Dlaczego Marcin Luter znienawidził Boga

„Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę” (Rzymian 1,8). Wersety takie jak ten potęgowały przerażenie Lutra, który jako zakonnik studiujący Biblię doszedł do wniosku, że Bóg nie był z niego zadowolony. Był on w pełni świadomy faktu, że jest grzesznikiem, a Bóg wymaga od niego doskonałości. Jak wszyscy nienawróceni ludzie Luter był wrogiem Boga:

„Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego” (Rzymian 5,10).

Luter powiedział: „Nienawidziłem słowa ‘sprawiedliwość Boża’. Poprzez swoje zwyczaje i zastosowanie tego określenia wszyscy fałszywy nauczyciele twierdzili, że Bóg jest sprawiedliwy i karze On niesprawiedliwego grzesznika”.

Luter czasami odczuwał nienawiść do Boga, bo Boża sprawiedliwość wydawała mu się czymś okrutnym. Jakkolwiek by się starał, to i tak jego czyny zawsze były skażone nieprawością.

Fałszywi nauczyciele próbują bagatelizować sprawę Bożej sprawiedliwości i chcą uspokoić duszę słuchaczy opowiastkami, że Bóg jest tak miłujący, że na pewno nam odpuści, jeśli Go tylko poprosimy. Na tym właśnie polega katolicki sakrament spowiedzi. Spowiedź jest lekiem szarlatanów, aby uspokoił sumienie, ale zatrzymał nieszczęśnika w systemie sakramentów, niczym w klatce. Tak oto Charles Spurgeon pisał o tego typu lekach:

„Ktoś wyleczył swoją podagrę jakimś szarlatańskim lekiem, ale przez niego umarł. Bycie wyleczonym ze strapionego umysłu fałszywą nadzieją byłoby okropnym interesem: wyleczenie byłoby gorsze niż choroba. Byłoby o wiele lepiej gdyby czułość naszego sumienia spowodowała długie lata udręk aniżeli utracenie go i zginięcie w zatwardziałości serca”.
„W Pobliżu Wąskiej Bramy” https://plch.home.blog/2019/06/09/w-poblizu-waskiej-bramy/

Mimo, że ten lek to tylko placebo i daje ulgę tylko na chwilę po spowiedzi, to miliony ludzi w naszym kraju kupują tę fałszywkę. Kazania księży bywają bardzo popularne na YouTube, mimo że nie niosą one zbawiennego przesłania. A to przesłanie zawarte jest w Ewangelii: Bóg jest sprawiedliwy i usprawiedliwia grzesznika. Chrystus przypisuje nam swoją sprawiedliwość w momencie, gdy przestajemy starać się zasłużyć na zbawienie, a pokładamy ufność całkowicie w Nim odnośnie naszego zbawienia.

Wysłuchajmy krótkiego wykładu o tym jak możemy osiągnąć tę Bożą sprawiedliwość. „Boża sprawiedliwość” Steve Lawsona https://www.youtube.com/watch?v=S-9x0vkf8cQ

Odstępstwo Kościoła Zielonoświątkowego

Kościół Zielonoświątkowy w RP zmienił swoje prawo wewnętrzne i od września 2019 kobiety mogą w tym kościele pełnić funkcję pastora. Wiemy, że wszystko współdziała ku dobremu dla tych, którzy Boga miłują. Myślę więc, że nie jest to wcale zła wiadomość dla prawdziwych wierzących, którzy wciąż należą do KZ. To po prostu kolejny, bardzo dobitny znak, że KZ nic z prawdziwym kościołem nie ma wspólnego. Prawdziwi wierzący powinni jak najszybciej opuścić tę organizację i znaleźć jakiś biblijny kościół.

Pewnego razu postanowiłem odwiedzić zbór zielonoświątkowy Mariana Biernackiego. Słyszałem opinie o tym pastorze, że stoi on na straży Słowa Bożego. Przejrzałem literaturę chrześcijańską, która była dostępna w zborze Biernackiego i natknąłem się na magazyn „Chrześcijanin” wydawany przez KZ. Przeczytałem w nim artykuł biskupa Marka Kamińskiego o tym, że kobiety mają prawo być pastorkami. Zbór ten, mimo że nie akceptuje decyzji KZ odnośnie ordynowania kobiet na pastorki, to sprzedaje literaturę, która to popiera.

I to jest kolejny dowód na to, że bezsensem jest należenie do denominacji, a szczególnie do takiej, która w sposób otwarty sprzeciwia się prostej nauce Słowa Bożego. Należenie do takiej denominacji przynosi więcej szkód niż korzyści. Ludzie potrzebują jasnego stanowiska od swoich przywódców co jest dobre a co złe. Jeśli na półkach zborowicze mogą przeczytać artykuły antybiblijne, to powoduje to totalny mętlik w głowie. O wiele lepiej być niezależnym zborem i bardziej efektywnie protestować przeciwko złu, które dzieje się w tzw. kościołach chrześcijańskich.

Biernacki wyraźnie opowiada się za biblijnym, męskim modelem przywódctwa w kościele: https://dzisiajwswietlebiblii.blogspot.com/2018/09/czy-mam-juz-przestac-sie-dziwic.html?fbclid=IwAR2c8m3PD8V6BRQZmZvGNZMj3WYMgFEKOU37ew-pTC21k1RkQMKhKkrh6PQ

Teraz pozostaje tylko nazwać rzeczy po imieniu, odstępców nazwać odstępcami i iść dalej. Nie można wchodzić w układy z przestępcami duchowymi. Niech mają swój kościół i niech ordynują na pastorów kobiety, a później osoby LGBT (jak to się już dzieje za granicą). My, którzy należymy do Pana, nie miejmy z tym nic wspólnego.

Agenda Jezuitów i ewangeliczny/protestancki kościół

Według biblijnego proroctwa przed powrotem Chrystusa jedna światowa religia zaoferuje pokój na całym świecie. Dla większości globalna religia będzie czymś wspaniałym, a możliwe, że będzie czymś w rodzaju pseudochrześcijaństwa (przyjdzie w imieniu „Chrystusa”). Jednak w odróżnieniu od tego jak widzą ją tłumy, religia ta pomoże ustanowić antychrysta oraz jeden światowy rząd.

Aby to się stało wszystkie religie muszą zejść się razem w planie ekumenicznym. Szatański projekt zawiera w sobie przyciągnięcie ewangelicznego protestanckiego kościoła do Kościoła katolickiego, głównie poprzez „agendę jezuicką”. Co niewiarygodne większość nominalnych chrześcijanie nie jest świadoma co się dzieje, mimo oczywistych dowodów.

Czego zatem powinniśmy oczekiwać, jeśli dożyjemy czasu, kiedy to nastąpi? Po pierwsze wielu, którzy byli protestantami i ewangelicznymi, stanie się ekumenicznymi, a ostatecznie ulegną oni asymilacji z Kościołem katolickim. Po drugie, wszystkie religie zjednoczą się w solidarności celu. Zrozumienie czym jest Agenda Jezuitów jest kluczowe, aby dowiedzieć się w jaki sposób odbędzie się ogólnoświatowe zwiedzenie.”

Źródło: http://www.understandthetimes.org/commentary/c97.shtml?fbclid=IwAR2vLX23Dawxv3K1d68asrf3YNx06e2h29cCBqgRMdK0mmMLC1i063Q5z-E

To był fragment artykułu, który pokazuje system działania szatańskich pracowników. Wkradają się oni do kościołów ewangelicznych, aby przyciągać ludzi w stronę Rzymu. Ci źli pracownicy będą pod pretekstem ewangelizacji dążyć do jedności wszystkich chrześcijan. Proszę spojrzeć na listę zarządu Festiwalu Nadziei: http://web.archive.org/web/20150209104419/http://festiwalnadziei.pl/rada-festiwalu/

Mamy tam znanym protestanckich pastorów oraz ks. Romana Trzcińskiego, który jest oficjalnym przedstawicielem kardynała Polski. Pastorzy tacy jak Mateusz Wichary wspólnie ewangelizują z księżmi-ewangelistami wyznaczonymi przez głowę Kościoła katolickiego. Współcześnie ekumeniści pracują nad stworzeniem systemów denominacyjnych oraz parakościelnych, które mają na celu wyeliminowanie wszelkiej krytyki ich poczynań. Będąc członkiem organizacji razem z ekumenistami nie możesz ich skrytykować z obawy przed wykluczeniem. Genialny plan.
Ale Wichary ma prawo krytykować – a jakże. Przeczytajmy jakie ma zdanie ów jegomość na temat „antyekumenicznych wierzących”:

„…ale jakoś nie widzę, żeby środowiska antyekumeniczne doznawały szczególnego błogosławieństwa od Boga. Wręcz przeciwnie – dystansując się od innych chrześcijan, zachowują się jak ekskluzywne i zamknięte sekty, o których krążą kuriozalne opinie, a potem ci sami wierzący są zszokowani, kiedy ludzie w rozmowach czy dziennikarze w artykułach prasowych określają ich mianem „sekciarzy”.”
Źródło: Słowo Prawdy, styczeń-luty 2009

Cóż za determinacja, aby ktoś z katolików przypadkiem nie nazwał Wicharego sekciarzem. Ach, bycie szanownym pastorem i przywódcą ekumenistów brzmi naprawdę godnie. Ale Jezus coś mówił o tych, którzy chcą sobie zjednać miłość świata:

„Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi”. Jana 15,19

Pastorzy, którzy mówią językiem świata i weszli w układ z Wielką Nierządnicą, dają niezbite dowody na to, że są ze świata. Nie rozumiem co jest w tym kontrowersyjnego. To powinno być oczywiste.

Wolni Chrześcijanie wyszli z Ewangelicznej Polski?

Na stronie Ewangelicznej Polski wciąż widnieje nazwisko przewodniczącego Wolnych Chrześcijan Jerzego Karzełka: https://ewangeliczna.pl/czym-jest-ewangeliczna-polska/
Natomiast w dokumencie PDF WIZJA ROZWOJU EWANGELICZNEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA W POLSCE DO 2050 R. już przywódca Wolnych Chrześcijan nie figuruje. https://ewangeliczna.pl/wp-content/uploads/2019/04/Wizja-2050.pdf?fbclid=IwAR2IP2ioskvDYPEsvbgeKbahnFs2NbQxAGkhUj5bBumpE17PO4k-j6gGDMk Listy zostały podmienione. Każdy ma prawo do błędu, ale czy o błąd tutaj chodzi?

Nie znamy stanowiska Jerzego Karzełka, ponieważ publicznie nie odniósł się do tej kwestii. Wygląda na to, że albo Karzełek zmienił swoje stanowisko, albo pod wpływem nacisków ze strony zborów Wolnych Chrześcijan musiał się wycofać z tej inicjatywy.

Bez względu na to co kierowało decyzją Karzełka by wypisać się z WEP, pozostaje mi cieszyć się, że zbory Wolnych Chrześcijan nie będą w nierównym jarzmie z propagatorami nauk Benny Hinna.

Cała ta sytuacja jest bardzo niejasna i należy zadać sobie pytanie co tak naprawdę kieruje postępowaniem Jerzego Karzełka. Wiemy, że zabiega on o przyłączenie Wolnych Chrześcijan do Aliansu Ewangelicznego. Alians i WEP to organizacje ściśle ze sobą powiązane i są sterowane przez nieznane siły (Alians nie odpowiada na rzeczowe maile). To bardzo śmierdząca sprawa. Według mojego rozeznania duchowego działa tutaj duch antychrysta. Te działania są na tyle skuteczne, że próbuje on zwieść, o ile to tylko możliwe, nawet wybranych Bożych:

Mateusza 24 „(24) Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych”.

Argument, że musimy działać razem ze zwodzicielami, aby poprawić odsetek liczby wierzących w Polsce jest totalnie głupi, a jednak wielu się na niego nabiera. Nie wiem nawet jak to skomentować, ale tak to właśnie wygląda.

Pozostaje mi tylko się cieszyć, że są bracia zarówno u Wolnych, Ewangelicznych, a nawet u Baptystów (piszę, że „nawet” bo już zostało ich bardzo niewielu), którzy nie zgadzają się ze status quo i mam nadzieję, że nie przestaną walczyć o to, aby prawda ujrzała światło dzienne.

Zadam jeszcze pytanie do przemyślenia: W obliczu sprawy Karzełka – czy nie lepiej by było, aby zbory nie należały do żadnych denominacji? Jeśli decyzją jednego człowieka cała denominacja podłączona jest do bardzo kontrowersyjnej organizacji i decyzją jednego człowieka jest z tej organizacji usunięta (bez podania żadnego wytłumaczenia), to czy nie jest to czysta dyktatura? Warto przemyśleć – po co nam takie denominacje?

A moja rola – autora bloga rozeznaniowego – to ukazywać prawdę i zachęcać do dbania o czystość nauki w zborach. Jeśli my nie będziemy ostrzegać przed zwiedzeniem, to kto?

„Jedyna alternatywa” dla Polski

Dzisiaj przeanalizujemy słowa prezbitera naczelnego Kościoła Ewangelicznych Chrześcijan, Cezarego Komisarza:

“Jeżeli chcesz, aby za kilkadziesiąt lat Polska była krajem, w którym przynajmniej 1% ludzi będzie świadomie ewangelicznie wierzącym człowiekiem, zaangażuj się w Ewangeliczną Polskę, bo to jest moim zdaniem jedyna alternatywa dla takiego celu […] jeżeli chcemy osiągać jakieś cele, to musimy planować. Musimy cele sobie ustalać i uważam, że to jest bardzo dobry pomysł, żeby ten cel na 2050 sobie ustalić”.

Źródło: Youtube “Czy współpraca ewangelicznych chrześcijan w Polsce jest potrzebna?”

Zaznaczam, że nie analizuję intencji autora. Mogą być bardzo szczytne i wypływające ze szczerych motywacji. Ale nie zmienia to faktu, że stał się on poputczykiem globalistów, którzy dążą do bezbożnego zjednoczenia politycznego i religijnego świata poprzez tego typu agendy. Światowa Rada Kościołów, Rada Ekumeniczna Alians Ewangeliczny, Ewangeliczna Polska – to wszystko różne głowy tej samej hydry lernejskiej. Wszystkie wcześniejsze projekty uległy kompletnej kompromitacji, więc wciąż globaliści „pomagają” kościołom w zjednoczeniu ich, aby łatwiej wprowadzać swoich ludzi w ich struktury. Znamienne, że Billy Graham sam uznał Światową Radę Kościołów za dzieło antychrysta, a później sam w niej uczestniczył. Oj, co robi z człowieka prestiż i sława…

Zdaniem Komisarza musimy wyznaczyć sobie za cel nawrócenie setek tysięcy Polaków w przeciągu trzech nadchodzących dekad. Ten cel przywodzi mi na pamięć “wizję” Reinharda Bonnke, któremu Bóg rzekomo objawił, że da mu 50 milionów dusz na kontynencie afrykańskim. Oczywiście wszystko, co głosił ten współpracownik Benny Hinna z prawdziwą ewangelią nie miało nic wspólnego.

I to jest właśnie prawdziwy cel Ewangelicznej Polski. Tam nie chodzi o głoszenie ewangelii (chociaż może tak się wydawać niektórym pastorom, którzy wyrazili zainteresowanie tą inicjatywą). Tam chodzi o otworzenie konserwatywnych kościołów na nauki charyzmatyczne, takie jak telewizję TBN Polska, która niczym nie różni się od amerykańskiej TBN i jest prowadzona przez tego samego typu zwodzicieli.

Wizja Ewangeliczna Polska nie dyskryminuje nikogo. Możesz praktykować złoty pył, wydłużanie odnóży, święty śmiech na nabożeństwie, tarzanie się po podłodze pod wpływem „ducha”, a i tak będziesz pełnoprawnym członkiem i mówcą na spotkaniach Ewangelicznej Polski. Tak się składa, że znam osoby, które w tym uczestniczą, więc wiem co mówię. Za jakiś czas będą nagabywać ludzi na swoje konferencje prorocze i zachęcać ludzi do słuchania głosów, które mogą się z rodzić w ich głowach.

To czyste szaleństwo. Nie idźcie panowie tą drogą. Wszystko wygląda ładnie z wierzchu, ale jest to zatrute jabłko. Nie ma prostej recepty na sukces w dziedzinie ewangelizacji. Są charyzmatycy, którzy twierdzą, że oni mają super sposób – poprzez fałszywe cuda i znaki. Jakież będzie ich zdziwienie, kiedy Pan Jezus powie do nich: „Idźcie precz przeklęci, wy którzy czynicie bezprawie”.

Zachęcam do wyrażania sprzeciwu wobec tej inicjatywy skierowanej na ilość konwertytów (nie na prawdziwość nawróceń), a tak naprawdę nastawionej na zbieranie kozłów do koźlarni wilków.

Róbmy to z miłością. Nie chodzi o to, że mamy teraz atakować wszystkich pastorów, których Wizja Ewangeliczna Polska poleca. To nie o to chodzi. Krytykujmy inicjatywę, a wtedy pomożemy rozprzestrzeniać rozeznanie duchowe.

Lęk przed wybraniem

Rozmawiając z pewnym arminianinem usłyszałem od niego, że on nigdy nie przeczyta książki kalwinistycznej ani nie wysłucha kalwinistycznego kazania z obawy, że to zmieni jego myślenie. Zamiast tego zamawia on książki pisane przez antykalwinistów, aby z nich dowiadywać się czym jest kalwinizm. W ten sposób mój znajomy nigdy nie rozwinie umiejętności krytycznego myślenia – będzie się tylko utwierdzał w swoim błędzie poprzez błędne i nieobiektywne przedstawienie kalwinizmu przez Dave’a Hunta i jemu podobnych nauczycieli. To droga donikąd.

Jedynym sposobem, aby poznać w co naprawdę wierzą kalwiniści, jest wysłuchanie ich kazań. Niestety większość pastorów w Polsce boi się kalwinizmu. Zostali nauczeni w seminariach arminianizmu i wolą pozostać w przeświadczeniu, że zbawienie jest w pewnym sensie zależne od nas. Dlatego rzucam wyzwanie wszystkim czytelnikom. Podajcie to kazanie swoim pastorom i niech zobaczą czego rzeczywiście naucza kalwinizm. A wcale niewykluczone, że ten wykład listu do Efezjan pobudzi nas, drodzy czytelnicy, to prawdziwej pobożności i oddawania chwały Bogu za to co zrobił, pomimo naszej grzeszności.

Efezjan 1 (4) w nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości (5) przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej, (6) ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w Umiłowanym

%d blogerów lubi to: