Dwa kościoły, dwóch wodzów.

Myślę, że Niemcy są doskonałym przykładem tego jak nie należy postępować w polityce oraz jak nie powinien wyglądać kościół.

Jeśli chodzi o politykę, to 20 lipca 1933 r. Hitler zawarł konkordat z Watykanem, który dawał mu gwarancję, że niemieccy katolicy nie utworzą żadnej partii opozycyjnej. Hitlerowi ułatwiło sprawę to, że Kościół katolicki ma scentralizowaną władzę. Wystarczyło dogadać się z papieżem, aby mógł być on pewien, że katolicy mu się nie przeciwstawią. Trudniej było z protestantami – przecież istnieje wiele kościołów. W tym celu Hitler wybrał „biskupa Rzeszy”, który reprezentował kościoły protestanckie w Niemczech. Staną on na czele tzw. Deutscher Evangelischer Kirchenbund, czyli Niemieckiego Aliansu Kościołów Ewangelicznych. W skład tego aliansu wchodziło 29 (później 28) niemieckich denominacji ewangelicznych. Kościoły te musiały okazywać posłuszeństwo Führerowi.

Kościoły protestanckie, które sprzeciwiały się Hitlerowi, podpisały Deklarację z Barmen. Kościoły te odrzuciły hierarchię kościelną na podstawie Ew. Mateusza 20,25-28 oraz uznawały jedynie Jezusa Chrystusa za głowę Kościoła, odrzucając jednego ludzkiego przywódcę. Deklarację tę podpisało 20% niemieckich pastorów.

Obserwując dzisiejszą scenę polityczną i religijną Europy nie da się nie odnieść wrażenia, że to, co nie udało się Hitlerowi wprowadzić siłą, ludzie sami wprowadzili, prawdopodobnie na zlecenie masonerii. Gmach Parlamentu Unii Europejskiej jest wzorowany na obrazie Pietera Bruegla przedstawiającym Wieżę Babel, a zamiast Deutscher Evangelischer Kirchenbund mamy Alians Ewangeliczny, który zarządzany jest przez współpracowników papieży.

Pozostało mi zaapelować do czytelników: budujmy Kościół Wyznający, a nie Alians Kościołów sterowany przez wrogów Chrystusa.

Reklamy

Podziały w kościele

Częstym argumentem katolików na nieprawdziwość protestantyzmu jest to, że jest on podzielony, podczas gdy katolicyzm jest zjednoczony pod papieżem. Jak się okaże w artykule, podziały są czymś koniecznym.

Naiwnością graniczącą z idiotyzmem jest twierdzenie, że wszystkie kościoły protestanckie powinny być w jedności. Najlepiej jest to widoczne na przykładzie nazistowskich Niemiec. Kiedy Hitler doszedł do władzy zrozumiał, że nie uda mu się przekonać do siebie Niemców, jeśli nie będzie głosił chrześcijańsko brzmiących haseł. Udało mu się omamić luterańsko- katolickie Niemcy głosząc, że jest sprzymierzeńcem chrześcijaństwa. Hierarchowie katoliccy oraz pastorzy luterańscy okazali się hipokrytami – ludźmi, którzy z jednej strony deklarowali przynależność do Chrystusa, a z drugiej strony przymykali oczy na bestialskie mordowanie milionów niewinnych ludzi. Ale nie wszyscy.

Już w 1934 r. wielu pastorów luterańskich zorganizowało opozycję wobec prohitlerowskiego Kościoła Rzeszy, był to tzw. Kościół Wyznający. Był to prawdziwy Kościół Jezusa Chrystusa. 700 pastorów z Kościoła Wyznającego zostało uwięzionych. A zagorzały wróg hitleryzmu pastor Dietrich Bonhoeffer został skazany na śmierć na rozkaz samego Hitlera za „osłabienie potencjału wojennego Niemiec”.

Podział w Kościele niemieckim był konieczny, aby wyszło na jaw kto jest kim. Zdrajcy Chrystusa będą szli na kompromis z wrogami Chrystusa. Prawdziwi uczniowie Chrystusa będą kroczyć trudną, mało popularną ścieżką posłuszeństwa Bożym przykazaniom. Hitler to miniaturka Antychrysta. Skoro mu udało się podporządkować kościół w Niemczech, to prawdziwy Antychryst bez problemów podporządkuje sobie większość kościołów na całym świecie.

Zanim powiesz, że ty na pewno jesteś po stronie Chrystusa, to zastanów się jeszcze raz. Miliony Niemców-protestantów także tak uważało w pierwszej połowie XX stulecia, ale się pomylili i utorowali drogę najsłynniejszemu ludobójcy w dziejach świata. Łatwo jest oceniać z perspektywy czasu, ale pod wpływem presji otoczenia człowiek nienawrócony bardzo łatwo ulega większości. Nie ma znaczenia czy to protestant, katolik czy ateista. Dietrich Bonhoeffer wybrał opór wobec fałszywego chrześcijaństwa oraz Hitlera i przypłacił to swoim życiem. Zrobił tak dlatego, że on znał Chrystusa, a nie tylko wiedział o Chrystusie, jak większość pastorów w jego kraju.

Poczet heretyków: TBN Polska

Poczet heretyków: TBN Polska (Andrzej Bajeński, Andrzej Nędzusiak, Marek Kamiński, Krzysztof Rompa)

Dzisiaj będzie o polskim oddziale tak zwanej chrześcijańskiej telewizji TBN.

TBN w Ameryce to istne siedlisko demonów i chyba nikt o zdrowych zmysłach temu nie zaprzeczy. Stałym punktem programowym są tam np. krucjaty słynnego uzdrowiciela Benny Hinna. Działacze polskiego TBN wykazali się jednak odrobiną sprytu i nie znalazłem tego zwodziciela w ramówce TBN. Najwyraźniej działacze polskiego TBN wyżej oceniają inteligencję Polaków.

W TBN Polska raczej nie do pomyślenia są takie skandaliczne teksty, jak wypowiedź założyciela TBN:

„Boże, ogłaszamy śmierć każdemu, kto występuje przeciwko tej stacji telewizyjnej i służbie, która należy do Ciebie. To jest Twoje dzieło, Twoja idea, Twoja własność, Twoje fale dźwiękowe, Twój świat i ogłaszamy śmierć każdej przeszkodzie, która stoi na drodze rozprzestrzenianiu się Bożego głosu na całym świecie. W imię Jezusa, i wszyscy niech powiedzą: Amen!” [Paul Crouch, Praise The Lord, TBN, 7. listopada, 1997]

To dobrze, ale nie zmienia to faktu, że TBN Polska to nie jest telewizja chrześcijańska.

Najpierw jednak zobaczmy kto promuje tę telewizję:
https://drive.google.com/…/0B77uunOcUsTpcnB5eU80TzVPSnM/view

W filmiku widzieliśmy zwierzchnika Kościoła Chrystusowego (Andrzej Bajeński), zwierzchnika Kościoła Bożego w Chrystusie (Andrzej Nędzusiak) oraz biskupa Kościoła Zielonoświątkowego (Marek Kamiński), czyli samą śmietankępastorów kościołów charyzmatycznych w Polsce. Jest to kolejny sprytny chwyt marketingowy – twórcy TBN wybrali grube ryby po to, aby zwierzchnicy największych kościołów charyzmatycznych reklamowali w swoich kościołach markę tej firmy. Prezesem TBN Polska jest pastor Krzysztof Rompa z kościoła Zoe Trójmiasto.

Chcąc zapoznać się z jego nauczeniami wybrałem pierwsze kazanie o chwytliwym tytule „Moc Ducha Świętego, języki, dar języków”, w którym to usłyszałem o bardzo bulwersującym cudzie. Niestety tzw. benny hinnowcy (moje określenie) znani są z tego typu „cudów”. Benny Hinn uszkodził kobietę podczas swoich seansów, że zmarła, a inny „prorok” kręgów neo-charyzmatycznych Bentley Todd zrobił furorę swoim cudem „wybicia zęba swoim butem”. O tym cudzie można poczytać na moim blogu: https://purytanin.wordpress.com/…/bentley-todd-i-great-flo…/

„Cud” o którym wspomina prezes TBN Polska należy do tej samej kategorii „cudów”.

„I kiedy Duch Święty mówi nagle do ciebie: ‘Zrób to’, ty znasz ten głos. Jesteś tak blisko niego, że jest niemożliwe, żebyś pomylił się. To jest na pewno Duch Święty. Smith Wigglesworth robił takie dziwne rzeczy. Dla człowieka, który nie zna Ducha Świętego, to było nienormalne. Przynieśli do niego dzieciątko w zawiniątku – bez kończyn. A on stanął tak przed ludźmi na podium zrobił tak – fu. [Tutaj kaznodzieja pokazał gest kopnięcia piłki]. Dziecko spadło I już miało cztery kończyny”.
https://www.youtube.com/watch?v=kV8aHrcUgpc&t=93m36s

Pastor Krzysztof Rompa występuje w polskim TBN jako ekspert do spraw małżeńskich:

„Życie. Małżeństwo to druga część programu Życie. Dylematy, w którym prowadzący Krzysztof Rompa przybliży wartość pracy nad swoim charakterem, pokaże jak radzić sobie w momentach kryzysu, i co zrobić, aby małżeństwo było silne i stabilne”.

Mam nadzieję, że żaden czytelnik tego artykułu nie wierzy w cudowne kopnięcie kalekiego dziecka, któremu cudownie odrosły kończyny. Nawet dziecko definitywnie stwierdzi, że ten cud był słabą sztuczką.

Ale jednak ludzie wierzą w takie głupoty i klikają na przycisk „WSPIERAM” dla telewizji TBN.

Jedynym wytłumaczeniem jest dla mnie to, co apostoł Paweł zapowiedział o ludziach słuchających łechtania uszu: „I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości”. 2 Tesaloniczan 2,11-12.

Ostrzegłem przed wilkami z TBN i ufam, że słowo to dojdzie do widzów tej telewizji i otworzy im oczy na to, kogo oni słuchają. Jako chrzecijanie mamy obowiązek ostrzegać przed wilkami, a nie tulić swoje ogony. Nie możemy pozwolić nienawróconym hipokrytom na to, by bezkarnie głosili swoje nauki w zborach. Tak, kościoły baptystyczne zapraszają Krzysztofa Rompę, aby głosił w ich zborach. Wilków się nie głaszcze, ale nazywa po imieniu. Pies-strażnik nie otrzyma pochwały od swojego pana, jeśli pozwoli wilkowi na sianie spustoszenia w stadzie. Nie możemy pozwolić, aby wilki siały spustoszenie w polskich zborach. Na koniec zapraszam do obejrzenia filmu o psie-strażniku i wilku.
https://www.youtube.com/watch?v=H7Zywa0Ru8Y

P.S. Jeśli któryś z wymienionych pastorów jest znajomym, przyjacielem, autorytetem kogoś z czytelników, to przykro mi z tego powodu. Niech zmieni mentora.

Logika ekumenistów

Jest mi niezmiernie miło, że moje artykuły czytane są przez największe sławy wśród pastorów, a nawet zostałem zaszczycony wpisem na swojej stronie fejsbukowej przez samego księdza Mateusza Wicharego (artykuł z 22 października). Mam pytanie: Jak to jest zasypiać z myślą, że pomagasz Kościołowi katolickiemu? Czy nie jest ci wstyd, że współpracując z księżmi katolickimi prowadzisz na potępienie wielu katolików zamiast wyprowadzać ich z błędu katolicyzmu? Co zrobiłeś, aby wyprowadzić Kościół Chrześcijan Baptystów z ekumenizmu z Kościołem katolickim? A może to ty jesteś głównym inicjatorem tego projektu wspólnych modłów razem z księżmi?

Ja jestem zwykłym robaczkiem, więc posłużę się wypowiedziami niekwestionowanego autorytetu baptystycznego, Charlesa Spurgeona.

Charles Spurgeon w takich słowach opisał ekumenistów z Kościołem rzymskim:

„Religia Rzymu jest esencją kłamstw oraz kwintesencją bluźnierstwa – a jednak fascynuje ona pewną grupę protestantów, o których można prawdziwie powiedzieć, że otrzymali „skuteczną moc obłędu, aby kłamstwu wierzyli, aby byli potępieni”.

pablo (2)

 

To teraz zobaczmy jak te słowa mają się do współczesnych ekumenistów.

Rick Warren, autor bestsellerowej książki „Życie świadome celu”:

„Tutaj, w hrabstwie Orange był taki napis – i go uwielbiam. Mówił on: „Jeśli kochasz Papieża Franciszka, pokochasz też Jezusa”.

Billy Graham, przewodniczący Konwencji Południowych Baptystów w USA:

Na pytanie: „Nie ma w twojej głowie wątpliwości, że jest on teraz z Bogiem?”
„O, nie. Mogę mieć wątpliwości co mnie samego, ale nie co do Kardynała Wojtyły – Papieża. Myślę, że jest teraz z Panem, bo on wierzył. Wierzył w Krzyż. Na tym się skupiał przez całą swoją służbę – na krzyżu. Nie ma znaczenia czy mówimy o osobistych sprawach czy o problemach etycznych – on zawsze czuł, że krzyż i zmartwychwstanie są odpowiedzią na wszystkie nasze problemy. Był on silnym wierzącym”.
Mateusz Wichary, prezbiter naczelny Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP oraz przewodniczący Aliansu Ewangelicznego w RP:

„Uważam jednak, że jako protestanci nie powinniśmy odmawiać Bogu prawa powołania autentycznie gorliwego chrześcijanina na zwierzchnika kościoła rzymskokatolickiego. Ze swojej strony życzę papieżowi Franciszkowi błogosławieństwa pokory i mądrości, o które jak widać ze świadectw gorliwie prosi, i to również chrześcijan ewangelicznych, aby z Bożą pomocą i dla Bożej chwały potrafił swój kościół, targany tak wieloma sprzecznymi tendencjami, nasączać Chrystusem i prawdą Bożą, i przez to budować Królestwo Boże”.

Wcześniej w artykule ksiądz Wichary zastrzegł sobie, że być może chrześcijańska postawa papieża to tylko pozory. Nie zmienia to faktu, że zasiał w głowach czytelników ideę – papież to nasz przyjaciel, a wiele wskazuje na to, że to nasz brat w Chrystusie.

Logika ekumenistów jest taka: w Kościele katolickim są nawróceni księża (łącznie z samym papieżem). Nawrócili oni w swoich głowach miliard katolików bez wychodzenia z domu! To się nazywa sukces. Co na taką niepoczytalną ideę odpowiedziałby książę (nie mylić z księdzem) kaznodziejów Charles Spurgeon?

„Nie możemy mieć rozejmu ani traktatu z Rzymską religią. Wojna! Wojna! Wojna z nią! Nie może być pokoju. Ona nie może mieć pokoju z nami, my nie możemy mieć pokoju z nią. Ona nienawidzi prawdziwego Kościoła, my możemy powiedzieć, że ta nienawiść jest odwzajemniona. Nie położymy ręki na jej księży, nie dotkniemy nawet włosa ich głów. Niech będą wolni. Ale będziemy dążyć do tego by zniszczyć ich doktrynę z powierzchni ziemi, ponieważ jest to doktryna demonów. O Boże, spraw by przepadł Kościół rzymskokatolicki i został pochłonięty w ogniu”.

A ekumenistom szczerze życzę opamiętania, wyjścia z Rady Ekumenicznej i zaprzestania siania podziałów i zgorszenia wśród kościołów protestanckich

Kompromis z wrogami Chrystusa

W sierpniu 2018 odbyło się nabożeństwo ekumeniczne zatytułowane „Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa”. W tym duchowym nierządzie wziął udział prezbiter naczelny Kościoła Chrześcijan Baptystów oraz przewodniczący Aliansu Ewangelicznego w RP Mateusz Wichary.

https://www.youtube.com/watch?v=Im9U9-8nrvg&t=21m40s

Ksiądz Wichary (naprawdę sam nadał sobie ten tytuł) w swoim artykule „Ekumeniczny potencjał doświadczenia nawrócenia” nawołuje do jedności z dostojnikami Kościoła katolickiego.

„Nabierzemy do siebie zaufania. Zaczniemy rozmawiać o naszej pracy, o tym, co nam idzie, a co nie. I być może w takiej dobrej atmosferze będziemy w stanie budować owe systemy znacznie bardziej do siebie podobne, bardziej skuteczne, nawzajem zachęcając się do pracy. A może nawet kiedyś zupełnie dobrowolnie uznamy, że warto gdzieniegdzie je ze sobą połączyć?
Dom rozdwojony nie ostoi się (Mt 12, 25). Królestwo Boże nadeszło (Mt 12, 28). Pijmy wodę z tego samego źródła i nie bójmy się z siebie cieszyć, jeśli się przy tym spotkamy”.

Myślę, że czytelnicy mojego bloga doskonale rozumieją kim jest ten ksiądz podający się za baptystę. Łączenie Ewangelii z katolicyzmem to zwodzenie. Człowiek ten zwodzi baptystów w Polsce i nadszedł czas, aby powiedzieć „dość panowania pastorka-dyktatorka”. Trzeba mu powiedzieć „Żegnaj wilku” albo zmienić kościół, na taki, który nie będzie podlegał temu człowiekowi.

Zakończę cytując sławnego kaznodzieję Charlesa Spurgeona:

„Ci, którzy idą na kompromis z wrogami Chrystusa, mogą zostać do nich zaliczeni”.

my_tweet

Zagraniczna pomoc

W 2018 roku Polska osiągnęła 33 miejsce na świecie pod względem rozwoju społecznego. Wyprzedzamy bogaty kraj, jakim jest Katar o cztery miejsca, a Portugalię o 8 miejsc. Nie jesteśmy ubogim krajem. Zaliczamy się do krajów bardzo wysoko rozwiniętych. A jednak ciągle czerpiemy wsparcie zza granicy. Dam przykład.

Będąc w 2014 r. w jednym ze zborów Kościoła Ewangelicznych Chrześcijan otrzymałem 24-stronicowy kalendarz „wyhacz! czasograniacz” wydrukowany i redagowany w Niemczech. Kalendarz ten jest wykonany bardzo profesjonalnie, na papierze o bardzo wysokiej jakości. Cóż więc złego w tym, że nasi niemieccy przyjaciele postanowili podarować zborom ładne kalendarze, w których można przeczytać jakiś werset z Biblii? Diabeł, jak zawsze, tkwi w szczególe. Kalendarz ten zawiera reklamy, w tym bardzo duże, wspólnot katolickich. W samym środku kalendarza znajduje się reklama o treści: Ruch Światło – Życie. Modlitwa, przyjaźń, życie, spotkanie, przygoda.

No i masz babo placek. Ładny kalendarz promuje w rzeczywistości Kościół katolicki. Czy nie na dokładnie tym samym polega idea konia trojańskiego?

A odnośnie pieniędzy – czy nie lepiej przesyłać pieniądze krajom mniej rozwiniętym niż Polska? Czy naprawdę jesteśmy na tyle biedni, że potrzebujemy pomocy w postaci kalendarzy z Niemiec?

Dochodzą do mnie inne informacje o tym, co dzieje się w misjach w Polsce finansowanych przez inne zagraniczne organizacje. Najwybitniejszym tego przykładem jest ekumeniczny Alians Ewangeliczny, ale są też inne, mniej szkodliwe, ale również kontrowersyjne.

Czy jako Polacy nie możemy sami zaoszczędzić na tyle pieniędzy, aby sami się utrzymywać? Uważam, że możemy, a nawet powinniśmy wspierać inne, bardziej ubogie kraje w pracy misyjnej.

Jesteśmy w fazie niemowlaka, który ciągle domaga się więcej mleka. Czas dorosnąć, polski kościele. Dopóki będziesz polegać na zagranicznej pomocy, dopóty nie będziesz się prawidłowo rozwijać.

Koń trojański w kościele

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Papież chciałby wygłosić kazanie w kościele protestanckim, ale protestanci byliby mu niechętni. Co by zrobił? Wysłałby kogoś, kogo by tam wpuścili. Dokładnie to robią ekumeniczni kaznodzieje – wchodzą do kościołów protestanckich, aby tam promować Kościół katolicki.

Problem jest naprawdę wielki, bo zdawałoby się skądinąd rozsądnie wyglądający pastorzy zapraszają do siebie Joe Łosiaka – człowieka, który chwali się ze swojej współpracy z Karolem Wojtyłą oraz księdzem Franciszkiem Blachnickim.

A ludzie w zborach wysłuchają, wezmą książki napisane przez Łosiaka i wszyscy zadowoleni.

Czy powinno tak być? Kategoryczne nie. Łosiak na swojej stronie umieścił wykład księdza Franciszka Blachnickiego, w którym ksiądz ten wyjaśnia:

„Protestanci zarzucają katolikom, że oni głoszą niezgodnie z Pismem świętym zbawienie przez uczynki człowieka”.

Przesłanie jest proste: niedouczeni protestanci nie rozumieją nauki katolickiej, która jest nieskazitelna i biblijna. Blachnicki wyjaśnia:

„Kościół w swoich dziejach zawsze bronił tej biblijnej nauki o darmowości zbawienia przez wiarę”.

Jest to kłamstwo. Sobór Trydencki mówi wyraźnie:

Jeśli ktoś twierdzi, że wiara usprawiedliwiająca jest niczym innym jak ufnością w Boże miłosierdzie przebaczające grzech przez Chrystusa, albo że ta ufność jest jedyną rzeczą, przez którą jesteśmy usprawiedliwieni — niech będzie przeklęty”.

Co stoi w wyraźniej sprzeczności do Słowa Bożego:

Jesteśmy usprawiedliwieni za darmo, z łaski Bożej, przez odkupienie, które jest w Chrystusie, którego Bóg wyznaczył odkupieniem przez wiarę w jego krew na odpuszczenie przeszłych grzechów” (Rz. 3:24).

Łosiak promuje księdza, który rozpowszechnia kłamstwa o Kościele katolickim i zarzuca protestantom ignorancję w podstawowych sprawach doktrynalnych. W ten sposób owi panowie zacierają jasne granice prawdy biblijnej i religii katolickiej. Pastorzy protestanccy, którzy wpuszczają tego wilka w owczej skórze, są współodpowiedzialni zwodzeniu, które dzieje się za pośrednictwem Łosiaka.

Dlatego apeluję o zaprzestanie wpuszczania konia trojańskiego do kościołów. Lista pastorów, którzy zaprosili Łosiaka, znajduje się na stronie internetowej o nazwie missionpoland.pl.

Zaufanie Panu i tylko Jemu

Ludzie traktują Pismo Święte jako fajną, miłą i pożyteczną książkę. Jest tam wiele mądrości – mówią. Taka książka dla miłych ludzi, żeby byli jeszcze milsi, prawda? Nie.
Biblia to książka całkowicie niezwykła. Słowo Boże mówi
“Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca” (Hebrajczyków 4,12).
Słowo Boże to skalpel. Tnie nasze dusze z milimetrową precyzją. Dlatego czytając Biblię można zadać sobie pytanie: czy Bóg naprawdę tego wymaga. Czy wymaga on całkowitej świętości. Nie można tak troszeczkę pogrzeszyć? Nie można mieć żadnej innej podpory w naszym duchowym życiu – tylko Bóg z Biblii? Przecież było wielu filozofów, myślicieli – tylu mądrych ludzi – może oni mają przepis na udane życie? Nie.
A może kościoły? Są przecież takie wielkie, piękne, pełne ludzi szukających religijnych wrażeń? Nie.
Na tym świecie nie ma niczego, co może dać odpocznienie ludzkiej duszy. Nic nie sprawi, że stanie się wolna, tylko prawda Bożego Słowa.
Słowo Boże jest tak dobitne, że używa najbardziej mocnych terminów. Ktoś, kto pokłada swą ufność w innym człowieku, nie jest po prostu w błędzie – jest przeklęty. Z ludzkiego punktu widzenia to straszne. Chcielibyśmy być bardziej współczujący dla ludzi, ukryć przed nimi pewne fragmenty, aby nie poczuli się niekomfortowo. Błąd. Słowo Boże mówi wyraźnie:
Jeremiasza 17 (5) Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! (6) Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej. (7) Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! (8) Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje i nie przestaje wydawać owocu.
Tylko Bóg i tylko Boże Słowo jest godne naszego zaufania. Jeśli twoją ufnością jest Pan i tylko Pan, to nie pozostaniesz bez owocu. Nie zwiędniesz nawet wtedy, gdy przyjdzie wielki sztorm na twoje życie.

„Strzeż się heretyka”

We współczesnych czasach wiele uwagi poświęca się jedności między chrześcijanami. Cytuje się słowa modlitwy Jezusa z Ew. Jana 17,21 „aby wszyscy stanowili jedno”Często zapomina się jednak o tym, że nie ze wszystkimi powinniśmy mieć jedność.

Paweł w Liście do Tytusa napisał: „Człowieka heretyka po pierwszem i wtórem napominaniu strzeż się” (3,10 BG). Słowo „heretyk” pochodzi od greckiego słowa hairetikos. Słowo to jest przymiotnikiem oznaczającym człowieka wyznającego fałszywe doktryny lub tworzącego podziały. Taka osoba z powodu swoich wygórowanych ambicji będzie starała się utworzyć coś w rodzaju „partii” wewnątrz kościoła. Mamy oddzielić się od osoby, która mieni się bratem, a postępuje wbrew Pismu Świętemu. Nie może być zatem jedności z ludźmi, którzy chcą się jednoczyć, a nie mają wspólnego fundamentu wiary.

To smutne, że mężczyźni i kobiety w kościołach ewangelicznych, którzy nauczają rzeczy całkowicie obcych Pismu, często nie tylko nie są poddawani karności, ale są wręcz zachwalani. Daje się im możliwości do tego, by promowali swoje aberracje”.

– John MacArthur

Gdy widzimy jak prawdę Bożego Słowa miesza się z kłamstwem, mamy obowiązek zaprotestować. Milczenie w takiej sytuacji jest przyzwalaniem na wspomniane przez MacArthura aberracje, czyli odejścia od jasnych standardów Słowa Bożego. Pisał też o tym Charles Spurgeon:

„Obawiamy się, że bezsensem jest formowanie stowarzyszenia, które może mieć w swoich szeregach ludzi na tyle fałszywych, by wyznawać jedną rzecz, a wierzyć w inną. Ale być może jest możliwym stworzyć nieformalny alians pośród tych, którzy trzymają się chrześcijaństwa swoich ojców. Chociaż nie mogliby wiele uczynić, to przynajmniej mogliby zaprotestować i uwolnić się tak bardzo jak to tylko możliwe od współudziału w konspiracji milczenia. Jeśli przez jakiś okres ewangelikałowie są skazani na upadek, niech umrą walcząc, mając pełną pewność, że ich ewangelia powstanie do życia, kiedy wynalazki „współczesnej myśli” zostaną spalone ogniem nieugaszonym”.
http://www.spurgeon.org/downgrd.htm 

Czy protestanci to sekta?

« Older entries

%d blogerów lubi to: