Wiersz o Lutrze w święto Reformacji

Na drzwiach w Wittenberdze słuchać młota huk
To mnich Martin przybył do kościoła wrót

Przybija tezy swe do drzwi kościoła
I niech się dzieje Boża wola

Rok 1517, 31 października to data
Którą protestanci zapamiętają na lata

Ten augustianin nie poszedł na wygodę
Ryzykował życie, aby zyskać niebiańską nagrodę

Widział niedolę mas, oszukaną przez papieży
Postanowił Słowem Bożym w błąd uderzyć

Kiedy moneta zabrzęczy
Dusza w czyśćcu już się nie męczy

To była Rzymu maksyma
Luter już tego nie wytrzymał

Przetłumaczył Biblię, aby ludzie sami czytali Słowo
I poznali zbawienie, które zyskuje się darmowo

Łaską zbawieni jesteście, potrzebna wam wiara
Nie da wam tego papieski odpust czy tiara

Reformacja rozniosła to słowo w wielu krajach
Ale Szatan nieustannie wciąż działa

Wielu dziś twierdzi, że papież to brat
Chcą wprowadzić nowy światowy ład

Wy nie krytykujcie nas, my was dofinansujemy
Wilków w wasze stado wpuścicie, targu dobijemy

Luter odetchnął z ulgą gdy w papiestwie antychrysta dostrzegł
Przed fałszywą jednością Reformator nas ostrzegł

„Choć diabłów pełen byłby świat,
Co połknąć nas by chcieli,
My nie boimy się ich zdrad,
Będziemy tryumf mieli”.

Polecam: Warownym grodem jest nasz Bóg – hymn M. Lutra

Wolni Chrześcijanie wyszli z Ewangelicznej Polski?

Na stronie Ewangelicznej Polski wciąż widnieje nazwisko przewodniczącego Wolnych Chrześcijan Jerzego Karzełka: https://ewangeliczna.pl/czym-jest-ewangeliczna-polska/
Natomiast w dokumencie PDF WIZJA ROZWOJU EWANGELICZNEGO CHRZEŚCIJAŃSTWA W POLSCE DO 2050 R. już przywódca Wolnych Chrześcijan nie figuruje. https://ewangeliczna.pl/wp-content/uploads/2019/04/Wizja-2050.pdf?fbclid=IwAR2IP2ioskvDYPEsvbgeKbahnFs2NbQxAGkhUj5bBumpE17PO4k-j6gGDMk Listy zostały podmienione. Każdy ma prawo do błędu, ale czy o błąd tutaj chodzi?

Nie znamy stanowiska Jerzego Karzełka, ponieważ publicznie nie odniósł się do tej kwestii. Wygląda na to, że albo Karzełek zmienił swoje stanowisko, albo pod wpływem nacisków ze strony zborów Wolnych Chrześcijan musiał się wycofać z tej inicjatywy.

Bez względu na to co kierowało decyzją Karzełka by wypisać się z WEP, pozostaje mi cieszyć się, że zbory Wolnych Chrześcijan nie będą w nierównym jarzmie z propagatorami nauk Benny Hinna.

Cała ta sytuacja jest bardzo niejasna i należy zadać sobie pytanie co tak naprawdę kieruje postępowaniem Jerzego Karzełka. Wiemy, że zabiega on o przyłączenie Wolnych Chrześcijan do Aliansu Ewangelicznego. Alians i WEP to organizacje ściśle ze sobą powiązane i są sterowane przez nieznane siły (Alians nie odpowiada na rzeczowe maile). To bardzo śmierdząca sprawa. Według mojego rozeznania duchowego działa tutaj duch antychrysta. Te działania są na tyle skuteczne, że próbuje on zwieść, o ile to tylko możliwe, nawet wybranych Bożych:

Mateusza 24 „(24) Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych”.

Argument, że musimy działać razem ze zwodzicielami, aby poprawić odsetek liczby wierzących w Polsce jest totalnie głupi, a jednak wielu się na niego nabiera. Nie wiem nawet jak to skomentować, ale tak to właśnie wygląda.

Pozostaje mi tylko się cieszyć, że są bracia zarówno u Wolnych, Ewangelicznych, a nawet u Baptystów (piszę, że „nawet” bo już zostało ich bardzo niewielu), którzy nie zgadzają się ze status quo i mam nadzieję, że nie przestaną walczyć o to, aby prawda ujrzała światło dzienne.

Zadam jeszcze pytanie do przemyślenia: W obliczu sprawy Karzełka – czy nie lepiej by było, aby zbory nie należały do żadnych denominacji? Jeśli decyzją jednego człowieka cała denominacja podłączona jest do bardzo kontrowersyjnej organizacji i decyzją jednego człowieka jest z tej organizacji usunięta (bez podania żadnego wytłumaczenia), to czy nie jest to czysta dyktatura? Warto przemyśleć – po co nam takie denominacje?

A moja rola – autora bloga rozeznaniowego – to ukazywać prawdę i zachęcać do dbania o czystość nauki w zborach. Jeśli my nie będziemy ostrzegać przed zwiedzeniem, to kto?

„Jedyna alternatywa” dla Polski

Dzisiaj przeanalizujemy słowa prezbitera naczelnego Kościoła Ewangelicznych Chrześcijan, Cezarego Komisarza:

“Jeżeli chcesz, aby za kilkadziesiąt lat Polska była krajem, w którym przynajmniej 1% ludzi będzie świadomie ewangelicznie wierzącym człowiekiem, zaangażuj się w Ewangeliczną Polskę, bo to jest moim zdaniem jedyna alternatywa dla takiego celu […] jeżeli chcemy osiągać jakieś cele, to musimy planować. Musimy cele sobie ustalać i uważam, że to jest bardzo dobry pomysł, żeby ten cel na 2050 sobie ustalić”.

Źródło: Youtube “Czy współpraca ewangelicznych chrześcijan w Polsce jest potrzebna?”

Zaznaczam, że nie analizuję intencji autora. Mogą być bardzo szczytne i wypływające ze szczerych motywacji. Ale nie zmienia to faktu, że stał się on poputczykiem globalistów, którzy dążą do bezbożnego zjednoczenia politycznego i religijnego świata poprzez tego typu agendy. Światowa Rada Kościołów, Rada Ekumeniczna Alians Ewangeliczny, Ewangeliczna Polska – to wszystko różne głowy tej samej hydry lernejskiej. Wszystkie wcześniejsze projekty uległy kompletnej kompromitacji, więc wciąż globaliści „pomagają” kościołom w zjednoczeniu ich, aby łatwiej wprowadzać swoich ludzi w ich struktury. Znamienne, że Billy Graham sam uznał Światową Radę Kościołów za dzieło antychrysta, a później sam w niej uczestniczył. Oj, co robi z człowieka prestiż i sława…

Zdaniem Komisarza musimy wyznaczyć sobie za cel nawrócenie setek tysięcy Polaków w przeciągu trzech nadchodzących dekad. Ten cel przywodzi mi na pamięć “wizję” Reinharda Bonnke, któremu Bóg rzekomo objawił, że da mu 50 milionów dusz na kontynencie afrykańskim. Oczywiście wszystko, co głosił ten współpracownik Benny Hinna z prawdziwą ewangelią nie miało nic wspólnego.

I to jest właśnie prawdziwy cel Ewangelicznej Polski. Tam nie chodzi o głoszenie ewangelii (chociaż może tak się wydawać niektórym pastorom, którzy wyrazili zainteresowanie tą inicjatywą). Tam chodzi o otworzenie konserwatywnych kościołów na nauki charyzmatyczne, takie jak telewizję TBN Polska, która niczym nie różni się od amerykańskiej TBN i jest prowadzona przez tego samego typu zwodzicieli.

Wizja Ewangeliczna Polska nie dyskryminuje nikogo. Możesz praktykować złoty pył, wydłużanie odnóży, święty śmiech na nabożeństwie, tarzanie się po podłodze pod wpływem „ducha”, a i tak będziesz pełnoprawnym członkiem i mówcą na spotkaniach Ewangelicznej Polski. Tak się składa, że znam osoby, które w tym uczestniczą, więc wiem co mówię. Za jakiś czas będą nagabywać ludzi na swoje konferencje prorocze i zachęcać ludzi do słuchania głosów, które mogą się z rodzić w ich głowach.

To czyste szaleństwo. Nie idźcie panowie tą drogą. Wszystko wygląda ładnie z wierzchu, ale jest to zatrute jabłko. Nie ma prostej recepty na sukces w dziedzinie ewangelizacji. Są charyzmatycy, którzy twierdzą, że oni mają super sposób – poprzez fałszywe cuda i znaki. Jakież będzie ich zdziwienie, kiedy Pan Jezus powie do nich: „Idźcie precz przeklęci, wy którzy czynicie bezprawie”.

Zachęcam do wyrażania sprzeciwu wobec tej inicjatywy skierowanej na ilość konwertytów (nie na prawdziwość nawróceń), a tak naprawdę nastawionej na zbieranie kozłów do koźlarni wilków.

Róbmy to z miłością. Nie chodzi o to, że mamy teraz atakować wszystkich pastorów, których Wizja Ewangeliczna Polska poleca. To nie o to chodzi. Krytykujmy inicjatywę, a wtedy pomożemy rozprzestrzeniać rozeznanie duchowe.

Sól ziemi

“Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Na nic więcej już się nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i przez ludzi podeptana”. Mateusza 5,13

Myślę, że to stwierdzenie Jezusa jest sednem Kazania na Górze. Jeśli chrześcijanie nie będą jak sól, przestaną mieć wpływ na społeczeństwo, w którym żyją. Sól ma dwie zasadnicze właściwości:

1) konserwuje potrawy
2) nadaje potrawom smak

Jeśli sól nie spełnia tych funkcji, nadaje się tylko do wyrzucenia. To samo dzieje się z kościołami, które odchodzą od Bożych standardów. Jezus nazywa takie kościoły letnimi. Są dla niego tak odrzucające, jak kawa, kiedy myślimy, że jest gorąca, a dawno już wystygła. Taka kawa nadaje się tylko do wyplucia. I to właśnie Jezus powiedział, że zrobi z kościołami, które stały się letnie. Nie mają one mocy by nadawać społeczeństwom chrześcijańskiego smaku ani nie są w stanie zapobiec postępującemu rozkładowi moralnemu społeczeństw, w których funkcjonują.

Doskonale ilustrują to społeczeństwa skandynawskie. W przeszłości kraje te były krajami protestanckimi. Norwegia na przykład wiodła prym w ilości misjonarzy na 1000 mieszkańców. Dzisiaj kościół luterański w Norwegii udziela ślubów homoseksualistom.

Będąc w Oslo spotkałem się z prawdziwym, biblijnym luteraninem. Powiedział mi, że jego zbór liczy około 50 osób. Biblijne chrześcijaństwo w Norwegii zanika, a społeczeństwo akceptuje LGBT. Chrześcijanie przestali być miastem na górze, ale schowali swoje światło pod korcem.

Pozostaje mi tylko żywić nadzieję, że w Polsce nastąpi odwrotna tendencja. Zamiast spadku, tak jak dzieje się to w wielu europejskich krajach, mam nadzieję, że Bóg da wzrost. Kto wie, może Bóg da nam Przebudzenie, którego potrzebujemy i w naszym kraju chrześcijanie będą prawdziwie solą ziemi.

Aby to osiągnąć trzeba pisać. Internet jest wspaniałym medium na dotarcie do ludzi. Zachęcam więc do pisania, komentowania, udostępniania dobrych treści. Mamy być światłem dla świata, więc do dzieła. Wielokrotnie się spotkałem z tym, że ludziom pomogły materiały, które publikuję. To mnie zachęca do dalszego działania. Soli Deo Gloria.

Ponownie polecam tekst C.H. Spurgeona PRZEBUDZENIE, KTÓREGO POTRZEBUJEMY
PRZEBUDZENIE, KTÓREGO POTRZEBUJEMY

Pożegnanie z chrześcijaństwem

Joshua Harris, celebryta wśród chrześcijańskich autorów, właśnie ogłosił, że przestał być chrześcijaninem.

Rozgłos na całym świecie zdobył poprzez napisanie książki “Pożegnanie z Randką” (I Kissed Dating Goodbye). Książkę tę napisał jako 21-latek, który rozstał się ze swoją dziewczyną. Doszedł on do wniosku, że randki są złe, a prawdziwym Bożym sposobem na znalezienie towarzysza życia są celowe związki lub po angielsku courtship. Ze strony praktycznej wygląda to tak, że mężczyzna nie ma prawa zaprosić dziewczynę na kawę lub pisać z nią na Messengerze, a jeśli czuje, że jest ona odpowiedzią na jego modlitwy, to powinien zaproponować jej związek ukierunkowany na małżeństwo.

Jeśli kogoś interesuje ta ideologia, to można obejrzeć wykład Harrisa zatytułowany „W poszukiwaniu prawdziwej miłości” (Youtube: In search of true love).

Harris został pastorem zboru założonego przez charyzmatycznego pastora C. J. Mahaney’a. Zbór ten rozszerzył swoją działalność na około 100 innych zborów pod szyldem Sovereign Grace Churches. Po serii skandali dotyczących molestowania nieletnich około 20 zborów opuściło organizację, w tym Joshua Harris. Joshua poszedł do seminarium i zrewidował swoje poglądy dotyczące randkowania.

Harris, chcąc naprawić błąd, który wpłynął na tysiące młodych ludzi na całym świecie, wyprodukował film o nazwie I Survived I Kissed Dating Goodbye

Wydawało się, że wszystko jest już w porządku. Harris popełnił ogromny błąd, ale go naprawił. Oczywiście szkoda wyrządzona tysiącom chrześcijan trwa nadal – bo niewątpliwie wielu chrześcijan zmarnowało swoją okazję na utworzenie szczęśliwego związku. Jak można zaproponować poważny związek komuś, kogo się praktycznie nie zna? To czyste szaleństwo. Ale miałem nadzieję, że Harris wszedł na dobrą drogę.

Ale w tym tygodniu Harris ogłosił, że rozstaje się ze swoją żoną, po czym ogłosił, że przestał być chrześcijaninem. Najlepszym komentarzem będą słowa C. H. Spurgeona:

„Strzeżcie się przed chwiejnością, starajcie się polegać na swoich ścianach prawdziwej wiary w Pana Jezusa. Oby nikt z nas nie popadł w nędzne, ubogie poleganie na człowieku!

Wszyscy, którzy zaufali człowiekowi, tylko dlatego, że był znany i był pastorem, poczuli się zawiedzeni. Ale kto zna Pismo Święte, nie powinien być zdziwiony. Ludzie są tylko ludźmi. A kto ufa Panu, nigdy się nie zawiedzie.

Jeremiasza 17
(5) Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce!
(6) Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej.
(7)Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! (
8) Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje i nie przestaje wydawać owocu.

Wybory

Gdybym był Amerykaninem, zagłosowałbym na Trumpa. Nie dlatego, że uważam go za wspaniałego człowieka, bo jestem w pełni świadom jakich rzeczy dopuścił się w przeszłości. Trump przyznał się, że molestował kobiety. Trump jest poganinem w biblijnym sensie i głupstwem byłoby uważać go za chrześcijanina. Ale prezydent to nie pastor. Tutaj chodzi o to czy dany kraj stanie się lewicową dyktaturą, czy państwem prawa. Trump nie wprowadza praw umożliwiających mężczyznom atakowanie kobiet. Staje on natomiast po stronie nienarodzonego życia.

Trump przeciwstawił się biurokratom z ONZ, którzy jak powiedział Trump „domagają się uznania globalnego prawa fundowania aborcji na życzenie, aż do momentu narodzin”.

Kandydaci Demokratów to kandydaci, którzy chcą wprowadzić mordowanie niewinnych dzieci w łonie matki (a nawet zabicia dziecka, jeśli główka jeszcze nie wyszła z łona matki). To mordercy.

Obecnie w Ameryce adopcja przez osoby homoseksualne jest całkowicie powszechna. Każdy gej czy lesbijka może bez przeszkód ubiegać się o przyznanie mu praw do wychowywania dzieci i prawa te są przyznawane częściej gejom niż chrześcijanom (informacja od pastora z Ameryki). Pomyśl tylko o szkodach w psychice dziecka, które miało dwóch „tatusiów”. Gej nie stanie się tatusiem. Gej zrobi z dziecka kolejnego geja.

PO, SLD, Nowoczesna, Wiosna, Razem – to wszystko są to lewicowe partie, które chcą wprowadzenia związków LGBT, a następnie będą domagać się przyznania praw rodzicielskich gejom. Partie te, jeśli będą w rządzie, będą dążyć do wprowadzenia aborcji na taką skalę, jaka jest na Zachodzie.

Dlatego nie ustawiajmy głupich hasztagów #NieMamNaKogoGłosować (ale słucham szalonego pastora Chojeckiego), ale pójdźmy na wybory głosując na partie, które opowiadają się za życiem oraz za heteroseksualnym małżeństwem.

Arminianie braćmi?

Nic tak bardzo nie potrafi poróżnić ewangelicznych chrześcijan jak kwestia kalwinizmu i arminianizmu. Ta kwestia potrafi podzielić nawet najlepszych ewangelistów i najdroższych przyjaciół. Dlatego postanowiłem napisać ten artykuł, który mam nadzieję, pomoże nam zachować tak potrzebną równowagę duchową w tak delikatnej kwestii.

Od 30-tych do 60-tych lat XVIII w krajach anglosaskich odbywało się wielkie przebudzenie duchowe, którym przewodzili m.in. George Whitfield oraz John Wesley. Obaj kaznodzieje, chociaż ten pierwszy to kalwinista, a drugi to arminianin, byli serdecznymi przyjaciółmi oraz współpracownikami. Obaj ewangeliści musieli pójść swoimi drogami, gdy John Wesley zaczął publicznie atakować naukę kalwinistyczną.

Niektórzy kalwiniści uważali, że John Wesley był niezbawiony, ponieważ wierzył on w błędną doktrynę, o utracalności zbawienia i bardzo ostro atakował kalwinizm. Gdy George Wesley został zapytany czy spotka się z Wesley’em w niebie, ten odpowiedział, że to bardzo wątpliwe, bo Wesley będzie stał przy samym Bożym tronie, podczas gdy jego miejsce będzie gdzieś daleko w szeregu.

Charles Spurgeon tak oto skomentował odpowiedź Whitfielda:

„Przeczytawszy taką odpowiedź Whitfielda, wiem, że musiał być on prawdziwym chrześcijaninem, bo widzę jak kochał swojego brata, pomimo że tak bardzo różnił się co do pewnych punktów w Doktrynie”.

Gdy Wesley wygłosił kazanie pt. Free Grace, w którym zaatakował doktrynę predestynacji, George Whitfield postanowił napisać do niego publiczny list, w którym odparł zarzuty Wesley’a odnośnie kalwinizmu. List ten można znaleźć w internecie wpisując WHITEFIELD’S LETTER TO WESLEY Bethesda in Georgia, Dec. 24, 1740.

List ten Whitfield zaczął słowami: “Wielebny i bardzo drogi Bracie”. Zauważmy, że nie napisał do niego „Panie heretyku”, ale napisał „bracie”. I nie tylko bracie, ale bardzo drogi bracie. Napisał, że wolałby umrzeć niż napisać coś przeciwko swojemu przyjacielowi, ale musi to zrobić, ponieważ musi być wierny Bogu i ludziom, których Wesley prowadził na manowce poprzez swoje ostatnie ataki na prawdę.

Jestem pod wielkim wrażeniem pokory i merytoryczności Whitefielda, którą okazał w swoim liście. W podobnym duchu wypowiadał się Jan Kalwin o Marcinie Lutrze, który wypowiadał inwektywy pod adresem Reformatora z Genewy. Kalwin powiedział:

„Często mówię, że nawet jeśli on [Luter] nazwie mnie diabłem, to wciąż uhonoruję go jako znakomitego brata, który pomimo licznych cnót, działa również pod wpływem poważnych wad”.

Wszyscy jesteśmy grzesznikami i nie ma sensu rzucać inwektyw czy też nazywać jedni drugich heretykami, nawet jeśli spieramy. Oczywiście są pewne granice – sam używam tego określenia co do niektórych znanych pastorów w naszym kraju i przestrzegam przed pójściem w ich ślady. Ale jeśli zgadzamy się co do podstawowych prawd wiary, wierzymy w tego samego Jezusa i w tą samą ewangelię o darmowym zbawieniu, to przyjmijmy jeden drugiego w miłości, tak jak nakazał Pan Jezus w Jana 13,35, a świat pozna, że jesteśmy Jego uczniami. W przeciwnym razie słowa C.H. Spurgeona mogą okazać się prawdą o nas:

„Tak, drodzy Bracia i Siostry, jeśli nie potrafimy się różnić i kochać nawzajem – jeśli nie potrafimy pozwolić każdemu bratu mieć swoje poglądy w służbie Bożej i pracować na swój własny sposób – jeśli nie potrafimy tego robić, to nie przekonamy innych chrześcijan, że sami jesteśmy chrześcijanami!

Upadek pastora

Pastor występujący na Shepherd’s Conference przyznał się do dwóch cudzołożnych relacji: https://artazurdia.wordpress.com/2018/07/27/confession-letter-from-art-azurdia/?fbclid=IwAR0YGF0QKGiMvxxF1ABkozJVl5LGMUmNwZXFBQAA8C6GcGc-FXRBkDzdHks
Nie był to jakiś heretyk – był to pastor głoszący zdrową, biblijną naukę. Musiał być to wielki wstrząs dla całego kościoła tego pastora – jak to możliwe, że ktoś zawodowo nauczający o świętości okazał się tak dwulicowym człowiekiem. Warto się zastanowić jakie można z tego wyciągnąć lekcje.

1. Nie powinniśmy zbytnio ufać drugiemu człowiekowi. Biblia mówi, aby tego nie robić:
„Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce” (Jer. 17,5). Naszą jedyną nadzieją jest Bóg i naszą wiarę powinniśmy budować na Jego Słowie, a nie na człowieku. Jeśli przyjdzie rozczarowanie, człowiek, który ufa Bogu będzie „podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców” (Jer. 17,8).

2. Powinniśmy stale analizować swoje życie. Chociaż stosunkowo niewielu chrześcijan dopuszcza się aż tak otwartego nieposłuszeństwa przeciwko Bogu, to wcale nie znaczy to, że grzech nas nie dotyczy. Przeciwnie, grzech czyha na nas na każdym kroku i jeśli nie mamy takiej postawy, jaką wyraził Jonathan Edwards odnośnie grzechu innych ludzi, to możemy sami popaść w nieposłuszeństwo:

„Postanawiam w każdym aspekcie swego życia, zarówno w słowach jak i w czynach postępować tak, jakby nikt nigdy nie był tak upadły jak ja, a grzechy i słabości innych traktować tak, jakbym ja również był ich winien. Wiedza o wadach innych ma mnie pobudzać tylko i wyłącznie do wstydu we mnie samym i dawać tylko okazje do wyznawania Bogu moich grzechów i nędzy”.

Łatwo porównywać się z tymi, którzy upadli i powiedzieć: „Ja bym nigdy czegoś takiego nie zrobił”. Ale musimy zrozumieć, że poza działaniem łaski Bożej w naszym życiu, jesteśmy bardzo łatwym celem dla grzechu w naszym życiu. Jeśli uważamy, że już jesteśmy na tyle uświęceni, że możemy się chwilę rozluźnić w walce z grzechem, to się grubo mylimy. Jonathan Edwards tak napisał odnośnie walki z naszym grzechem:

„Postanawiam by nigdy się nie poddawać ani nigdy się nie rozluźniać w walce z moim zepsuciem, niezależnie jakie odniosę powodzenie czy porażki”.

Niech historia pastora z Portland będzie dla nas ostrzeżeniem, że wiedza biblijna, a święte życie, to dwie różne rzeczy. Wiedza może nadymać, ale miłość buduje.

Więcej cytatów Jonathana Edwardsa znajdziesz tutaj: https://www.facebook.com/Jonathan-Edwards-po-polsku-2019194464997350/

Tyrania dziesięciny

Jeśli jakiś pastor wymaga płacenia dziesięciny, to okrada on swojego podopiecznego nie tylko z pieniędzy, ale również z radości dawania. Dobry uczynek jest prawdziwie dobrym uczynkiem wtedy, gdy wypływa on z serca, a nie z przymusu.

Następnie Kulec przyrównuje osoby nie płacące dziesięciny to Ananiasza i Safiry:

„To jest dokładnie to, co zrobili Ananiasz i Safira. Zachowywali się, jakby dali wszystko, co mieli, a wcale nie dali”.

Pomijając fakt, że Ananiasz i Safira dali prawdopodobnie dużo więcej niż dziesięcinę, to umarli oni nie dlatego, że nie dali pieniędzy, ale że skłamali, bo podali nieprawdziwą cenę gruntu, który sprzedali:

„I odezwał się do niej Piotr: Powiedz mi, czy za taką cenę sprzedaliście rolę? Ona zaś rzekła: Tak jest, za taką” (Dzeje 5,8).

Następne manipulacje Kulca:

„Dziesięcina nie znaczy, że trzeba dać 5000 koron, dziesięcina nie znaczy, że trzeba dać milion, dziesięcina znaczy, że 10 procent należy do Pana. Amen. To wszystko, co znaczy. 10 procent: masz koronę na miesiąc – 10 procent jest Pana”.

Kulec cytuje tekst „10 procent jest Pana” z 27 rozdziału Księgi Kapłańskiej, aby dodać sobie wiarygodności. Ale szkoda, że nie zauważył, że jest to nakaz dla synów izraelskich. Dzisiaj mamy całkiem inną sytuację. Mamy wiele możliwości ofiarowywania środków i może niekoniecznie płacenie 10% na zbór Kulca jest najlepszą formą pomocy.

Nowy Testament mówi tak:
„A nie zapominajcie dobroczynności i pomocy wzajemnej; takie bowiem ofiary podobają się Bogu”. (Heb. 13,16).

Gdyby wszyscy ludzie płacili pastorom po 10% procent, to pastorzy byliby w posiadaniu kilku albo nawet kilkunastu pensji zwykłych zborowników. A może lepiej te środki przeznaczyć dobrowolnie na dobroczynność i pomoc wzajemną, taką jak ta:

„Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie nie splamionym przez świat” (Jak. 1,27).

Kulec tak oto podsumowuje temat nie płacenia dziesięciny:

„Bo widzę, jakie dni idą i wiem, że jeszcze Bóg da Kościołowi łaskę. Ale chcę wam powiedzieć, że niektórych wyniosą, bo tak jest zawsze, kiedy jest przebudzenie”.

Czyli jeśli nie płacisz dziesięciny Kulcowi, to się bój, bo wyniosą twoje zwłoki, tak samo jak wynieśli Ananiasza i Safirę. To jest dręczenie, nierzadko biednych ludzi. Nie wiem jak ktoś mógłby straszyć śmiercią osoby, które nieraz pewnie muszą wiązać koniec z końcem. Ale przecież 10% to 10%, tak mówi Słowo Boże… Nie. Słowo Boże nie wymaga płacenia 10% na twój zbór, pastorze.

Na koniec – zapewne znajdą się oburzeni – jak mam czelność krytykować tak znanego pastora. Jednak ja nie mogę milczeć. Zadaniem pasterzy jest karmienie owiec, a nie dręczenie ich i wyciąganie ostatnich pieniędzy. Nie podoba mi się manipulowanie Słowem Bożym, aby ciągnąć z tego zyski. Ofiarność jest dobrą rzeczą, ale trzeba się rozejrzeć dookoła, a nie ślepo płacić tym, którzy na pomoc nie zasługują.

Bratanie się z wilkami

Wyobraźmy sobie człowieka, który żyje w luksusie i obiecuje uzdrowienie wszystkim, którzy prześlą mu ostatniego dolara. Człowiek ten wynajmuje hotele za 100 000 zł za dzień. Raczej byśmy go nie rekomendowali prawda?

Dla każdego człowieka, który nie został omamiony religijnym kłamstwem, ten człowiek jest szarlatanem – ciągnie on zyski z ludzkiej łatwowierności, czasami spowodowanej desperacją z powodu ciężkiej choroby. Nie powinniśmy mieć wyrozumiałości dla takiej osoby. Biblia mówi nawet, że nie powinniśmy go pozdrawiać:

“Jeśli ktoś przychodzi do was i tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go, albowiem kto go pozdrawia, staje się współuczestnikiem jego złych czynów” (2 list Jana 2,1-11).

Nie powinniśmy być życzliwi wobec człowieka, który niszczy wiarę ludzi, wyzyskuje najuboższych oraz głosi kłamstwa na temat Boga. Biblia nazywa takich ludzi fałszywymi prorokami i w Starym Testamencie byli oni kamieniowani. Mam w tej chwili na myśli m.in. Benny Hinna, który wynajmuje hotel za 100 000 za dzień. Wystarczy wpisać w Youtube filmik „Benny Hinn Exposed by his own Nephew!!!”, aby się przekonać, że to co piszę, to prawda.

A co robi znany pastor Francis Chan – absolwent Master’s Seminary, czyli seminarium biblijnego założonego przez jednego z najwybitniejszych nauczycieli Biblii Johna MacArthura? Francis Chan nagania ludzi na konferencje z udziałem szarlatana Benny Hinna: https://www.youtube.com/watch?v=kIWmc0O7NEQ

Francis Chan naraża ludzi na stanie się mięsem wilków w owczych skórach. Chan używa swojej popularności w celu zwodzenia ludzi. Jest on szczególnie niebezpieczny, ponieważ zyskał on aprobatę biblijnie wierzących chrześcijan i jeśli nie są oni ugruntowani, mogą paść ofiarą takich zwodzicieli jak Benny Hinn.

Osobiście tłumaczyłem kazania Chana i publikowałem na YouTube. Ale nigdy nie podejrzewałem, że upadnie on tak nisko. Ale to nieuniknione – jeśli wybierasz złe towarzystwo, karmisz się złą teologią i bratasz się ze ślepymi przewodnikami ślepych, to sam nim zostaniesz.

Polecam też przeczytać mój post z 2016 r. na temat upadku Francisa Chana, który już wtedy poszedł na kompromis z fałszywymi prorokami: https://purytanin.wordpress.com/2016/04/22/dlaczego-usunalem-francisa-chana/?fbclid=IwAR0fQhudiBJJ3TUPDvd6jB7mtOpS4qPkhGjE-q-2t5vDOGhAeI0A75a9QNg

« Older entries

%d blogerów lubi to: