Współcześni wrogowie chrześcijaństwa

Kto w dzisiejszych czasach jest największym wrogiem chrześcijaństwa? Chociaż islamiści mordują wielu chrześcijan, to prawdziwymi winowajcami są ci, którzy na to pozwalają. Sprowadzanie muzułmanów do krajów zachodnich, liberalizm religijny i ekumenizm z Kościołem katolickim to największe zagrożenia dla naszej cywilizacji.

Reklamy

Zakon Ducha

W liście do Galacjan 3 czytamy:

(23) Zanim zaś przyszła wiara, byliśmy wspólnie zamknięci i trzymani pod strażą zakonu, dopóki wiara nie została objawiona. (24) Tak więc zakon był naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni. (25) A gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod opieką przewodnika. (26) Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa.

Zadaniem zakonu było wskazanie na naszą grzeszność. Nikt nie jest w stanie doskonale wypełnić wszystkich nakazów Boga. A zatem potrzebujemy Zbawiciela. Prawo Boże nas nie zbawia, ale daje nam do zrozumienia, że sami nie możemy się zbawić.

Aby podobać się Bogu musimy nie patrzeć na swoje uczynki, lecz na dzieło Chrystusa. A wtedy będzie możliwe, abyśmy nie żyli zgodnie z martwą literą zakonu, lecz z zakonem Ducha. Galacjanie żyli pod prawem, które niczego nie mogło zmienić w ich życiu. Polegali na swoich uczynkach. My zaś mamy polegać na zakonie Ducha poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa.

Rzym 8 (2) Bo zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci. (3) Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele, (4) aby słuszne żądania zakonu wykonały się na nas, którzy nie według ciała postępujemy, lecz według Ducha. (5) Bo ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne; ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe.

Aby przyjść do Jezusa nie musimy niczego robić. Nie musimy uporządkować swoich spraw, przezwyciężyć naszych złych przyzwyczajeń czy w jakikolwiek inny sposób zasłużyć sobie na przychylność Boga. Jeśli po prostu poprosimy Boga o to by nam przebaczył oraz by w nas działał, to On pomoże nam żyć zgodnie z Jego wolą. Jeśli staramy się walczyć z grzechem o własnych siłach, jeśli lektura Biblii jest po prostu kolejnym obowiązkiem, to to niczego nie zmieni w naszym życiu. Musimy prosić Boga o to, by stale wypełniał nas swoim Duchem. A kiedy to się stanie, służenie Mu będzie nie tyle obowiązkiem co przywilejem.

Galacjan 5 (16) Mówię więc: Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej.

Nasze ciało, czyli nasza grzeszna natura daje się nam mocno we znaki. Nasz skażony grzechem umysł podpowiada nam, że nie trzeba być w zupełności oddanym Bogu. Gdy ktoś nas zdenerwuje, to nic się nie stanie, gdy odpowiemy mu w sposób grubiański. Nic przecież nie zaszkodzi, jeśli spojrzę tam, gdzie nie powinienem. Przecież jak dzisiaj nie pomodlę się, to na pewno Bóg nie będzie miał mi tego za złe. Takie myślenie świadczy o tym, że nie jesteśmy pełni Ducha Świętego. A zatem powinniśmy przeprosić Boga za takie myśli jak najszybciej. Bo jeśli pozwolimy im dalej rosnąć, to urosną do niebotycznych rozmiarów. Nikt nie odchodzi od zboru z dnia na dzień, to długotrwały proces, to pójście na kompromis w swoim życiu i krok po kroku oddalanie się od społeczności wierzących. Gdy to nastąpi, czasami trudno człowiekowi zmienić swój sposób myślenia. Nikt nie popełnia cudzołóstwa pod wpływem chwili. Tego typu grzechy mogą zaistnieć, jeśli człowiek nie poddaje swoich myśli pod panowanie Ducha Świętego i myśli te narastają, aż w końcu dochodzi do grzechu, który może doprowadzić do rozwodu. Nawet najmniejszy grzech, który zagnieździł się gdzieś w naszym sercu i którego nie chcemy wykorzenić, może doprowadzić do zrujnowania życia chrześcijańskiego. Dlatego potrzebujemy stale pilnować swojego życia i analizować je, aby zobaczyć czy nie ma w nim niczego, co nie podobałoby się Bogu.

Quo Vadis Europo?

W dzisiejszych burzliwych czasach chciałoby się rzecz: Quo Vadis Europo? Chrześcijaństwo zanika, szerzy się liberalizm moralny i islam. Chcielibyśmy żyć w czasach, w których biblijne chrześcijaństwo rozkwita – co do tego nie ma wątpliwości. Ba, nawet ateiści woleliby żyć w takich czasach – dowody? Proszę bardzo: Richard Dawkins, ateista światowej renomy, powiedział to:

„Z tego co wiem, nie ma chrześcijan, którzy wysadzają budynki. Nie spotkałem się nigdy z chrześcijanami, którzy dokonywaliby samobójczych ataków bombowych. Nie znam żadnej głównej denominacji chrześcijańskiej, która nauczałaby, że karą za apostazję, jest śmierć. Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o zanikanie chrześcijaństwa ze względu na to, że chrześcijaństwo mogłoby być bastionem przeciwko czemuś gorszemu”. – Richard Dawkins

Oczywiście Dawkins miał tu na myśli inwazję islamu na kraje zachodnie. Skoro nawet ateiści dostrzegają potrzebę chrześcijaństwa, to znaczy, że coś jest na rzeczy. Bez chrześcijan cywilizacja zgnije i zostanie zniszczona w bardzo szybkim tempie. Nikt normalny nie chciałby żyć w kraju, w którym za opuszczenie islamu karą jest śmierć albo w którym panuje reżim jak w ateistycznej Korei Północnej, gdzie przyznanie się do wiary w Boga oznacza spędzenie reszty swego życia w obozie pracy. Jedynym logicznym rozwiązaniem jest zatem krzewienie wiary w Jezusa Chrystusa. Jak najlepiej to robić? Są różne teorie na ten temat. Przyjrzyjmy się głównym z nich:

1) Szerzenie chrześcijaństwa poprzez ekumenizm wszystkich kościołów chrześcijańskich
2) Głoszenie znaków i cudów w kościołach charyzmatycznych
3) Mieszanie się do polityki z nadzieją nawrócenia wpływowych osobistości

Każdy z tych artykułów wymagałby dogłębnej analizy, ale w tym artykule ograniczę się do minimum, aby zachować zwięzłość przekazu. Otóż uważam, że każdy z wyżej wymienionych poglądów jest błędny. Oto dlaczego:

1) Ekumenizm wszystkich kościołów jest czystą utopią. Nie można wspólnie ewangelizować, jeśli mamy odmienne zrozumienie ewangelii. Jest to czysto ludzkie (nie-Boże) myślenie i takie inicjatywy jak Festiwal Nadziei nie mogą zakończyć się powodzeniem, bo są one próbą zbagatelizowania radykalnego przesłania ewangelii. Jezus nie szedł na kompromisy. Kazał mówić: Tak, tak lub nie, nie. Jeśli ewangelia mówi o całkowicie darmowym zbawieniu przez łaskę poprzez wiarę i idziemy do nieba nie na podstawie naszych uczynków, lecz tylko i wyłącznie na podstawie naszej wiary w Chrystusa, to po jakie licho mieszać tę prawdę z błotem organizując „ekumeniczne spotkania ewangelizacyjne”. Użyłem cudzysłowu, gdyż jest to oksymoron: coś, co w rzeczywistości nie występuje. Cóż to za „nawróceni” na imprezach takich jak „Festiwal Nadziei”, skoro odsyła się ich do katolickich parafii? Produktem takich „ewangelizacji” są fałszywe nawrócenia.

2) Charyzmatyzm. Kościoły, które kładą nacisk na cudowne dary duchowe, są zwiedzione. Mogą oni argumentować, że te dary występują w Biblii (nie rozumiejąc lub nie chcąc zrozumieć jaki był cel darów występujących w czasach apostloskich), ale praktyka pokazuje, że tego typu zjawiska w dzisiejszym kościele nie występują. Tak naprawdę „cudotwórcy” jeżdżący po całej Polsce robią ludziom wodę z mózgu, a szczerych poszukiwaczy gorszą. Mój kolega wyznania rzymskokatolickiego powiedział, że poszedł na spotkanie uzdrowieńcze z Arturem Cerońskim. Uznał on tych ludzi za grupę wariatów padających na podłogę. W wielu takich kościołach ludzie przywołują anioły (pamiętajmy, że Lucyfer podaje się za anioła światłości), szarlatanów  jest tam bez liku, z sufitu pada „złoty pył”, a uzdrowiciele wydłużają ludziom nogi. Dziwię się naiwności ludzkiej – ale naprawdę tysiące ludzi w naszym kraju w to wierzy. Efekty są tragiczne, z chorobami psychicznym włącznie. Definitywnie charyzmatyczni cudotwórcy nie są rozwiązaniem na uzdrowienie chrześcijaństwa.

3) Polityka. Niektórzy chrześcijanie myślą, ze zaprowadzą błogostan poprzez organizowanie się polityczne. Oczywiście – należy pochwalać polityków, którzy dbają o chrześcijańskie wartości takie jak rodzina, ochrona życia ludzkiego od poczęcia, ochrona moralności, sprzeciw wobec małżeństw homoseksualnych czy też obrona chrześcijańskiej tożsamości narodowej (np. chrześcijanin protestant Victor Orban, który pilnuje granic swojego kraju przed zalewem islamistów). Ale polityka nie jest w stanie przemienić serc ludzi. Żyjąc nawet w najbardziej chrześcijańskim i sprawiedliwym kraju, ludzie mogą wciąż pozostać z dala od Boga i ich sytuacja przed Bogiem niewiele się różni od tych, którzy chcą nas wszystkich powyrzynać.

Jakie zatem rozwiązanie proponuję? Robić to, do czego przynaglał apostoł Paweł:

„(2) Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem. (3) Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, (4) i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom. (5) Ale ty bądź czujny we wszystkim, cierp, wykonuj pracę ewangelisty, pełnij rzetelnie służbę swoją”. (2 Tym. 4)

I ta idea przyświeca mi w tworzeniu tego bloga. Zachęcam do tego, by modlić się za naszych rodaków, by karmić się zdrową nauką oraz by czynić ludzi uczniami Jezusa Chrystusa poprzez mówienie im biblijnej prawdy o Bogu.

Purytanin na Facebooku

Uprzejmie proszę o „polubienie” na Facebooku :-)

https://www.facebook.com/Purytanin-1676544645959837/

Alians Ewangeliczny

Alians Ewangeliczny – należy do niego większość kościołów ewangelicznych w Polsce, ale niewielu wie czym jest ta organizacja. Dlatego piszę ten artykuł – aby ludzie wiedzieli do jakiej organizacji mniej lub bardziej świadomie należą.

Na początek trochę teorii:

Za ekumenizm.pl:
Polski Alians jest częścią Europejskiego i Światowego Aliansu Ewangelicznego, skupiającego zdecydowaną większość środowisk ewangelikalnych na świecie.

Do Aliansu Ewangelicznego na całym świecie należy ok. 420 milinów ewangelicznych chrześcijan na całym świecie (sprawdź na Wikipedii czy Twój kościół do niego należy).

Wszedłem na polską stronę Aliansu Ewangelicznego i czytam takie niesamowitości:

„Zapraszamy was na konferencję z Toddem White’em, dotyczącą uzdrawiania chorych na ulicach z Miłością Ojca”.

Sprawdziłem kim jest Todd White – jest to charyzmatyczny uzdrowiciel, który np. wydłuża nogi ludziom na ulicach. Jest to tak niedorzeczna praktyka, że nawet nie widzę potrzeby zajmować miejsca takiej praktyce w tym artykule. Ale w sumie nie ma się czego innego spodziewać po Kościele Bożym w Chrystusie (do którego należy m.in. zbór Spichlerz w Warszawie), który organizuje tę konferencję.

Przejdźmy trochę dalej. Niewielu czytelników zapewne wie, że Alians Ewangeliczny pośrednio wspiera związki homoseksualne. Na kanale Aliansu Ewangelicznego w Wielkie Brytanii ujrzałem filmik promujący Briana McLarena, który udzielił ślubu swojemu synowi z innym mężczyzną.

Dla zainteresowanych polecam poczytać o tym ślubie: http://www.churchleaders.com/pastors/pastor-articles/163006-brian-mclaren-leads-son-s-same-sex-commitment-ceremony.html

A tutaj wideo na kanale brytyjskiego Aliansu Ewangelicznego: https://www.youtube.com/watch?v=f28_dF9ooxc

Wśród herezji Aliansu Ewangelicznego nie mogłoby zabraknąć oczywiście ekumenizmu z Kościołem katolickim. Każdy szanujący się heretyk musi mieć jakieś związki z papieżem. A Alians ma ich bez liku. Co ciekawe, na oficjalnej stronie Aliansu Ewangelicznego w RP (w odróżnieniu do strony Światowego Aliansu Ewangelicznego) nie ma tam ani słowa o takimż ekumenizmie. Myślę, że nie jest to przypadkowe – jak na wilki w owczej skórze przystało, warto jest ukryć swoje intencje przed zbyt dociekliwymi owieczkami. Tak na wszelki wypadek. Ale nie dajmy się zwieść – Wielebny Dr George Tunnicliffe (przewodniczący Światowego Aliansu Ewangelicznego) mówi o papieżu w samych tylko superlatywach. Poczytać o tym można na forum protestanci.info, gdzie wstawiłem artykuł ze Światowego Aliansu o stosunkach Alians-papież: http://forum.protestanci.info/viewtopic.php?p=462592#462592

Przewodniczący „naszego” Aliansu Ewangelicznego, Mateusz Wichary również z lubością wypisuje jakiego godnego pozazdroszczenia papieża mają katolicy. Papież ewanelikałów (za którego można uznać Dr George’a Tunnicliffe’a), jak zapewnia Wichary, uznaje papieża katolików za swojego brata.

Obfitość miłości, jaką darzą papieża wielebni z Aliansu Ewangelicznego była tak wielka, że nie mogłem się powstrzymać, aby zrobić o niej krótki filmik, do którego obejrzenia serdecznie zapraszam: Alians Ewangeliczny i Papież Franciszek

Jakie wnioski? Po pierwsze informacja: poinformuj swój zbór czym naprawdę jest Alians Ewangeliczny (daj im linka do tego artykułu). Po drugie, trzymaj się jak najdalej od Aliansu Ewangelicznego i jego inicjatyw (takich jak np. Fundacja Nadziei z Franklinem Grahamem). Po trzecie (jeśli to możliwe) postaraj się namówić starszych Twojego zboru, aby jak najszybciej wyjść z Aliansu. Alians Ewangeliczny ma na celu tak naprawdę zniszczenie kościoła od środka – plan Nowego Porządku Świata polegający na zniszczeniu prawdziwego Kościoła i uformowaniu Jednego Światowego Rządu. To jest najskuteczniejsza metoda szatana: Rzym nie mógł zniszczyć chrześcijaństwa w Średniowieczu, komunizmowi też się nie udało, Alians powoli, acz systematycznie robi chrześcijanom wodę z mózgu, aż w końcu uznają zwierzchnictwo papieża lub innego antychrysta.

Protestanci

Kim są? W co wierzą?

Dlaczego katolicy modlą się do Maryi?

Pewien student teologii katolickiej postanowił odpowiedzieć na pytanie: „Dlaczego modlimy się do Maryi”.

A ja postanowiłem odpowiedzieć na ten filmik:

Pierwszą ciekawą informacją w filmiku Mikołaja było to, że Luter był maryjny. Nie zapominajmy, że Luter przez długi okres swojego życia był katolickim mnichem, który codziennie musiał odmawiać modlitwy do Marii. Nawet po odejściu od Kościoła rzymskiego Luter nie mógł się oduczyć pewnych swoich starych nawyków. To tylko pokazuje jak olbrzymia jest siła religijnego kłamstwa i jak trudno się od niego uwolnić. Mikołaj powiedział, że naukę katolicką da się obronić, podczas gdy ludowa pobożność czasami przesadza i przeczy katolickiej nauce. Dlatego pytam: dlaczego księża nie chcą wyprowadzić swoich wiernych z błędu? Mikołaj stwierdza, że możemy modlić się do Marii, bo tak mówi Katechizm. Jedyne, czego nie możemy robić, to oddawać Marii boskiej czci – „i wszystko jest w porządku”. Co to jest oddawanie boskiej czci? Przecież nikt nie uznaje Marii za Boga, więc na czym polega owo „oddawanie boskiej czci?”? Dlaczego anioł zabronił apostołowi Janowi oddawać mu pokłon: „To właśnie ja, Jan, słyszę i widzę te rzeczy. A kiedym usłyszał i ujrzał, upadłem, by oddać pokłon przed stopami anioła, który mi je ukazał. Na to rzekł do mnie: Bacz, byś tego nie czynił, bo jestem współsługą twoim i braci twoich, proroków, i tych, którzy strzegą słów tej księgi. Bogu samemu złóż pokłon!” (Apokalipsa 22,8-9). Z podanego fragmentu widać wyraźnie, że oddawanie pokłonu w celach wielbienia kogoś możemy kierować wyłącznie do Boga. A katolicy wielbią Marię i nie da się tego w żaden sposób wytłumaczyć na podstawie Biblii. Mikołaj stwierdził, że modląc się do świętych, robimy to samo, co robimy, gdy prosimy przyjaciół o modlitwę. Otóż nie. Przyjaciół prosimy, bo nas słyszą. Zmarli natomiast nie znajdują się na kuli ziemskiej, zatem nie mogą słyszeć naszych modlitw. Czyli prosząc ich o coś, przypisujemy im boski atrybut wszechwiedzy, a więc oddajemy im boską cześć (co jest zabronione nawet według Mikołaja). Na koniec swojego wywodu Mikołaj zażądał odniesienia się do fragmentów biblijnych, które przedstawił, które według niego usprawiedliwiają kult maryjny. Otóż ani w jednym z tych fragmentów nie było mowy o modlitwie do świętych. W sumie to nie ma się co dziwić, bo Biblia takich fragmentów nie zawiera. Zatem Mikołaj nic nie udowodnił, bo nie da się na podstawie Biblii udowodnić, że modlitwa do Marii jest uzasadniona. Nikt z apostołów się w ten sposób nie modlił (a np. apostoł Jan napisał Apokalipsę w II w., więc już dawno po rzekomym wniebowzięciu Marii). Warto też dodać, że figurka Marii, która stała podczas przemówienia Mikołaja, również przeczy Pismu Świętemu. Dekalog zabrania czynienia figur w celu oddawania im pokłonu (Wyjścia 20,4-5). Czyli dokładnie tego, co czynią katolicy przed tymi figurkami. Mikołaj wyraził nadzieję, że pomógł katolikom, którzy nie wiedzą jak uzasadnić kult maryjny. Ja wyrażam nadzieję, że katolicy czytający moją odpowiedź zrozumieją, że kult maryjny nie opiera się na Biblii, lecz na innych źródłach (takich jak Katechizm, sobory czy objawienia maryjne). Nawet Mikołaj obawia się, że niektóre z tych objawień, które skupiają uwagę na Marii, a nie na Jezusie, mogą nie mieć niebiańskiego pochodzenia. Więc jeśli ta postać, która pojawia się w katolickich miejscach kultu, nie przychodzi z nieba, to skąd? Pamiętajmy o tym ostrzeżeniu z Pisma: „I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości” (2 Kor. 11,4).

Bajki Disney’a

W jaki sposób percepcja podprogowa może wpływać na umysły dzieci? Polecam zapoznać się z tematem bajek Disney’a: http://blogpurytanina.blogspot.com/2014/12/bajki-disneya-seksualne-podteksty.html

Związki

hands_making_a_heart_in_the_sunset-t2Miłość jest ślepa – często możemy usłyszeć to stwierdzenie. Jednak nie jest ono do końca prawdziwe – mamy bowiem wpływ na to w kim się zakochujemy i z kim chcemy zacząć budować związek. Chyba żadna kobieta o zdrowych zmysłach nie wyszłaby za radykalnego muzułmanina, nawet gdyby on bardzo się jej spodobał. To nasza decyzja ma wpływ na to, kogo chcemy obdarzyć naszą miłością, a nie przelotne zakochanie. Ten artykuł ma na celu uzmysłowienie czytelnikom na czym należy opierać tę życiową decyzję.

Po pierwsze, fundamentem związku powinien być Bóg. Prawdziwy Bóg. Nie Allah, nie wiara w opłatek czy w jakieś obrzędy. Bóg, który stworzył mężczyznę i kobietę, aby byli jednym ciałem. W ewangelii wg Mateusza głupi człowiek zbudował dom na piasku: „I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki”. Dom ten runął, ponieważ nie miał fundamentu. Dlatego budując związek upewnijmy się, że budujemy na mocnym fundamencie, którym jest Bóg.

Co to znaczy, że fundamentem powinien być Bóg? Oznacza to, że dwoje ludzi wchodzących w związek powinni być narodzeni na nowo. Jeśli jedna osoba zmierza do nieba, a druga do piekła, to będą szli w przeciwnych kierunkach. Dach w takim domu będzie przeciekał. Biblia zakazuje takich związków: „Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo” 2 Kor. 2,6.

Związki z niewierzącymi są zakazane przez Biblię – to jest jasne – a co jeśli chodzi o katolików, przecież oni wierzą w Boga? Kościół katolicki naucza, że zbawienie otrzymujemy w nagrodę za nasze uczynki, podczas gdy Biblia mówi, że zbawieni jesteśmy wyłącznie z wiary. Dlatego katolicy albo wierzą swojemu kościołowi i są nienawróceni, albo wierzą biblijnie i prędzej czy później wyjdą z tego kościoła. Ale dopóki są w tym kościele, nie można z nimi wchodzić w związek, ponieważ chodząc do Kościoła katolickiego pokazują, że albo nie rozumieją biblijnej nauki, albo są otwarcie nieposłuszni Bogu.

Wreszcie – co jeśli chodzi o nawróconych chrześcijan – czy można związać się z kim się chce? Tutaj też trzeba się zastanowić. Czy ta osoba ma te same dążenie do świętości, służenia i poznawania Boga? Jeśli tak, to nic nie stoi na przeszkodzie, by związać się z taką osobą. Biblia mówi, że Bóg stworzył kobietę jako „pomoc odpowiednią” dla mężczyzny. Oznacza to, że małżeństwo ma na celu nie tylko wychowywanie dzieci, ale również obopólną pomoc, aby małżonkowie mogli skutecznie służyć Bogu.

Dlatego – nie dajmy się zwieść naszym uczuciom – jeśli dana osoba nie ma tego samego pragnienia żyć dla Boga, nie myślmy nawet o związku z taką osobą. Błędna decyzja może doprowadzić do bardzo problematycznego małżeństwa, problemów z wychowaniem dzieci oraz rozpadu rodziny. Studiujmy, co Biblia mówi na ten temat, i przede wszystkim nie zapominajmy o modlitwie. Jezus powiedział, że jeśli syn będzie prosił o chleb, ojciec nie da mu kamienia. Tak samo, jeśli dziecko Boże będzie prosić o mądrość i trafny wybór, Bóg nie da mu człowieka, który nie żyje dla Boga. Znany angielski kaznodzieja, Charles Spurgeon powiedział do swojej przyszłej żony: „Czy ty modlisz się za swojego przyszłego męża?”. My możemy nie wiedzieć z kim skrzyżują się nasze drogi, ale Bóg wie i z pewnością odpowie na taką modlitwę.

Bóg NIE jest martwy

Bóg jest martwy – to zdanie miało być mottem lekcji filozofii – gdyby nie jeden student o imieniu Josh, który nie zgodził się z tym stwierdzeniem i podjął rękawicę rzuconą przez profesora, aby spróbować udowodnić, że teza o nieistnieniu Boga jest nieuzasadniona. Dzielny chłopak napotkał wiele trudności nie chcąc napisać na kartce „Bóg jest martwy”: profesor zagroził, że student obleje jego przedmiot, jego dziewczyna zagroziła odejściem – ale to wszystko nie zniechęciło go, aby udowodnić grupie studentów, że jest sens wiary w Boga.

Najpierw Josh zwrócił uwagę na to, że przez 2500 lat większość naukowców zgadzała się z Arystotelesem, że wszechświat istniał od zawsze – teraz nauka twierdzi, że wszechświat zrodził się poprzez Wielki Wybuch. Dlatego to nauka myliła się, nie Biblia.

Wielu naukowców twierdzi, że wszechświat nie potrzebował Stwórcy, aby powstać. Josh zacytował Johna Lennoxa: „Nonsens pozostaje nonsensem, nawet jeśli jest wypowiadany przez znanych naukowców”.

Na pytanie dlaczego zło istnieje na świecie Josh odpowiedział, że odpowiedź jest jedna: wolna wola. Bóg nikogo nie zniewala i każdemu daje możliwość czynić zło, dopóki żyje na tym świecie. Tutaj warto dodać, że nieszczęścia spowodowane chorobami, kataklizmami itd. chociaż nie są bezpośrednio wywołane grzechem współczesnych ludzi, to są to skutki grzechu Adama i Ewy.

Następnie Josh udowadnia, że nie istnieją standardy moralności bez wiary w Boga. Bez Boga nie ma powodu postępować moralnie, o czym przekonywał również znany pisarz rosyjski, Fiodor Dostojewski: „Jeśli Bóg nie istnieje, to wszystko jest dozwolone”.

Josh zwrócił profesorowi uwagę na to, że próbując zmusić studentów do niewiary w Boga, postępuje on wbrew rozsądkowi, nie dając im możliwości wyboru.

Chłopak zapytał profesora dlaczego on nienawidzi Boga. Profesor odparł, że nienawidzi on Boga, dlatego że Bóg zabrał od niego wszystko. Na co Josh odparł: „Jak możesz nienawidzić kogoś, kto nie istnieje?”.

Prawie wszyscy studenci wstali i stwierdzili, że Bóg nie jest martwy.

W filmie jest również epizod o muzułmańskiej dziewczynie, która uwierzyła w Jezusa. Gdy jej ojciec dowiedział się o tym, pobił ją, a następnie wyrzucił z domu.

Przesłanie tego filmu jest jasne: życie chrześcijańskim życiem nie jest łatwe. Można stracić bliskich, dom, reputację – ale warto iść na poświęcenia, bo tylko takie życie jest w stanie wywołać zmianę myślenia u innych. Wszystkim znającym angielski polecam film.

« Older entries

%d blogerów lubi to: