Największym wrogiem ludzkiej duszy jest przekonanie o własnej sprawiedliwości, które sprawia, że ludzie patrzą na siebie, by się zbawić.
Charles Spurgeon

Reklamy

Nie pracuj tylko dla pieniędzy

To, co robimy dla innych, robimy jednocześnie dla Chrystusa. Pieniądze, które zarabiamy, nie są naszymi pieniędzmi, lecz należą do Boga. Żyjąc z tą perspektywą, bardzo ciężko być leniwym lub niezadowolonym. Problem polega na tym, że bardzo często zapominamy o tym i myślimy, że pracujemy dla siebie. Zachęcam do przeczytania krótkiego artykułu na temat pracy.

Nie pracuj tylko dla pieniędzy

Nicholas Davis

falling_change_giving-smallJako nosiciele obrazu Boga jesteśmy wzywani do pracy tak, jak Bóg pracował w tworzeniu świata. Często zapominamy, że przykazanie Boże do wykonywania pracy zostało wydane przed upadkiem Adama i wygnania z Edenu, a nie po! Wezwanie do działania jest powołaniem, a nie tylko pracą. Zbyt często chodzimy do pracy tylko dla wypłaty i zapominamy co Bóg robi za naszym pośrednictwem.

Martin Luther często mówił o tym, że Bóg nosi maskę naszego sąsiada. Wielu chrześcijan od dawna wierzy, że tylko przez posługę naszym sąsiadom w powołaniach świeckich służymy samemu Jezusowi Chrystusowi.

Pomyślmy o słowach naszego Pana o karmieniu głodnych:

Bowiem łaknąłem, a daliście mi jeść; pragnąłem, a daliście mi pić; byłem odmiennym, a ugościliście mnie; byłem nagi, a przyodzialiście mnie; zachorowałem, a odwiedziliście mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie. Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi, mówiąc: Panie, kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy; albo pragnącym, a daliśmy ci pić? Kiedy też widzieliśmy cię odmiennym, a ugościliśmy; albo nagim, a przyodzialiśmy? Albo kiedy widzieliśmy cię chorym, czy w więzieniu, a przyszliśmy do ciebie? Zaś Król odpowiadając, powie im: Zaprawdę, powiadam wam, cokolwiek zrobiliście jednemu z tych najmniejszych moich braci mnie zrobiliście. Mat 25:30-40

Jeśli żywimy innych to ostatecznie karmimy Chrystusa. W okazywaniu gościnności wobec naszych sąsiadów, zapraszamy Chrystusa do naszych domów. W trosce o ubogich troszczymy się o odzienie dla Chrystusa. W odwiedzaniu chorych, prezentujemy współczucie Chrystusa. Te małe działania, nieznaczne i niepostrzegane czynności — w oczach Boga — wspaniałe, znaczące i zauważalne.

Gdy to rozpoznamy nawet najbardziej prozaiczne zadania w naszym życiu mogą stać się praktyką naszej wiary w namacalny sposób. Łatwo jest siedzieć w wieży z kości słoniowej i rozmawiać o teologii lub wyjechać do obcego kraju pełnego przygód, aby służyć Jezusowi. Jest znacznie trudniej zmieniać pieluchy, wynosić śmieci i przychodzić do wymagającej, nudnej słabo płatnej pracy na czas.

Więc następnym razem, jak będziesz się martwić, że twoje życie się nie liczy lub jak następnym razem pomyślisz, że to co robisz każdego dnia nie ma znaczenia — pamiętaj Bóg mówi, że to ma znaczenie. Ty się liczysz. Twoje życie się liczy. Twoja praca robi różnicę.

Przyj do przodu w pozornie prozaicznych wydarzeniach codziennego życia. Bóg działa poprzez te wydarzenia, aby pomagać innym nawet wtenczas, jak nie widzisz jak On działa. Twoja motywacja pochodzi nie od Ciebie, ale od samego Jezusa Chrystusa. Więc nie chodź tylko do pracy. Spełnij swoje powołanie!

Tłumaczenie: Marlena Wozowicz

https://corechristianity.com/resource-library/articles/dont-just-go-to-work-for-a-paycheck

Czy protestanci to sekta?

Wow. Paul Washer uczy się od Joela Osteena

Wyobraź sobie taką sytuację. Jesteś zawodowym piłkarzem. Ostatnio nie idzie ci strzelanie goli, tracisz zapał do gry, wydaje ci się, że nie jesteś tak szybki jak zwykle. Czujesz, że nie nadajesz się, by grać dalej w pierwszym składzie. Ale po treningu przychodzi do ciebie trener i mówi: „Wiesz co, zrobiłeś wyraźne postępy. Chcę dać ci podwyżkę, bo twój poziom gry znacznie wzrósł”. Jak byś się poczuł? Podejrzewam, że na następny trening przyszedłbyś dużo wcześniej niż zwykle, a na treningu dałbyś z siebie więcej niż kiedykolwiek, bo ktoś docenił twoją pracę i chcesz pokazać, że się nie pomylił.
To samo działa również w naszym chrześcijańskim życiu. Potrzebujemy zachęcenia od innych chrześcijan, abyśmy nabrali zapału do służenia na pełnych obrotach. Mówi zresztą o tym Biblia:

„Dlatego podnoście się wzajemnie na duchu i budujcie jedni drugich, tak jak to zresztą już czynicie” (1 Tesaloniczan 1,5 BWP).

Zauważenie i docenienie czyjejś pracy dla Pana może być zastrzykiem energii, którego skutki mogą przerosnąć nasze oczekiwania. Zauważył to Paul Washer, który znany jest z bezkompromisowego głoszenia Ewangelii i demaskowania zwodzicieli. Jednak nawet on dostrzegł dobry element w głoszeniu Joela Osteena. Oczywiście Washer nie pochwalił go osobiście ani nie dał słuchaczom do zrozumienia, że Osteen jest chrześcijaninem i powinniśmy go słuchać. Jednakże Washer zauważył, że Osteen naprawdę potrafi zachęcać ludzi. Mimo, że to zachęcanie nakierowane jest na niewłaściwe rzeczy (głównie materialne), to tym niemniej, jest on zachęcający. Washer zauważył, że apostoł Paweł również nie szczędził pochwał zborom, więc i my powinniśmy czynić podobnie. Paweł zawsze starał się znaleźć coś, za co mógłby pochwalić dany zbór. Wydaje mi się, że zrobił to nawet karcąc zbór w Galacji, który przyjmował głosicieli fałszywej ewangelii. Chociaż nazwał Galacjan bezmyślnymi, to przypomniał im o czasach, kiedy jeszcze postępowali rozumnie:

„Biegliście dobrze; któż wam przeszkodził być posłusznymi prawdzie?” (Galacjan 5,7).

A zatem, jeśli znasz chrześcijan, którzy robią dobrą robotę dla Pana, to powiedz im o tym, a na pewno będziesz dla nich błogosławieństwem.
Dla osób znających angielski polecam fragment wypowiedzi Washera, w którym opowiedział jak został przekonany o swoich brakach podczas słuchania niezbawionego kaznodziei, Joela Osteena.
https://www.youtube.com/watch?v=qBMnzyHrKiM

Pastor chce wojny z Chinami?

Błogosławieni czyniący pokój, ponieważ oni będą nazwani synami Bożymi. Mat. 9:5

Pastor Paweł Chojecki jest niewątpliwie barwną postacią. Jest on przywódcą Kościoła Nowego Przymierza w Lublinie oraz twórcą partii politycznej 11 Listopada. Jest również redaktorem naczelnym magazynu Idź Pod Prąd, jak również prezesem telewizji internetowej o tej samej nazwie. Jego politycznym współpracownikiem jest Marian Kowalski, który deklaruje się jako rzymski katolik. Chojecki popiera Stany Zjednoczone i Izrael. Natomiast Rosja i Chiny są widziane jako imperia komunistycznego zła, które trzeba izolować ze sceny politycznej, a zwłaszcza Chiny, które dokonały już setek milionów aborcji. Z tego powodu Zachód jest moralnie upoważniony by wypowiedzieć wojnę Chinom. Chojecki stwierdza:

Trzecia Wojna Światowa nie jest niczym złym.

Zdaniem Chojeckiego nuklearne zbombardowanie Chin przyniosłoby pozytywny efekt dla ludzkości.


Trudno o bardziej niedorzeczne stwierdzenia. Ale jeśli ktoś w to wierzy, to co stoi na przeszkodzie by strzelać do lekarzy dokonujących aborcję? To już jest problemem w Stanach Zjednoczonych, a przykładem może być były amerykański ewangelista Joshua Feuerstein, który nawoływał do zastraszania lekarzy aborcjonistów. Niektórzy poszli o krok dalej i zabijali personel klinik aborcyjnych. Oczywiście, że w każdej populacji znajdziemy szaleńców, ale oni właśnie karmią się radykalną ideologią. Nie znam w Polsce żadnego kościoła chrześcijańskiego, który popierałby tego typu strzelaniny. Jednak nauczanie, że USA ma prawo zaatakować Chiny, może doprowadzić do tego, że słuchacze Idź Pod Prąd mogą dojść do podobnych wniosków co ewangelista Joshua Feuerstein.

Jezus ani apostołowie nie nawoływali do unicestwienia bezbożnych, chociaż apostołowie na początku tego nie rozumieli:

Lecz nie przyjęli go, dlatego, że droga jego prowadziła do Jerozolimy. A gdy to widzieli uczniowie Jakub i Jan, rzekli: Panie, czy chcesz, abyśmy słowem ściągnęli ogień z nieba, który by ich pochłonął, jak to i Eliasz uczynił? A On, obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście. Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je zachować. I poszli do innej wioski Łuk. 9:53-56

Ale na potrzeby argumentu załóżmy, że zaatakowanie Chin byłoby uzasadnione. Jaka byłaby gwarancja, że państwa zachodnie (głównie chodzi tu o USA) zlikwidowałyby aborcję w Chinach? Wiemy, że tak by się nie stało chociażby dlatego, że w USA dokonano już ponad 60 milionów aborcji od 1970 r. Jest zatem 0% szans, że USA powstrzymałyby aborcję w Chinach.

Pastor kontynuuje swoją wypowiedź:

„Ile ludzi wojna może pochłonąć, nawet nuklearna? 300 milionów? Wątpię”.

Wojna nuklearna spowodowałaby nie tylko błyskawiczne wyparowanie największych miast Chin i USA, ale też niewyobrażalne zanieczyszczenia atmosfery. Chmury radioaktywnego dymu przedostałyby się do stratosfery, przez co przykryłyby niebo na wiele miesięcy, co uniemożliwiłoby proces fotosyntezy. W efekcie nastąpiłby głód, który dotknąłby nie tylko populację chińską – mniejsze sąsiadujące państwa najprawdopodobniej przestałyby zupełnie istnieć.

Ja jestem protestantem i pastor Chojecki również uchodzi za protestanta. Jednak żaden kościół protestancki w Polsce (oprócz Kościoła Nowego Przymierza) nie popiera inicjatyw Chojeckiego i dlatego człowiek ten w żaden sposób nie reprezentuje stanowiska polskich protestantów. Jeśli zgadzasz się ze mną, udostępnij ten artykuł, aby pokazać, że protestanci odcinają się od tego typu nauk.

Tymoteuszu! Strzeż tego, co ci powierzono, unikaj pospolitej, pustej mowy i sprzecznych twierdzeń, błędnej, rzekomej nauki, do której niejeden przystał i od wiary odpadł. Łaska niech będzie z wami. Amen. 2 Tym. 6:20

Poniżej znajduje się film z zacytowanymi wypowiedziami Chojeckiego.

Dlaczego nie cytuję Lewisa?

Niektórzy chrześcijanie cytują C.S. Lewisa, aby ubogacić swoich słuchaczy, jednak ja mam z tym problem. Lewis zasłynął ze swoich książek takich jak „Opowieści z Narni”, a także „Chrześcijaństwo po prostu”. Nie mam nic przeciwko przytaczaniu jego baśni, bo to tylko baśnie. Ale widzę problem w cytowaniu teologicznych wypowiedzi tego anglikańskiego autora. W tym artykule postaram się uzasadnić dlaczego nie cytuję C.S. Lewisa.

Aby lepiej zrozumieć jego poglądy musimy najpierw zrozumieć czym jest anglikanizm. Anglikanizm to tradycja w kościele angielskim, która łączy w sobie zarówno elementy katolickie, jak i protestanckie. Krytycy anglikanizmu, tzw. purytanie, czyli angielscy reformatorzy protestanccy twierdzili, że Kościół Anglii został zreformowany tylko częściowo i należy nadać mu bardziej biblijny charakter. Ale w swoich początkach kościół ten wyraźnie sprzeciwiał się niebiblijnym katolickim naukom takim jak czyściec:

„Papistowska doktryna dotycząca czyśćca, odpustów, kultu, oddawania czci obrazom i relikwiom, oraz (doktryna dotycząca) wzywania świętych jest zmyśleniem słodkim a próżnym, które nie opiera się na żadnej gwarancji Pisma i sprzeczne jest raczej ze Słowem Bożym”. (39 Artykułów Wiary Kościoła Anglikańskiego z 1563 roku)

Jak wynika z powyższego cytatu Kościół anglikański z początków Reformacji miał się całkiem dobrze. W Kościele tym służyło wielu kaznodziejów, którzy byli dobrymi sługami Chrystusa. Jednak Aktem Religijnym z 1592 r. wszelkie zgromadzenia religijne poza Kościołem anglikańskim były uznane za nielegalne. Nie mieli więc łatwego życia ewangeliczni chrześcijanie w Anglii, którzy nie zgadzali się z naukami głoszonymi przez kościół państwowy. Niektórzy udali się za granicę, inni pozostali w kraju i znosili prześladowania, jak np. John Bunyan, autor „Wędrówki Pielgrzyma”, który spędził 12 lat w więzieniu za głoszenie Słowa Bożego w kościele innym niż anglikański.

Kościół anglikański był instrumentem w rękach władców i to doprowadziło do tego, że wielu dobrych kaznodziejów było zmuszonych opuścić ten kościół. Bez dobrych liderów kościół ulegał coraz większemu rozkładowi. Obecnie biskupi anglikańscy przechodzą z całymi parafiami na katolicyzm i mogą wychodzić za mąż. Tak, to nie pomyłka. Ksiądz (mężczyzna), który poślubi innego mężczyznę, nadal pozostaje księdzem anglikańskim i może kontynuować pełnienie swojej pracy duszpasterskiej. Chyba jest więc zbędne stwierdzenie, że anglikanizmu z protestantyzmem utożsamiać nie można, chociaż w swych początkach miał z nim wiele wspólnego.

Dzisiaj wielu anglikanów wierzy w czyściec. C.S. Lewis również w to wierzył. Napisał on: „Oczywiście, że modlę się za zmarłych. Ta modlitwa jest tak spontaniczna i pewna, że tylko najbardziej przekonujący argument teologiczny mógłby przekonać mnie, abym przestał to czynić”. Jest to bardzo zła i niebezpieczna metoda interpretowania Pisma Świętego. Lewis wierzył w coś, mimo że Pismo milczy na ten temat. Jest to niebezpieczne dlatego, że jest to dodawanie do objawionego Słowa Bożego. A przestrzegał przed tym apostoł Paweł: „Co do mnie, to świadczę każdemu, który słucha słów proroctwa tej księgi: Jeżeli ktoś dołoży coś do nich, dołoży mu Bóg plag opisanych w tej księdze” ( Apokalipsa 22,18).

Ta nauka nie tylko zbliża ich do katolicyzmu (już miliony anglikanów odeszło do stada papieża), ale wprowadza bardzo zgubne myślenie. Czyściec to taka „taryfa ubezpieczeniowa”. Wielu ludzi myśli w ten sposób: nie muszę żyć świętym życiem, oczyszczę się przecież w czyśćcu. Co z tego, że mam na sumieniu parę grzechów, z których nie chcę zerwać, odpokutuję trochę w czyśćcu i będzie po sprawie. Tacy ludzie nie rozumieją, że bez „uświęcenia nikt nie ujrzy Pana” (Hebrajczyków 12,14). Jeśli teraz nie dążysz do świętości, to po śmierci będzie już za późno – czyśćca nie ma. To wymysł Rzymu, aby zwieść ludzi, którzy myślą, że potrzebują pośrednictwa kościoła (a zatem i ofiar na msze za zmarłych), aby nasi bliscy szybciej przyszli do Bożej obecności.

Każdy, kto wypowiada się publicznie w kwestiach teologicznych, jest w pewnym sensie nauczycielem. Nasze czyny i słowa mają wpływ na tych, którzy nas słuchają. Dlatego nie mam zamiaru promować nauczyciela biblijnego, który nie rozumiał podstawowych doktryn chrześcijańskich. Chcę rzetelnie przekazywać ludziom prawdę i nie chcę by błądzili. Znam ludzi, którzy odeszli do niebiblijnych kościołów z powodu złego nauczania. Nie chcę przykładać do tego ręki.

Dla zainteresowanych polecam biblijne obalenie doktryny o czyśćcu na stronie reformowani.info: http://www.reformowani.info/czysciec-jako-symbol-porazki-chrystusa/

Współcześni wrogowie chrześcijaństwa

Kto w dzisiejszych czasach jest największym wrogiem chrześcijaństwa? Chociaż islamiści mordują wielu chrześcijan, to prawdziwymi winowajcami są ci, którzy na to pozwalają. Sprowadzanie muzułmanów do krajów zachodnich, liberalizm religijny i ekumenizm z Kościołem katolickim to największe zagrożenia dla naszej cywilizacji.

Zakon Ducha

W liście do Galacjan 3 czytamy:

(23) Zanim zaś przyszła wiara, byliśmy wspólnie zamknięci i trzymani pod strażą zakonu, dopóki wiara nie została objawiona. (24) Tak więc zakon był naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni. (25) A gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod opieką przewodnika. (26) Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa.

Zadaniem zakonu było wskazanie na naszą grzeszność. Nikt nie jest w stanie doskonale wypełnić wszystkich nakazów Boga. A zatem potrzebujemy Zbawiciela. Prawo Boże nas nie zbawia, ale daje nam do zrozumienia, że sami nie możemy się zbawić.

Aby podobać się Bogu musimy nie patrzeć na swoje uczynki, lecz na dzieło Chrystusa. A wtedy będzie możliwe, abyśmy nie żyli zgodnie z martwą literą zakonu, lecz z zakonem Ducha. Galacjanie żyli pod prawem, które niczego nie mogło zmienić w ich życiu. Polegali na swoich uczynkach. My zaś mamy polegać na zakonie Ducha poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa.

Rzym 8 (2) Bo zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci. (3) Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele, (4) aby słuszne żądania zakonu wykonały się na nas, którzy nie według ciała postępujemy, lecz według Ducha. (5) Bo ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne; ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym, co duchowe.

Aby przyjść do Jezusa nie musimy niczego robić. Nie musimy uporządkować swoich spraw, przezwyciężyć naszych złych przyzwyczajeń czy w jakikolwiek inny sposób zasłużyć sobie na przychylność Boga. Jeśli po prostu poprosimy Boga o to by nam przebaczył oraz by w nas działał, to On pomoże nam żyć zgodnie z Jego wolą. Jeśli staramy się walczyć z grzechem o własnych siłach, jeśli lektura Biblii jest po prostu kolejnym obowiązkiem, to to niczego nie zmieni w naszym życiu. Musimy prosić Boga o to, by stale wypełniał nas swoim Duchem. A kiedy to się stanie, służenie Mu będzie nie tyle obowiązkiem co przywilejem.

Galacjan 5 (16) Mówię więc: Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej.

Nasze ciało, czyli nasza grzeszna natura daje się nam mocno we znaki. Nasz skażony grzechem umysł podpowiada nam, że nie trzeba być w zupełności oddanym Bogu. Gdy ktoś nas zdenerwuje, to nic się nie stanie, gdy odpowiemy mu w sposób grubiański. Nic przecież nie zaszkodzi, jeśli spojrzę tam, gdzie nie powinienem. Przecież jak dzisiaj nie pomodlę się, to na pewno Bóg nie będzie miał mi tego za złe. Takie myślenie świadczy o tym, że nie jesteśmy pełni Ducha Świętego. A zatem powinniśmy przeprosić Boga za takie myśli jak najszybciej. Bo jeśli pozwolimy im dalej rosnąć, to urosną do niebotycznych rozmiarów. Nikt nie odchodzi od zboru z dnia na dzień, to długotrwały proces, to pójście na kompromis w swoim życiu i krok po kroku oddalanie się od społeczności wierzących. Gdy to nastąpi, czasami trudno człowiekowi zmienić swój sposób myślenia. Nikt nie popełnia cudzołóstwa pod wpływem chwili. Tego typu grzechy mogą zaistnieć, jeśli człowiek nie poddaje swoich myśli pod panowanie Ducha Świętego i myśli te narastają, aż w końcu dochodzi do grzechu, który może doprowadzić do rozwodu. Nawet najmniejszy grzech, który zagnieździł się gdzieś w naszym sercu i którego nie chcemy wykorzenić, może doprowadzić do zrujnowania życia chrześcijańskiego. Dlatego potrzebujemy stale pilnować swojego życia i analizować je, aby zobaczyć czy nie ma w nim niczego, co nie podobałoby się Bogu.

Nigdy, nie nigdy, nie nigdy – Charles Spurgeon

Tekst kazania można znaleźć po zalogowaniu się na Facebooka: https://www.facebook.com/spurgeonpopolsku/posts/847777822055758

Ray Comfort pomógł wilkom?

Ray Comfort pomógł wilkom?

Nie ma nic bardziej niebezpiecznego niż koń trojański w Kościele. Spotkałem się z poglądami, że “powinniśmy zająć się ewangelizacją”, a nie “wyszukiwaniem zwiedzeń” w Kościele. Rzekomo poszukiwacze zwiedzeń nie kierują się miłością osądzając „braci o nieco innych poglądach”. Ta historia pokazuje, że jest całkowicie odwrotnie. 16 czerwca 2009 Chrześcijańska Telewizja Internetowa CHNTV chciała sobie zrobić reklamę na forum Protestanci.info. Odpowiedziałem jasno i wyraźnie: „Jest to antychrześcijańska telewizja”. CHNTV nie dawała za wygraną i kłamliwie argumentowała, że w tej telewizji jest „baptystyczny program jak „The way of the Master” w którym prowadzący programu obalają coś takiego jak ewangelia sukcesu”. The way of The Master rzeczywiście był jednym z haczyków w tej telewizji, ale Ray Comfort (który jest prowadzącym WOTM (The way of the Master) wcale tam nie obalał herezji Ewangelii Sukcesu, a głosił zwykłe przesłanie ewangeliczne. Ale dlaczego ewangeliści sukcesu tak upodobali sobie właśnie Raya Comforta, a nie np. Johna MacArthura albo Paula Washera czy innego dobrego ewangelistę? Otóż dlatego, że Ray Comfort nie jest groźny, to znaczy nie zajmuje się apologetyką chrześcijańską i „nie wyszukuje zwiedzeń”. Dlatego wrogowie Kościoła wykorzystują jego naiwność, aby reklamować swoje zwodzicielskie programy telewizyjne.

Ray Comfort jest oczywiście bratem w Chrystusie. Lubię jego programy. Robi świetną robotę informując ludzi o tym czym tak naprawdę jest aborcja i ucząc ewangelizować. Ale to nie znaczy, że jest rozważny w takich kwestiach jak np. wybór konferencji, na których głosi.

Ray został zaproszony przez Family Harvest Church (kościół należący do Ruchu Wiary) do przemawiania na konferencji.

Tak oto Ray wyjaśnił swoje postępowanie odnośnie konferencji organizowanej przez Family Harvest Church (należącej do Ruchu Wiary):

Kiedy zostałem tam zaproszony, niemądrze nie zbadałem kim byli inni mówcy. Byłem przerażony widząc swoje zdjęcie wraz z ich zdjęciami w reklamie konferencji.

Źródło: http://apprising.org/2008/07/23/no-ray-comfort-the-issue-is-not-closed/

Jak więc widzimy, głosiciele Ewangelii Sukcesu wykorzystali Ray’a Comforta po to, aby dodać wiarygodności swoim demonicznym konferencjom. Zabrakło mu roztropności, o której mówił Jezus:

„Oto Ja posyłam was jak owce między wilki, bądźcie tedy roztropni jak węże i niewinni jak gołębice” (Mateusza 10,16).

I na koniec najlepsze: Chrześcijańska Telewizja Internetowa CHNTV – już nie istnieje. Klikając w link www.chrzescijanin.tv zostajemy przekierowani na stronę zboru „Spichlerz”. O którym pisałem tutaj: https://purytanin.wordpress.com/2009/07/31/kosciol-chrzescijan-wiary-ewangelicznej-sekta/

Zbór Spichlerz jest zborem prowadzonym przez zwodziciela Andrieja Stepanowa, który promuje Benny Hinna. Przynajmniej wiemy, że telewizja CHNTV nie miała na celu głoszenia Dobrej Nowiny, a promocję pastora Stepanowa, który był „gwoździem programu” tejże telewizji. Komentarz nr 71 w powyższym artykule jest komentarzem tegoż pastora. Ja odpowiedziałem mu argumentami pastora z jego własnej denominacji, więc warto poczytać, aby dowiedzieć się jaki poglądy reprezentuje ten człowiek.

Natomiast moja dyskusja z marketingowcem CHNTV znajduje się na stronie: http://forum.protestanci.info/viewtopic.php?f=10&t=1899

Wycieczki do nieba, uzdrowiciele, apostołowie

Niestety niektórzy chrześcijanie są zbytnio łatwowierni, żeby nie powiedzieć naiwni. Czuję potrzebę przypomnieć o tym, żeby nie ufać ludziom, którzy przechwalają się np. swoimi wizytami w niebie.

2 Koryntian 12 (3) I wiem, że ten człowiek – czy to w ciele było, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – (4) został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać.

Apostoł Paweł został uniesiony do nieba. Ale Paweł nie chwalił się tym, a nawet pisał o sobie w trzeciej osobie, aby nie skupiać uwagi na swoich doświadczeniach. Usłyszał w niebie słowa, których nie mógł powtórzyć.

Ale widocznie Mike Bickle (lider charyzmatycznej organizacji IHOP) ma większe prawa od apostoła Pawła. Nie tylko opisywał co słyszał od Boga, ale też pochwalił się, że Bóg dał mu „szansę” zostać apostołem:

„W nadchodzących dniach, jeśli będziesz wierny, będziesz miał szansę w łasce Bożej, aby wypełnić powołanie na apostoła, jeśli będziesz całkowicie wierny”.

Prawdziwi apostołowie byli apostołami nie na podstawie swoich zasług, ale na podstawie Bożego suwerennego wyboru. Fałszywi apostołowie chełpią się tym, że swoimi zasługami wypracowali sobie zaszczytne funkcje typu uzdrowiciel czy apostoł (w organizacji IHOP znajduje się niejeden „apostoł”).

John MacArthur:

Nawet apostoł Paweł wiedział co to znaczy być onieśmielonym przez tych, którzy przeżyli „coś więcej” niż on sam. W ostatnich dwóch rozdziałach Drugiego Listu do Koryntian Paweł mówi o tych „superapostołach”, którzy przybyli do Koryntu po jego odejściu z tego miasta. Ci nowi nauczyciele sami siebie zalecali tamtejszemu zborowi. Przypisywali sobie moc, niezwykłe przeżycia i uniesienia, upokarzając przed sobą korynckich chrześcijan. I teraz Paweł dowiedział się, że jego duchowość została zakwestionowana. Teraz już nie dorównywał nowym supergwiazdom, które zajęły jego miejsce.

„Charyzmatycy”

Apostoł Paweł nie chlubił się swoimi cudownymi przeżyciami (chociaż je miał), ale swoją wiarygodność dowodził cierpieniami, które znosił dla imienia Chrystusa. Oczywiście cierpienia nie są tak chwytne marketingowo jak „objawienia”, „głosy od Boga” czy „wycieczki do nieba”. Dlatego tacy „prorocy” są dzisiaj bardzo popularni. Smutne jest to, że tę popularność zdobywają nie tylko wśród niezbawionych, lecz także wśród prawdziwych chrześcijan. A dzieje się to za sprawą takich pastorów jak Francis Chan, którzy promują jego organizację:

Chrześcijaństwo jest w niebezpieczeństwie ze strony chaosu, który serwuje nam ruch charyzmatyczny. Dlatego dobrze nam zrobi, jak weźmiemy sobie do serca przestrogę apostoła Pawła:

1 Koryntian 14 (32) A duchy proroków są poddane prorokom; (33) albowiem Bóg nie jest Bogiem nieporządku, ale pokoju. Jak we wszystkich zborach świętych.

Ludzie na spotkaniach uzdrowieńczych typu IHOP doświadczają niesamowitych odczuć. Sam Mike Bickle twierdzi, że 80% z tych przeżyć jest nieautentycznych (święty śmiech, złoty pył spadający z sufitu, trzęsienie się, padanie na podłogę itp.). Jak to wytłumaczyć? Manipulacją psychologiczną. Doskonale dokumentuje to program Derrena Browna:

« Older entries

%d blogerów lubi to: