak nakazał Pan Jezus w Jana 13,35, a świat pozna, że jesteśmy Jego uczniami. W przeciwnym razie słowa C.H. Spurgeona mogą okazać się prawdą o nas:

„Tak, drodzy Bracia i Siostry, jeśli nie potrafimy się różnić i kochać nawzajem – jeśli nie potrafimy pozwolić każdemu bratu mieć swoje poglądy w służbie Bożej i pracować na swój własny sposób – jeśli nie potrafimy tego robić, to nie przekonamy innych chrześcijan, że sami jesteśmy chrześcijanami!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: